Prezydent Burundi Pierre Nkurunziza wygrał wybory prezydenckie

Przeciwko samej kandydaturze protestowali obywatele oraz niektóre państwa regionu. Obecna sytuacja powoduje, że w najbliższym czasie Burundi może być izolowana na arenie międzynarodowej, a kraje Afryki Wschodniej mogą ochłodzić relacje między sobą (nie mogły zgodzić się co do wspólnego stanowiska). Sam fakt kandydowania Nkurunzizy spowodował, że analizowane państwo pogrążyło się w największym kryzysie politycznym od 2005 r. kiedy to zakończyła się wojna domowa. Według istniejącej w Burundi opozycji, obecny prezydent miał naruszyć zapisy ustawy zasadniczej, zgodnie z którą, osoba obejmująca najważniejszy urząd może pełnić go tylko przez 10 lat – 2 kadencje. Prezydent Nkurunziza został w 2005 r. wybrany przez parlament, a w 2010 r. przez obywateli. Właśnie fakt, że w 2005 r. nie odbyły się wybory powszechne był podstawą do przesłania zapytania do sądu konstytucyjnego, który zadecydował, że pierwsza kadencja Nkurunzizy nie może być liczona i tym samym ma prawo ubiegać się o kolejną kadencję. Według opozycji, sędziowie, którzy zostali wybrani przez rządzącą partię pro-prezydencką Conseil National Pour la Défense de la Démocratie – Forces pour la Défense de la Démocratie CNDD-FDD (interesy Hutu), nie mogą być uznani za wiarygodnych, a prezydent łamiąc konstytucję może doprowadzić do kolejnego konfliktu.

Od pewnego czasu krytyka władz Burundi spada również ze strony głównych darczyńców, czyli Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Główny zarzut dotyczy wolności i uczciwości procesu wyborczego. Natomiast kraje Afryki Wschodniej wzywały do opóźnienia samego procesu wyborczego. Pierwszy raz w swej historii Unia Afrykańska nie wysłała obserwatorów do kraju członkowskiego uznając, że proces wyborczy jest w całości niewiarygodny. Unia Europejska już zapowiedziała przygotowanie sankcji wobec Burundi i tych osób, które przyczyniły się wzrostu przemocy.

Prezydent Nkurunziza wygrał wybory, gdyż z jednej strony zbojkotowała je opozycja, a z drugiej większość obywateli zamieszkuje obszary wiejskie, gdzie obecna głowa państwa jest bardzo popularna. W sumie oddano ponad 2 miliony 800 tysięcy głosów. Spośród nich, aż 69,41% padło na obecną głowę państwa. Jego najważniejszy rywal, Agathon Rwasa z Amizero y’Abarundi, zdobył tylko 18,99% ważnie oddanych głosów – jego nazwisko znalazło się na karcie do głosowania pomimo bojkotu. Zdaniem opozycji wybory nie mogły być uczciwe i należy je odrzucić, ze względu na zastraszanie działaczy i uniemożliwianie normalnego funkcjonowania mediów prywatnych, krytycznych wobec obecnych władz. Takie stanowisko zaprezentował prezes jednej z głównych partii opozycyjnych FRODEBU, Frederic Bamvuginyumvira.

Wyjątkowa niska frekwencja była w stolicy kraju, Bużumburze. O ile na obszarze Burundi wyniosła ona 73,44%, to w stolicy tylko 29,75%. To właśnie w Bużumburze miały miejsce największe antyprezydenckie protesty, które zaczęły się po ogłoszeniu przez Nkurunzizę chęci kandydowania. Co najmniej kilkadziesiąt osób zginęło w trakcie protestów, a także walk w czasie nieudanego zamachu stanu w maju 2015 r. Co najmniej 175 tysięcy obywateli uciekło do sąsiednich państw.

Dnia 29 czerwca 2015 r. odbyły się wybory do niższej izby parlamentu, które większość partii opozycyjnych zbojkotowała. Zwyciężyła rządząca od 2005 r. partia Conseil National pour la Défense de la Démocratie – Forces pour la Défense de la Démocratie CNDD-FDD (National Council for the Defense of Democracy–Forces for the Defense of Democracy) reprezentująca interesy Hutu. Na jej czele stoi obecny prezydent, a poparło ją 60,28% głosujących, co skutkowało uzyskaniem 77 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym, które liczy 100 deputowanych. Drugie miejsce uzyskała opozycyjna koalicja Abigenga-Mizero y’Abarundi (21 miejsc w parlamencie) a trzecie Union pour le Progrès national UPRONA (2 miejsca) reprezentująca interesy Tutsi.

Republika Burundi jest jednym z najbiedniejszych państw na świecie. Od uzyskania niepodległości w 1962 r. kraj przeżywa etniczne konflikty na linii Tutsi – Hutu. Te dwa ludy stanowią zdecydowaną większość w Burundi, którego liczba ludności w 2008 r. wynosiła 8 053 574. W 2005 r. wojna domowa, która kosztowała życie 300 tysięcy mieszkańców, zakończyła się. Przyjmuje się, że w Burundi 85% obywateli to Hutu, a 14% to Tutsi. Poza tym, w kraju można spotkać Pigmejów (Twa) – około 1%. Według danych CIA Factbook za 2008 r. w Burundi żyje 62,1% katolików, 23,9% protestantów, 2,5% muzułmanów oraz kilka procent innych wyznawców, nie będących częścią żadnej z wielkich religii.

Krystian Chołaszczyński

Źródło: C. Manirabarusha, Burundi’s Nkurunziza wins presidential vote boycotted by rivals, 24 lipiec 2015, http://www.reuters.com/article/2015/07/24/us-burundi-election-results-idUSKCN0PY1TN20150724, [dostęp dn. 25.07.2015]; Burundi elections: Pierre Nkurunziza wins third term, 24 lipiec 2015, http://www.bbc.com/news/world-africa-33658796, [dostęp dn. 25.07.2015]; U.S. calls Burundi vote ‘deeply flawed’, urges dialogue, 25 lipiec 2015, http://www.reuters.com/article/2015/07/25/us-burundi-election-usa-idUSKCN0PZ00520150725, [dostęp dn. 25.07.2015]; R. Emmott, Europe readying sanctions against Burundians over election, 23 lipiec 2015, http://www.reuters.com/article/2015/07/23/us-burundi-politics-eu-idUSKCN0PX2E920150723, [dostęp dn. 25.07.2015].

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *