OFE, czyli fałszywa alternatywa

Zacznijmy więc od zdefiniowania terminu „własność prywatna”. W sposób klasyczny zdefiniował ją Kodeks Napoleona (art. 544), że „własność jest swobodą używania i nadużywania rzeczy”. Innymi słowy, jeśli coś jest moje, to mogę to zgodnie z prawem sprzedać, zniszczyć, podpalić, oddać, zapisać w spadku. Czyli mogę to coś „używać”, a nawet tego „nadużywać”. Pytanie: czy pieniądze zgromadzone w ZUS lub OFE są własnością?

Sprawa ZUS jest prosta: to klasyczna socjalistyczna (złodziejska) instytucja, gdzie można wpłacić każdą kwotę, aby potem otrzymać groszową zapomogę na „pogodną starość”. Wpłacać pieniądze do ZUS, to jakby je wrzucić to miski klozetowej i spuścić wodę. Sytuacja w przypadku OFE jest niewiadoma, o ile bowiem ZUS jest złodziejstwem w czystej postaci, to OFE sprawia wrażenie „niezależnego” i „prywatnego”. Nie kierują nim bowiem politycy, lecz menedżerowie o dobrych powiązaniach polityczno-biznesowych. Kim są ci menedżerowie nie wiem, bowiem nikt ich na oczy nie widział. Powierzenie im pieniędzy to jak kupowanie kota w worku. Ale nie ma problemu: jeśli ktoś chce, to może trzymać sobie pieniądze na emeryturę czy to w ZUS, czy to OFE.

Rzecz tylko w tym, że nie wolno mnie do tego zmuszać. Jeśli własność jest „swobodą używania i nadużywania rzeczy”, to mam prawo moje 100 złotych wpłacić na ZUS, do OFE lub nie wpłacić nigdzie. Własność polega na tym, że jest moja i tylko moja na sposób absolutny. Jeśli więc chcę, to mogę w ogóle się nie ubezpieczyć. Jeśli państwo zmusza mnie abym część pieniędzy wpłacał na jakikolwiek fundusz emerytalny, to pozbawia mnie własności. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy mam „osobiste konto”. Z OFE co roku przychodzi do mnie wydruk zgromadzonych składek. Ooooo, mam tam równowartość dobrego samochodu. Rzecz tylko w tym, że te pieniądze są moje tylko tytularnie. Użytkuje je OFE lub ZUS i nie pyta się czy ja w ogóle sobie tego życzę. Liberalna reforma systemu emerytalnego musi zacząć się od zniesienia przymusu ubezpieczeń społecznych. Jeśli pieniądze w OFE czy ZUS rzeczywiście są moje, to muszę mieć prawo je wycofać w każdej chwili. Jestem gotowy podpisać przy tym zobowiązanie, że: „Wycofując moje pieniądze z osobistego konta oszczędnościowego zobowiązuje się nie wysuwać roszczeń względem budżetu państwa po zakończeniu pracy zawodowej”. Proszę bardzo – zabieram moje pieniądze i podpisują wam taki kwit!

Jeśli nie mogę wycofać moich wpłat, to znaczy to, że te pieniądze nie są moje, a mam do nich tylko pusty tytuł własności. Oglądając debatę Balcerowicz-Rostowski czułem się jak osoba okradziona, która ogląda dwóch mafiosów kłócących się o walizkę ze zrabowanymi mi pieniędzmi. W amerykańskich filmach gangsterskich często jest taka scena, gdy dwaj gangsterzy ganiają się samochodami i gdy zrównają się na drodze, to wzajemnie próbują się z niej wypchnąć uderzając się bokami pojazdów. I tak było w tym przypadku: reprezentujący interesy OFE Balcerowicz uciekał przed reprezentującym ZUS Rostowskim, który co chwila uderzał go w bok samochodu krzycząc „Oddaj pieniądze!”. Po której stronie jestem w tym kryminale? Po niczyjej, gdyż oni walczą o (pierwotnie) moje pieniądze, które mi wspólnie odebrali. Dlaczego mam kibicować jednemu gangowi przeciwko drugiemu, gdy obie mafie są zgodne, że pieniędzy mi nie oddadzą? To spektakl dla gawiedzi, gdzie każdy „broni interesu emerytów”, a w sumie każdy ma ich w wiadomym miejscu.

Na gruncie logiki socjalizmu propozycja Rostkowskiego jest słuszna. Po co socjalistyczne państwo ma się dzielić zyskami z jakimiś OFE? Po co wpłacać pieniądze do OFE, aby potem te ostatnie kupowały państwowe obligacje? Nie lepiej każdemu z nas dać co roku państwową obligację? Po cholerę nam taki przymusowy pośrednik?

OFE pomnażają (podobno) nasze pieniądze lokując je w obligacjach i akcjach. Te pierwsze mają dawać lokatę pewną, te drugie są lokatami wyższego ryzyka. Tak tłumaczy nam to Balcerowicz, dowodząc, że OFE są niezbędne. Byłem ostatnio w moim banku, gdzie min. chciałem założyć lokatę terminową. Sympatyczna pani w okienku powiedziała mi, te oto słowa: „Dziś lokat nikt nie zakłada. Proponuję Panu albo lokatę niższego ryzyka, gdzie kupujemy głównie obligacje albo lokatę wyższego ryzyka, którą będziemy grać na giełdzie”. Po debacie Balcerowicz-Rostowski zrozumiałem, że ta Pani zaproponowała mi dokładnie to samo, co proponują mi OFE: inwestycję w obligacje lub inwestycje w akcje.

No to pytanie: po co mi OFE, często mieszczące się aż w dalekich krajach, skoro dokładnie tę samą usługę oferują 300 metrów od mojego domu? Więcej, oferują mi lepszą usługę, bowiem mogę w każdej chwili te lokaty skasować i zrezygnować z dalszego oszczędzania. Mój bank oferuje mi dokładnie to samo co OFE, nie żądając w zamian przymusu wpłat. Bank obiecuje mi ten sam, ale liberalny i wolnościowy system gromadzenia własności z myślą o emeryturze.

Niestety, jakieś 98% ludzi w Polsce kompletnie nie rozumie, że spór Balcerowicza z Rostowskim to tylko zasłona dymna i dyskusja nie dotyczy tego, co naprawdę jest ważne, czyli istoty własności prywatnej, którą jest „swobodą używania i nadużywania rzeczy”. Warunkiem szacunku dla własności jest zniesienie przymusu ubezpieczeń społecznych. No tak, ale wtedy nie pożywiliby się naszymi pieniędzmi ani politycy obsadzający ZUS, ani koledzy polityków obsadzających OFE. Jak patrzę dookoła, ludek zrozumiał z debaty tylko tyle, że Rostowski „nie miał racji, bo przerywał Balcerowiczowi”. Dodam, że specjalista od pijaru powiedziałby jeszcze, że stracił 2 punkty, gdyż dwukrotnie pił wodę, co jest klasycznym błędem marketingowym. Tyle lud zrozumiał i kropka.

Adam Wielomski

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

0 thoughts on “OFE, czyli fałszywa alternatywa”

  1. Przykre jest to, że elita narodu musi tłumaczyć motłochowi takie rzeczy, zamiast rozwijać się intelektualnie. Takie są uroki demokracji: nie liczy się to czy ma się rację, tylko to czy ma się większość. Problem polega na tym, że choćby po wynikach JKM widać, iż więcej jak 3% społeczeństwa rzeczywiście nigdy nie pojmie tego, że państwowe ubezpieczenia to dotowanie darmozjadów z OFE bądź ZUS. Paradoks polega na tym, że te 3% uprawnia jedynie do tego, aby ubiegać się o zwrot kosztów kampanii z budżetu Państwa, które przecież chcemy zwalczyć…

  2. Wladza potrzebuje motlochu, zeby robic na nim kase. To sie oplaca. W mojej pracy naukowej zajmuje sie sporo prawem konsumenckim. Ochrona konsumenta to konik Unii Europejskiej. Ale jako UE nie jest sklonna do tego, zeby wprowadzic do szkol przedmiot, ktorego zadaniem byloby np. uczenie mlodziezy rozwaznego obchodzenia sie z pieniedzmi, nabywanie umiejetnosci z zakresu uslug finansowych itp. Jestem za zniesieniem przymusowych ubezpieczen, ale jednoczesnie za wprowadzeniem do szkol lekcji z zakresu ekonomii. Na rynku trzeba umiec sie poruszac, a do tego potrzebna jest wiedza, ktorej wiele osob nie wynosi z domu.

  3. @Magdalena Ziętek To trochę złudna nadzieja, że szkoła nauczy jak poruszać na się na rynku. Rynek nigdy nie znajduje się w spoczynku, cały czas jest dynamiczny. Nie da się na nim zastosować do wyuczonych kilka lat temu zasad. Na rynku trzeba odgadywać realne potrzeby konsumentów. Wyuczone teorie i papierki ze szkół nie są tak ważne, jak mogłoby się wydawać.

  4. @nameless: zeby moc sledzic zmiany, trzeba znac podstawy. Ja mialam w szkole ekonomie, i wiem, ile na tym skorzystalam. Dlatego mowie z wlasnego doswiadczenia.

  5. Z przyjemnością komentuję tekst Profesora, w którym zgadzam się niemal z każdym słowem. Podpisuję się też pod komentarzem Pani Ziętek. OFE nie są warte obrony. To jest walka krów, o to kto je będzie doił. Polecam 3 linki pomagające zrozumieć “istotę dobroci OFE”: http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,13192372,wiadomosc.html?ticaid=1c15f http://www.zus.pl/default.asp?id=1&p=&idk=1149 http://www.zus.pl/files/prasa/reformy_emerytalne-15-07-09.pdf

  6. Ściślej – pochwalił Pański tekst. Mi zawsze chodzi o coś. Nie podzielam podejścia zaprezentowanego przez Pana w tekście “Aleksander Majewski broni Kaczyńskiego”. Nie chodzi o to, kto kogo, tylko o to, kto co. Liczy się treść. Wiem, że to niepolityczne… Proszę zauważyć, że pierwszy link o OFE pochodzi z przedruku z lewackiego tygodnika. Czy to znaczy, że np. popieram lewactwo? Po prostu tam opisano książkę amerykańskiego profesora, który jest spoza polskiego układu, a poświęcił czas na napisanie publikacji o takich reformach emerytalnych jak nasza. Zamiast linkować do przeglądu, dałem link do przedruku w WP. Dwa pozostałe linki prowadzą do strony ZUSu, bo uważam, że ZUS ma dobry wgląd w wady OFE, a OFE w wady ZUS (ale wady ZUS są powszechnie znane, a OFE jeszcze niektórzy próbują bronić). Pan w tej sprawie napisał rozsądny tekst, więc chwalę.

  7. pan profesor, choc przyjal zalozenie nawet sluszne to jednak argumentacja jest bardzo dziecinna i uproszczona, gdyz w teorii wszystko pasuje, jednak uwzgledniajac jakosc intelektualna i mentalna polskiego spoleczenstwa wcale nie jestem takim przeciwnikiem przymusu ubezpieczeniowego. I prosty przyklad: Jest czlowiek, ktory notorycznie loi wodke. Ani mu w glowie rozsadne zarzadzanie pieniedzmi. Co ma to przepija. Na starosc nie ma kasy. On i wielu jemu podobnych w desperacji co zrobia? Wskaza palcem tych co maja “BOGACI”. Dla takiej choloty nie jest wazne, ze tamci byli uczciwi i sobie odlozyli. Wtedy wiec bezpieczenstwo i spokoj, tych co maja zostanie zagrozony. Takich przykladow moznaby mnozyc. To, ze wielu nie potrafi zarzadzac wlasna kasa jest mnostwo. Wtedy mniejszym zlem jest panstwo, ktore pod przymusem kaze sobie takiemu czlowiekowi odlozyc, zeby przynajmniej z glodu nie umarl. Nie kazdy jest rozsadny. Bledem w tym artykule jest wlasnie to zalozenie, ze czlowiek bedzie tym dobrze zarzadzal. Jak wiemy takze nie kazde oblicze SOCJALIZMU jest takie samo w kazdym panstwie i wcale w panstwach bardzo socjalistycznych jak np. Niemcy, gdzie system jest wydolny, sa dobre emerytury, a pieniadze panstwowe wydaje sie bardziej z glowa nie ma jakiegos niezadowolenia spolecznego z tego powodu. Dunczycy, ktorych panstwo socjalistyczne kroi na ok. 50% podatku dochodowego sa jednym z najbardziej zadowolonych narodow w Europie. Tak wiec jak slusznie zauwazyl pan Meller w polemicznym tekscie – panstwo ma tez swoje plusy jak: ochrona i bezpieczenstwo. Aby to obiektywnie porownac trzeba wiedziec i dobrze wiedziec jak to gdzie indziej funkcjonuje, porownac i wtedy mozna wyciagnac mniej dziecinne wnioski niz tylko: przymus ubezpieczen spolecznych jest zly, bo zabiera moje pieniadze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *