Panasiuk: Ruch Narodowy  – QUI PRO QUO – endecji?

Spośród wielu polskich organizacji,  które  głoszą, że są „narodowe” i  odwołujących  się do dziedzictwa przedwojennej endecji wybija się niewątpliwie – powstały w 2014 – roku Ruch Narodowy.  Partia ta  została zorganizowana przez środowiska nacjonalistyczne po sukcesach  Marszów Niepodległości. I pewnie podzieliłaby losy dziesiątków innych prawicowych partyjek, które nie zdołały wybić się nigdy ponad 1-2  % poparcia w elektoracie, gdyby nie fakt, że zawiązana przez Ruch Narodowy koalicja z partią Korwin i Grzegorzem Braunem  – Konfederacja –  zaowocowała  małym sukcesem wyborczym i  koalicja ta zdobyła w wyborach 2019 – 11 mandatów. Sukces ten dał wielu polskim patriotom nadzieję, że nowa formacja będzie zaczynem, który pozwoli skupić polskie siły patriotyczne i wolnościowe i po raz pierwszy od 10 lat rozbić monopol sił okrągłostołowych.  Nowa pozycja Ruchu Narodowego na scenie politycznej każe zweryfikować jego podstawy ideowe i  programowe, co jest niewątpliwie najważniejsze w późniejszym  przekazie medialnym i budowaniu wizerunku wśród mas elektoratu.

Pierwsze pytanie jakie się nasuwa , czy to jest rzeczywiście partia endecka odwołująca się do dziedzictwa przedwojennego Ruchu Narodowego i Romana Dmowskiego, czy raczej są to tylko deklaracje medialne liderów a rzeczywistość idzie swoją drogą. Spróbujmy zanalizować parę wyróżników „narodowości” Ruchu Narodowego.

Stosunek do powstań. Kult tzw. „żołnierzy wyklętych”

Roman Dmowski zawsze zwalczał polityczny romantyzm i miał negatywny stosunek do powstań: listopadowego i styczniowego. Uważał, że powstania te pogorszyły tylko położenie narodowe Polaków i odwlekły chwilę odzyskania niepodległości. Ruch Narodowy – wprost przeciwnie – zamiast potępiać głupotę i niepotrzebny insurekcjonizm buduje swoją tożsamość ideową na insurekcyjnym kulcie tzw. żołnierzy wyklętych, a potępia tych, którzy w pocie czoło budowali nowe państwo polskie od 1944 roku. Kult ten w Ruchu Narodowym osiągnął wielkie rozmiary i nawet próba zakwestionowania idealnego obrazu tzw. „żołnierzy wyklętych” spotyka się z wrogością większości  członków i wykluczeniem krytyków.  Łupaszka, Ogień, Rajs, Pilecki  to panteon największych świętych, których bohaterstwa nie można podważać. Ich przelana krew to fundament Ruchu . Największymi zdrajcami są zaś ci, którzy z nimi walczyli – czyli  żołnierze Ludowego Wojska Polskiego i czerwonoarmiści, nawet jak bronili życia i mienia obywateli przed zwykłymi bandami. Zanurzeni  są do cna w  oparach absurdu insurekcyjnego, podbitego muzyką rap na Marszach Niepodległości, nie widzą nawet potrzeby analizowania bezsensu walki  tzw. wyklętych i trzeźwego spojrzenia na historię tamtych czasów.

Zagrożenie niemieckie a rosyjskie

Budując swoją tożsamość na tzw. „wyklętych”  Ruch Narodowy wypacza koleje wielkie dziedzictwo endecji i Romana Dmowskiego a mianowicie, zrozumienie faktu, że zagrożenie niemieckie jest groźniejsze od rosyjskiego. To Niemcy – w swym marszu na wschód po tzw. „lebensraum”  zagrażają fundamentom geograficznym i ekonomicznym państwa polskiego i ten konflikt jest nieprzezwyciężalny. Mająca miliony kilometrów ziemi  Rosja  nie potrzebuje terenów polskich, zaś dla Niemiec ich zdobycie jest niezbędne  w  ekspansji ekonomicznej na Wschód. Ruch Narodowy nie odrobił tej lekcji z Dmowskiego. Świadczą o tym działania i wypowiedzi  liderów RN na temat restytucji  Krymu, potępiające prezydenta Putina, czy też nazywanie rurociągu Nord Stream II – nowym paktem Ribbentrop Mołotow.  Pamiętamy także niezrozumiałe stanowisko Roberta Winnickiego wobec próby zamach stanu na Białorusi i nieprzytomne atakowanie prezydenta Aleksandra Łukaszenki razem z Mateuszem Morawieckim i Niemcami.  Prawdziwy polski narodowiec,  naśladując Dmowskiego, szuka współpracy z szeroko rozumianym Wschodem. Pamiętamy jak Dmowski  w 1914 roku poparł Rosję i Ententę – co zapewniło Polsce miejsce w rzędzie zwycięzców w 1918, a nawet po zwycięstwie bolszewizmu utrzymywał poprawne relacje polityczne.  Dla  Ruchu Narodowego  współczesna Rosja jest przestrzenią postsowiecką, nieznaną,  najczęściej przemilczaną  i pogardzaną. Brak jest głębszego zrozumienia roli Rosji i Niemiec we współczesnej Europie.

Antyinteligenckość

Jedna z najbardziej rzucających się w oczy różnic pomiędzy przedwojennym Stronnictwem Narodowym a Ruchem Narodowym jest jego  ukrywana antyinteligenckość. Nie ma w tym nic dziwnego. Działacze i członkowie  RN, w przeciwieństwie do  endecji z czasów Dmowskiego i Giertycha, składają się głównie z słabo wykształconego proletariatu wielkomiejskiego.  Nie ma tutaj jak przed wojną – prawników, lekarzy, dziennikarzy czy nauczycieli. Zamiast muzyki Lutosławskiego  i Chopina dominuje „narodowy” rap rodem z dzielnic murzyńskich w USA. Przykładem też nie świecą liderzy, którzy nie posiadają wyższego wykształcenia. Jeszcze nie tak dawno jeden z przywódców Ruchu Narodowego – Marian Kowalski kpił sobie  z czytania książek i chodzenia do teatru. W nagrodę partia wystawiła go jako kandydata na urząd prezydenta Polski. Było oczywiste, że dla większości Polaków ten antyinteligent nie jest żadnym wzorem, z którym można się utożsamić. Ośmieszał tylko powagę idei narodowej.

Przeciętni członkowie  RN stanowią elektorat socjalno – roszczeniowy, bardzo bliski PIS i także bardzo podatny na hasła różnych świadczeń „plus”. Z tego względu możemy obserwować ich  bardzo często niechętny stosunek do przedsiębiorców i ich postulatów rynkowych, wolności gospodarczej, kultu własnej pracy, samokształcenia.

Sentymentalizm i emocjonalizm

Będąc na bakier z podstawowymi postulatami  realizmu wypracowanymi przez obóz narodowy przed II Wojną Światową, postawy członków RN cechuje sentymentalizm  i ujawniający się  w działalności emocjonalizm postaw.  Z tego też względu członkami  RN można  łatwo sterować prostymi hasłami odwołującymi się do religii, moralności publicznej i zagrożenia przed obcymi. Wielokrotnie byliśmy świadkami manifestacji i protestów organizowanych przez RN na podsunięte przez innych tematy, na przykład zagrożenia LGBT, gender, zagrożenia najazdem obcych  pracowników, „obroną” Kościoła.  Te hasła wywoływały gwałtowną reakcję i ferment. Natomiast brak było silnych reakcji na stare endeckie postulaty pracy u podstaw, samokształcenia,  szkoleń, praktycznej walki o polski przemysł, handel czy też niszczoną kulturę i edukację. To nie salon inteligentów, gdzie dyskutuje się nad  konkretnymi rozwiązaniami – ustawami, zaleceniami ale grono wiecowe, gdzie przy paru piwach  towarzystwo  w koszulach z orłem na piersiach  pokrzyczy na „zboczeńców”, komuchów , kodziarzy  a potem rozejdzie się do domów po dobrze spełnionym obowiązku wobec ojczyzny.

Brak realizmu politycznego

Najważniejszym niewątpliwie dziedzictwem Dmowskiego jest kult realizmu politycznego i polityki nakierowanej na wzmocnienie polskich zasobów zarówno ekonomicznych, jak i kulturalnych.  Realne rozpoznanie i zrozumienia położenia narodu i państwa i  znajdowanie adekwatnych środków zaradczych. Ale współczesny  Ruch  Narodowy ma tutaj taki sam kłopot jak z ideową spuścizną endecji.  Pomimo głoszonych haseł często idzie on w poprzek interesom narodu i realnej gospodarki.

Na przykład głoszona z pełną mocą walka z emigrantami w sytuacji, kiedy na skutek tragicznej sytuacji demograficznej i fatalnej polityki państwa  brakuje robotników w podstawowych gałęziach gospodarki.  Bez Ukraińców i Białorusinów nie pracuje obecnie w Polsce  ani „budowlanka”, transport czy też rolnictwo.  Wiec głoszenie hasał skrajnie antyimigrancjich jest pozbawione realizmu i jest o zabieg czysto pijarowy skierowany do najsłabiej wykształconego elektoratu.  W interesie polskich firm jest niewątpliwie możliwość pozyskania siły roboczej zza wschodniej granicy. Oczywiście pod pewną kontrolą.

Innym  głośnym hasłami to obrona  polskich mniejszości na wschodzie – szczególnie tych na Litwie i na Białorusi. Ale ta „obrona” prowadzona jest tak nieudolnie, że mniejszości te staja się w oczach tamtejszej większości tzw. V kolumną i są tym bardziej prześladowane i pozbawiane swych praw. Mamy z tym do czynienia np. na Białorusi.

Także wobec represji covidowych, które teraz są rzeczą najważniejszą w życiu narodu,  gdyż uderzają  w byt i podstawowe wolności  obywatelskie, Ruch Narodowy nie staje zdecydowanie po stronie prześladowanych  Polaków – pozbawionych prawa do pracy  i polskich dzieci, które nie mogą się uczyć i przebywać z rówieśnikami. RN kluczy, niby potępia rząd ale wszyscy liderzy RN chodzą w maskach nawet kiedy nie muszą  i zakazują kategorycznie wszystkim strukturom przyłączanie się do wydarzeń organizowanych przez wolnosciowców i antyszczepionkowców (2020) . W zamyśle jest to  „mądre”, ale większość patriotów  widzi tylko  niską hipokryzję.

Podsumowanie

Na przykładzie przytoczonych  powyżej paru wyróżników, widzimy, że powstały Ruch Narodowy  nie jest raczej spadkobiercą przedwojennych tradycji i myśli endeckiej, pomimo, że stale się nań powołuje. Inspiracje czerpie  raczej z efemeryd  takich jak ONR, ale też tylko powierzchownie i wizerunkowo, wybierając oprócz koloru proporczyków tylko parę krzykliwych haseł. Bardzo silny jest wpływ romantycznych porywów  insurekcyjnych będących spuścizną  po sanacji. Pomimo, że pozbawiony dopływu osób o szerszych horyzontach, skupia wciąż wielu gorących patriotów i ludzi naprawdę wartościowych, pragnących działać społecznie,  którym trzeba pokazać tylko prawdziwe wartości endeckie i ukierunkować. Ale mogą to zrobić wyłącznie środowiska inteligenckie, uniwersyteckie – będące spadkobiercami autentycznej kultury Narodowej Demokracji.  Liderzy Ruchu powinni  zrobić wszystko aby przyciągnąć ludzi wybitnych i poważnych i to także na poziomie lokalnym.  Bez tego członkowie Ruchu Narodowego  będą – tak jak teraz – tylko bezwolnymi  narzędziami, wykorzystywanymi  przez bezideową centralę bez skrupułów  w walce politycznej, w czasie wyborów do zbierania podpisów, plakatowania,  organizowaniu  imprez dla liderów warszawskich i tego wszystkiego, co wie wiąże z hasłem: „przynieś, wynieś pozamiataj”.  Oderwani od autentycznych ideałów narodowych, koślawiąc  je i wypaczając – na pewno nie będą magnesem przyciągającym rozumną  młodzież prawicową. Będą tak jak i teraz politycznym  QUI PRO QUO czyli tłumacząc z łaciny:  „coś zamiast czegoś”.

Piotr Panasiuk

Click to rate this post!
[Total: 32 Average: 3.7]
Facebook

9 thoughts on “Panasiuk: Ruch Narodowy  – QUI PRO QUO – endecji?”

  1. „Bez Ukraińców i Białorusinów nie pracuje obecnie w Polsce ani „budowlanka”, transport czy też rolnictwo. Wiec głoszenie hasał skrajnie antyimigrancjich jest pozbawione realizmu i jest o zabieg czysto pijarowy skierowany do najsłabiej wykształconego elektoratu. W interesie polskich firm jest niewątpliwie możliwość pozyskania siły roboczej zza wschodniej granicy. Oczywiście pod pewną kontrolą.”

    Nie zauważyłem, by tzw. RN oficjalnie głosił jakiekolwiek hasła antyimigranckie. Może zdarzają się takie wśród szeregowego aktywu, jednak „góra” przykłada rękę do proimigranckiego ekstremizmu PiS.

    W każdym razie należy zwrócić uwagę na to, iż Autor powiela libertariańską mitologię w sposób charakterystyczny dla fanbojów PO/KO. Kto nie z nami, ten „ciemny lud”. Tymczasem wspomniane przez Autora budownictwo (nie mówimy o konstruktorach i kierownikach budowy!), transport i rolnictwo nie są branżami, których pracownicy muszą uczyć się i następnie praktykować długie lata. Zawody te może wykonywać niemal każdy po krótkim przeszkoleniu, a w rolnictwie jest ono nawet zbędne. Cały problem ogranicza się jedynie do warunków zatrudnienia, które zgodnie z proimigranckim ekstremizmem PiS, znajdują się na kursie zjazdowym już nie do poziomu Ukrainy, a Nepalu i Bangladeszu. W ten sposób coraz więcej stanowisk wypada z puli możliwej do przyjęcia przez miejscowych. Jeżeli pracownikiem jest imigrant dzielący pokój z pięcioma obcymi chłopami, a nie mąż i ojciec z sąsiedztwa, to jego oczekiwania są zupełnie inne. Autor albo nie bierze tego pod uwagę albo marzy mu się świat, w którym prywatność oraz więzy rodzinne i towarzyskie to zbędny balast.

    Ponadto, jeśli przyjmiemy bliską PiS optykę Autora, będziemy zmuszeni stwierdzić, iż środowisko lekarskie jest „pozbawione realizmu”. Wszak rękami i nogami blokuje uregulowanie nostryfikacji uprawnień zdobytych poza UE, zamiast z uśmiechem na ustach otworzyć się na konkurencję ze Wschodu i Południa. Obecnie to w praktyce niewykonalne, gdyż lekarz spoza UE może co najwyżej nostryfikować dyplom ukończenia studiów i choćby był doświadczonym specjalistą najwyższego stopnia, zostanie postawiony w roli świeżego absolwenta, który nie odbył nawet stażu i następnie być może uda mu się zostać rezydentem. Swoją drogą to skrajnie klasistowskie, że sceptycyzm wobec imigracji zarzuca się zwykle pracownikom fizycznym, a „ksenofobia” lekarzy jest wręcz tabu…

      1. @Bociek

        Opowiadanie się za niemal 10% udziałem imigrantów w polskim społeczeństwie nie jest żadnym przejawem postawy antyimigranckiej, a wręcz przeciwnie. Proszę zwrócić uwagę na to, że mowa jest o wybitnie krótkiej perspektywie czasowej, a pomimo tego na gwałt proponuje się połowę odsetka z RFN, która to przyjmuje obcych od ponad połowy wieku! Przy zachowaniu obecnej dynamiki napływu cudzoziemców, Polacy w przyszłości staną się mniejszością we własnym kraju. Ponadto „zatroskani” nie zająknęli się choćby słowem o prywatyzacji zysków i nacjonalizacji kosztów imigracji. Nie padł również żaden pomysł przeciwdziałania tej patologii poprzez preferencję wykształconych osób o wysokich dochodach. Zamiast tego RN woli Ukraińców jako „bliskich” kulturowo oraz „repatriantów”, których trzeba uczyć języka polskiego (sic!).

  2. „powstały w 2014 – roku Ruch Narodowy. Partia ta została zorganizowana przez środowiska nacjonalistyczne po sukcesach Marszów Niepodległości. ” PARTIA ??????
    Nie sądzę aby mi coś umknęło z obserwacji post1989 dewastacji Polski i Polaków zafundowanych siły>US-NATO-EU-IMF a które były AKTYWNE przed 1989 i jest wystarczająco dużo dowodów w 'przedmiocie sprawy’>Polska jest moim zdaniem KRAJEM upadłym w KAŻDYM aspekcie cywilizacyjnym>społecznym, ekonomicznym, demograficznym
    i zgodnie z prawem międzynarodowym, traktami>mamy neoliberalizm-globalizm i IMPERIALIZM us-NATO-EU-IMF
    jesteśmy bez szans.
    Jednym z moich większych rozczarowań było i JEST to że nie odrodziła się Stronnictwo Narodowe wg przedwojennego 'rytu’>
    Autor >o 'koneksjach’ >.https://piotrpanasiuk.pl/
    'krytykuje’>ja mam ten komfort, że gostków typu Bąkiewicz, Korwin vel Mikke czy Michalkiewicz czy Braun >tak jak Morawer-trzaskower>tusek>sikorski>maciarewicz
    już się 'nasłuchałem’ w końcu ma się te swoje lata.
    Najbardziej zabawne kiedy autor pisze>
    'Ale mogą to zrobić wyłącznie środowiska inteligenckie, uniwersyteckie – będące spadkobiercami”
    przecież te wszystkie Korwiny vel Mikke czy Michalkiewicze czy Brauny są uniwersyteckiego wykształcenia>WYKSZTAŁCIUCHY, ELYTY i jeżeli autor szuka 'autorytetów’ >daremny trud i sugeruję aby sobie autor posłuchał cotygodniowych jutubowych audycji (żeby nie tracić czasu a poza tym>SAMA ESENCJA) na myslpolska.info grupy 'trzymającej władzę”>same WYKSZTAŁCIUCHY, UNIWERSYTECKIE WYKSZTAŁCENIA.
    Sami kiedyś powiedzieli>’nie bierzmy w tym udziału’
    i dochowują tej obietnicy: NIE biorą w tym udziału i przypominają mi się słowa Kisielewskiego wypowiedziane za komuny ale chyba ponadczasowe>to, że jesteśmy w ciemnej dupie to oczywiste ale najgorsze, że zaczynamy się w niej urządzać>jak Braun, Korwin vel Mikke, Michalkiewicz, Bąkiewicz, Winnicki, >sorry, ale muszę kończyć żeby zdążyć do WC się WYRZYGAĆ

    1. Upadłe są Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Serbia, Słowenia, Chorwacja, Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś i Ukraina.

  3. Stek bzdur. Jestem inteligentem, przedsiebiorca i popieram RN.
    A ty czlowieku? Jakbym czytal tekst jakiegos komucha – w kwestii zolnierzy wykletych, LWP i czerwonoarmistow.
    Co do migrantow – to chyba w twoim wlasnym interesie jest zeby tu jak najwiecej imigrantow naplynelo. Jaki ma w tym interes przecietny Kowalski? I o jakiej 'pewnej kontroli’ mowisz? Kompletne glupoty, nie chce mi sie tracic czasu na jakis duzszy wywod.

  4. Trzeba przyznać, że tekst powyższy jest szalenie inspirujący… do polemiki. Tyle nieprawdziwych, dziwacznych, kuriozalnych czy groteskowych twierdzeń nie jest łatwo pomieścić w niedługim przecież paszkwilu.

    Może zacznijmy od tytułu, a także zakończenia. „Qui pro quo” tłumaczymy z łaciny dosłownie: „ktoś zamiast kogoś”, „jeden zamiast drugiego”, a w mowie potocznej zabawne nieporozumienie wynikające z wzięcia kogoś za inną osobę lub pomyłka powstała z niezrozumienia czyichś słów. Zabawne, ale Sz. Autor niejako sam wyklucza się z postulatu, iż: „Liderzy Ruchu powinni zrobić wszystko aby przyciągnąć ludzi wybitnych i poważnych i to także na poziomie lokalnym.” Jego kabotynizm zalatuje na kilometr. Podobnie dziwacznie brzmi teza „antyinteligenckości” Ruchu Narodowego, bo ewidentnie widać, że to druga strona, czyli „środowiska inteligenckie, uniwersyteckie” w dzisiejszej Polsce nastawione są antynarodowo, wstawiając Romana Dmowskiego and co. do rzędu faszystów i antysemitów. Prof. Wielomski w jednej ze swoich jutubowych pogadanek twierdzi wręcz, że poglądy uniwersyteckiej kadry profesorskiej są pochodną nurtu nie tyle idei, co grantów spływających do kieszeni (nie)zacnej „inteligenckości”… Czy na takim fundamencie można zbudować ruch „autentycznych ideałów narodowych”?…

    Nieprawdziwą jest teza jakoby w obliczu represji covidowych „Ruch Narodowy nie staje zdecydowanie po stronie prześladowanych Polaków”. Robi to (w ramach Konfederacji) jako jedyna w Polsce reprezentacja parlamentarna. Kuriozalnie wygląda także zarzut o „niechętnym stosunku do przedsiębiorców i ich postulatów rynkowych, wolności gospodarczej, kultu własnej pracy, samokształcenia.” kiedy nawet tu, na tym portalu kierowane są zarzuty przepoczwarzania się RN w „korwinistyczną przystawkę”…

    Pan Panasiuk pisze też: „Prawdziwy polski narodowiec, naśladując Dmowskiego, szuka współpracy z szeroko rozumianym Wschodem. Pamiętamy jak Dmowski w 1914 roku poparł Rosję i Ententę – co zapewniło Polsce miejsce w rzędzie zwycięzców w 1918, a nawet po zwycięstwie bolszewizmu utrzymywał poprawne relacje polityczne.” Owszem: „pamiętamy jak Dmowski w 1914 roku poparł Rosję i Ententę”, ale czynił to w zupełnie innej rzeczywistości, konfiguracji geopolitycznej, dzisiaj nieaktualnej. Trzymanie się obecnie tej samej linii to czyste doktrynerstwo, przed czym przestrzegał nie kto inny, jak sam Roman Dmowski…

    „Innym głośnym hasłami to obrona polskich mniejszości na wschodzie – szczególnie tych na Litwie i na Białorusi. Ale ta „obrona” prowadzona jest tak nieudolnie, że mniejszości te staja się w oczach tamtejszej większości tzw. V kolumną i są tym bardziej prześladowane i pozbawiane swych praw. Mamy z tym do czynienia np. na Białorusi.” Naprawdę? To działania Ruchu Narodowego spowodowały prześladowanie Polaków na Białorusi? To już nawet nie „sentymentalizm i emocjonalizm”, które to p. Panasiuk pryncypialnie karci z pozycji rzekomego „realizmu politycznego” – takie twierdzenie z jego strony to czysta ułańska fantazja!…
    A propos wspomnianego (braku) realizmu politycznego liderów Ruchu Narodowego. Paradoksalnie to właśnie to wszystko, co Autor tak zapamiętale (i nie tylko on) piętnuje, pozwoliło Bosakowi, Winnickiemu i spółce wejść do pierwszej ligi polskiej polityki. Wiecowanie – Marsze Niepodległości, stosunek do komunizmu i tzw. żołnierzy wyklętych, wstrzemięźliwość w stosunku do Rosji, wskazywanie na zagrożenia LGBT, gender, podmianę populacji, etc. Zrozumienie przez nich, jakie zasady rządzą się w przestrzeni systemu medialno-demokratycznego i co trzeba robić (i nie robić), ażeby w nim funkcjonować nie sprzeniewierzając się zasadom.
    Gdyby postępowali wedle proponowanych przez p. Panasiuka recept (aczkolwiek nie sądzę, iż są one szczere) znaleźliby się na pozycjach okupowanych przez p. Mateusza Piskorskiego bądź p. Adama Śmiecha, o którego istnieniu jako polityka, wiedzą tylko nadzwyczaj uważni czytelnicy „Konserwatyzm.pl” i „Myśli polskiej”… (Przez życzliwość nie wspomnę tutaj o arcyrealiście politycznym i nie tylko, p. Konradzie Rękasie, którego usłana spektakularnymi klęskami kariera polityczna nie przeszkadza perorować z pozycji mędrca na temat „realizmu politycznego” właśnie…)

    Podsumowując, artykuł napisany jest na zasadzie przysłowia: „jak się chce psa uderzyć, kij się znajdzie”. A że Autor nie potrafił powściągnąć atawistycznych nawyków, dowiedzieliśmy się jak to: „czerwonoarmiści (w Polsce, przyp. mój) bronili życia i mienia obywateli przed zwykłymi bandami” oraz o „tych, którzy w pocie czoło budowali nowe państwo polskie od 1944 roku.” Jak widać, przy pisaniu tej drugiej aporii ręka na chwilę zadrżała na klawiaturze i stąd literówka, niemniej na podstawie tych dwóch wynurzeń wiemy skąd p. Panasiukowi wyrastają nogi i że nie wyrastają z pnia Narodowej Demokracji Romana Dmowskiego…

  5. W nawiązaniu do tekstu przydałoby się wysunąć jeszcze jeden dość istotny wniosek. „Inteligenckość” jest konieczna dla sukcesów na drodze parlamentarnej, ale to właśnie „antyinteligenckość” potrafi coś zdziałać na podstawie kryterium ulicznego. Lekcje ze wszystkich udanych protestów i „majdanów” są wyjątkowo pouczające. Dopóki protestował element będący odpowiednikiem elektoratu naszej opozycji, dopóty protesty stanowiły pewne freak show i były skazane na niepowodzenie. Zupełnie tak, jak budzące politywanie demontracje KOD, Obywateli RP, Strajku Kobiet i Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Kiedy tylko zostały przejęte przez „antyinteligentów”, nieugięta dotąd strona rządowa musiała ustąpić. Tak więc to jest jedna z nieodrobionych lekcji RN. Zamiast zakłamywać rzeczywistość i wstydzić się swojego „antyinteligenckiego” pochodzenia, można by wykorzystać swój potencjał w słusznej sprawie. Lekarze, nauczyciele, urzędnicy i pracownicy korpo, chociaż mogą stanowić prestiżowy elektorat, w żadnym wypadku nie będą narażać się na starcia z policją, ale wielu pracowników fizycznych jak najbardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.