Na pożegnanie Redakcji portalu Konserwatyzm.pl

Jakkolwiek sentyment do nazwy zapewne pozostanie, to nie jestem już dłużej w stanie podpisywać się pod kierunkiem, w jakim portal ostatnio zmierza, a także tym, co ostatnio pojawia się na naszych łamach. Są to treści wybitnie sprzeczne z moim rozumieniem konserwatyzmu, a także niegodne medium, które w pierwotnym zamyśle stanowić miało współczesną kontynuację dzieła założycieli Stronnictwa Zachowawczego z 1922: nowoczesną w formie, traktującą o sprawach współczesnych, ale przechowującą te same zasady i pryncypia. 

Nie jestem w stanie zaakceptować pojawiających się u nas coraz częściej tekstów promujących publikacje na tematy dla konserwatysty obelżywe i zwyczajnie niegodne portalu mającego w nazwie to, co my. Nie uważam za zasadne promowanie wydawnictw publikujących teksty wypaczające obraz świata, społeczeństwa i naszej wizji człowieka, a także epatujące obyczajowym bagnem: a to dotyczące kultury queer, a kiedy indziej szkalujące Kościół Święty. Nie potrafię wykazać więcej elastyczności niezbędnej do akceptacji niektórych publikowanych u nas treści podejmujących problem niektórych aspektów polityki wewnętrznej Polski (np. stosunku do politycznych i moralnych zer spod znaku PO), a także innych zagadnień bieżących. 

Trudno mi zrozumieć politykę władz portalu. Nie rozumiem przechodzenia do porządku dziennego nad odchodzeniem coraz to nowych, skądinąd wartościowych i godnych uwagi osób. Nie akceptuję braku dyskusji i braku reakcji na argumenty zmierzające do tego, by portal zachował pierwotny, integralnie konserwatywny charakter. 

To, że Konserwatyzm.pl nie jest już portalem, do którego dołączyłem i pod którym niegdyś mogłem się podpisać, sprawia, że nie umiem wykrzesać z siebie entuzjazmu niezbędnego do aktywnego wypełniania obowiązków wynikających z członkostwa w redakcji, a tym samym do bycia wartościowym elementem tego zespołu. 

Dlatego rezygnuję. 

Wierzę że konserwatyzm jest jeden, a jego ramy wyznaczają cztery filary, stałe i niezmienne: Wiara, Etyka, Tradycja oraz Autorytet. Nie uważam, by coraz to nowe oddawanie pola i rezygnację z kolejnych elementów naszego światopoglądu, czy też jego ciągłe naginanie i dopasowywanie, można było określić mianem politycznego realizmu. Realizm to także stosowna do sytuacji ocena przeciwnika i wyznaczenie ustępstwom granic podyktowanych prawem naturalnym oraz dziedzictwem, jakie w naszym przekonaniu niesiemy. Inaczej okaże się, że konserwatyzmu już nie ma.

Żywię głęboką nadzieję, że sprawy nie pójdą na tyle daleko, byśmy musieli stanąć po przeciwnych stronach barykady. 

Kolegom z Redakcji dziękuję za te cztery, jakże dla mnie ważne, lata. Za wszelką przykrość, którą (świadomie lub nieświadomie) mogłem komukolwiek wyrządzić, przepraszam. Pozostaję z życzeniami wszystkiego dobrego.

Mariusz Matuszewski

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Na pożegnanie Redakcji portalu Konserwatyzm.pl”

  1. Nie zazdroszczę konserwatystom. Konserwatyzm jest skazany na upadek. Jego los jest już przesądzony. Jednak agonię można przedłużać i być może, w jakiejś formie, coś z konserwatyzmu ocalić. Jednak do tego potrzebny jest realizm, kompromisy i elastyczność. Niestety (dla konserwatystów bo nie dla mnie…) nie wszyscy to rozumieją. No cóż.. życzę Panu jak najlepiej. Z przyjemnością czytałem Pana teksty. Były to cenne poznawczo okruchy świata, który odchodzi na zawsze. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. @Oebf – Jeśli konserwatyzm zawiedzie, to oprzemy się na nacjonalizmie. W Niemczech weimarskich też był kryzys gospodarczy i została przeprowadzona rewolucja seksualna, ale mimo tego Niemcy się wydźwignęli w oparciu o nacjonalizm (inna sprawa, co potem z tym zrobili, ale faktem jest, że się wydźwignęli z tego bagna).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *