Parapolityka Korwina

Nie ulega wątpliwości, że autorytaryzm w zakresie polityki bezpieczeństwa wewnętrznego, a zwłaszcza odblokowanie aktywności gospodarczej Polaków, poprzez radykalne zwiększenie wolności gospodarczej i odbiurokratyzowanie państwa, to dziś konieczność w naprawie polskiego państwa i w zdynamizowaniu gospodarki.
 
Te idee, choć częściowo występują także w programach różnych partii, Korwin-Mikke formułuje w sposób nie tylko głośny, ale najczęściej także w sposób uskrajniony. Dzięki temu zyskuje zarówno nagłośnienie, jak też zapewnia mu to sporą popularność, zwłaszcza wśród młodego pokolenia.
 
W młodym pokoleniu występuje potrzeba całościowej wizji rzeczywistości i potrzeby politycznego zaangażowania. I Korwin, poprzez swój radykalizm, odpowiada na to zapotrzebowanie dając młodemu pokoleniu poczucie misji i nadziei na radykalną przebudowę naszego kraju.

Ale w rzeczywistości te nadzieje, jak też wpajane przekonanie o swojej wydatkowości i szansach realizacji głoszonych idei, okazują sie kanałem, który w rezultacie znaczną część tej ideowej młodzieży prowadzi na polityczne manowce powodujące albo zupełne zniechęcenie do jakiejkolwiek działalności publicznej, albo rozczarowanie brakiem skuteczności oraz rodzi zwykły oportunizm. To jest przyczyna, z powodu której tak wielu byłych zwolenników Korwina wylądowało w najbardziej oportunistycznej partii, jaką jest Platforma Obywatelska.

Sposób, w jaki Korwin głosi idee gospodarczej wolności i autorytaryzmu w zakresie polityki bezpieczeństwa wewnętrznego jednocześnie te idee społecznie kompromituje. Nie tylko, jak ostatnio swymi haniebnymi wypowiedziami dotyczącymi niepełnosprawnych sportowców, ale w wielu wcześniejszych, na przykład pochwałą wolności gospodarczej pod okupacją niemiecką.

Takimi wypowiedziami, Korwin niejako automatycznie podważa sens i prawomocność innych głoszonych przez siebie idei, bowiem w odbiorze społecznym, są one traktowane nie jako propozycje rozwiązań problemów trawiących współczesną polską rzeczywistość, ale jako niepoważne postulaty ekscentrycznego showmana. W ten sposób nie tylko skazuje siebie na polityczny margines, ale podważa sens samej wolności gospodarczej w rozwoju naszego kraju, czy bezwzględnej walki ze światem przestępczym.

Także głoszony swoisty elitaryzm własnej formacji jest politycznym nieporozumieniem. Korwin umiejętnie upowszechnia przekonanie, charakterystyczne dla sekciarzy, o wyjątkowości swoich wyznawców. Przekonuje ich że są swoista elitą, niezrozumianą przez – jak to określił jeden z jego zwolenników – „stado”. Ten zwrot ma dać poczucie wyższości w stosunku do tych, którzy nie podzielają fascynacji Korwinem i zagwarantować integrację środowiska.

Ale do elity nie można się zapisać. Elita, w arystotelesowskim znaczeniu tego słowa, czyli duchowa arystokracja, wymaga indywidualnego wysiłku w tworzeniu szczególnych wartości, a w społecznym wymiarze tworzy w pierwszym rzędzie wymagania. W stosunku do pozostałej części społeczeństwa stara się być wzorem i przykładem. Pogarda, jak to określa zwolennik Korwina, „stada”, świadczy tylko, że nie mamy do czynienia z arystokracją w arystotelesowskim rozumieniu, a jedynie z aspiracjami do oligarchii.

Ale dezawuowanie głoszonych przez siebie idei, to nie jedyny wymiar antypolityczności Korwina. Przede wszystkim polityka jest misją cierpliwego przekonywania opinii publicznej do głoszonych przez siebie idei. Bez społecznego zrozumienia i sojuszników, głoszone idee pozostaną papierowymi propozycjami.

Tymczasem główna metodą politycznego działania Korwina jest nie tylko przekonanie o swojej moralnej i intelektualnej wyższości, ale przede wszystkim zrażanie, także ewentualnych sojuszników, do realizacji głoszonych zasad. Korwin nie przekłada swych idei na zoperacjonalizowane postulaty polityczne dla których realizacji szuka zwolenników. Z ideologii „niskich podatków” nic po prostu w działalności Korwina nie wynika.

Dla przykładu, dla Prawicy Rzeczpospolitej postulat niższych podatków, to postulat nie ideologiczny, a pragmatyczny. W historii bowiem istniały państwa o bardzo niskich podatkach, które, jak I Rzeczpospolita, upadły. Ale to właśnie Prawica Rzeczypospolitej przeforsowała największą zniżkę podatku dochodowego od osób fizycznych w postaci dużej ulgi podatkowej. Idee same przez się nie funkcjonują w polityce. Trzeba nadać im wyraz w postaci projektu ustawodawczego lub konkretnego postulatu politycznego. Tego Korwin nie robi, albo robi w sposób, który jest nie do przyjęcia przez potencjalnych sojuszników. Woli bowiem szokować opinię publiczna, niż ją przekonywać. To nie polityka, to nawet nie ekscentryczna publicystyka, a działalność, która jest traktowana jako swoista rozrywka.

Także partie stworzone przez Korwina nie są partiami politycznymi. Nie są to bowiem w żadnym razie propozycje przywództwa narodowego, jakim partie powinny być w systemach demokratycznych. Nie są to nawet „organizacje dążące do zdobycia władzy”, jak partie określa popularna politologia. Nie są to nawet partie wodzowskie w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Partie Korwina, to po prostu audytorium dla jego ekscentrycznych występów. To tylko uczestnicy jego happeningów zapewniający widownie i rzęsiste oklaski.

To daje często poczucie uczestniczenia w intelektualno-politycznym show i przekonanie o własnej wyjątkowości. Ale nic ponadto. Przeżywane emocje po pewnym czasie sie wypalają, pozostawiając rozczarowanie i czasami pogardę dla własnego narodu, który nie stanął na wysokości Korwinowych wyskoków. Korwin to z pewnością mistrz, ale nie polityki, tylko parapolityki.

Marian Piłka

za: http://www.prawy.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1794:parapolityka-korwina&catid=58:felieton

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Parapolityka Korwina”

  1. Heh no tak rozumiem że autor atakuje JKM za tekst o paraolimpiadzie ale sam mówi że JKM to parapolityk – czyli taki pseudo-polityk. W takim razie autor uważa paraolimpijczyków za psudo-olimpilczyków. Jednak co do reszty treści artykułu to nie mam zastrzeżeń.

  2. Jeżeli szanowny Autor pisze coś o haniebnych wypowiedziach Korwina dotyczących niepełnosprawnych sportowców, to od razu widać o co Autorowi chodzi. Szanowny Panie Marianie: która to wypowiedź Korwina dotycząca niepełnosprawnych sportowców była haniebna?? Cała reszta artykułu jest, niestety, w tym samym stylu. Opluć, zniesławić, naubliżać… O Korwinie ten tekst niczego istotnego nie mówi, natomiast bardzo wiele mówi o p. Marianie Piłce. I z tego właśnie powodu tekst jest wat zapamiętania, bo za chwilę szanowny Autor może się przedstawiać jako człowiek prawicy….

  3. Wypowiedzi Korwina dotyczące para-sportowców są haniebne tylko dla strażników politycznej poprawności, jednak nie dla człowieka prawicy. Może zamiast pisać teksty szkalujące, ubliżające nie tyle samemu Korwinowi co członkom KNP, to autor zajmie się pisaniem artykułów jak KNP z JKM na czele powinna uprawiać politykę. Pluć, ubliżać, znieważać każdy potrafi. Nie każdy zaś potrafi podać właściwy kierunek działania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.