Piasta: Czarny koń kampanii? Oczywiście Krzysztof Bosak

Mijająca kampania wyborcza zostanie zapamiętana jako najdłuższa i najdziwniejsza z dotychczasowych. Z całą pewnością nie była nudna, przeciwnie dostarczyła nam wielu, niekoniecznie pozytywnych emocji. Kandydaci potrafili jednak także zaskakiwać in plus. Dla mnie ta kampania przyniosła aż trzy polityczne odkrycia.

Miejsce trzecie, w tym wyjątkowo subiektywnym i niemiarodajnym rankingu, zajmuje Stanisław Żółtek. Choć nieznany szerszym odbiorcom, dla znawców polityki nie jest postacią anonimową. Niegdysiejszy wiceprezydent Krakowa i europoseł, od lat związany jest z ideą wolnościową. Jako jednak, że w czasie pięciu lat spędzonych w Brukseli zasłynął głównie z własnego lenistwa, jego kandydaturę od początku mało kto traktował poważnie.

Tymczasem skazywany na rolę politycznego planktonu Żółtek swoim prostym lecz czytelnym przekazem wniósł do debaty sporo świeżości. Dał się też zauważyć kilkoma wyraźnymi akcentami, choćby upublicznieniem faktu przecieku kart wyborczych. Poniekąd wypełnił tutaj lukę po nieobecnym w tych wyborach Januszu Korwin-Mikke. Pewna przaśność formy i bezsprzeczne podobieństwo do Krwawego Barona, jednego z bohaterów popularnej gry Wiedźmin III, pomogło mu zaskarbić sympatię wśród grupy najmłodszych wyborców. Stanisław Żółtek, może zatem zaliczyć tą kampanię do udanych, choć prezydentem zapewne nie zostanie.

Prezydentem nie zostanie najprawdopodobniej także Władysław Kosiniak-Kamysz, choć swego czasu miał na to poważną szansę. Na nieszczęście dla lidera PSL wymiana kandydata PO z katastrofalnej wizerunkowo Kidawy-Błońskiej na lubianego w elektoracie Platformy Trzaskowskiego, doprowadziła do całkowitego wywrócenia sondażowych słupków. Gdyby wybory odbyły się 10 maja, niezależnie od personaliów zwycięzcy, doprowadziłyby do marginalizacji PO jako głównej siły opozycyjnej. To z kolei stwarzało przestrzeń dla PSL-u i samego Kosiniaka-Kamysza.

Niezależnie od kilkuprocentowego spadku notowań WKK jest pierwszym od lat kandydatem PSL, który nie szoruje po sondażowym dnie. Udało mu się zbudować wizerunek jednocześnie wyważony i merytoryczny przy czym zwyczajnie sympatyczny. Kosiniak-Kamysz pokazał się jako kandydat znakomicie wykształcony i doskonale przygotowany do pełnienia funkcji publicznych. Budował swoją pozycję na propozycjach programowych bez wdawania się w zbędne pyskówki i antagonizowania i tak skłóconych z sobą Polaków. Jakkolwiek nie popieram części jego postulatów, doskonale wyobrażam sobie WKK jako prezydenta potrafiącego współpracować także z politycznymi przeciwnikami.

Miejsce pierwsze zajmuje wyrastający na czarnego konia kampanii Krzysztof Bosak. Pomimo, że popierany przez najmniejsze z sejmowych stronnictw, prowadzi jedną z najlepszych kampanii wyborczych. W terenie widać, że Konfederaci „gryzą glebę”, walczą o każdy głos. Są widoczni zarówno w metropoliach jak i zapadłych mieścinach.

Bosak zasługuje jednak na uznanie także z innych powodów. Pomimo oczywistych deficytów, takich jak niewielkie doświadczenie i luki w wykształceniu, zbudował wizerunek wyważonego polityka-erudyty. Bez trudu radzi sobie zarówno w debacie z politycznymi oponentami jak i w konfrontacji z doświadczonymi dziennikarzami.

Bosak w swoim przekazie w umiejętny sposób połączył narracje młodych narodowców z wolnościowymi postulatami KORWiN-y. Uwiarygodnił się w ten sposób we wszystkich środowiskach współtworzących Konfederację, zapewniając sobie możliwie szerokie wsparcie społeczne i organizacyjne.
Krzysztof Bosak pokazał się zatem jako polityk skuteczny, który potrafi zminimalizować swoje słabe strony a w pełni wykorzystać, a nawet podwyższyć swój potencjał.

Na kogo zatem zagłosować? – nie odpowiem Państwu, zresztą nie temu miał służyć ten tekst*. Wierzę natomiast, że za klika dni większość z nas podejmie decyzje podyktowane szczerą troską o dobro wspólne. Oparte na wiedzy i aparacie intelektualnym, którymi każdy z nas dysponuje. Czasami podszyte emocjami, ale przez to nie mniej ważne. Oby były to decyzje trafione.

Przemysław Piasta
fot profil fb bosak2020
24.06.2020

PS. Powiedziałem za to już wcześniej na kogo nie głosować. Że sparafrazuję Stanisława Żółtka: moje poglądy są znane, można ich poszukać w internecie.

za: mysl-polska.org

Click to rate this post!
[Total: 20 Average: 4.9]
Facebook

2 thoughts on “Piasta: Czarny koń kampanii? Oczywiście Krzysztof Bosak”

  1. Nie wydaje mi się, aby kandydat konfederacji miał być czarnym koniem. Dlaczego Polacy mieliby głosować na przedstawiciela partii reprezentującej głównie drobnych przedsiębiorców? Po tym co biznes zrobił Polakom w pierwszych dekadach transformacji pozostał gniew i niechęć do bogatych. W warunkach 30-40 procentowego realnego bezrobocia na prowincji z pracownikiem można było zrobić wszystko i to pracodawcy brutalnie wykorzystali. Płaca pozostawała wtedy na poziomie wyżej rozwiniętych państw Trzeciego Świata i dlatego 3,5 miliona Polaków wybrało pracę na Zachodzie.

  2. (…)Bosak zasługuje jednak na uznanie także z innych powodów. Pomimo oczywistych deficytów, takich jak niewielkie doświadczenie i luki w wykształceniu, zbudował wizerunek wyważonego polityka-erudyty.(…)
    Szydło w 2015 zbudowała dzięki niebieskiej teczce zbudowała wizerunek UberProfesjonalisty… i co z tego skoro praktyka jej rządów pokazał, że (…)Nam się należało(…)… zupełnie co innego, czyli tradycyjne ideolotrololo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *