Marek Jurek – tańczący z Kobrą

Marek Jurek podpisał porozumienie o politycznej współpracy z Jarosławem Kaczyńskim. Co z tego wynika? Najpierw kilka słów komentarza.

Marszałka Jurka niezwykle cenię i wiele mu zawdzięczam. Z całą pewnością – jako jeden z liderów ZChN – stał u początku mojej politycznej drogi. To człowiek prawy, ideowy i niezłomny. Po tym krótkim wstępie wypada jednak teraz dokonać interpretacji jego ostatniego, politycznego gestu. Interpretacje w tym przypadku mogą być dwie:

Interpretacja pragmatyczna: Marek Jurek ocenił po prostu, że dla skutecznego reprezentowania swoich poglądów musi być w Sejmie. Że pozaparlamentarna próba ich artykułowania jest najzwyczajniejszą fikcją. W tej sytuacji logicznym jest, że przy jego osobistym potencjale politycznym musiał zdecydować się na partię, która zapewni mu – najłatwiejsze z możliwych – wejście do Parlamentu. PiSu co prawda nie zmieni, wszędobylskiego w jego kierowniczych kręgach żoliborskiego ducha nie zabije, ale głośno będzie prezentował swoją odrębność i swoje przekonania. Prezentował je, licząc na to, że z czasem przyciągnie jak najwięcej przedstawicieli – podatnych na jego sposób myślenia – pisowskich „dołów”. Taktyka słuszna, tyle tylko, że – to samo i skuteczniej – można było robić już po zręcznym storpedowaniu przez śp. Lecha Kaczyńskiego konstytucyjnego zapisu o ochronie życia. Skuteczniej, bo z pozycji drugiej osoby w Państwie.

Jest jednak moim zdaniem i interpretacja druga. Nazwałbym ją fideistyczna. I ta moim zdaniem jest bliższa prawdy. Fideistyczna, bo oparta na wierze w prawdziwą zmianę Jarosława Kaczyńskiego w kwestiach światopoglądowych. Na wierze, że po Smoleńsku i innych wydarzeniach ostatnich lat Jarosław Kaczyński się zmienił. A jeśli się jeszcze nie zmienił to się zmieni. I stanie się realnym obrońcą zasad cywilizacji chrześcijańskiej. Pamiętam rozmowy z Marszałkiem Jurkiem z roku 2001 kiedy to na przytaczane wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, mówiącego o ZChN jako najkrótszej drodze do dechrystianizacji Polski odpowiadał, że „oni” się zmienili. A nawet jeśli nie, to przynajmniej rozumieją, że chcąc osiągnąć sukces na Prawicy muszą realizować polityczne postulaty chrześcijańskiej opinii publicznej. Jak to później realnie wyglądało pokazał rok 2007 i rezygnacja Marka Jurka z funkcji Marszałka.

Dziś moim zdaniem jednak Marek Jurek wciąż w to wierzy. Dziś, gdy sytuacja jest o wiele trudniejsza. Dziś, gdy PiS realizować politycznych postulatów chrześcijańskiej opinii publicznej po prostu wprost nie musi. Wystarczy, że ciut w obronie Kościoła pokrzyczy. A realnie bronić nie musi po prostu dlatego, że te środowiska, które są w Kościele politycznie aktywne za swe postulaty społeczne przyjęły kwestie smoleńskie, a nie chrześcijańskie.

Jest może jeszcze cień wątpliwości, że jest inaczej. Tym cieniem jest postawa Mariana Piłki wyrażona w tym oto wpisie: (tutaj). Wpisie, który zainspirował mnie do prokuratorskiego badania legalności i demokratyczności PiS. Jeśli tak jest to wypada się cieszyć. Przyznam jednak szczerze, że nigdy nie sądziłem, że będę uważał kiedyś zacnego Mariana Piłkę za reprezentanta opcji „bardziej pragmatycznej”.

Tak więc pozostaję przy swoim zdaniu. Że oto Marek Jurek szczerze liczy na realną zmianę Jarosława Kaczyńskiego w podejściu do spraw dla niego najważniejszych. To trochę tak jakby liczyć, że przetrzymana kilka miesięcy w zimnej piwnicy i obwiązana sznurkiem kobra, po realnej analizie sytuacji po prostu zmieni swoją naturę. I zrozumie, że baranek, który właśnie wszedł do klatki też ma swoje interesy. Interesy, które będą mogli wspólnie, harmonijne realizować. I kobra deklaruje, że tak będzie. Że to rozumie. A na dowód tego zaprasza baranka do tańca. Co będzie dalej? No cóż – jak się kończą tańce z kobrą? Wszyscy wiemy.

Zanim to się jednak stanie, Marek Jurek i jego dzielni towarzysze z pewnością będą w Sejmie. I to jest dobra wiadomość dla wszystkich polskich konserwatystów.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

0 thoughts on “Marek Jurek – tańczący z Kobrą”

  1. Ja bym dodał jeszcze jedną możliwość: to kolejny w polskiej polityce facet bez zawodu i jak nie jest posłem, to nic nie znaczy…

  2. Będą w sejmie, albo i nie. Moim zdaniem wszystko co dostaną, to piąte miejsce dla Marka Jurka w obwarzanku. A potem Marek Jurek dostanie miejsce na sali obok Kazimierza Ujazdowskiego i Jarosława Selina. O ile oczywiście wcześniej Marek Jurek nie będzie chciał skłonić PiS do realnych działań w sprawach moralnych – bo wtedy nawet piątego miejsca dla niego nie będzie.

  3. Pan Libicki jest po prostu chodzącą światłością. Gdyby nie on nikt by nic nie zrozumiał. Nikt by nie wiedział czemu zostanie senatorem w ustroju w którym Senat służy za przechowalnie osobliwości z którymi nie wiadomo co zrobić. Być może w najgorszym wypadku do Senatu trafi pan Marszałek M. Jurek, czyli osiągnie to samo co pan Libicki, ale przynajmniej nie wejdzie do Senatu na klęczkach.

  4. Panie Senatorze, zostawmy Marka Jurka! On może się przydać w tej kampanii przeciw islamistom w obronie Murzynów, co ją Pan montuje – bo, jak rozumiem z Pana poprzedniego tekstu, Pan ją montuje?. Mam skrzykniętych chłopaków… U Marka Jurka też będzie pewnie kilku (!) Pozostaje tylko zorganizować przerzut i broń. No i wsparcie w różnych wymiarach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *