PiS kontra „najprawdziwsi patrioci”

PiS nie wygląda specjalnie wiarygodnie, troszcząc się o suwerenność, skoro liderzy tego właśnie ugrupowania mają na rękach atrament z Lisbony. Dlatego jeszcze lepsi „najprawdziwsi patrioci” wyciągają wniosek, że ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego nie jest godne, by wraz z nimi obchodzić martyrologiczną rocznicę stanu wojennego.

Kryje się w tym założenie, że stan wojenny był misterium nieprawości, podczas którego poprzednicy „najprawdziwszych patriotów” dali świadectwo najwyższej polskości. PiS swoją bieżącą praktyka polityczną nie wpisuje się w tradycję „najprawdziwszego patriotyzmu”, więc nie zasługuje, by świętować najważniejsze dla sekty antykomunistów święta.

Można jednak spojrzeć na tę rzecz dokładnie z odwrotnego punktu widzenia. PiS wcale nie wypaczyło tradycji. Przodkowie z czasów martyrologii po 13 grudnia byli mniej więcej tacy jak obecni PiS-owcy. Ich działalność wyglądała raczej tak, jak przedstawiono to np. w „Rozmowach kontrolowanych”, gdzie strona komunistyczna i tzw. opozycyjna jest tak samo zabawna. To oczywiście „najprawdziwszym patriotom” z drużyny Roberta Winnickiego burzyłoby trochę plan, bo bycie jeszcze prawdziwszym antykomunistą sprowadzałoby się do bycia jeszcze bardziej śmiesznym.

Dla konserwatysty punktem odniesienia nie jest antykomunizm, Smoleńsk, czy „prawdziwa polskość”, lecz katolicyzm. Spór PiS z „najprawdziwszymi patriotami” zestawiać należy z postawą kard. Stefana Wyszyńskiego, który miał bardziej zrównoważony stosunek do PRL-u. W tej optyce gen. Wojciech Jaruzelski nie jest demonicznym wcieleniem zła. Podejmował decyzję w sytuacji, w której nie mógł przewidzieć, jak zachowają się sowieci. Można mieć do niego pretensje o to, co zrobił, a właściwie czego nie zrobił po wprowadzeniu stanu wojennego, a nie o to, że go wprowadził.

Jeżeli prawdziwa jest hipoteza, że „prawdziwi patrioci” i PiS są raczej tak samo komedyjni, jak ich poprzednicy sprzed 30 lat, a nie wzniośli i patetyczni, to także dziś autentycznego konserwatyzmu należy poszukiwać gdzie indziej. Faktycznie, analogicznie jak w tamtych czasach także dziś rozsądniejsi hierarchowie Kościoła wcale nie dają się unosić pseudo-patriotycznym falom choćby w postaci takich przedsięwzięć, jak próba upartyjnienia krzyża na Krakowskim przedmieściu.

Ludwik Skurzak
aw

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *