Polskiej piłce nożnej potrzeba Putina

Jeszcze nie przycichła sprawa skandalu z usunięciem przez PZPN godła państwowego z koszulek reprezentacji Polski w piłce nożnej, a już zdążyła wystrzelić w powietrze kolejna. Działacze piłkarscy z Podkarpacia ujawnili opinii publicznej taśmy na których nagrana jest rozmowa prezesa Grzegorza Lato. Rozpoczął się festiwal spekulacji czy mamy do czynienia z kolejną aferą korupcyjną w polskim futbolu. Minister sportu Joanna Mucha przekazała sprawę CBA. Wygląda więc na to, że używając nomenklatury prawniczej „sytuacja jest rozwojowa”.

Nie wiadomo, czy taśmy faktycznie są dowodem na uwikłanie w korupcję Grzegorza Lato. Od tego jest wymiar sprawiedliwości i póki co, nie ma nad czym dywagować. Natomiast warto zastanowić się nad faktami. A fakty są takie, że PZPN to skansen zarówno w wymiarze mentalnym, jak i merytorycznym. I bynajmniej nie chodzi tylko o układy i układziki kolesiowskie, ale przede wszystkim o brak ogólnopolskiego systemu szkolenia młodzieży i wprowadzania jej w „dorosłą piłkę”, co charakteryzuje kraje, które cokolwiek znaczą w europejskim futbolu. Efektem tego jest reprezentacja, która w dużej mierze wywodzi się z zagranicznej „łapanki”.  

Pani minister sportu zdecydowanie, wręcz w wojowniczy sposób wypowiadała się na konferencji prasowej i w efekcie oddała taśmy w ręce CBA. Szkopuł w tym, że nie tacy jak pani minister Mucha próbowali wojować z PZPN. Przypomnijmy chociażby ministra sportu w rządzie PiS Tomasza Lipca, który okazał się… sam być umaczany w niejasne układy i układziki. Później był Mirosław Drzewiecki nad którym spuśćmy litościwie kurtynę milczenia. Kilka lat temu premier Donald Tusk także grzmiał, że należy zrobić porządek w polskim futbolu. I co? I nic. Literalnie nic się nie zmieniło. Skończyło się na PR – owych sloganach.

W związku z powyższym śmiem wątpić czy pani minister Mucha poradzi sobie z działaczami z piłkarskiej centrali, bo nie tacy jak ona próbowali i kończyło się na niczym. Poza tym pani minister wywodzi się z partii dla której sondaże i Public Relations są uber alles. Dlatego bez większego entuzjazmu podchodzę do działań pani minister, ale jako kibic piłkarski życzę jej wszystkiego najlepszego w walce o poukładanie polskiej piłki nożnej. Chciałbym nie mieć racji w mojej ocenie odnośnie pani minister.

Bardzo podobna sytuacja miała miejsce w Rosji. Można pokusić się o stwierdzenie, że niemal identyczna. Skorumpowana i tkwiąca mentalnie w poprzedniej epoce rosyjska federacja piłkarska była nie do ruszenia. Do momentu aż zainteresował się nią ówczesny prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. Prezydent Putin nie miał oporów rozpędzić i ukarać klikę z piłkarskiej federacji. Wpuszczono nową świeżą krew, młodych menedżerów oraz poważne pieniądze, bo w sponsoring rosyjskiej piłki nożnej na wiele większą skalę niż miało to miejsce wcześniej zaangażowały się państwowe koncerny jak Gazprom czy Łukoil.

Prezydenta Putina straszono, że UEFA i FIFA zawieszą rosyjską federację, a drużyny z kraju Puszkina nie będą miały prawa występować na międzynarodowej arenie w oficjalnych rozgrywkach. Czy prezydent Rosji ugiął się przed szantażem? Bynajmniej. Konsekwentnie czyścił i porządkował rosyjską piłkę nie oglądając się na pohukiwania z FIFA i UEFA. Efekt? Kilka lat później CSKA Moskwa zdobył Puchar UEFA, a później to samo trofeum przypadło w udziale Zenitowi Sankt Petersburg. O tym, że rosyjskie ekipy regularnie występują w elitarnej Champions League nie wspomnę.

Prezydent Putin postąpił dokładnie odwrotnie niż rządzący naszym krajem politycy  dysponujący wszystkimi instrumentami, aby zrobić porządek w PZPN. Niestety, przed bardziej zdecydowanym działaniem bronią się argumentując, że UEFA w razie mocniejszego zaingerowania w PZPN może nie tylko zawiesić w rozgrywkach międzynarodowych nasze drużyny, ale nawet odebrać nam organizację EURO 2012. Jest to takie swoiste alibi dla polityków będących u steru władzy.

Dla nich w przeciwieństwie do Władimira Putina liczy się nic nie wnosząca gadanina i PR. Nie może więc dziwić, że polska piłka nożna jest w miejscu w którym jest, bo PZPN sam z siebie się nie oczyści i nie zmieni. Dla każdego, nie tylko kibica jest to oczywista oczywistość z wyjątkiem polityków będących u steru władzy. Dlatego w kontekście tego co się dzieje w polskiej piłce nożnej za sprawą PZPN i obserwując jak politycy podejmują nieudolne, żałośnie wyglądające próby zrobienia porządku w rodzimym futbolu można napisać tylko jedno: Putina nam trzeba!

Marcin Dalbowski

http://diarium.pl/2011/11/polskiej-pilce-noznej-potrzeba-putina/

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *