PiS czyha na Trzech Króli

Weszliśmy w Nowy 2012 rok. Wraz z nim zbliża się też Święto Trzech Króli. Od niedawna – w zgodzie ze starą tradycją – jest to znów dzień wolny od pracy.

Od kilku lat ze świętem tym wiąże się też piękna i wspaniała inicjatywa. Jest nią Orszak Trzech Króli. W coraz większej ilości miast i miasteczek, małych i dużych, jest organizowane to rodzinno – duchowe przedsięwzięcie. Kolorowe, radosne, pełne nadziei i chrześcijańskiego przesłania.

Nie ma też co ukrywać, że inicjatywa ta grupuje ludzi o zdecydowanie bardziej konserwatywnych poglądach. Jest to coś co stanowi jej siłę, ale jednocześnie sprawia, że czyhają też na nią pewne zagrożenia. Najważniejszym z nich jest niebezpieczeństwo politycznej instrumentalizacji całego przedsięwzięcia. I nie jest to wcale zagrożenie wydumane. Wystarczy popatrzeć co stało się z katastrofą smoleńską albo z Marszem Niepodległości. Zwłaszcza przykład tej drugiej inicjatywy jest tu niezwykle pouczający.

Niezależnie od tego jak oceniamy pierwotne intencje i poglądy organizatorów Marszu, była to inicjatywa – w najczystszej formie – społeczna. Ponieważ jednak była udana, apolityczna,  i gromadziła duża grupę osób o konserwatywnych przekonaniach, była dla PiSu i jego kierownictwa w najwyższym stopniu drażniąca. Oto bowiem na prawej stronie mapy naszego życia społecznego pojawiło się coś, nad czym PiS zupełnie nie sprawował kontroli. Taka sytuacja nie mogła trwać długo. Stąd też inicjatywa jej sprawnego przejęcia tego wydarzenia, w postaci Marszu 13 grudnia.

Organizatorzy pierwotnego marszu dostrzegli co się święci – było już jednak za późno. Istotną rolę odegrała tu też skala pisowskich sił i środków. Organizatorzy pierwotnej imprezy – działając społecznie – nigdy nie zwołają tak sprawnie dużej ilości osób.  Inaczej PiS – dysponujący armią zawodowych działaczy i opłacanymi z publicznych pieniędzy autobusami. I oto jesteśmy świadkami sytuacji, gdy zawłaszczona przez PiS społeczna inicjatywa niknie i karleje, na rzecz uczynienia z niej kolejnego i chwilowego narzędzia politycznej awantury. Awantury, która – mimo szczytnych haseł i idei – u przeciętnego odbiorcy budzi odrazę. Przypomnijmy sobie: czyż nie tak było z katastrofą smoleńską i pamięcią jej ofiar?

Dziś przed podobnym co Marsz Niepodległości niebezpieczeństwem staje inicjatywa Orszaku Trzech Króli. Obyśmy potrafili obronić ją przed polityzacją. Niegdyś, ewangeliczny król Herod, chciał wykorzystać Trzech Króli do unicestwienia swego największego wroga – małego dziecięcia. Dziś ludzie Jarosława Kaczyńskiego myślą już o tym, jak z radosnego Orszaku ku ich czci, uczynić poręczne, chwilowe narzędzie, politycznej walki. Tym zresztą różni się Jarosław Kaczyński od liderów nowoczesnych partii konserwatywnych. Choćby Davida Camerona czy Viktora Orbana. Ci dwaj wiedzą dobrze, że partnerska współpraca, z przyjaznymi im inicjatywami i organizacjami pozarządowymi jest ich główną siłą. I dlatego też, sami pilnie strzegą ich autonomii. Tymczasem PiS już czyha na ten Orszak. My jednak nie pozwólmy na to! Brońmy Trzech Króli!

www.facebook.com/flibicki

Jan Filip Libicki

-asd

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *