Rabin Akiwa Eger płacze…

W Poznaniu zapanowało poruszenie. Zapanowało poruszenie, bo w starej, zrujnowanej synagodze, którą w czasie wojny Niemcy zamienili na pływalnię, ma zafunkcjonować hotel (tutaj). Plany były różne. Miało tam być między innymi Centrum Dialogu. Wygląda na to, że skończy się na hotelu.

Szczerze mówiąc, gdy to przeczytałem, to miałem wrażenie, że coś mi się pomyliło. Że czegoś tu nie rozumiem. Dlaczego? Otóż dlatego, że jakiej by nie uprawić w tej sprawie gimnastyki, jakkolwiek nie próbować by sprowadzić zasłużonej Ireny Sendlerowej do roli przysłowiowego kwiatka do kożucha, to wydźwięk tego pomysłu jest jeden. Pomysł ten oznacza po prostu – i trzeba to sobie powiedzieć wprost – podtrzymanie desakralizującej funkcji tego miejsca. Funkcji, którą z określonego powodu, nadali mu Niemcy.

Czytam więc ten artykuł w Gazecie Wyborczej i nadziwić się nie mogę. Nie dziwię się architektom, ani dzierżawiącej obiekt od gminy żydowskiej spółce. Te podmioty robią zwykły biznes i nie mają obowiązku wykazywać się jakąś specjalną wrażliwością duchową. Ale że wrażliwości tej nie wykazują naturalni dziedzice tego obiektu, poznańscy wyznawcy judaizmu? Tego zwyczajnie pojąć nie mogę.

Kilka lat temu wybuchła już w Poznaniu podobna burza. Miało to miejsce wtedy, gdy mój ojciec, Marcin Libicki, zaproponował zburzenie tego obiektu (tutaj). Nie podzielałem tej argumentacji, jeśli nawet pewne jej elementy uważałem za słuszne. Rozumiałem i rozumiem, że obiektowi temu nie można przywrócić jego dawnego, sakralnego charakteru. Zwyczajnie – wyznawców judaizmu jest dziś po prostu w Poznaniu mniej niż choćby przed wojną. Jednak pomiędzy przywróceniem temu obiektowi charakteru sakralnego, a dalszym podtrzymywaniem jego desakralizującej funkcji, funkcji nadanej w określonych okolicznościach i mającej swoje dramatyczne źródła, jest po prostu zwyczajna przepaść. Przepaść stanowiąca miejsce dla całej gamy rozwiązań. Od Centrum Dialogu, przez funkcje muzealne, aż do – powiedzmy to sobie wprost – zburzenia budowli, sprzedania działki i przekazania w ten sposób uzyskanych pieniędzy na obecne potrzeby religijne i kulturalne poznańskiej gminy żydowskiej.

Ktoś powie, że na zachodzie Europy dzieje się podobnie z katolickimi kościołami. Że tam też powstają lofty, kręgielnie i restauracje. To prawda. I w tym przypadku również uważam, że właściwszym rozwiązaniem jest zburzenie takiego obiektu, niż użytkowanie go w sposób będący kompletnym zaprzeczeniem jego pierwotnej funkcji. Ci katolicy, którzy się na to godzą postępują moim zdaniem w sposób w najwyższym stopniu naganny. Wręcz ciśnie mi się na usta słowo haniebny. I owa naganność dotyczy moim zdaniem podobnych pomysłów, które ma każda wspólnota wyznaniowa w stosunku do swojej nieużywanej świątyni. Co dopiero zaś mówić o sytuacji, gdy w tym przypadku podtrzymuje się funkcję, którą de facto nadali temu obiektowi najwięksi w historii wrogowie judaizmu?

Przed paroma laty Rada Miasta Poznania nadała skwerowi przed dawną synagogą imię znanego poznańskiego rabina Akiwy Egera. I pewnie, jeśli wtedy ów duchowny syn narodu niegdyś wybranego, spoglądał na tę uroczystość z góry, to zwyczajnie się cieszył. Cieszył się, że ta uroczystość jest pewnym wstępem. Wstępem do tego, aby w miejscu historycznie związanym z poznańskimi Żydami odradzały się na nowo ślady judaizmu. Odradzały się, przykrywając wojenną, haniebną, użytkowo – rozrywkową funkcję tego miejsca.

A co myśli stary rabin Akiwa Eger dziś? Co myśli, gdy wyobraża sobie, że w miejscu gdzie jego współbracia wznosili kiedyś modły, co prawda nie będzie pływalni, ale pewnie będzie rozrywkowa muzyka. Może dyskoteka. Może mniej lub bardziej huczne biesiady. Nie wiem. Nie jestem ekspertem od żydowskiej duchowości i wrażliwości. Podejrzewam jednak, że Akiwa Eger po prostu tam na górze zwyczajnie płacze. Ja bym płakał.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki 

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Rabin Akiwa Eger płacze…”

  1. Moze by pan, dzieki swej pozycji, wyluskal z budzetu jakas dotacje— np, 250 milionow i za to utworzyl tam centrum pojednania polsko-zydowskiego, czemu by nie. . PS. Synagogi, koscioly, zbory, meczety itd to tylko martwe materialy budowlane. Kosciol, Zbor, ( ale juz nie meczet czy synangoga— muzulmanie i zydzi rozumieja ze to tylko martwa natura, i wielbic jej nie wolno) ma tylko tak dlugo otoczke swietego miejsca jak dlugo jest tam Jezus— czyli Tabernakulum. Tak samo ma sie to do dewocjonaliow— dopoki sie ich nie poswieci to biblia jest tylko stosem papieru i farby drukarskiej, krzyz tylko kawalkiem drewna i metalu, ikona tylko obrazkiem na scianie…. Rabin Akiwa zas placze nie dlatego, ze jego pobratymcy odstepuja budynek, ale dlatego ze jest ich tam tak malo, ze nie sa go w stanie utrzymac. Zupelnie jak Kosciol na Zachodzie.

  2. Tradycyjny katolik ubolewa nad tym, że wyznawcy fałszywej religii nie będą mieli miejsca swojego fałszywego kultu. Świat na głowie staje. Tak to jest jak ktoś chodzi nawet na starą mszę i nie rozumie, że nie o estetykę tu chodzi tylko o doktrynę.

  3. Pan Senator – mam taką nadzieję – orientuje się, że rebe zaprzeczając bóstwu Pana naszego, Jezusa Chrystusa ma skromne szanse obserwować sytuację w świecie doczesnym z GÓRY. Miejmy nadzieję, że z BOKU, nie śmiąc spekulować że z DOŁU (jeśli stamtąd ma się możliwości jakiegokolwiek wglądu w aktualną doczesność). Co do synagogi, to jest to TYLKO miejsce modlitwy, pozbawione jakiegokolwiek sacrum, posiadające charakterystyczną architekturę. Koniec. Kropka.

  4. Nie zauważyłem użalania się społeczności żydowskiej nad ani jedną świątynią katolicką, którą zamieniono na kluby, restauracje i inne tego typu obiekty. W Niemczech, Anglii, Francji i innych krajach są ich setki. W naszym wypadku uważam za bardziej zasadne przejęcie się tym niż nieistniejącą synagogą.

  5. @BolcioFrull: Myli się Pan. Muzułmanie uważają miejsce, na którym stoi / stał meczet za święte i nietykalne aż do końca świata. Dlatego np. władze wielkich miast na zachodzie Europy godząc się na budowę meczetów, de facto wykluczają te miejsca na zawsze z „planów zagospodarowanie przestrzennego” . Nie da się ich ot tak wyburzyć, by zbudować tam np. obwodnicę lub stacje metra. W każdym razie, nie bez protestów muzułmanów.

  6. @ Piotr Kozaczewski . Myli sie pan. Akurat muzulmanie maja ostro przykazane zeby nie otaczac czcia zadnego przedmiotu, ikony, miejsca, itp, itd jako antidotum na balwochwalstwo. Natomiast „switosc” miejsc gdzie stoi meczet ma inne znaczenie. Jezeli zostal tam postawiony to oznacza to, ze islam podbil to miejsce!!!! I jako takie nalezy ono do Dar-al-Islam, i kazdy muzulmanin ma sobie dac flaki wypruc zeby z niego usunac niewiernych. Najlepszym tego przykladem jest coraz glosniejsze nawolywanie do podboju Al-Andalus tak dziwnie przemilczane przez lewizne w Hiszpanii.

  7. Ludzie dalej nie rozumieją różnicy między „obrazą uczuć jakiejkolwiek religii”, między religią dowolną a prawdziwą nadprzyrodzoną religią katolicką, jako jedyną objawioną przez Boga. To, że obrażamy muzułmanów to nasza nieuprzejmość, natomiast obraza katolickiej religii to prawdziwe bluźnierstwo, bo obrażamy samego prawdziwego, Trójjedynego Boga. Nie jest obojętne w co wierzymy i islam, ani judaizm nigdy nie jest i nie będzie równy prawdziwej wierze.

  8. @BolcioFrull: „..Natomiast „switosc” miejsc gdzie stoi meczet ma inne znaczenie. Jezeli zostal tam postawiony to oznacza to, ze islam podbil to miejsce!!!! I jako takie nalezy ono do Dar-al-Islam, i kazdy muzulmanin ma sobie dac flaki wypruc zeby z niego usunac niewiernych. …” – mozliwe, że, teologicznie rzecz rospatrując, jest tak, jak Pan mówi, ale technicznie to przecież na jedno wychodzi – teren zajety przez meczet nie może być uzyty do innych celów, a jeśli zostanie – nalezy go odwojować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.