Poszli nasi w bój bez broni

Uważam, że Powstanie Styczniowe było jedną z wielu narodowych katastrof, jakie zafundowaliśmy sobie w interesie niepolskich sił. Spłynęło krwią, kibitkami i materialną ruiną dziesiątków tysięcy wartościowych polskich rodzin. Przez długie lata nie można się było z niego podnieść. Takie mam zdanie. Oczywiście niepoprawne politycznie na tzw. niepodległościowej i patriotycznej prawicy, ale nie poradzę. Widocznie inaczej niż ona odczytuję patriotyzm i polskie interesy.

Uważam, że nie ma czego świętować, jak sugeruje tygodnik „W sieci”. 150 rocznicy Powstania Styczniowego powinna raczej towrzyszyć zaduma nad narodową predylekcją Polaków do politycznych samobójstw. Owszem, Powstanie pokazało, że Polacy potrafią zbudować struktury państwa podziemnego wraz z infrastrukturą, będącą namiastką prawdziwego państwa. To miłe i takie… polskie. Tyle, że w efekcie niepodległości z tego nie było. Ani krzty.

Z kolei robienie paraleli pomiędzy Powstaniem Styczniowym a wybuchem Solidarności i odzyskaniem w efekcie przez Polskę niepodległości w 1989 roku jest intelektualną aberracją. Nie da się tych wydarzeń w żaden sposób porównać, zarówno jeśli chodzi o wykorzystanie koniunktury międzynarodowej jak i sytuację wewnętrzną. Tak na dobrą sprawę, to czego dokonała Solidarność, było kompletnym zaprzeczeniem filozofii Powstania Styczniowego.

Z zażenowaniem natomiast patrzę, jak część środowisk prawicy struga z Powstania Styczniowego maczugę, którą wali każdego, kto podważa sens państwowych egzaltacji nad tą niekoniecznie radosną dla Polski rocznicą. Okazuje się, że jest podobnie jak z katastrofą smoleńską. Kto nie z nami, ten przeciw nam, to znaczy Polsce, niepodległości, a wersji bardziej rozbudowanej, także Bogu i Matce Boskiej. Wychodzi więc na to, żem bezbożnik i na dodatek nie-Polak. No tak, w końcu ruski agent.

A tak a propos, jak to szły słowa tej powstańczej pieśni…

W krwawym polu srebrne ptaszę,
poszli w boje сhłорсу nasze.

Hu ha, krew gra,
duch gra, hu ha!
Niechaj Polska zna,
jakich synów ma!

Obok Orła znak Pogoni,
poszli nasi w bój bez broni.

Hu ha, krew gra,
duch gra, hu ha!
Matkо Polsko, żyj,
Jezus Maria, bij!

Naszym braciom dopomagaj,
nieprzyjaciół naszych smagaj.

Hu ha, krew gra,
duch gra, hu ha!
Niechaj Polska zna,
Jakich synów ma!

Maciej Eckardt

www.eckardt.pl

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Poszli nasi w bój bez broni”

  1. Hm, ja tam nie widzę wielkiej różnicy między powstaniem z 1863 a Solidarnością… Dwie romantyczne ruchawki w imię kompletnie nierealnych postulatów.

  2. Wszystkich niepodległościowych durniów tak zajmuje Polska, tak są nią podekscytowani, że zapomnieli o Polakach, ich losie i ich podstawach bytu. Zapomnieli o tych, którzy będąc małymi cząstkami dopiero składają się na całość, jaką ta Polska jest. Wobec Niej, wobec Sprawy, sami Polacy nie znaczą nic, są tylko środkiem dla ich wyabstraktowanego projektu. Nie może być na to zgody żadnego normalnego człowieka. Należy wreszcie skończyć z patriotyzmem polegającym na kulcie samego patriotyzmu.

  3. Kompletnie się nie zgadzam, Adam. W „Solidarności” pomysłodawcom nie udało sie uniknąć znacznego udziału autentycznych oddolnych liderów, a ponadto metodyb walkie były jednak totalnie odmienne.

  4. Kondycja „polskości” po powstaniu 1863 r. oraz po „Wiośnie Solidarności” była gorsza niż w punktach wyjścia. To prawda, że metody walki były inne, ale skutki wciąż te same.

  5. @Marcin Masny Rzut oka na Wikipedię (http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_styczniowe) i można odnaleźć całkiem podobne klimaty: „27 lutego (…) od salwy rosyjskiej padło pięciu manifestantów” „2 marca pogrzeb pięciu poległych (…) przeistoczył się w wielką manifestację solidarności”. Był nawet stan wojenny, a jakże. Zgoda, że metody walki całkiem inne, to chyba główna (jedyna?) różnica, ale poza tym… Tej „autentyczności” i „oddolności” w przypadku Powstańców styczniowych to chyba zakwestionować się nie da, więc to też raczej cecha wspólna. „Autentyczna i oddolna” wiara w coś nierealnego…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.