Neuronauki a ostateczne poznanie człowieka

Radio filozoficzne „Sed contra” zaprasza na audycję pt. „Filozofia a neuronauki”.

Czy badanie mózgu rezonansem magnetycznym wnosi coś dla filozofii? Czy filozofia może znaleźć jeszcze dla siebie miejsce wobec współczesnego postępu w badaniu mózgu? Czy nauki biologiczne lepiej wyjaśniają człowieka, a przez to filozofia nie jest już potrzebna? Te i inne problemy zostały poruszone w audycji na temat filozoficznych konsekwencji zobrazowania mózgu.

http://radio.filozoficzne.pl/filozofia-a-neuronauki/

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Neuronauki a ostateczne poznanie człowieka”

  1. 1. Czy badanie mózgu rezonansem magnetycznym wnosi coś dla filozofii? TAK. 2. Czy filozofia może znaleźć jeszcze dla siebie miejsce wobec współczesnego postępu w badaniu mózgu? TAK. 3. Czy nauki biologiczne lepiej wyjaśniają człowieka, a przez to filozofia nie jest już potrzebna? NIE. Co za tendencyjne pytanie.

  2. „…2. Czy filozofia może znaleźć jeszcze dla siebie miejsce wobec współczesnego postępu w badaniu mózgu? TAK …” – moim zdaniem, przynajmniej jako źródło pytań, także nowych i coraz to nowszych, na które odpowiadać, być może, będą już nauki szczegółowe. Nie wiem, czy współczesna filozofia podejmuje się jeszcze jakichś „syntez wyników nauk szczegółowych”, jeśli tak, to mogłoby to być kolejne pole.

  3. Problem polega na tym, że same neuronauki są filozoficznie uwikłane a nie neutralne. Wręcz nie da się ich uprawiać „neutralnie”, jak o tym świadczy fakt tzw. neurofilozofii, której przedstawicielką jest odwiedzająca niedawno Kraków Patricia Churchland (https://www.copernicuscollege.pl/CourseDetail.action?id=71 ) czy też różne odmiany „filozofii w nauce”, proponowane u nas przez Hellera. Co więcej wyniki paradygmatów neuronaukowych są tym ciekawsze im silniejsze założenia filozoficzne przyjmują a słabe założenia nie pozwalają wręcz na żadną nietrywialną interpretację. Stąd nauki kognitywne z konieczności obejmują tzw. filozofię umysłu. Drugi fakt jest, jak Pan zauważył, że wyniki neuronaukowe stanowią nowy przedmiot do refleksji filozoficznej (nauka zawsze była źródłem filozofii). Znamienne jest tu, że tradycyjne szkoły filozoficzne zupełnie ignorują te dane. Trzecia rzecz to falsyfikacja pewnych znanych tez filozoficznych, głoszonych przez szacowne szkoły. „Są rzeczy o których nie śniło się waszym filozofom”.

  4. 1/Czy badanie mózgu rezonansem magnetycznym wnosi coś dla filozofii? – NIE – ta dalej będzie dziedzina akademicką ograniczoną do teorii poznania etc. 2/ Czy filozofia może znaleźć jeszcze dla siebie miejsce wobec współczesnego postępu w badaniu mózgu? – ja odpowiem wg. mojego wyobrażenia filozofii: ta odpowiada na pytania/ rozterki moralne, czyli: jak powinno być?/ nie: jak jest. A jak to „JAK JEST” się zmieni, to zapytamy filozofów (nie polecam Pani Magdaleny Środy): jak być powinno? 3/ Czy nauki biologiczne lepiej wyjaśniają człowieka, a przez to filozofia nie jest już potrzebna? -jak w punkcie drugim. Dla mnie jest potrzebna, bo mój mózg potrzebuje bardziej dyrektyw a la: CO ROBIĆ, a nie: JAK PRACUJE. Wybaczcie Panowie prostotę wypowiedzi laika, ale wg. mojego rozumienia filozof ( i jego dziedzina) to miejsce, gdzie mogę się dowiedzieć: CO ROBIĆ?

  5. Moim zdaniem głupotą jest odcinanie się od dostępnych danych. W filozofii nawet głupotą kwalifikowaną (którą zresztą cześć filozofów z upodobaniem wybiera). Chociaż „powinien” nie wynika z „jest” (tomiści i heglianie oczywiście zaprzeczą), jednak trudno decydować, co być powinno, gdy się nie wie, co jest. Jeden z możliwych pomostów przerzucają emocje. Wyjaśnienia jak to się dzieje, proponuje np. teoria markerów somatycznych, zbudowana właśnie dzięki „filozoficznie bezużytecznym” badaniom mózgu. Interesujące jest, że teorią markerów somatycznych można badać również poglądy filozoficzne. Okazuje się, że to co twierdzi filozof, zależy od tego, co dzieje się w jego ciele.

  6. „…Okazuje się, że to co twierdzi filozof, zależy od tego, co dzieje się w jego ciele. …” – trywializując, zależy TAKŻE od tego, czego się napił, napalił, nawąchał … Albo od tego, jaki tryb życia prowadzi, z kim się spotyka etc., etc. – bo to WSZYSTKO pozostawia swój ślad na poziomie BIOCHEMICZNYM. Czy dobrze zrozumiałem?

  7. Marker somatyczny to powiązanie jakie tworzy kora okołooczodołowa między bodźcem emocjonalnym a mapą czuciowo-somatyczną. Można go rozumieć jako rekonstrukcję odczuć fizycznych, które wystąpiły w momencie pojawienia się bodźca podobnego do bodźca aktualnego w odniesieniu do pozytywnych lub negatywnych konsekwencji, które spowodował on dla jednostki. Skojarzenie to jest wyuczone i może zostać zmienione doświadczeniem. Oznacza to, że zdolność emocjonalna wyprzedza rozumienie a reakcje somatyczne wyprzedzają decyzje i ukierunkowują działanie. Urazy neurologiczne niszczące mechanizm markera somatycznego (np. korę brzusznoprzyśrodkową) uniemożliwiają choremu podejmowanie wszystkich decyzji i działanie. Nabyte w dzieciństwie blokują rozwój moralny bez względu na sprawność intelektu. Dziecko nie reaguje na kary i nagrody, czyli nie posiada sumienia w rozumieniu bł. kard. Newmana (np. jest obojętne na straszenie piekłem). Marker somatyczny wykazuje z jednej strony podobieństwa do tomistycznej synderezy (prasumienia, które odpowiada za dyrektywę: czyń dobro a zła unikaj) a z drugiej strony do sprawności moralnej (cnoty) przez fakt, że może być trenowany. Jak widać implikacje filozoficzne są oczywiste zarówno dla etyki jak i filozofii umysłu. Jeśli ktoś twierdzi, że człowiek jest duchem, to musi wykazać w jaki sposób możliwe jest działanie moralne bez udziału ciała. Np. teoria moralna Kanta nie może być utrzymana.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.