Nowy Porządek Świata (NPŚ)

Nowy Porządek Świata to ulubiony temat autorów teorii spiskowych. Na jego temat napisano już stosy bardziej lub mniej wiarygodnych książek. Tekst ten nie będzie jednak poświęcony opisywaniu Nowego Porządku Świata opisywanego przez literaturę „spiskową”. W swoim eseju chciałabym przedstawić teoretyczną analizę tego, czym jest NPŚ.

Zadanie nie jest specjalnie trudne, gdyż prawie 100 lat temu, a dokładnie w 1915 roku w Berlinie ukazała się praca, która dokładnie pokazuje, na czym polega ten projekt. Chodzi o książeczkę autorstwa Nachuma Goldmanna pod tytułem „Duch militaryzmu” (Der Geist des Militarismus). Autor, z pochodzenia rosyjski Żyd, który wychował się w Niemczech, był wysoko postawionym masonem, syjonistą oraz założycielem Światowego Kongresu Żydów. Tezy przedstawione w „Duchu militaryzmu” to krótki, ale bardzo treściwy opis masońskiego projektu. Należy jednak zaznaczyć, że autor nigdzie o masonach nie wspomina.
Przejdźmy więc do przedstawienia treści tego dziełka.

Czytelnik niewątpliwie zadaje sobie pytanie o to, co ma wspólnego „duch militaryzmu” z NPŚ. Pod pojęciem „ducha militaryzmu” Goldmann rozumie coś innego, niż to, co sugeruje potoczne znaczenie tego terminu. Duch militaryzmu, zdaniem Goldmanna, charakteryzuje się dwiema cechami: subordynacją oraz uniformizacją. Militaryzm to więc nic innego jak organizacja społeczeństwa na wzór armii. Subordynacja to wojskowe posłuszeństwo w stosunku do przełożonych, a uniformizacja odwołuje się do sposobu funkcjonowania każdej armii, w której to, co jednostkowe i indywidualne, zostaje zniwelowane przez mundur (po niemiecku mundur to die Uniform). Jaka jest główna teza pracy Goldmanna? Otóż taka, że duch militaryzmu to duch niemiecki i że to właśnie on podbije cały świat.

Zdaniem Goldmanna zarówno nowoczesna gospodarka, jak i nowoczesne państwo zbudowane są właśnie zgodnie z duchem militaryzmu.

Uniformizacja jest wyrazem idei demokracji, której naczelnym hasłem jest równość. I tak jak mundur (die Uniform) niweluje naturalne różnice między żołnierzami, tak samo nowoczesna demokracja stawia sobie za zadanie wyrównanie wszystkich naturalnych różnic między ludźmi. Jak słusznie stwierdza Goldmann, w mundurze nikt nie jest arystokratą albo mieszczaninem, milionerem albo żebrakiem, protestantem czy też ateistą. Wszyscy są jednym i tym samym: żołnierzem, czyli po prostu członkiem armii. Militarna uniformizacja jest zdaniem Goldmanna najsilniejszym wyrazem idei demokracji. Dlatego też, nie dziwi, że obowiązkowa służba wojskowa powstała właśnie podczas Rewolucji Francuskiej, która była najsilniejszą manifestacją ducha demokracji.

Zdaniem Goldmanna, zasada demokracji potrzebuje jednak swojego uzupełnienia. „Czysta” demokracja nie jest w stanie dłużej się utrzymać, gdyż, jeśli wszyscy ludzie staną się równi, pojawi się anarchia. Wszystko, co ma związek z prawem i porządkiem, wymaga podporządkowywania się. Natomiast między ludźmi, którzy są sobie równi, posłuszeństwo i władza są nie do pomyślenia. Dlatego też demokracja musi prowadzić do demagogii i anarchii, co z kolei prowadzi do drugiej skrajności, czyli despotyzmu. Zdaniem Goldmanna, demokracja wymaga więc, uzupełniania przez inną zasadę, a konkretnie zasadę arystokratyzmu, która jest wyrazem idei subordynacji.

Zanim jednak przejdziemy do jej omówienia, należy za autorem poczynić pewne zastrzeżenie. Goldmannowi idea uniformizacji jest jak najbardziej bliska, ale dlatego, że rozumie ją w duchu niemieckiej filozofii, a nie Rewolucji Francuskiej. Dla tej ostatniej uniformizacja (demokratyzacja) oznaczała równość związaną z prawami człowieka. Prawa człowieka były rozumiane jako coś, co leży w moim interesie, jako coś, co trzeba sobie wywalczyć. Zdaniem Goldmanna idea praw człowieka ma plebejski charakter, pozbawiający jednostkę jej godności. Dlatego też, jego zdaniem, Rewolucja za czasów Robespierra była wyrazem plebejstwa. Uniformizacja związana z duchem militaryzmu natomiast oznacza nie równe prawa, tylko równe obowiązki. Zdaniem Goldmanna, jako „człowiek” ma się prawa, ale jako „żołnierz” – obowiązki. Goldmann powołuje się w tym kontekście na filozofię niemieckiego idealizmu, która w sposób szczególny podkreślała rolę obowiązku w życiu etycznym i politycznym.

Jeśli chodzi o zasadę subordynacji, to jej związki z duchem militaryzmu są takie, że właśnie w posłuszeństwie wszyscy żołnierze są równi. Poprzez ideę posłuszeństwa, element utylitarystyczny zostaje zastąpiony przez element etyczny, a rewolucyjny przez konserwatywny. Zdaniem Goldmanna, wypełnianie obowiązku napełnia człowieka uczuciem dumy i daje mu poczucie godności. Także w tym punkcie związki idei militaryzmu z filozofią niemieckiego idealizmu są jak najbardziej bliskie. Idea zmilitaryzowanych Prus najlepiej została wyrażona właśnie poprzez kategoryczny imperatyw Kanta.

Połączenie obu zasad – uniformizacji i subordynacji – to podstawa idei organizmu. Zdaniem Goldmanna armia jest organicznym połączeniem wszystkich swoich składowych elementów. Przez to jest czymś więcej niż tylko mechanicznym złożeniem pojedynczych atomów w pewną całość. Podstawą funkcjonowania organizmu jest deindywidualizacja jego członków, które istnieją wyłącznie jako elementy składowe większej całości. Organy także są uporządkowane według rangi, od najważniejszych do mniej ważnych. Uniformizacja i subordynacja są więc podstawą konstrukcji każdego organizmu. W oczach Goldmana organiczny kolektyw jest czymś wyższym i piękniejszym niż każdy nieuporządkowany zbiór indywiduów. W wymiarze politycznym, połączenie zasady demokracji z zasadą arystokracji są podstawą konstrukcji organizmu państwowego.

Goldmann podkreśla, że idea organizmu zdominowała całą niemiecką filozofię. Niemieckim filozofom przyświecała myśl, że absolut jest czymś bardziej wartościowym niż to, co indywidualne, a to, co ogólne, czyli całość, jest czymś więcej niż tylko sumą swoich elementów składowych. Najważniejszą ideą niemieckiego ducha jest przekonanie, że ludzkość jest czymś więcej niż tylko sumą poszczególnych ludzi. Pojedynczy człowiek jest tylko częścią ludzkości. Dla ducha militaryzmu charakterystyczny jest więc nie prymat praw, których jednostka może żądać od całości, tylko prymat obowiązków, które ma do wypełnienia względem tejże całości. Powiązanie idei obowiązku i organizmu to, zdaniem Goldmanna, najwyższy wyraz niemieckiego ducha.

Dla niemieckiego ducha charakterystyczna jest także idea porządku. Tworzenie porządku jest kwestią odpowiedniej organizacji, która wymaga uprzedniej uniformizacji materiału, jaki ma zostać odpowiednio uformowany. Według Goldmanna, ten kto chce uporządkować dużą ilość rzeczy, najpierw musi je odpowiednio zuniformizować, a potem uporządkować piramidalnie, według klas i stopni. Dopiero tak uporządkowaną strukturę można nazwać jednością i całością, która staje się czymś więcej niż tylko sumą poszczególnych elementów.

Duch militaryzmu charakterystyczny jest nie tylko dla nowoczesnego państwa, ale także i gospodarki. Przypatrzmy się tej właśnie materialnej bazie współczesnych społeczeństw. Fabryki zbudowane jak koszary, pracownicy pracujący na komando, bezrobotni jako armia rezerwowa. Współczesnych pracowników z powodzeniem można więc nazwać „żołnierzami przedsiębiorstw” (Industriesoldaten). Nowoczesna gospodarka posiada potężną siłę uniformizacji; silniejszą nawet niż Rewolucja Francuska, filozoficzna spuścizna Woltera, Rousseau oraz innych filozofów oraz ideologów. Goldmann podkreśla, że przecież to właśnie nowoczesna gospodarka umożliwiła triumf demokracji. To ona zniszczyła wszystkie tradycje, jak również zrewolucjonizowała wykształcone przez stulecia formy społeczne. Wygnała chłopa z jego zagrody, rzemieślnika z warsztatu, a arystokratę z pałacu. Tam, gdzie wcześniej świat pracy charakteryzował się różnorodnością, stworzyła jeden typ „Industriesoldaten”. Po jednej stronie powstał proletariat, a w wyższych sferach, do których wcześniej należeli arystokraci, mieszczanie i kupcy, powstał nowy typ: kapitalisty. Czyli zuniformizowanych biznesmenów. Nowoczesna gospodarka, pod wpływem swoich niezaprzeczalnych osiągnięć, wszystkich „powaliła na kolana”.

Nowoczesnej gospodarce immanentna jest także zasada subordynacji. Goldmann wskazuje na to, że wcześniej, w stosunkach między mistrzem a uczniem nie było relacji podporządkowania, gdyż każdy pracownik był w gruncie rzeczy samodzielny. Wynikało to z tego, że w średniowieczu nie było uniformizacji, więc nie potrzebna także była subordynacja. Dzisiaj, „żołnierze gospodarczy” muszą być odpowiednio komandowani. Współpraca jest więc możliwa tylko pod warunkiem ścisłej dyscypliny i podporządkowania. Dlatego też, dla współczesnych przedsiębiorstw charakterystyczna jest hierarchia dyrektorów, dokładnie tak jak w armii. I tak samo jak w armii, pojedynczy pracownik jest nikim. Jest tylko „stanowiskiem”, członkiem całości. Ze względu na charakterystyczny dla nowoczesnej gospodarki podział pracy, pojedynczy pracownik nie jest w stanie niczego sam wytworzyć. Jeden tnie, drugi podnosi dźwignię, praca pojedynczego pracownika jest w pewnym sensie niczym. Dopiero poprzez połączenie wytworów pracy wszystkich pracowników, praca pojedynczego pracownika nabiera wartości. Wcześniej sprawy miały się inaczej: pracownik tworzył cały produkt. Dzięki temu każdy pojedynczy człowiek był w pewnym sensie całością. Nowoczesna gospodarka tylko dzięki duchowi militaryzmu mogła odnieść swój sukces.

A jak wygląda życie duchowe cywilizacji zachodniej? Demokracja wywołała tendencję do uniformizacji, przez co zniszczone zostały wszelkie tradycyjne formy społeczno-kulturalne. Dotyczy to sfery kościoła i religii: człowiek współczesny jest wolnym duchem; w miejsce dawnych norm etycznych proklamowana jest nowa moralność; jeśli chodzi o władzę państwową, to wygrywa rewolucja; w sferze obyczajowej tworzone są nowe konwencje. Ludzkość ogłosiła nową ewangelię: wszyscy są równi. Co ma jeden, to muszą także móc posiadać inni. Nic nie jest przywilejem. Politycznej masie daje się prawa polityczne, zakłada publiczne szkoły, organizuje wykłady dla ludu. Jednym słowem, żadna idea i duchowe sprawy nie powinny być im nieudostępnione. Wszyscy są równouprawnieni. Tak właśnie, równouprawnieni, bo jak stwierdza Goldmann, równość nie ma sensu: mężczyzna, kobieta, starszy czy młodszy, silny i słaby, piękny i brzydki, mądry i głupi, cóż, natura nie zna równości.

Dlatego też, jego zdaniem, demokracja wymaga korekty, czyli podziału na rządzących i rządzonych. Rządzić jednak powinien ten, kto potrafi rządzić. Decydować ma nie urodzenie albo religia. Rządzić powinien tylko ten, kto chce i potrafi rządzić. Goldmann podkreśla, że współcześnie możliwości rządzenia są takie, jakich wcześniej nigdy jeszcze nie było. Władza trybuna ludowego, dyrektora banku, szefa dużej spółki akcyjnej, np. takiego Morgana albo Rockefellera, jest nie do porównania z władzą Karola Wielkiego czy też Ludwika XIV.

Tak więc, zdaniem Goldmanna, duch militaryzmu rządzi światem. Nowoczesny świat został zbudowany na podstawie takich imperatywów jak: wypełnianie swoich obowiązków, utrzymywanie porządku, a przede wszystkim postrzeganie siebie jako części pewnej całości.
Duch militaryzmu ukazał się w czasie I Wojny Światowej, która – jak to na wstępie zaznacza Goldmann – toczona była właśnie przeciwko pruskiemu militaryzmowi. Anglia i Francja widziały siebie jako obrońców zachodnioeuropejskiej cywilizacji, która rzekomo była zagrożona przez poczdamski militaryzm. Goldmann stwierdza, że wrogowie, którzy chcą obalić ducha militaryzmu, w swoim twierdzeniu na temat charakteru ducha niemieckiego jak najbardziej mają rację: Duch niemiecki to duch militaryzmu. Ale czy mają rację w jego negatywnej ocenie? Zdaniem Goldmann, wręcz przeciwnie. Autor mówi wprost o wyższości niemieckiego ducha militaryzmu nad tak zwaną cywilizacją zachodnią. Dlatego też zawołanie: „Precz z militaryzmem”, jego zdaniem, nie ma żadnego uzasadnienia. Geniusz historii stoi po stronie Niemiec i doprowadzi Niemcy do zwycięstwa.
Przeciwstawienie zachodnioeuropejskiej cywilizacji pruskiemu militaryzmu zdaniem Goldmanna nie ma sensu. Ocenia on, że duch militaryzmu wcale nie jest tak obcy tej cywilizacji, jak się to twierdzi.

Zacznijmy od Anglii. Źródło angielskiego antymilitaryzmu Goldmann widzi w charakterystycznym dla Anglików indywidualizmie, a dokładniej atomizmie. Jego zdaniem, Anglicy nie mają żadnego wyczucia odnośnie tego, co ogólne, uniwersalne i całościowe. Zasady klasycznej szkoły ekonomii zostały wypracowane właśnie przez Anglików, ich główną zasadą jest nic innego jak indywidualizm. „My home is my castle”, natomiast państwo jest tylko sumą indywiduów. W przekonaniu Anglików, każdy jest wolny i nie powinien być kierowany przez państwo. Goldmann stwierdza, że radykalna wolność przynosi z sobą radykalną nierówność. Dlatego też Anglia jest kolebką liberalizmu, ale nie demokracji. Równość i demokracja są wyrazem kolektywizmu i niwelują wszelkie różnice, a to jest przeciwne idei liberalnej wolności. Poprzez swoje przywiązanie do idei samoregulacji, Anglicy są także przeciwnikami subordynacji. Dlatego też, Goldmann stwierdza, że duch angielski jest zupełnie przeciwny duchowi militaryzmu. Co więcej, właśnie dzięki swojemu „antymilitaryzmowi” Anglia stała się wielka, to właśnie temu duchowi zawdzięcza swoje sukcesy. Goldmann wskazuje na to, że angielskie podboje kolonialne zostały zorganizowane i przeprowadzone nie przez państwo, tylko przez osoby prywatne. Angielskie imperium zostało zbudowane dzięki takim cnotom jego obywateli jak, przedsiębiorczość, odwaga i sumienność. To nie był sukces państwa, tylko jego obywateli.

Goldmann pokazuje, że w przypadku sukcesu Niemiec sprawy mają się zupełnie inaczej. Polityczno-gospodarczy rozwój Niemiec zaczyna się dopiero w 1870 r., po tym, jak zostało zorganizowane państwo niemieckie. Dopiero po powstaniu tego państwa niemiecki naród zaczął uprawiać politykę światową. Podstawą jego działań jest więc państwo, które stworzyło narodowy kolektyw. Dlatego też rozwój niemieckiej gospodarki jest w ogóle nie do pomyślenia bez niemieckiego państwa. To państwo kontroluje życie gospodarcze poprzez rozbudowane ustawodawstwo i regulacje. To państwo jest głównym czynnikiem napędzającym rozwój gospodarczy Niemiec. A niemiecki kapitalista osiąga sukcesy dzięki takim cnotom jak, ścisłe wypełnianie obowiązków, zamiłowanie do skrupulatności i porządku, zdolność do uniformizacji i subordynacji.

Zdaniem Goldmanna, to właśnie dzięki swojemu duchowi militaryzmu Niemcy odnoszą coraz większe sukcesy i zyskują przewagę nad Anglią. Przyczyny wojny (tzn. I Wojny Światowej) wynikają więc z tego, że Anglia zamierzała doprowadzić do zniszczenia swojego konkurenta. A przy okazji – także do zniszczenia ducha militaryzmu. Paradoks sytuacji polega jednak na tym, że Anglia właśnie zastanawia się nad wprowadzeniem powszechnej służby wojskowej. Czyli: Anglia zamierza walczyć przeciwko duchowi militaryzmu właśnie poprzez wprowadzanie tej zasady u siebie!

Goldmann stwierdza, że indywidualizm szczytowy punkt rozwoju osiągnął pod koniec XVIII wieku. Na początku XIX wieku zaczyna się jego odwrót: historyczno-organiczna forma wypiera racjonalistyczno-indywidualistyczną, a torować sobie drogę zaczyna myśl socjalna. Era napoleońska to, zdaniem Goldmanna, początek nowej ery, ery militaryzmu. Goldmann wskazuje na to, że dziewiętnastowieczna Anglia została dotknięta przez społeczną katastrofę. Indywidualizm doprowadził ten kraj na skraj załamania. Kwestia socjalna musiała w końcu zostać rozwiązana. Goldmann wskazuje na to, że główną rolę w rozwiązywaniu tej kwestii odegrał właśnie niemiecki, historyczny i militarny duch. Wymienia takie postacie jak Ruskin, Carlye czy Disraeli, jak również przywołuje Genossenschaftsbewegung, które znajdowały się pod wpływem niemieckiego ducha. Podsumowując, należy więc stwierdzić, że niemiecki duch militaryzmu jest na dobrej drodze do tego, by podbić Anglię.

Francja także wypisała sobie na sztandarach walkę przeciwko duchowi militaryzmu. W czym tkwią źródła francuskiego antymilitaryzmu? Jeśli chodzi o demokrację i uniformizację, to pod tym względem duch francuski jest pokrewny militaryzmowi. Czego mu jednak brakuje, to subordynacji. Dyscyplina, podporządkowanie i posłuszeństwo nie są cnotami Francuza.

Ducha francuskiego można najlepiej zrozumieć poprzez przeciwstawienie go duchowi niemieckiemu. Charakterystyczną cechą Niemców jest ich rzeczowość, która polega na robieniu czegoś tylko ze względu na daną rzecz. Wymaga to całkowitego skoncentrowania się na danej rzeczy, dlatego też Niemcy podczas zajmowania się jakimś przedmiotem zapominają się całkowicie. Francuzi natomiast koncentrują się na własnej osobie. To własna osoba jest dla Francuza punktem wyjścia i centrum wszelkich jego aktywności. Niemcy interesują się rzeczami, którymi się zajmują, a nie ludźmi, z którymi żyją. Dlatego cnoty Niemca dotyczą stosunku do rzeczy: solidność, wytrwałość i wytrzymałość, podobnie jak jego wady, czyli pedanteria, jednostronność, kapryśność i chimeryczność. Niemcom brakuje wszystkiego, co sprawia, że relacje międzyludzkie są przyjemne i pełne wdzięku. Gruboskórność, upór, ociężałość to główne wady narodowe Niemców. Taką cenę musi ponosić duch niemiecki za swoją systematyczność. Ale dokładnie w tym, co jest słabością ducha niemieckiego, leży siła francuskiego: w kształtowaniu relacji międzyludzkich. Grzeczność, wdzięk, uprzejmość i towarzyskość to cechy charakteru francuskiego, ale należą do nich także – powierzchowność oraz lekkomyślność. Charakter francuskiego ducha najlepiej można oddać za pomocą terminu „esprit”. Pielęgnowanie „esprit” ma sens tylko w towarzystwie; samotnik siedzący w swoim biurze, który miałby rozwijać swój „esprit”, to czysty absurd. Dyskusja pod znakiem „esprit” to taka, w której przedmiot rozmowy nie jest analizowany w sposób zasadniczy, tylko przez pryzmat jego stosunku do dyskutantów. Nic nie jest absolutne, wszystko jest względne, rzeczy istnieją tylko w stosunku do konkretnych ludzi. Dlatego też z punktu widzenia „esprit” jest rzeczą głupią i wręcz pozbawioną sensu zupełnie poświęcić się rzeczy i „zatopić się” w niej. Podejście to ściśle powiązane jest ze sposobem, w jaki Francuzi traktują pracę zawodową. Dla Niemca praca zawodowa jest celem samym w sobie. Przedmiot pracy, bez większego przymusu, traktuje Niemiec, jak wartość absolutną, służbie, której całkowicie się poświęca. W przypadków Francuzów sprawy mają się inaczej. Dla niego praca zawodowa jest tylko środkiem do celu, jakim jest jego własne życie oraz rodzina. Stąd wynika także specyficzne francuskie podejście do kapitalizmu: Francuz chce jak najszybciej wypracować sobie odpowiedni kapitał, tak by nawet w kwiecie wieku móc pójść na emeryturę. Naród francuski nic a nic nie rozumie z ducha kapitalizmu, zgodnie z którym gromadzenie kapitału jest celem samym w sobie. W tym właśnie, zdaniem Goldmanna, należy upatrywać przyczyny tego, dlaczego Niemcy gospodarczo przegoniły Francję.

Podstawowa cecha ducha francuskiego, czyli zainteresowanie tym, co osobowe, sprawia, że Francuzowi obca jest idea, która jest najważniejsza dla Niemca: idea obowiązku. Cała niemiecka moralność, życie każdej jednostki, jak i całego narodu, są podporządkowane tej właśnie myśli. Skrupulatne wypełnianie swoich obowiązków jest najwyższym postulatem całej niemieckiej pedagogiki, etyki i moralności. Niemiecka idea obowiązku jest ze swojej istoty abstrakcyjna i absolutna. Dla Francuza natomiast moralność jest funkcją relacji międzyludzkich. Francuz trzyma się zasad moralnych ze względu na szacunek dla innych ludzi.

W świetle tego, co zostało wyżej powiedziane, zrozumiałym się staje, dlaczego Francuzi posiadają tak mało zdolności do dyscypliny i subordynacji. Podporządkowywanie się zakłada pojęcie obowiązku, który oznacza konieczność całkowitego zapomnienia o swojej własnej osobie i poddanie się rozkazom innych. Do tego zdolny jest tylko ten, kto właśnie w tym widzi swój obowiązek i kto potrafi się zupełnie oddać rzeczy, której służy. Francuz także potrafi się podporządkować, ale nie z poczucia obowiązku, tylko z uczucia miłości i podziwu dla konkretnej osoby, np. swojego przywódcy. Prawdziwa subordynacja natomiast zakłada podporządkowywanie się nie z miłości i szacunku dla przywódców, tylko z uczucia obowiązku w stosunku do tych, którzy wydają polecenia. A do takiej subordynacji Francuzi nie są zdolni.

Kolejną cechą francuskiego charakteru jest niechęć do czynności organizacyjnych. Działalność organizacyjna zakłada rzeczowość i podporządkowywanie się, co francuskiej mentalności jest obce. Właśnie w tym Goldmann upatruje przyczyny nietrwałości instytucji politycznych Francji, jak również wewnętrznego rozchwiania i chaosu w życiu politycznym Francuzów.

Z tych wszystkich cech francuskiego ducha wypływa jego niechęć do militaryzmu. Francuzi czują się zagrożeni niemiecką rzeczowością, subordynacją oraz abstrakcyjną zasadą obowiązku. Goldmann stwierdza, że czas ducha francuskiego wraz z jego wdziękiem, lekkomyślnością, uprzejmością i „esprit” po prostu się skończył. Nie wdzięk – tylko powaga, nie uprzejmość, tylko siła, nie „esprit”, tylko rzeczowość i systematyczność: te cechy charakteru kształtują ducha naszych czasów. Geniusz historii jest surowym bogiem. To niemiecki duch zwycięży. Cały świat zostanie zmilitaryzowany.

Zdaniem Goldmanna, historia ma swój ukryty sens. Zgodnie z nim, duch antymilitaryzmu zostanie definitywnie pokonany przez ducha militaryzmu. Gdyż tylko duch militaryzmu jest w stanie sprostać zadaniom, przed którymi została postawiona ludzkość. Jaka jest więc historyczna misja naszych czasów? Zdaniem Goldmanna, polega ona na konieczności nowego uporządkowania ludzkości. Na miejsce dotychczasowego systemu społecznego musi powstać nowy.

Goldmann stwierdza, że zarówno każda reorganizacja, jak i organizowanie nowego porządku składa się z dwóch faz: niszczenia starego systemu oraz budowania nowego. W pierwszej fazie stary system musi zostać zniszczony poprzez rozłożenie go na elementy pierwsze. Dopiero po tym można zacząć układać je w nowy system. Pierwsze zadanie naszych czasów polega więc na niszczeniu. Wszystkie zastane społeczne stratyfikacje i formy kulturowe, które zostały stworzone przez stary system, muszą zostać zniszczone. Jednostki muszą zostać wydarte z ich dotychczasowego środowiska, żadna tradycja nie może być uważana za świętą, wiekowość ma być traktowana jako dowód na chorobę. Hasłem naszego działania ma być: wszystko co było, musi odejść. Siłami, które mają do wykonania to negatywne zadanie, na płaszczyźnie społeczno-gospodarczej jest kapitalizm, natomiast polityczno-duchowej, demokracja. Zasada uniformizacji rozwiąże ostatecznie to negatywne zadanie. Wtedy, gdy wszyscy członkowie naszego kręgu kulturowego zostaną tak jak żołnierze w pełni zuniformowani, pierwszy etap zostanie zakończony.

Wtedy będzie można przystąpić do realizacji drugiego, ważniejszego i trudniejszego zadania, czyli budowy nowego porządku społecznego. Wszystkie elementy składowe, które zostały wydarte ze swoich dotychczasowych środowisk i przez to znajdują się w stanie anarchicznego nieuporządkowania, muszą zostać poskładane w nową całość. I tak jak podczas przeprowadzania pierwszego zadania ludzie musieli zostać uznani za równych, tak przy okazji przeprowadzania drugiego muszą zostać odpowiednio podzieleni, tak by powstał nowy, piramidalny i hierarchiczny system. To zadanie duch militaryzmu rozwiąże dzięki swojej zasadzie subordynacji. Krótko: rządzić powinien ten, kto potrafi rządzić. Nie pochodzenie, nazwisko albo stan posiadania powinny decydować o tym, kto rządzi, tylko talent do rządzenia. Tak jak w armii o awansie powinna decydować umiejętność wydawania poleceń, tak samo w społeczeństwie zbudowanym na wzór armii, kto potrafi rządzić, ten będzie rządził.

A kiedy oba zadania zostaną wykonane, cały proces zostanie zwieńczony uformowaniem nowego społeczeństwa w nowy, jednolity i zwarty organizm. Zadanie to w gruncie rzeczy jest najważniejsze, w tej chwili funkcjonuje pod nazwą rozwiązania kwestii socjalnej. Kwestia socjalna wynika ze stanu anarchii, w jakim znalazło się społeczeństwo. Nieliczni mają za dużo, a ich stan posiadania ciągle się powiększa, natomiast większość ma za mało, a ich stan posiadania się kurczy; produkcja i konsumpcja nie znajdują się w stanie równowagi; rolnictwo i przemysł nawzajem się nie uzupełniają. Wszystko to jest wyrazem wewnętrznej anarchii i dezorganizacji. Co może pokonać ten stan anarchii? Tylko idea organizmu jako najwyższy przejaw ducha militaryzmu.

W ramach krótkiej rekapitulacji Goldmann stwierdza, że duch militaryzmu został proklamowany podczas Rewolucji Francuskiej, natomiast podczas epoki napoleońskiej podjął swoją pierwszą próbę podboju Europy. Francja jest więc jego kolebką. Jego zadaniem było zniszczenie starego porządku: Rewolucja zniszczyła stary porządek we Francji, natomiast Napoleon w całej Europie. Duch militaryzmu domagał się drugiej zasady (subordynacji). Francja nie była w stanie wypełnić tego zadania, dlatego też duch militaryzmu znalazł swoją nową ojczyznę w Niemczech. Powstanie państwa niemieckiego umożliwiło dalsze umocnienie się ducha militaryzmu.

Na zakończenie swoich rozważań Goldmann stwierdza, że wraz ze stworzeniem nowego systemu społecznego duch militaryzmu urzeczywistni jeszcze inną ideę, która rozwinęła się w naszym wieku, ideę pokoju. Paradoksem może wydać się to, że ideał pokoju ma zostać zrealizowany właśnie przez ducha militaryzmu. Goldmann zaznacza, że zaprowadzenie pokoju na całej ziemi jest utopią, gdyż duża część ludzkości żyje w innych kręgach kulturowych. Jego zdaniem nadejdą jeszcze czasy, kiedy nasz krąg kulturowy będzie musiał stanąć do walki przeciwko innym. Ale dla naszego kręgu kulturowego ideał pokoju jest jak najbardziej możliwy do zrealizowania. Nie trzeba być specjalnie przenikliwym, by móc rozpoznać, że w systemie zbudowanym zgodnie z duchem militaryzmu nie ma miejsca na wojnę. Wojna jest niezgodna ze wszystkimi zasadami ducha militaryzmu. Po pierwsze, demokratyczna idea równości uważa wojnę za negację wszelkiej równości. Także zasada subordynacji prowadzi do likwidacji wojny. W społeczeństwie, w którym kryterium podziału na rządzących i rządzonych jest odpowiednio ustalone, nie ma miejsca na wojnę. Każda wojna jest anarchiczną próbą przejęcia władzy przez jedną grupę nad inną grupą. Tam, gdzie podział władzy został dokonany na podstawie stabilnych kryteriów, wszelka wojna i rebelia wydają się być nieprawdopodobne. Wojna jest także w sposób oczywisty przeciwna idei organizmu. Tak więc w przyszłym społeczeństwie ewentualność wojny będzie tak samo wykluczona, jak możliwość wybuchu rebelii w niemieckiej armii…

Tym samym stara myśl, że zło jest w stanie samo z siebie wydać siły, które przezwyciężą zło, zasługuje na specjalne podkreślenie. Wojna powołała do życia ducha militaryzmu; duch militaryzmu przezwycięży wojnę i ostatecznie urzeczywistni ideał pokoju.

Jak już wspomniałam, nigdzie w tekście nie ma mowy o Nowym Porządku Świata albo o masonach. Mimo to jest on dokładnym opisem planu, jaki naprawdę jest realizowany na naszych oczach. Niszczenie starego oraz budowanie nowego porządku są zadaniami realizowanymi przez masonerię. Wojna wymierzona przeciwko religii, hierarchii społecznej, autorytetom, normom etycznym i obyczajowym ma na celu całkowite zunifikowanie społeczeństwa. Jednocześnie budowane są nowe struktury polityczno-prawne, które mają być fundamentem Nowego Porządku Świata.

Przyjrzyjmy się krótko Unii Europejskiej. UE budowana jest według tego samego scenariusza co Cesarstwo Niemieckie. Zjednoczenie Niemiec umożliwiło stworzenie nowego obszaru gospodarczego, dotychczasowe granice między poszczególnymi państewkami niemieckimi, a tym samym cła zostały zlikwidowane. Ważnym elementem unifikacji była harmonizacja prawa. Jej uwieńczeniem było uchwalenie niemieckiego kodeksu cywilnego, czyli BGB. Budowanie UE przebiega według tego samego schematu. Europa zamieniana jest w nowy obszar gospodarczy. Granice państwowe, a przede wszystkim cła zostały już praktycznie zlikwidowane. Uwieńczeniem procesu unifikacji będzie uchwalenie europejskiego kodeksu cywilnego, nad przygotowaniem którego pracuje liczny sztab europejskich prawników (nie trudno się domyślić, która grupa narodowa jest szczególnie aktywna na tym polu). Unia Europejska, tak jak Cesarstwo Niemieckie, ma stać się nowym superpaństwem. Symbolem całego projektu jest masońska piramida: to ona symbolizuje nowy porządek społeczny, o którym pisał Goldmann.

Czas na postawienie pytania zasadniczego: czy duch niemiecki to rzeczywiście duch militaryzmu? Odpowiedź na pytanie zależy od tego, czy za wyraz „prawdziwego” ducha niemieckiego uznamy myśl Marcina Lutra i reformację. To Marcin Luter jest ojcem ducha militaryzmu. Cała jego nauka przesycona jest ideą uniformizacji i subordynacji. W końcu to nie kto inny jak właśnie Marcin Luter jest autorem koncepcji Obrigkeitsstaat, czyli państwa autorytarnego. Uwagę na to zwraca Pierre Mesnard: „Państwo to, dla Lutra, przede wszystkim władza. Język niemiecki znakomicie oddaje tę fundamentalną myśl za pomocą słowa der Obrigkeitstaat, państwo autorytarne. (…) Naprzeciwko władzy nie ma obywateli, są tylko istoty administrowane (Regierte) czyli podporządkowani (Unterpersonen)” (P. Mesnard: L’Essor de la Philosophie Politique au XVI siècle. Paris 1952, s. 230, tł. Adam Wielomski, niepublikowane). Co więcej: „Luter jest (…) Zwolennikiem odbudowania cesarstwa niemieckiego, i aby uczynić tę fikcję prawną żyjącą realnością, chce zrzucić jarzmo włoskiego kapłana. (…) Chodzi mu więc o imperium światowe: zostało ono dane przez Boga Niemcom. W tymże imperium papież i duchowni zostali poddani władzy cywilnej. (…) W umyśle Lutra laicyzacja Kościoła przygotowuje mesjanizm rasy i narodu germańskiego: Christianitas przekształca się w imperium” (tamże, s. 200-201).

W zrozumieniu postawionej przeze mnie tezy, że duchowym ojcem ducha militaryzmu jest Marcin Luter, pomocne mogą być także słowa Johna N. Figgisa, który pisał: „W istocie Luter odmawia rozróżnienia pomiędzy tym, co sakralne, a tym, co doczesne, a co jest tak charakterystyczne dla świata łacińskiego. Tym samym nakreśla drogę do egzaltowanej teorii państwa rozwiniętej przez Hegla i jego następców”( J.N. Figgis: Political Thought from Gerson to Grotius: 1414-1625. Kitchner 1999, s. 48, tł. Adam Wielomski, niepublikowane). I dalej: „Wrogość Melanchtona i pozostałych do wspólnot zakonnych wynika z tego, że stanowiły one oddzielny związek społeczny niż cała wspólnota i posiadały wyodrębnioną jedność istniejącą poza państwem. A żadna wspólnota nie może istnieć poza państwem. Średniowieczne pojęcie communitas communitatum ustępuje miejsca laickiej doktrynie o państwie omnipotentnym stojącym ponad masą jednostek”(tamże, s.55).

Filozoficznym wyrazem teologii Lutra jest system filozoficzny Hegla. Natomiast w sferze praktycznej: państwo pruskie. Nie dziwi więc oświadczenie Hegla, że to właśnie Prusy są celem historii powszechnej. Jeśli więc uznamy, że nauka Marcina Lutra jest wyrazem „prawdziwego” ducha niemieckiego, to należy zgodzić się z tezą Goldmanna. Jeśli natomiast nie, to należy wprowadzić rozróżnienie między duchem niemieckim i pruskim, i tego drugiego uznać za ducha militaryzmu. W każdym bądź razie, od czasu, gdy – jak to określił Stefan Bratkowski – Prusy podbiły całe Niemcy, duch militaryzmu został narzucony całemu niemieckiemu narodowi. Patrząc więc na współczesne Niemcy, uważam, że teza Goldmanna jest jak najbardziej słuszna.

Hegel twierdził, że Prusy są celem historii powszechnej. I miał rację: jeśli spojrzeć na Prusy jako na projekt filozoficzny, należy stwierdzić, że Prusy (w sensie filozoficznym) to nic innego jak Nowy Porządek Świata. To gnostycki projekt, który zakłada, że ludzkość jest w stanie sama przynieść sobie pokój. Goldmann twierdził, że zło jest w stanie samo z siebie wydać siły, które przezwyciężą zło. To właśnie stwierdzenie jest kluczem do zrozumienia istoty Nowego Porządku Świata. Jak również do zrozumienia tego, realizacji jakiego projektu państwo niemieckie poświęciło się bez reszty.

Państwo niemieckie jest także naszym głównym sprzymierzeńcem w „europeizowaniu” Polski. Postawienie pytania o charakter przyjaźni polsko-niemieckiej, która jest celebrowana przez pewne kręgi polityczne, jest więc jak najbardziej uzasadnione. UE bowiem to dużo więcej niż tylko projekt gospodarczo-prawno-instytucjonalny.

Tekst ten jest wyłącznie wprowadzeniem w omawianą tu tematykę. Praca Goldmanna zawiera wiele interesujących tez, które powinny stać się przedmiotem merytorycznej debaty. Idea porządku i hierarchii są – jak Goldmann sam stwierdza – wyrazem światopoglądu konserwatywnego. Czy konserwatyści powinni więc poprzeć masoński projekt nowego porządku współczesnego i UE jako pruskiego superpaństwa? Jeśli nie, to dlaczego? Zapraszam do dyskusji.

Magdalena Ziętek
Jest to odpowiedz na tekst pana Ratnika pt. GERMANOFOBIA JAKO ZASŁONA DYMNA? https://konserwatyzm.pl/artykul/1615/germanofobia-jako-zaslona-dymna

[aw]
Click to rate this post!
[Total: 2 Average: 1]
Facebook

0 thoughts on “Nowy Porządek Świata (NPŚ)”

  1. „Hegel twierdził, że Prusy są celem historii powszechnej. I miał rację: jeśli spojrzeć na Prusy jako na projekt filozoficzny, należy stwierdzić, że Prusy (w sensie filozoficznym) to nic innego jak Nowy Porządek Świata.” TO DLACZEGO WYSTĄPILI ZBROJNIE PRZECIWKO REWOLUCJI FRANCUSKIEJ, CZYLI IDEOWEJ MATCE UNII EUROPEJSKIEJ I PODWALINIE NEW WORLD ORDER???

  2. Hegel droga Pani nie był Niemcem, tylko Żydem, co jest udowodnione. Z niego więc taki sam „niemiecki myśliciel” jak z bolszewików „rosyjscy wyzwoliciele”…Te Hegle to jak w Polsce Michniki, Kuronie, Miłosze czy Mickiewicze, czyli „patrioci zlewaczali”. Sytuacja w Polsce jest podobna do tej w RFN. Promuje się zdegenerowany „romantyzm” zamiast patriotyzmu opartego o tradycjonalizm. Militaryzm był w Niemczech był ideą odnoszącą się do niemieckich tradycji rycerskich, i właśnie „teoretycy teorii spiskowych” byli między innymi jego zwolennikami. Patrz Generał Erich Ludendorff. Teraz mam zasadnicze pytania do pani Ziętek, i żądam od pani odpowiedzi: 1.Rewolucja we Francji była ucieleśnieniem ideologicznych planów europejskiego judeomasoństwa. Wszystkie tajne stowarzyszenia były w mniejszym lub większym stopniu zwolennikami rewolucji. Skoro Prusy pani zdaniem miały budować NWO, to dlaczego wystąpiły zbrojnie jako jedne z nielicznych państw przeciwko projektowi mającemu na celu realizację NWO w Europie? 2.Karbonariusze. Spadkobiercy jakobinów. Oficjalna ideologia masońska i satanistyczna XIX wieku. Jej zwolennicy destabilizowali lub niszczyli monarchie autokratyczne. Głównymi celami ich ataków były 3 kraje: Rosja, Austria, PRUSY. Pytanie, skąd Prusy były jednym z celów ataku rewolucjonistów skoro to taki rzekomy dla nich raj? 3.Napoleon Bonaparte, tzw. „najznamienitszy z braci” zdaniem wolnomularzy. Dlaczego wydał plan eksterminacji Prusaków? 4.I Wojna Światowa i „traktat wersalski”. Traktat wersalski był właśnie robotą żydowską i masońską. To jest fakt historyczny, a masoneria opiewa oficjalnie go jako swoje dzieło. Ten właśnie traktat bezpodstawnie przyczynił się do upadku Prus i powstania Republiki Weimarskiej (to było niemieckie państwo masońskie, demokratyczne i pacyfistyczne-co obala wszelkie teorie powyższe). Skoro Prusy taki dla nich raj, to dlaczego zniszczyli to państwo?

  3. „Zacznijmy od Anglii. Źródło angielskiego antymilitaryzmu Goldmann widzi w charakterystycznym dla Anglików indywidualizmie, a dokładniej atomizmie. Jego zdaniem, Anglicy nie mają żadnego wyczucia odnośnie tego, co ogólne, uniwersalne i całościowe. Zasady klasycznej szkoły ekonomii zostały wypracowane właśnie przez Anglików, ich główną zasadą jest nic innego jak indywidualizm. „My home is my castle”, natomiast państwo jest tylko sumą indywiduów” TO FAKT. ANGLIA BYŁA KOLEBKĄ TAJNYCH STOWARZYSZEŃ. TAM POWSTAŁY PIERWSZE BANKI Z ŻYDOWSKIM KAPITAŁEM, I PIERWSZE OBOZY KONCENTRACYJNE W RAMACH IMPERIUM BRYTYJSKIEGO. TAM BYŁ RASIZM I LIBERALIZM JEDNOCZEŚNIE. Jest to kolejne potwierdzenie mojej tezy. „Czy konserwatyści powinni więc poprzeć masoński projekt nowego porządku współczesnego i UE jako pruskiego superpaństwa? Jeśli nie, to dlaczego? Zapraszam do dyskusji.” KONSERWATYŚCI NIGDY NIE POPIERALI UE, A PANI TUTAJ GŁOSI PÓŁPRAWDY, BOWIEM UE jest superpaństwem wielokolorowej imigracji, a państwa europejskie nie są rządzone przez przedstawicieli swojego narodu, ale przez mniejszości. UE jest ucieleśnieniem lewackiej koncepcji rewolucji z Francji. Liderzy UE odwołują się do „francuskiej rewolucji”. RFN z kolei wyraźnie czerpie garściami z tradycji karbonariuszy. Lewactwo jest przewodnią siłą UE. Eurokraci i lewacy z kolei są anty-militarystami, propagują często koncepcję „rewolucja tak, wojna nie”. To widać gołym okiem. A proszę sobie przejść i popytać lewaków eurokratów jaki mają światopogląd. Gwarantuje 99% odpowiedzi przeciwnych militaryzmowi i nacjonalizmowi, zwolenników rewolucji z Francji oraz oświecenia i wolterianizmu. Takie są fakty. Polemika z tym jest polemiką z prawdą. Swoje poglądy opieram o obserwację świata takiego jakim jest, ludźmi takimi jacy są, a nie tym czym chciałbym, żeby świat był. Czy UE to lewaki? Tak! Czy lewaki eurokraci są pacyfistami i socjalistami? Tak! Czy Niemcy przegrały I Wojnę Światową, upadła dynastia Hohenzollernów, nastała tam demokracja, potem Hitler, po jego upadku przyszli amerykanie i zaprowadzili tam swoje porządki? Tak. Czy RFN ma coś wspólnego z Niemcami z IWŚ? Nie, bowiem państwo RFN zostało zbudowane na tzw. „wartościach amerykańskich” nie mających nic wspólnego z Niemcami rzeczywistymi. Tak więc RFN, co wpływa na europeizację czegoś tam, nie jest państwem zbudowanym na autentycznych wartościach europejskiego państwa. Tak więc tezy o pruskiej unii są tak samo „trafne i prawdziwe” jak tezy o tym, że UE służy jako ostoja chrześcijaństwa, a TU-154M strącił Władimir Putin i FSB…

  4. @Piotr Marek: Po pierwsze, już w 1525 roku zsekularyzowany Zakon Rycerzy Najświętszej Marii Panny (krzyżacy) w Prusach przyjął zasady wiary wyrażone przez Lutra i jego zwolenników, stając się pierwszym państwem luterańskim. (http://www.kosciol.pl/reformacja). Po drugie, Fryderyk Wielki byl bliskim przyjacielem samego Woltera oraz propagatorem ideii oswieceniowych. Prusy byly dumne z tego, ze byly monarchia „oswiecona”. Po trzecie, Hegel byl przeciwnikiem Rewolucji Francuskiej, bo jego zdaniem, takiej globalnej zmiany swiadomosci nie da sie osiagnac na takiej drodze. Hegel jak najbardziej popieral najwazniejsze idealy Oswiecenia, ale uwazal, ze „duch obiektywny” potrzebuje wiecej czasu i musi rozwijac sie na drodze ewolucyjnej. A taka wlasnie droge przyjely Prusy. Tak wiec nie ma tu zadnej sprzecznosci. Cele byly te same, ale sposob ich urzeczywistnienia byl inny. Po czwarte, ustawodawstwo socjalne zostalo zapoczatkowane przez Bismarcka. Bismarck uchodzi za polityka konserwatywnego, co jest sprawa dyskusyjna. Po piate, z tekstu jednoznacznie wynika, ze nie stawiam znaku rownosci miedzy Niemcami i Prusami – byc Prusy nie maja nic wspolnego z Niemcami. 6. Niemcy powojenne moze zostaly zbudowane na wartosciach amerykanskich, ale w miedzyczasie Niemcy urwali sie Amerykanom ze smyczy. Niemcy grali poslusznych wasali Amerykanow, bo wiedzieli, ze tylko w ten sposob Amerykanie i inne panstwa pozwola na zjednoczenie sie Niemiec. Odkad nastapilo zjednoczenie, kraj ten coraz silniej wraca do swoich dawnych korzeni. 7. Sprawa powiazan Nazistow z masonskimi lozami to temat na osobna dyskusje.

  5. P.S. prosze pamietac, ze ja uzywam pojecia Prusy w dwoch znaczeniach: jako historyczne panstwo i jako projekt filozoficzny. Prusy historyczne musialy upasc, bo „uniformizacja” wymagala wprowadzenia zasady demokracji. Do tego byla potrzebna rewolucja i obalenie monarchii.

  6. @Magdalena Zietek Dziekuje bardzo za polemike.Odpowiem Pani po dokladnym zapoznaniu sie z Pani argumentacja i po tym, jak napisze teksty, do ktorych sie juz wobec redakcji zobowiazalem. (w/g mnie Pani blad polega m.in na tym, ze Pani uwaza karoserie RFN za kontynuacje historycznych Niemiec.)

  7. @Antoine Ratnik: Czekam na odpowiedz. Moim zdaniem, nie mozna mowic o zadnej historycznej ciaglosci Niemiec. Niemcy skonczyly sie wraz z reformacja. To jest moja perspektywa. To co nastapilo po reformacji, to proces budowania nowego imperium, ktore byc moze nie ma nic wspolnego z „prawdziwymi” Niemcami. Niemcy za czasow Bismarcka maja tyle samo wspolnego z „prawdziwymi” Niemcami, co RFN i UE. Dziwi mnie jedna sprawa: to jest portal katolicki, a Prusy ciesza sie tu wielka sympatia. Mimo ze to wlasnie Prusy wyparly katolicka Austrie poza granice nowych Niemiec. Dlaczego nikt nie porusza tego tematu? Zamiast tego panuje tu pewien kult sily i porzadku, charakterystycznych dla Prus. I jednoczesnie konserwatyzm sprowadza sie wlasnie do tych wartosci. To co katolickie – nie odgrywa zadnej roli, tak samo jak nie odgrywalo zadnej roli w Prusach. I jeszcze jedno: jeden z moich znajomych Niemcow twierdzi dokladnie to samo co ja: wspolczesne Niemcy to nowe wydanie Prus, z ich pycha, arogancja i lekcewazeniem innych. W gruncie rzeczy, to od niego przejelam te teze.

  8. „Po drugie, Fryderyk Wielki byl bliskim przyjacielem samego Woltera oraz propagatorem ideii oswieceniowych.” CZY SŁYSZAŁA PANI POWIEDZENIE O KRÓLU FRYDERYKU II: „KRÓL FILOZOF ZAMIENIŁ SIĘ W KRÓLA TYRANA”. Tak dzisiaj demo-liberałowie w swoich podręcznikach historycznych opisują króla Fryderyka II. A wiadomo co to znaczy „król filozof” i „król tyran”-patrz „Wolnomularstwo i jego tajemnice”. A co do rozbiorów Polski-były pod naciskami talmudycznych żydów polskich, którzy po utracie wpływów wyemigrowali do Prus defraudując polską walutę, i przekazując majątek na dozbrojenie Prus przeciwko Polsce. Gdyby w Polsce zamiast tego pedzia Walezego zgodzono by się na A.Hohenzollerna który po objęciu tronu Polski przeszedłby na katolicyzm, nie byłoby rozbiorów Polski ze strony pruskiej. Z kolei wybór na tej samej elekcji Iwana Groźnego ustabilizowałby nasze relację z Rosją, chociaż było to bardziej ryzykowne, nie z uwagi na Rosję, ale z uwagi na psychopatyczne zachowania tego władcy (nie będę używał słowa cara aby romantycy tego nie podchwycili). Także sprawa rozbiorów też jest tutaj przedstawiona. SPRAWA KOLEJNA: „Po trzecie, Hegel byl przeciwnikiem Rewolucji Francuskiej” I TUTAJ MIAŁ RACJĘ. LENIN NOSIŁ SPODNIE, CZY ZATEM MAMY WSZYSCY CHODZIĆ W KIECKACH? Zapewne był też zwolennikiem mycia rąk po toalecie. Czy mamy zatem po podtarciu z brudną ręką iść do posiłku?

  9. KOLEJNA SPRAWA: „Po czwarte, ustawodawstwo socjalne zostalo zapoczatkowane przez Bismarcka.” TAK WIEM, STWORZYŁ PAŃSTWOWY ZUS. Dzięki temu zamknął gęby socjalistom, i nie doprowadził do rewolucji socjalistyczne w kraju. Był bohaterem, i za ten czyn należą mu się brawa. Robotnicy byli olewani przez liberalne lobby niemieckie. To właśnie liberalne lobby było powiązane z masonerią i żydami, a te dwa lobby też są ze sobą związane. Bismarck uznał liberałów za „wrogów Rzeszy” w późniejszych etapach swojej władzy. To właśnie liberałowie moja kochana stali za Kulturkampfem, a lobbysta jego był niejaki Albert Falk (nie wiem czy dobrze napisałem, tak brzmi to fonetycznie). Pisał o nim sam kanclerz w swoich pamiętnikach (patrz „Otto von Bismarck, kanclerz czy demon?”). Nie potępiam idei ZUSu, ale to co my mamy w Polsce za ZUS to „Sodoma i Gomora”. Jeśli pani potępia ZUS, to znaczy, że jest mi z Panią nie po drodze w tej kwestii. Otto pod koniec życia został katolikiem i zaciekle zwalczał w tym etapie życia socjalistów i komunistów. A jego niechęć do naszych wiązała się z powiązaniem naszych powstańców z rewolucjonistami. SPRAWA KOLEJNA: „Niemcy powojenne moze zostaly zbudowane na wartosciach amerykanskich, ale w miedzyczasie Niemcy urwali sie Amerykanom ze smyczy. Niemcy grali poslusznych wasali Amerykanow, bo wiedzieli, ze tylko w ten sposob Amerykanie i inne panstwa pozwola na zjednoczenie sie Niemiec. Odkad nastapilo zjednoczenie, kraj ten coraz silniej wraca do swoich dawnych korzeni” GADA PANI .BDURY JAK DEMO-LIBERAŁOWIE O BIAŁORUSI. DEMOKRACJA, PLURALIZM, WOLNE WYBORY, TAKI SYF MAMY DZISIAJ W „NIEMCZECH”. JEST TEGO WIĘCEJ. TO SĄ „WARTOŚCI AMERYKAŃSKIE”, I JE MAMY W RFN. Niemieckie wojsko jest w całości podporządkowane dowództwu amerykańskiemu po dziś dzień, patrz baza w Rammstein itp. Niemieccy patrioci walczący o „stare, niemieckie Wartości” są zamykani w więzieniach za „rasizm”. Niemieckie media służą międzynarodowym koncernom żydowsko-amerykańskim, patrz „Axel Springer”, wasalizm izraelsko-amerykański, propagujący ich antyniemieckie ideały. To jest codzienność w RFN. Te państwo jest dziś tak samo „niepodległe” jak Francja i Polska. „Patriotyzm” CDU niczym nie różni się od tego w wykonaniu PiSu. W RFN jest o tyle lepiej, że tam ludzie więcej zarabiają, ale i też ceny mają większe, a licencje trudniejsze do zdobycia (np.”prawko jazdy”). Także za moją działalność w RFN, ale dobra Niemiec, byłbym napiętnowany i prześladowany. Rzeczywiście, raj na ziemi dla Niemców w RFN…

  10. „Zamiast tego panuje tu pewien kult sily i porzadku, charakterystycznych dla Prus.” MOJA KOCHANA JESTEŚMY KONSERWATYSTAMI, REAKCJONISTAMI, A WIĘC ANTY-LEWAKAMI.Gdyby zapytać lewactwo, o skrajnie antykatolickich zapędach, jakie państwo jest dla nich ucieleśnieniem zła, wskazaliby albo Prusy albo III Rzeszę. Wiem co mówię, bo słyszałem lewackie bełkoty na ten temat. Dla lewaka „siła i porządek” to zło. Siła i porządek cechuje człowieka silnego i porządnego. Słabeusze i bałaganiarze to ludzie lewicy, a lewica nie jest z naszej Cywilizacji. Zauważyłem, że wszelkie lewackie organizacje, propagujące moralne zepsucie i duchową pustkę, za pierwszego swojego wroga zawsze uważają Niemcy z ich ładem, nie Watykan, i nie Rosję. Takie są fakty o lewakach. Dlatego będę bronił niemieckiego ładu, bowiem szatańskie hordy lewackie uważają go za największe zło. Mam poglądy prywatnie prorosyjskie na chwilę obecną. Ale miło widziałbym koncepcję współpracy Polski z Rosją i Niemcami, i jeśli Rosji uda dogadać się z nimi, zrobię wszystko abyśmy nie powtórzyli błędu przeszłości, i nie grali wroga tego przymierza, ale kandydata na jego członka.

  11. @Magdalena Zietek 1/Jestem zaskoczony, ze dyskusja tak zasadnicza jak dyskusja o Niemczech wzbudza tak nikle zainteresownie. Naprawde odechciewa sie pisac, jak to ostatnio, choc z innych wzgledow, zauwazyl jeden z publicystow.Pani tekst ma mniej niz 400 odslon.Moze by Pani napisala o jakichs skandalach, i wtedy byliby czytelnicy.Marazm jest gorszy niz 100 szpiegow RFN-u. 2/Analiza p.Goldmanna zawiera jakies dziwne stwrierdzenia.Otoz to wlasnie w armii osobowosc znajduje apogeum rozwoju,koszary nie maja nic wspolnego z fabryka, bo panuje w nich calkowita wolnosc dla osobowosci,no i w dodatku Goldmann , z tego co Pani pisze, rozprawia o tzw.cechach narodowych , a to jest bardzo ryzykowne. Co do Kanta, to nie byloby Kanta bez Hume’a, ktory Niemcem raczej nie byl. 3/Pani tekst nie zawiera wlasciwie zadnej polemiki ze mna.Jednakze coraz bardziej sie z Pania nie zgadzam w ocenie Niemiec.Mylse ze wiem, skad sie Pani przekonania biora.Byc moze u podstaw calej Pani analizy lezy przekonanie, ze istnieje jakis konieczny kierunek historii, sens historii, ze istnieje w Europie walka Dobra i Zla, ktora reprezentuja: dobra z natury Francja i zle z natury Niemcy.Zle, bo rasowo germanskie.To jest rasizm.To w tym kierunku pojdzie moja przyszla polemika z Pania.Postaram sie Pani wykazac, ze we Francji , w kluczowych monentach, wcale nie bylo zgody co do polityki prowadzonej przez wladze centralna. Do dzis zreszta katolicy, monarchisci skad inad, odnosza sie do monarchii kapetynskiej bardzo krytycznie, a w XVI wieku , w trakcie wojny domowej , ktora byla jednoczesnie religijna, walczyly naprzeciw siebie 3 strony ( a nie 2, jak to sie mylnie sadzi): kalwinisci, katolicy i partia centrum, partia krolewska. To ta ostatnia zwyciezyla ale do dzis jej poczynania wcale nie budza u katolikow entuzjazmu. Franciszek I jest uwazany za bardzo zlego krola, zas cesarz Karol V Habsburg wynoszony jest pod niebiosa jako obronca christianitatis. Mogloby byc w Europie zupelnie inaczej, gdyby Liga zwyciezyla. Goldmann ma w swojej analizie cos marksistowskiego. pozdrowienia a.r.

  12. Poezja François de Malherbe i klasycyzm francuski sa literackim wyrazem triumfu partii centrum. To samo mialo miejsce w muzyce i w malarstwie.Ludwik XIII i wiek Ludwika XIV to rewanz za Lige.

  13. @Magdalena Zietek: bardzo dobry tekst, calkowicie zgadzam sie z Pania. @Piotr Marek: Z mojego endeckiego punktu widzenia paradoks polega na tym, ze Pan, chcac byc POLSKIM „konserwatysta” i „reakcjonista”, popada w bardzo malo racjonalna sluzalczosc mentalna wobec naszych zachodnich sasiadow. Pisze Pan: „Dlatego będę bronił niemieckiego ładu, bowiem szatańskie hordy lewackie uważają go za największe zło.” Pan nie mysli politycznie, ale ideologicznie, to jest Pan miesza polityke z metapolityka. Antyniemiecka narracja propagandowa, i w Polsce i we Francji, czesto sluzyla celom politycznym, i na tym wlasnie polega jej wartosc: powazne panstwa uzywaja instrumentow propagandowej polityki historycznej do realizacji biezacych celow politycznych. Wyobrazmy sobie, czy niemiecki konserwatysta – bedacy oczywiscie panstwowcem jak najbardziej swiadomym interesu swojego panstwa – by kiedykolwiek napisal komentarz w obronie Polski i przeciw polonofobii? Nie, bo doskonale wie, ze Polska stanowi dla Niemiec, jesli nie wroga, to przynajmniej konkurencyjny podmiot polityczny na szachownicy miedzynarodowej. Tu jest wlasnie wielka roznica mentalna i jakosciowa miedzy niemieckimi i polskimi konserwatystami: ci pierwsi sa jak najglebiej zakorzenieni w instynkcie narodowym i panstwowym i dzialaja konsekwentnie, natomiast ci drudzy podziwiaja Niemcy – i to slusznie pod wieloma wzgledami – ale sa pozbawieni tego wlasnie instynktu narodowego, co im nie pozwala na pozytywne myslenie o tym, jak Polska moze odrobic swoje braki i dogonic cywilizacyjnie poteznego sasiada. Wola byc „intelektualnymi wasalami” w sluzbie niemieckiego Ordnungu, wiec czytaja historie „sub specie Germaniae”. Biadaja, ze Polacy to sa taki nieporzadny narod – to tez niestety prawda – ale oni sami, jako intelektualna elita, wybieraja leniwa postawe. W 1914 r. Roman Dmowski napisal ksiazke zatytulowana „Upadek mysli konserwatywnej w Polsce”. Nic sie nie zmienilo po tylu latach…

  14. Antoine Ratnik: „Byc moze u podstaw calej Pani analizy lezy przekonanie, ze istnieje jakis konieczny kierunek historii, sens historii, ze istnieje w Europie walka Dobra i Zla, ktora reprezentuja: dobra z natury Francja i zle z natury Niemcy.Zle, bo rasowo germanskie.To jest rasizm.To w tym kierunku pojdzie moja przyszla polemika z Pania”. Musze Pana ostrzec, ze to nie jest moj poglad. Wcale nie uwarzam, zeby Francja albo Anglia byly lepsze. Tak samo jak nie uwarzam, zeby Niemcy byly lepsze, a tak to jest czesto przedstawiane.Dla mnie to jedna i ta sama sitwa. Jesli chodzi o Goldmanna – sama do konca nie wiem, jak potraktowac jego analizy. Spodziewalam sie jakies dyskusji na ten temat i guzik. Polska prawica jest tak samo leniwa intelektualnie jak lewica, a byc moze nawet bardziej! To polska prawica czeka na „Mesjasza” czyli wodza w stylu Pilsudzkiego, ktory przyjedzie na bialym koniu i zrobi porzadek. Przegoni lewice i odda wladze prawicy. Mimo wszystko uwazam, ze trzeba pisac. Nigdy nie wiadomo, co sie z tego wykluje. A jak sie nic nie robi, to i nic sie nie zmieni. Pozdrawiam.

  15. @Piotr Marek: niemiecki lad moze tez sluzyc Zlu, nieprawdaz? W gruncie rzeczy chcialam wywolac dyskusje na ten wlasnie temat. Czy lad i porzadek sa celem samym w sobie? Przeciez moga one sluzyc zlu, tak jak to bylo w przypadku Hitlera. O ubezpieczeniach bede jeszcze pisac. W kazdym badz razie Bismarck uratowal panstwo przed socjalistami, ale w ten sposob, stworzony zostal w Niemczech kult panstwa. Panstwo stalo sie glownym zabezpieczycielem ludzkiej egzystencji. Wielu Niemcow ma nowy dekalog: Panstwo nasze, chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj… W gruncie rzeczy jest to polemika miedzy dwoma nurtami konserwatyzmu: pruskiego z jego ubostwieniem panstwa i panstwowego porzadku, oraz katolickiego w tradycji arystotelesowko-tomistycznej, ktorej sercem jest nauka o dobru wspolnym oraz cnotach i wadach. Ja stoje na stanowisku tej drugiej.

  16. @Boleslaus: Nie wiem, ktory komentarz pojawil sie jako pierwszy , ale chyba wszystko rozbija sie wlasnie o to lenistwo 🙂 Niemieccy konserwatysci uprawiaja pelna para rewizjonizm historyczny. Polska jest odpowiedzialna nie tylko za wypedzenia, ale takze i holokaust jak rowniez wybuch II Wojny Swiatowej (Hitler musial obronic Niemcy przed polskim nacjonalizmem, tak samo jak Fryderyk przez polska anarchia). Polscy konserwatysci kompletnie nie rozumieja, ze niemiecki konserwatyzm jest skrajnie nacjonalistyczny. Jesli Niemcy ustanowia w naszej czesci Europy swoj Ordnung, to panstwo polskie i narod polski po prostu znikna. Narod czuje to zagrozenie i dlatego rzuca sie w objecia przywodcow kolejnych zrywow narodowych. A polskich konserwatystow stac tylko na krytykowanie irracjonalizmu mesjanistycznego romantyzmu. A sami co maja do zaoferowania? Ich realizm polega na podporzadkowywaniu sie niemieckim interesom. Dziekuje bardzo za komentarz!

  17. @Antoine Ratnik: polecam Panu ksiazke autorstwa francuskiego publicysty Pierre’a Hillarda, zatytulowana „Minorités et regionalismes. Enquête sur le plan allemand qui va bouleverser l’Europe” („Mniejszości i regionalizm. Studium niemieckiego planu, który winien oburzyć Europę.”), éditions François-Xavier de Guibert, 2002. Ksiazka konkluduje: “Pour l’Allemagne réunifiée, première puisance économique du continent, l’aube du renouveau à l’Est prend des couleurs en noir, rouge, or. La voie est libre. Elle l’est d’autant plus que, dans le cadre de l‘Union européenne, l’Allemagne a su imposer sa philosophie politique, c’est-à-dire le fédéralisme, ainsi que sa vision ethno-culturelle incarnée dans la Charte des langues régionales ou minoritaires et la Convention-cadre pour la protection des minorités. Ces mesures condamnent à mort l’État-nation”, to jest “Dla zjednoczonych Niemiec, pierwszej potęgi gospodarczej Europy, o świcie odnowy na Wschodzie w kolorach czarnym, czerwonym i złotym, droga jest otwarta. Dzieje się tak, ponieważ wśród przywództwa Unii Europejskiej Niemcy narzuciły swoją filozofię, a mianowicie federalizm, jak również etnokulturową wizję zawartą w Karcie Regionalnych i Mniejszościowych Języków oraz w Ramowej Konwencji Ochrony Narodowych Mniejszości. Przy pomocy tych środków skazuje się na śmierć państwa narodowe.”

  18. @Magdalena Zietek Obecna dyskusja jest bardzo wazna.Co najmniej jak dyskusja o rusofobii.Pisanie na ten temat trzeba kontynuowac.

  19. @Magdalena Zietek: napewno to jakis zbieg okolicznosci 🙂 Musze przyznac, ze jestesmy na tej samej „dlugosci fali” 🙂 Podpisuje sie w pelni pod Pani slowami. Serdecznie pozdrawiam PS: czy moge skontaktowac sie z Pania na facebooku albo przez maila?

  20. @Boleslaus Dziekuje.Znam te teze.Sadzil tak rowniez zmarly general Pierre Marie Gallois. Jest to jedna z obecnie cyrkulujacych we Francji tez, opierajaca sie na zalozeniu AF, ze Niemcy sa ciagloscia historyczna.( przy jednoczesnym zalozeniu, ze nie sa jednoscia cywilizacyjna!) Stad tytul jednego z rozdzialow „Historii Francji” Bainville’a: ” Poczatek walki narodowej przeciwko Domowi Habsburskiemu’. To jest wlasnie germanofobia w postaci chemicznie czystej .Uklony dla p.Zietek za zapoczatkowanie debaty.

  21. @Antoine Ratnik: ja wlasnie podzielam teze, wedlug ktorej Niemcy nie sa jednoscia cywilizacyjna. W gruncie rzeczy to sa rozdarte miedzy cywilizacja prusko-bizantynska i cywilizacja lacinska. Mecklenburg-Vorpommern to nie Bawaria…

  22. @Boleslaus: oto wlasnie chodzi! Cywilizacja prusko-bizantyjska walczy o podbicie calych Niemiec, a potem calej Europy. A polscy konserwatysci nie tylko sie temu procesowi biernie przygladaja, ale nawet jeszcze mu kibicuja! Polscy konserwatysci powinni sami ruszyc na „podboj” Niemiec, to znaczy „recywilizowac” Niemcow do ich lacinskich korzeni. Ale najpierw trzeba zaczac od siebie… W gruncie rzeczy to wlasnie oto chodzi mi w moich tekstach.

  23. @Magdalena Zietek Konserwatysci nie moga” ruszyc na podboj”, bo sa konserwatystami.Pan Boleslaus mi nie zaprzeczy. Tragedia polskiego aktualnego skromnego choc istniejacego ruchu konserwatywnego jest to, ze nie ma bazy spolecznej ani tez nie ma zadnego Najjasniejszego Pana. Moze dobry jest pomysl z Polonia.Jezeli sie Pani zgodzi, to do Pani napisze mail na podany adres mailowy.

  24. Antoine Ratnik: Niemieccy konserwatysci nie maja problemow z podbijaniem innych, jesli lezy to w interesie panstwa niemieckiego :))))) Kontakt – oczywiscie!

  25. @Magdalena Zietek, Antoine Ratnik: polskim konserwatystom – przynajmniej czesci z nich – brakuje poczucia „etyki narodowej”. Lubia Niemcow, ale nie sa w stanie przyswoic ich instynktu narodowego.

  26. Teoria militaryzmu jest bardzo ciekawa. Zgadzam się, że jej elementy przyczyniły się do sukcesu Prus w Niemczech i Europie. Również dziś pomagają odnosić sukcesy RFN. Bo Niemcy dobrze sobie radzą z kryzysem Zachodu. Ich atutem jest przemysł wspierany przez niemieckie banki i państwo. Niemieckie firmy w pogoni za zyskiem nie przeniosły tak dużej części produkcji do Azji jak firmy amerykańskie. Nie nastąpiła dezindustrializacja Niemiec. Nadal są wielkim eksporterem maszyn i urządzeń. Korzystają z tego polskie firmy, które są ich poddostawcami. Natomiast amerykańskie spółki giełdowe, nastawione tylko na zysk, przeniosły produkcję do Azji, dlatego dziś w USA najbardziej brakuje miejsce pacy. Niemcy pod pruskim przewodnictwem stały się jednak zbyt pewne siebie i przegrały dwie wojny światowe. Czy z tego można wyciągnąć wniosek, że militaryzm jest mniej skuteczny niż anglosaski indywidualizm? Nie, bo militaryzm pruski przegrał z drugim militaryzmem pruskim, który zapuścił głębokie korzenie w Rosji. Z militaryzmu pruskiego skorzystali bolszewicy, budując swoje imperium. Ostatni carowie pruskiego pochodzenia uniformizowali poddanych za pomocą prawosławia, a bolszewicy za pomocą komunizmu. Komunizm był wyjątkową formą militaryzmu, gdyż pozbawiał ludzi własności środków produkcji, zabierał im podstawę wolności. Arystokracją stawała się partia komunistyczna, która wdrażała zasadę subordynacji. W II wojnie światowej zmierzyły się więc dwa militaryzmy pruskiego rodowodu. Wygrał militaryzm komunistyczny, a przegrał militaryzm nazistowski. Czy po upadku ZSRR można uważać, że czas militaryzmu minął? Nie. Ma się świetnie, szczególnie w Chinach. Militaryzm występuje obecnie w wielu dziedzinach życia również na Zachodzie, a szczególnie w biznesie, gdzie toczy się walka na śmierć i życie. Jest bardzo skuteczny, co widać w handlu (wzrasta dominacja globalnych sieci handlowych, co prowadzi do upadku małych, rodzinnych firm handlowych), w bankowości (duże banki są za duże, by upaść, ratują je państwa za pieniądze podatników), w przemyśle (np. w motoryzacji przetrwa kilkanaście koncernów produkujących samochody, w elektronice użytkowej liczy się kilka, góra kilkanaście koncernów, głównie japońskich), w rolnictwie (zaczynają znowu dominować latyfundia i fabryki żywności). To sprawia, że wolnych ludzi, którzy samodzielnie potrafią utrzymać się na rynku, sprzedają swoje produkty i usługi, jest coraz mniej. Coraz więcej ludzi utrzymuje się, dostając pieniądze od państwa i jego instytucji (pomoc socjalna, renty, emerytury). Coraz więcej ludzi uważa, że państwo powinno dawać pieniądze na ochronę zdrowia, na edukację, na kulturę. Coraz mniej myśli o samodzielnym finansowaniu tych dziedzin życie. Wszędzie jest więc coraz mniej wolnych ludzi, a coraz więcej niewolników. Państwa, które aspirują do pozycji mocarstw stosują uniformizm i subordynację. W USA uniformizmem jest demokracja i prawa człowieka, walka z terroryzmem, w Niemczach to projekt UE – nowe Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, w Rosji przywódcy szukają nowej idei, w Chinach to nadal komunizm. W każdym z tych mocarstw można znaleźć elementy militaryzmu. Najwięcej jest ich w Chinach i dlatego państwo to odnosi ostatnio najwięcej sukcesów. Odwrót Rosji od zamętu demokracji do militaryzmu pod przewodnictwem Włodzimierza Putina sprawił, że kraj wzmocnił się. Kultura militaryzmu pomogła odbudować Niemcy po II wojnie światowej, a ostatnio uczynić z nich jednego z pierwszoplanowych graczy. O ich sile świadczył sprzeciw wobec przyjęcia Ukrainy i Gruzji do NATO na naradzie w Bukareszcie w 2008 r. Niemcy przeciwstawili się woli USA i nic złego im się z tego powodu nie stało. Same USA postawiły na militaryzm w potocznym znaczeniu. Mają najpotężniejszą armię na świecie, zaprawioną w bojach na wszystkich kontynentach. Od 1999 r. prowadzą III wojnę światową o panowanie nad światem (Serbia, Afganistan, Irak, Libia). Niepokoi ich słabość, która może doprowadzić do rozszerzenia teatru działań. Rosja, okrążana przez amerykańskie bazy (kilka dni temu Turcja zgodziła się na budowę potężnej amerykańskiej bazy radarowej na swoim terytorium), stara się zmontować antyamerykański sojusz z Niemcami, Chinami i Iranem. Napięcia są duże. Nie wiadomo co może wywołać stracie mocarstw. Jerzy Krajewski

  27. Czy konserwatyści powinni poprzeć militaryzm jako przejaw porządku? Nie, bo to zły porządek, niewolący ludzi. Ale jak pokazuje historia, bywa skuteczny. We wrześniu 1939 r. świat demokracji wystraszył się potęgi militaryzmu. Osłabione kryzysem gospodarczym Wielka Brytania i Francja nie przyszły Polsce z pomocą, pozwoliły rozerwać ją na kawałki przez III Rzeszę Niemiecką i ZSRR. Dziś w UE wszędobylska demokracja służy do niewolenia, uniformizowania ludzi. Kościół katolicki, który przez wieki bronił świętych zasad oraz instytucji rodziny, jest w odwrocie. Jest atakowany, bo jest konkurentem w walce o dusze mieszkańców Europy, o ich uniformizację według wzorów wymyślonych w Berlinie i narzucanych via Bruksela. Celem uniformizacji jest wzrost skuteczności, efektywności. To okazało się bardzo skuteczne np. w koncernie motoryzacyjnym Toyota. Ludzie jako trybiki w maszynach korporacji – to obraz dużej części świata. Ta japońska wersja korporacyjnego militaryzmu jest wdrażana w coraz większej liczbie firm we wszystkich branżach na całym świecie. Powstają zasady i kultury korporacyjne. W latach 30. i 40. XX wieku militaryzm nazistowski i bolszewicki odnosiły wielkie sukcesy. Po pokonaniu nazistowskiego militaryzm bolszewicki rywalizował z USA o panowanie na światem. Przegrał, poddał się. Bo… No właśnie, dlaczego przegrał. Bo w USA było więcej wolności gospodarczej, a ich przywódcy grali ostro przeciw ZSRR. ZSRR nie sprostał konkurencji z USA i ich sojusznikami (Wielką Brytanią, Francją) oraz wasalami (Niemcy i Japonia), bo ZSRR ze swoimi wasalami miał za mały potencjał ludnościowy i gospodarczy, by wygrać z takim blokiem. Dziś USA mogą liczyć już tylko na Wielką Brytanię. Ich wasale i Francja chcą grać na własną rękę. W tej rywalizacji będą mogły liczyć na lewicowych przywódców z Ameryki Łacińskiej, na większość krajów arabskich i afrykańskich, na Chiny, może Indie. Ostoja wolności – USA – jest więc w poważnych tarapatach. W Europie konserwatywnych liberałów jest niewielu. Elitom politycznym podoba się kupowanie głosów wyborczych za rozdawanie pożyczonych pieniędzy. Podobnie dzieje się w USA. Tam konserwatywnych liberałów jest więcej niż w UE, ale za mało, by przejąć władzę. Wszędzie na Zachodzie elity boją się buntu biedniejących w wyniku kryzysu ludzi, dlatego starają się mieć jak najwięcej elementów umożliwiających ich kontrolę. Wpływy Kościoła katolickiego na całym świecie zmniejszają się. Nie ma on wiele do powiedzenia w nowych centrach gospodarczych w Chinach i Indiach. Jaki model zdominuje więc świat za kilkanaście lat? Czy uda się obronić katolickie zasady? Będzie trudno. Wzmożona rywalizacja mocarstw sprawi, że skuteczność militaryzmu znowu nabierze znaczenia. Armia nie potrzebuje ludzi z zasadami i rodzinami – potrzebuje żołnierzy – maszyn do zabijania innych ludzi. Korporacje nie potrzebują ludzi z zasadami i rodzinami – potrzebują pracowników – trybików w ich strukturach. W poważnych, dużych państwach rządzą armie i korporacje, a mniejszych karty rozdaje wielki biznes, reprezentowany głównie przez globalkoncerny. Firmom i bankom odpowiadają obowiązkowe ubezpieczenia społeczne, bo mogą na tym zarobić. Banki lubią też stałe umowy o pracę, bo bezpieczniej mogą udzielać kredytów. W świecie zdominowanym przez korporacje grupa osób, którym zależy na wolności, jest nieduża. Jerzy Krajewski

  28. @Jerzy Krajewski: dziekuje bardzo za oba komentarze! Ze wszystkim sie zgadzam. Dlatego katoliccy konserwatysci musza postawic sobie pytanie o to, o jaki porzadek walcza. Porzadek moze wlasnie byc „militarny”. Katolicy powinni sobie postawic pytanie o to, czy taki „militarny” porzadek jest zgodny z katolicyzmem. A jesli nie, to jak z nim walczyc – to znaczy jak walczyc o inny porzadek, prawdziwy, Bozy porzadek. Pozdrawiam.

  29. „Czy konserwatyści powinni więc poprzeć masoński projekt nowego porządku współczesnego i UE jako pruskiego superpaństwa? Jeśli nie, to dlaczego? Zapraszam do dyskusji.” Prosta teistka, gospodyni ze wsi Taplary, odpowiedziałaby bez zastanowienia NIE, bo to szatan, zły duch. Myślę, że problem polskich konserwatystów polega na tym, że teistyczny język zamienili na rozumny , oddalając się od konserwatyzmu, którego fundamentem jest teizm.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.