Nieudana prowokacja

Opozycja białoruska (w tym grupa Borys) liczyła, że władze dadzą się też wciągnąć do gierki i podejmą radykalne kroki w stosunku do samowolnego postawienia pomnika powstania na prywatnej posesji w rejonie ostrowieckim w pobliżu Grodna. Grodzieński Obwodowy Komitet Wykonawczy mimo „zachęt” ze strony opozycyjnej prasy do „sprawy” podszedł jednak spokojnie, zapowiadając jedynie sprawdzenie zgodności instalacji z prawem budowlanym, odżegnując się od wszelkich pochopnych działań.

Oczywiście też nie jest prawdą, że Kalinowski – powstaniec 1863 r., uważany przez część historyków białoruskich za przedstawiciela z jednej strony socjalnych, z drugiej zaś białoruskich tendencji narodowych – nie jest honorowany i pamiętany przez czynniki oficjalne. Tylko w tym roku państwowa poczta wypuściła kartę i znaczek pocztowy z podobizną rewolucjonisty, wystawa ku jego czci była pokazywana w prezydenckiej bibliotece w Mińsku. Jeszcze w sierpniu na gmach dawnego kina „Wilno” wróciło też popiersie Kalinowskiego, skradzione przed laty, a odsłonięte pierwotnie jeszcze w 1988 r. (ulica Kalinowskiego w białoruskiej stolicy istnieje od 1963 r.). Z okazji rocznicy na Białorusi (podobnie jak i w Rosji) odbyło się szereg konferencji naukowych, pojawiły wydawnictwa przybliżające tematykę powstańczą. Borys i innym prowokatorom w niczym to rzecz jasna nie przeszkadza w budzeniu antybiałoruskich nastrojów w Polsce, zwłaszcza wśród słabo uświadomionej w realiach wschodnich młodzieży. Pikanterii sprawie dodaje, że samozwańcze władze ZPnB objeżdżają kraj na zaproszenia samorządowców i partyjnych struktur PO, proponując władzom lokalnym podpisywanie porozumień ze „Związkiem”, sabotując zaś sprawdzony formy współpracy transgranicznej.

Powstanie styczniowe było jedną z największych klęsk politycznych w dziejach Polski, wydarzeniem bezprzykładnie głupim i szkodliwym. Na jego przykładzie widać też, że z chorego zasiewu nigdy zdrowe ziarno nie wyrośnie. Jak fatalna była przed 150 laty – tak i dzisiaj ruchawka 1863 r. ma służyć patriotycznemu ekscytowaniu Polaków przez prowokatorów. Jedynym pocieszeniem pozostaje, że tak jak w dobie powstania zdrowy rozsądek zachowywali polscy chłopi szybko robiący porządek z buntownikami, tak i dziś cierpliwość władz białoruskich pomagają prowokacji spalić na panewce.

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *