Piasta: Dzień Nauczyciela czy dzień ZNP?

Dzisiaj Dzień Edukacji Narodowej popularnie zwany Dniem Nauczyciela. To doskonała okazja by złożyć podziękowania… rodzicom płci obojga, którzy przez cały drugi semestr zeszłego roku, chciał nie chciał, wcieli się w rolę nauczycieli. Większość z nas czyniła to ze sporym zaangażowaniem, niezależnie od własnych kompetencji i predyspozycji.

Kwiatki i podziękowania należą się nam tym bardziej, że już drugi rok z rzędu musieliśmy wcielić się w role belfrów, której nie planowaliśmy na naszej ścieżce kariery i do której nie jesteśmy przygotowani. Przez ten semestr poświęciliśmy po kilkaset roboczogodzin, całkowicie za darmo, mimo że przecież przez ten czas ciągle płaciliśmy w pełnym wymiarze podatki, z których finansowana jest publiczna edukacja. Parafrazując więc „nieodżałowaną” premier Szydło, te podziękowania po prostu się nam należą.

Dzień Edukacji Narodowej jest jednak również znakomitą okazją do refleksji nad kondycją polskiego nauczycielstwa. A jest to kondycja zgoła słaba. Zeszłoroczny strajk ostatecznie zburzył i tak nadwątlony autorytet zawodu nauczyciela. Żenujące happeningi (np. śpiewające krowy), zaserwowane nam przez niewielką, lecz niezwykle krzykliwą grupę młodych belfrów, nie tylko odsłoniły ich intelektualną mizerię, ale skutecznie zburzyły wizerunek całej grupy zawodowej. W większym nawet stopniu niż rozdmuchiwane w mediach społecznościowych pełne egoizmu i wzgardy dla dobra uczniów wypowiedzi. Kryzys nauczycielstwa nie jest zresztą niczym dziwnym. Stanowi jedynie echo szerszego kryzysu drążącego nasze społeczeństwo.

Napędzani konsumpcjonizmem i egoizmem, zatomizowani do granic możliwości, skonfliktowani na elementarnych płaszczyznach, jesteśmy w coraz większym stopniu zbiorem przypadkowych grup i jednostek niż spójną całością. Pomimo tego, a może wbrew temu, od nauczycieli oczekujemy jednak więcej. Może dlatego, że gdzieś z tyłu naszych głów wciąż siedzi XIX-wieczny etos nauczyciela? A może mniej lub bardziej świadomie zdajemy sobie sprawę, że jeśli mamy się kiedyś wyrwać z owego chocholego tańca, nie uczynimy tego bez dobrego wychowania i dobrego nauczania.

Polskiej edukacji pilnie potrzebna jest systemowa zmiana. Nie dokona się ona bez mądrych rządzących, a od lat nie jest to u nas towar przesadnie nadwyżkowy. Nie dojdzie do niej jednak bez aktywnej współpracy ze strony środowiska nauczycieli. Dopóki reprezentantem nauczycielstwa jest całkowicie anachroniczny, skostniały związek zawodowy – ZNP, oferujący jedynie kontestację i roszczeniowość, obecny system będzie trwać. Coraz bardziej niewydajny, ociężały i budzący frustrację, zarówno uczniów i rodziców, jak i pracowników oświaty. Już najwyższy czas by, skądinąd całkiem liczni nauczyciele, którzy mają pomysł i wizję, którym ciągle chce się chcieć, przejęli rząd dusz w nauczycielstwie. To pilnie potrzebne, i im, i nam.

Przemysław Piasta

za: FB

[Głosów: 9   Average: 5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *