Na ankietę o narodowo-konserwatywną fuzję odpowiada Konrad Rękas

Czy zasadny jest pogląd, że „młoda endecja” w latach trzydziestych XX wieku, z późniejszymi rozwinięciami koncepcyjnymi, chociażby w postaci Katolickiego Państwa Narodu Polskiego, była ruchem już nie tylko nacjonalistycznym, lecz również konserwatywnym w swojej orientacji tj. antyliberalnym, katolickim i społecznie organicznym?

 Przede wszystkim w perspektywie polskiej nie ma większego sensu stawianie w opozycji wobec siebie konserwatyzmu i nacjonalizmu. W okresie, kiedy oba te nurty występowały w Polsce w formie zorganizowanej – dzieliły je różnice taktyczne oraz normalna rywalizacja o zakres wpływów, wynikające jednak raczej z podobieństwa, nie zaś z fundamentalnych różnic ideologicznych czy odmiennej genezy (jak długo we Francji). Jak zdarzyło mi się m.in. na łamach Konserwatyzm.pl niegdyś opisywać – nawet formułując swoją myśl „O upadku myśli konserwatywnej w Polsce” (znaną raczej z tytułu niż z treści…) – Roman Dmowski po pierwsze chciał przedstawić narodową demokrację jako bardziej wiarygodnego i rozwojowego partnera zdolnego zrealizować program ugody z Rosją skuteczniej od… ugodowców, po drugie zaś dezawuował konkretnie konserwatyzm galicyjski z jego opcją austro-polską.

Z kolei już w odrodzonej Polsce część konserwatystów oddzieliła od endecji kwestia reformy rolnej, uznawanej przez ówczesne kierownictwo obozu narodowego raz za ekonomiczną konieczność wzmacniającą żywioł i potencjał polski, a dwa za adekwatną cenę za możliwość stworzenia stabilnej większości polskiej z patriotyczną częścią ruchu ludowego. Zwłaszcza niektórymi kresowymi ziemianami, decydującymi się na flirt z sanacją, wbrew niemal całości własnego programu społecznego, gospodarczego, a przede wszystkim państwowego i narodowego – kierował więc klasowy partykularyzm, nie zaś znowu jakaś zasadnicza sprzeczność z endekami.

Trudno więc mówić, że akurat „młodzi” SN, czy narodowi radykałowie zbliżali się szczególnie do konserwatyzmu – bowiem polski nacjonalizm nigdy znajdował się od tych pozycji szczególnie daleko. Faktycznie jednak, zwłaszcza w myśli takich przywódców zwłaszcza grupy „ABC”, jak Tadeusz Gluziński, czy takich „młodych” SN jak Karol Stefan Frycz i Karol Stojanowski ma cechy nie tyle nawet konserwatywne, co wręcz reakcyjne. Z kolei w niektórych organicystycznych wizjach falangistów, z samą koncepcją Organizacji Politycznej Narodu – można dopatrywać się inspiracji wręcz tradycjonalistycznej, echa myśli platońskiej w historii polskiej polityki (której zresztą sam Bolesław Piasecki był konsekwentnie wierny przez całe swoje życie). Z pewnością jednak między konserwatyzmem a nacjonalizmem w Polsce nie było nie ma żadnych istotnych sprzeczności, zwłaszcza takich które współcześnie wymagałaby jakiegoś szczególnego podkreślania.

Jakich uzupełnień ideowych potrzebuje dzisiejszy ruch narodowy, szczególnie młodego pokolenia, aby stać się atrakcyjnym ruchem również dla polskich konserwatystów i tradycjonalistów?

 A co to jest „dzisiejszy ruch narodowy”? Bo jeśli mówimy o pewnym amorficznym, oddolnym nurcie myślenia pewnej części młodych Polaków – to niemal niczego nie potrzebuje, bo przecież jest konserwatywny i tradycjonalistyczny. Wręcz – dla zwykłego zdrowia umysłowego – aż przydałoby się tym tendencjom nie tyle coś dodawać, co raczej ująć – tromtadracji, hurra-patriotyzmu, zewnętrznych naleciałości. Być może zresztą wystarczy do tego zwykła życiowa eksperiencja – a ta przychodzi z czasem i z… wiekiem.

Jeśli jednak mówimy o Ruchu Narodowym, jako organizacji – to odsyłam do swojej dyskusji z kol. Arturem Zawiszą zorganizowanej przez Klub Zachowawczo-Monarchistyczny, podczas której pytał, czy celem tej inicjatywy jest „zrobienie osła, zrobienie małpy czy zrobienie świni”? Nie ukrywałem wówczas (tj. 4 lata temu), że nie wiążę wielkich nadziei z projektem RN – i przebieg wydarzeń tylko przyznał mi rację, z czego bynajmniej  nie odczuwam jakiejś większej niż zwykle satysfakcji.

RN jako formuła z jednej strony na zdecydowanie zbyt wysokim „C” przemówień i zaśpiewów, przy przesadnej pragmatyce bieżącej, narastaniu podziałów i frustracji, braku czytelnego kierownictwa i programu innego niż martyrologiczny – zwyczajnie się nie sprawdził i tę boczną gałązkę przeszło stuletniego dębu narodowej demokracji w Polsce można już chyba definitywnie uznać za uschniętą i odradzać dalsze branie z niej zaszczepek.

Czy w dzisiejszych warunkach społeczno-politycznych, zasadnym jest stawianie w opozycji do siebie radykalizmu działania, charakterystycznego dla skręcającej w prawomłodzieży, z konserwatywną filozofią polityczną?

Już nudne robi się przypominanie, że historycznie „radykalny” w Polsce nie oznaczało wcale „skrajny”, tylko lewicowy (acz oczywiście nie marksistowski) – tak bowiem dokonała się do polskiej politologii kalka dawnych pojęć zapożyczonych z Francji. Kiedy więc dziś młodzi narodowcy zastanawiają się „czy być tak radykalnym jak ONR” – to w pierwszej kolejności powinni uznać, że postawa taka jest nie do pogodzenia z wciąż dominującym w  Polsce myśleniem neo-liberalnym w kwestiach ekonomicznych, społecznych i państwowych.

Co zaś się tyczy radykalizmu w rozumieniu potocznym – to pewna a-patrydzkość jest immanentną cechą tego, co w Polsce uchodzi za prawicę. W odniesieniu do narodowców postawa taka jest jednak o tyle uzasadniona, że faktycznie III RP w obecnym kształcie jest już tylko całkowicie zewnętrzną formą okupacyjnego zarządzania polskim obszarem geograficznym, a zatem hasło jej obalenia ma zarazem cechy narodowe (bo czyn byłby to patriotyczny), jak i konserwatywny (ze względu na lansowane przez ten organizm wartości, a raczej ich brak).

Oczywiście też jednak nie można przyjmować – jak czyni tituszkowa część post-neo-endecji, że III RP stała się akceptowalna  po pozornym ochrzczeniu i założeniu biało-czerwonego szalika przez rząd PiS. Nie, cała sytuacja Polski i Polaków po 1989 r. jest nie do zaakceptowania i powinna być dla dobra nas wszystkich przekreślona, niezależnie od tego która grupa beneficjentów obecnego systemu zajmuję pozycję pośrednika we wdrażaniu w Polsce poleceń Zachodu.

Patrząc na potencjał fuzji narodowo-konserwatywnej w Polsce i z perspektywy odpowiedniej hierarchii zasad, w dobie papieża Franciszka i pół wieku po Soborze Watykańskim Drugim, czy nie nadszedł czas, aby jednoznacznie postawić na tradycyjny katolicyzm, jako podstawowy zwornik tejże fuzji?

W przeciwieństwie do wielu kolegów – szczerze uznaję własne związki z Kościołem katolickim za raczej luźne i z pewnością nie ortodoksyjne. Z pewnością też nie poczuwam się do udzielania wiernym wskazań natury teologicznej. A’propos jednak papieża Franciszka – trudno oprzeć się wrażeniu, że większość środowisk nastawionych tradycyjnie zbyt łatwo kapituluje wobec manipulacji postępowców równie ochoczo anektujących wystąpienia papieskie. Chociaż w magisterium obecnego pontyfikatu bynajmniej nie doszło do żadnych zatrważających zmian w stosunku do poprzedników – można odnieść wrażenie, że cokolwiek by Jego Świątobliwość nie powiedział – lewica umysłowa od razu ogłasza własny sukces, posuwając się nawet do tak prymitywnych sztuczek jak przekłamania w tłumaczeniach – a prawica od razu jęczy nad kolejną klęską, nieprawowiernością „tego łotra Bergolio”, bez żadnego zastanowienia, że od początku papież Franciszek zdaje się reprezentować kościelne „radykalne centrum”, z wyraźnym non possumus w kwestiach całkiem przecież dla zdrowo myślących katolików zadowalających.

Na marginesie zresztą – w ogóle bardzo jest trudno w Polsce o dojrzałą refleksję nad pozycją i rolą Kościoła katolickiego w Polsce, jego znaczeniem geopolitycznym, w tym ekonomicznym w skali globu. Mamy bowiem do czynienia albo z prymitywnym antyklerykalizmem  i spiskologią rodem z „Kodu Da Vinci”, albo z równie naiwnym ignorowaniem działań KK choćby przy okazji procesów utrwalania amerykańskiej hegemonii na świecie i globalnego kapitalizmu. Tymczasem widzenie KK zarówno jako depozytariusza Wiary, ale jednak równocześnie jako organizacji politycznej i finansowej jest po prostu koniecznością dla zrozumienia historii i współczesności.

Konrad Rękas 

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *