Mam strzelać do związkowców?

Moja praca nad ustawą antyzwiązkową odsłoniła naprawdę osobliwą rzeczywistość społeczną. Oto bowiem od lat wszelkiej maści związkowcy mogą bezkarnie lżyć rządzących. Mogą – sowicie opłacani – urządzać bezkarne burdy na ulicach stolicy, za które każdy przeciętny obywatel zostałby najpierw zatrzymany przez policję a potem osadzony w areszcie. Mogą – równie bezkarnie – utrudniać życie pracodawcom i jak pan Duda wzywać mniej zamożnych do rozprawy z tymi bardziej zamożnymi. I co? I nic!

Kiedy jednak ja najpierw – kilkoma mocnymi, prawdziwymi określeniami – opisuję ich działania, to słyszę, że jestem chory z nienawiści. Że jestem związkożercą. To podaje się mnie do prokuratury. Ostatnio podobną metodę zastosował niszowy, lewicowy dziennik Trybuna. Wczoraj, opisując projekt antyzwiązkowej ustawy, opatrzył artykuł moim zdjęcie. Zdjęciem, na którym trzymam w dłoni długopis zrobiony z karabinowej łuski. Był to rekwizyt, który pokazał mi jeden z uczestników konferencji, jaka 7 czerwca odbyła się na wydziale politologii Poznańskiego Uniwersytetu. Dotyczyła ona krajów Azji Środkowej, a jeden z prelegentów – mówiąc o Afganistanie – pokazał nam, z czego tamtejsze dzieci robią długopisy.

Dziennik Trybuna bez komentarza przedrukowuje to zdjęcie. Wynika więc z tego, że zdaniem jego dziennikarzy zamierzam po prostu do związkowców strzelać. Naprawdę trudno o większą przesadę w tej sprawie! I tylko nasuwa się pytanie, jakie interesy kryją się za obecnym kształtem związkowego prawa, że dziennikarze tej lewicowej gazety decydują się na aż tak jaskrawą nadinterpretację?

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *