Rękas: Cisza jak ta

Czytamy rytualnie co parę lat, że tzw. „cisza wyborcza” służyć ma np. „wyciszeniu wyborców, by mogli w skupieniu oddać swe głosy, bez nachalnego nacisku ze strony kandydatów”. Cóż, jeśli ktoś jest umysłowo za słaby, by nie zwracać uwagi na „nachalność kandydatów” – to może niech nie głosuje?

Nie myślisz? Nie głosuj!

Wybory zresztą w ogóle NIE SĄ OBOWIĄZKIEM. Przeciwnie – czujesz, że się nie znasz i niczego nie rozumiesz? Nie głosuj. Albo gorzej jeszcze – wydaje ci się, że ci z telewizora to nawet fajnie i mądrze mówią? Nie głosuj tym bardziej. I wyrzuć telewizor. Inną ciekawostką jest, że przecież to jest Polska, a dokładniej III RP, a zatem co może pójść źle, to… itd. Stąd z PRAWA tajności głosowania – niektórzy wywodzą OBOWIĄZEK zachowania tajności oraz odmawiają wyborcom PRAWA do dysponowania własnym głosem, w tym i informowania o dokonanym wyborze. Tak głęboko jest w Polakach zakorzenione przekonanie, że prawo to coś z zasady sprzecznego ze zdrowym rozsądkiem! I podobną opinię mam też o polityce…

Dalej, już pomijając idiotyczność samej koncepcji ciszy wyborczej, to skąd w Polakach m.in. to głębokie przekonanie, że samo wymienianie nazwiska kandydata – jest jej naruszeniem? Jak to w Polsce zresztą – wszyscy znakomicie się bawią, a to opisując jak poszli głosować bez obuwia, a to ogłaszając pollsy w których kandydaci wystąpią jako odmiany kiełbasy, ciastka czy inne warzywa. Wygląda wręcz na to, że zlikwidowanie tego powszechnie omijanego absurdu – zostałoby odebrane jako pozbawienie wyborców zasłużonej porcji zabawy!

Cholerni dobroczyńcy

Tymczasem nie było wszak ciszy wyborczej podczas wyborów czerwcowych w 1989 r. – a przecież to z nich wywodzi się cała klasa polityczna, ba cała III RP. Nie ma ciszy wyborczej podczas wyborów np. w UK. Przeciwnie, jednym z ważniejszych elementów tamtejszych kampanii jest pilnowanie przez poszczególne komitety, by ich wyborcy nie zaniedbali oddania głosów. Stąd chodzenie po domach z uprzejmymi zachętami ze strony panów z rozetkami partii i samych kandydatów. Sam nakaz/zakaz wreszcie ma cechy wszystkich innych idiotyzmów prawnych III RP – tzn. wszyscy, na czele z posłami wiedzą przecież, że jest absurdalny i nigdy, przenigdy tego nie powiedzą i nie zmienią.

To coś jak z kodeksem ruchu drogowego i ustawą o wychowaniu w trzeźwości. Posłowie radośnie uchwalą ograniczenie prędkości do 30 km/h i zakaz sprzedaży alkoholu poza godz. 13.00-13.15, po czym wsiadają do swoich aut, lecą do domów 150 km/h, żeby walnąć zasłużoną banię i zasnąć w spokoju, że znów ocalili to tępe społeczeństwo!

Potrzeba tylko rozsądku

Faktycznie bowiem, może głosować winni tylko ci, którzy rozumieją, że polityka wprawdzie przeważnie jest oszustwem, ale też nie ma nic z czarnej magii, że obowiązują w niej takie same zasady, jak w życiu codziennym – czyli że przeważnie nie ma żadnych „nadzwyczajnych okazji”, że jeśli coś wygląda za dobrze, by być prawdziwe – to zapewne prawdziwe nie jest, wreszcie że zdecydowana większość zaangażowanych politykę działa tylko i wyłącznie dla własnej korzyści, ale nic w tym zdrożnego, bo i tak maksimum tego, co można od nich oczekiwać – to żeby ich zyski nie były naszymi stratami.

Prościej? Głosować powinni tylko ci, którzy myślą. A takim żadna cisza nie jest przecież potrzebna. To znaczy albo niech będzie całoroczna, niech zamilkną te durne telewizje dezinformacyjne i pozbądźmy się fikcji demokracji partyjnej – albo niech tam sobie mówią, kleją i rozdają co chcą i kiedy chcą, byle nam nie zabraniali myśleć. Bo to nie ciszy nam potrzeba do racjonalnych decyzji – tylko rozsądku.

Konrad Rękas

Facebook

1 thought on “Rękas: Cisza jak ta”

  1. (…)Prościej? Głosować powinni tylko ci, którzy myślą. A takim żadna cisza nie jest przecież potrzebna.(…)
    A skąd ci co myślą mają czerpać przesłanki do wykonywania wyboru skoro (…)polityka wprawdzie przeważnie jest oszustwem(…)?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *