Rękas: Mamy zapasy gazu na półtora miesiąca

Reakcja rządu i sporej części wirtualnej opinii publicznej III RP na zakręcenie kurka gazowego przez Rosję – pochodzi wprost z montypythonowskiego „Żywotu Briana”. Przecież to żywcem scena, gdy zza wydm wypada Judeański Front Ludowy – Oddział Samobójczy, jego groźnie wyglądający bojownicy wbijają sobie samym w serca sztylety i na koniec charczą triumfalnie: „Aleśmy im pokazali!”.

Mityczne rezerwy

My jednak porozmawiajmy poważnie. Polska zużywa rocznie około 22 miliardy metrów sześciennych gazu naturalnego. Pełna ładowność rezerw PGNiG to 3,235 miliarda metrów sześciennych gazu. Wypełnienie w 76 proc. oznacza 2,459 miliarda metrów sześciennych gazu. Nasze zapasy, którymi tak chwali się rząd i które tak radują popierających upiłowanie rosyjskiej rury – równają się zatem 11 procentom naszej rocznej konsumpcji. JEDENASTU PROCENTOM. To średnio zapas na jakieś PÓŁTORA MIESIĄCA. Gdybyśmy zatem mieli funkcjonować tylko na rezerwach (a nie np. kupując rosyjski gaz od Niemiec) – to biorąc pod uwagę porę roku może przy dużych oszczędnościach wytrzymalibyśmy nie półtora miesiąca, ale nawet dwa. Albo i dwa i pół. ALE NIE DŁUŻEJ.

Papierowa dywersyfikacja

Jasne, to założenie czysto teoretyczne, ale ukazujące skalę problemu. Wiadomo. Będziemy kupować. Z tym, że przecież tak robi nie tylko III RP. A amerykańskiego i katarskiego LNG starczy na zastąpienie ok 70 proc. dotychczasowego ogólnoeuropejskiego popytu na gaz z Rosji. SIEDEMDZIESIĘCIU PROCENT. Kierunki dywersyfikacji gazu naturalnego – to głównie bajki z mchu i paproci. Nie ma możliwości wzrostu importu z Algierii i Libii, wobec trudności z zaspokojeniem tamtejszego rosnącego wewnętrznego popytu. Również interkonektory między Hiszpanią a Francją nie byłyby w stanie przekazywać zwiększonych pojemności z Północnej Afryki. Ani Norwegia, ani okradające Szkocję z gazu i ropy Zjednoczone Królestwo nie mogą w takim tempie zwiększyć wydobycia. Sugerowane wstrzymanie się z planowanym na 2022/23 zamknięciem holenderskiego pola Groningen nie jest możliwe bez znacznego zwiększenia nakładów. Wypełnienie europejskich zbiorników rezerwowych w 90 proc. przed następną zimą, (jak chce UE) nie jest w ogóle możliwe ze względów bezpieczeństwa, a kosztować może nawet dalsze 100 miliardów euro. A BALTIC PIPE NIE JEST UKOŃCZONY.

Niedokończone inwestycje, wymyślone ilości

Ale nic to, członkowie Judeańskiego Frontu Ludowego i tak chcą IM pokazać. Wyliczenia czym zastąpimy rosyjski gaz opierają się jednak na fantazjach lub wprost manipulacjach. Po pierwsze i przede wymienia się w nich inwestycje jeszcze niedokończone – przede wszystkim Baltic Pipe, który wprawdzie może i będzie otwarty we wrześniu, ale pełne zdolności przesyłowe uzyska najwcześniej w 2023 r. Premier Morawiecki w Sejmie wprost okłamał posłów podając jako obecną i bieżącą pojemność terminala LNG w Świnoujściu, która uzyskana zostanie (jak dobrze pójdzie) najwcześniej za rok. Ale najbardziej bezczelne jest pod tym względem uspokajanie polskich konsumentów imponującą pojemnością Floating Storage Regasification Unit (czyli pływającego terminalu gazowego) w Gdańsku. Ma on przyjmować 6 mld metrów sześciennych LNG – od roku 2028. TO ZA SZEŚĆ LAT. To co, jakoś wytrzymamy pod kocykami i na butlach gazowych? A nie, butli też nie będzie…

Opowiada się też o wzroście produkcji krajowej, w ogóle w propagandzie rządowo-internetowej jak zwykle więcej jest o planach i marzeniach niż realnych dokonaniach i dokończonych przedsięwzięciach. Według różnych deklaracji nasza własna produkcja gazu miałaby sięgnąć 5,7 mld m. sześć. netto, a może nawet 7,3 miliardów metrów sześciennych? Brzmi nieźle, prawda? Tylko, że realnie wyprodukowaliśmy na koniec 2021 r. 3,7 miliard metrów sześć. gazu netto i nigdy w ciągu ostatnich 12 lat nie przekroczyliśmy rocznego wolumenu produkcji 4,5 miliarda metrów sześć. I teraz co, każdy sobie w wolną sobotę pojedzie do Sanoka i nawierci, żeby było więcej?

Cena, gdy ktoś MUSI kupić…

Dalej – podawane są maksymalne pojemności, jakie moglibyśmy przyjąć np. przez terminal w Świnoujściu (5 miliardów metrów sześciennych) – jakbyśmy tyle LNG mieli już tam zakontraktowane, ba! wręcz wprowadzane do sieci. Pomijany jest drobiazg – przecież ktoś nam musi to LNG sprzedać, a nas musi być na niego stać. Maksymalna pojemność to nie gaz, który realnie mamy i mieć będziemy, tylko wartość TEORETYCZNA. Podobnie zresztą z niefrasobliwym założeniem, że autorewers nam się należy, bo zawsze nasi sąsiedzi mieli przecież jakieś nadwyżki (ostatnio wszak rosyjski gaz szedł do Polski właśnie z Niemiec). Co jednak, jeśli wobec rosnącego popytu wewnętrznego i odcięcia/ograniczenia dostaw także na te rynki nie będzie dostępnych nadwyżek? Bo już najłatwiej zgadnąć co przy ogólnoeuropejskim wzroście popytu stanie się z cenami…

Niebezpieczeństwo energetyczne

Nie, Oddział Samobójczy Judeańskiego Frontu Ludowego – Sekcja III RP niczego IM nie pokazał. Być może mamy do czynienia tylko z ostrzeżeniem, a jeśli tak, to z całą pewnością jeszcze dowiemy się, że wciąż mamy rosyjski gaz, bo tak strasznie Putin boi się Morawieckiego z Sasinem. Fakty są jednak takie, że mimo przeszło 20 lat bredzenia o dywersyfikacji i bezpieczeństwie energetycznym – nie jesteśmy przygotowani na odejście od rosyjskiego gazu. I nie mamy dla niego realnej alternatywy, ani w postaci amerykańskiego importu, ani europejsko/brytyjskiego wariantu forsownego marszu do energii odnawialnej (długofalowo – wodorowej) asekurowanego elektrowniami atomowymi. Ani Waszyngton, ani Bruksela nie pozwolą nam też wrócić do węgla, zresztą III RP sama poczyniła już daleko idące kroki na rzecz zastąpienia go… gazem ziemnym. Tak, tym, którego właśnie może nam zabraknąć.

Zostaliśmy wpędzeni w energetyczną pułapkę. Nie przez Rosjan i Putina, i nawet nie przez Unię Europejską, mającą swój interes w forsowaniu wizji transformacji energetycznej skrajnie sprzecznej z potrzebami i interesami Polski. I nie przez Amerykanów, wywołujących celowo i świadomie kryzysy międzynarodowe, byle tylko zyskać rynki dla swojego gazu płynnego, pozyskiwanego metodami skrajnie dewastacyjnymi dla środowiska. Nie. Winni jesteśmy tylko my sami zostawiając jedną z najważniejszych i dla polskiej racji stanu, i dla codziennego życia Polaków kwestię w rękach polityków jawnie antypolskich, w dodatku zaś złodziei i idiotów.

No to teraz marznijmy i płaćmy.

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 58 Average: 4.5]
Facebook

11 thoughts on “Rękas: Mamy zapasy gazu na półtora miesiąca”

  1. Panie Rękas jakże słuszna diagnoza, choć nienowa. Józek Marszałek Piłsudski powiedział kiedyś. „Tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości boskiej, ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach, udając człowieka”. A Churchill już w 1938 r. określał Polskę „hieną Europy prowadzoną przez najpodlejszych wśród podłych”. Chyba zgodzi się Pan ze mną, że wiedza ta jest powszechnie dostępna, nic odkrywczego tylko musi się chcieć sięgnąć dalej, niż po pilota gadającego pudła. LENISTWO, CZYNI NIEŚWIADOMYM.

  2. Przecież to nie „myśmy im pokazali”, czyli to nie Polska odcięła się od gazu z Rosji, tylko katechon Putin jednostronnie zerwał umowę na dostawy gazu. To jeszcze jeden przykład, jak niesolidny i nierzetelny jest to sprzedawca. W takiej sytuacji poszukiwanie alternatywnych dostaw jest jak najbardziej oczywiste.

    I, jak się doliczy ryzyko biznesowe, to wcale nie muszą być one droższe od gazu od katechona Putina.

    Poza tym ten kij ma dwa końce i ten drugi w dodatku jest znacznie grubszy. Skoro katechon Putin jednostronnie zerwał umowę, to nie tylko nie dostanie zapłaty za gaz, którego nie wysłał, ale jeszcze będzie musiał zapłacić odszkodowanie – w ten, czy inny sposób.

    Konsekwencje dla katechona Putina będą dużo poważniejsze niż dla Polski.

    1. Bredzisz – Rosja ŻADNYCH umów nie zerwała !!!.
      Doczytaj i doucz się jak wyglądają obecne umowy Polski z Rosją w kwestii dostaw gazu. Po politycznej awanturze z umowami długoterminowymi jakie zawarto za czasów Pawlaka, (a WSZYSTKIE kontrakty długoterminowe jakie Gazprom zawarł z różnymi krajami są stale realizowane i rozliczane wedle umowy) Polska przeszła na dostawy i zamówienia krótkoterminowe.
      Cytat z roku 2016 wypowiedzi ministra Naimskiego „Polska kupuje gaz z Rosji w oparciu o kontrakt długoterminowy z 1996 roku obowiązujący do 2022 roku. Jak poinformował BiznesAlert.pl, według Piotra Naimskiego nie zostanie on przedłużony, a Polska zamierza zrezygnować z zakupów w Rosji po jego wygaśnięciu.” i dalej „Jeśli cena gazu z Rosji będzie wystarczająco konkurencyjna, nie wykluczamy jego zakupu, ale na pewno nie w ramach umowy długoterminowej”
      Rosja niczego nie zerwała, obecne dostawy rurociągiem Jamalskim realizowane są na zasadach zamówień krótkoterminowych a przepustowość rurociągu zamawiana przez Gazprom z odpowiednim. Poprzednia umowa się zakończyła, a na warunki nowej czyli rozliczenia w rublach TO POLSKA nie wyraziła zgody więc to problem naszego kraju.
      Sprzedający ma PEŁNE prawo żądać zapłaty w walucie jaką sobie wybierze, dolarze, euro, juanie, złotówkach, rublach czy koszyku walut.

  3. Straszyć Polaków skutkami antyrosyjskiej polityki – to jeden z celów propagandy rosyjskiej perfekcyjnie zastosowany w tekście p. Rękasa. Okoliczność, że to nie Polska napadła na Rosję, tylko Rosja napadła na Ukrainę (a wcześniej zażądała od USA neutralności obszaru między Odrą i Bugiem) najwidoczniej nie ma dla p. Rękasa żadnego znaczenia. Podobnie jak fakt, że to Rosja – łamiąc umowy handlowe – odcięła Polskę od gazu.
    Podobnymi tekstami jak powyżej rosyjska propaganda destabilizuje państwa, podważając zaufanie obywateli do jego władz.
    Europa w obecnej sytuacji z pewnością mogła się spodziewać zakręcania przez Rosjan kurka z gazem i z pewnością ma scenariusz awaryjny. Będziemy to obserwować. Na razie p. Rękas w Szkocji jest bardziej spanikowany niż my w Polsce, poza tymi, którzy takim tekstom dają pięć gwiazdek.
    Poczekamy i zobaczymy na wynik gazowego starcia – Rękas kontra Unia Europejska.

    1. Rosja żadnych umów nie zerwała – nie znacie tematu.
      Bredzisz – Rosja ŻADNYCH umów nie zerwała !!!.
      Stara umowa długoterminowa podpisana jeszcze przez Pawlaka obowiązywała do końca 2022 i o ile wiem została jeszcze skrócona.
      Cytat z roku 2016 wypowiedzi ministra Naimskiego „Polska kupuje gaz z Rosji w oparciu o kontrakt długoterminowy z 1996 roku obowiązujący do 2022 roku. Jak poinformował BiznesAlert.pl, według Piotra Naimskiego nie zostanie on przedłużony, a Polska zamierza zrezygnować z zakupów w Rosji po jego wygaśnięciu.” i dalej „Jeśli cena gazu z Rosji będzie wystarczająco konkurencyjna, nie wykluczamy jego zakupu, ale na pewno nie w ramach umowy długoterminowej”
      Obecnie Polska NIE KUPUJE gazu na kontraktach długoterminowych a na kontraktach krótkich, poprzedni wygasł a na warunki nowego to Polska nie wyraziła zgody.
      Prawo handlowe jest tu jasne – Sprzedający ma PEŁNE prawo żądać zapłaty w walucie jaką sobie wybierze, dolarze, euro, juanie, złotówkach, rublach czy koszyku walut, oczywiście kupujący ma prawo do negocjowania cen czy warunków zapłaty ale to nie znaczy że sprzedający ma obowiązek się na to godzić.

      1. @Magoo – Zaraz, zaraz. To w końcu Polska ma z Rosją kontrakt długoterminowy, o którym mówi cytat ministra Naimskiego, na który się powołujesz i obowiązujący, zgodnie zresztą z tym, co mówi się o tym kontrakcie, do końca 2022 roku? Czy jednak Polska ma umowę ogólną na kontrakty krótkoterminowe, w obrębie których można renegocjować istotne dla obu stron kwestie, jak de facto cenę tego gazu? No bo skoro można domagać się nagle płatności w innej walucie, to w sposób oczywisty dla kraju kupującego odbija się to na cenie – musi np. kupić dużo innej waluty „na już” po kursie, który akurat jest a nie który był przy ustalaniu ceny przy umowie ogólnej. Powoduje to, że kupujący musi ponosić inne koszty, niż zapisane w umowie – analogicznie do tego, co napisałeś, kupujący może, ale nie musi się na to zgodzić.

        O ile się orientuję, prawo handlowe dopuszcza zamieszczenie doprecyzowania w jakiej walucie się będzie rozliczało kontrakt a nie żonglowanie co kilka miesięcy walutą, która akurat odpowiada sprzedającemu. Chyba, że ktoś z kupujących na taki zapis w umowie zezwolił – jeśli tak, to musisz udowodnić, że taka zgoda wystąpiła po stronie polskiej.

        Podsumowując – proszę o źródła, że:
        1. Polska podpisała z Rosją jedynie umowę ogólną na kontrakty krótkoterminowe do końca 2022 roku,
        2. Że w umowie ogólnej bądź w kontraktach krótkoterminowych obie strony zgodziły się na żonglowanie wymaganiami walutowymi przez sprzedawcę a kupujący ma obowiązek się do tego dostosować pod rygorem zerwania umowy.

  4. Czy ktos z krytykow Konrada Rekasa potrafi sie odniesc do tez zawartych w jego artykule? Napiszcie , czy Polacy beda mieli gaz ,albo czy beda zamarzac w zimie ? Co z gospodarka itd. ? PIS prowadzi polityke , na ktora Polska nie ma sil i ktora przekracza mozliwosci umyslowe PIS-owcow. Zdestabilizowanie Polski , do czego doprowadzi polityka Morawieckiego , Dudy , Kaczynskiego i opozycji , jest najtansza droga dla Rosji do zwycietswa. Nie tylko na Ukrainie.

    1. Owszem, Polacy będą mieli gaz i nie będą zamarzać w zimę. Co do gospodarki, to nie wiadomo, bo PIS robi wszystko, żeby jej stan maksymalnie pogorszyć (inflacja, zadłużenie, etc). Na szczęście dla Polski PIS, inaczej niż Orban na Węgrzech, nie może prowadzić takiej polityki, jak by chciał, ale taką jaką musi. PIS bowiem naprawę chciałby zwycięstwa katechona Putina i upadku Ukrainy, bo tylko katechon Putin może być gwarantem utrzymania się PIS (i Orbana) przy władzy. Upadek katechona Putina i rozpad Rosji, pociągnie przecież za sobą również upadek wszystkich wzorujących się na rosyjskiej „suwerennej demokracji” reżimków. Łukaszenki, Orbana, czy Kaczyńskiego.

  5. To dla tych co bredzą o zerwanych przez Rosję umowach.
    Syczeń tego roku
    „Polska rezygnuje z dużej umowy z Rosją. Pierwsza, między Gazpromem a spółką Europol Gaz, dotyczącą tranzytu rosyjskiego gazu gazociągiem jamalskim przez Polskę do Europy Zachodniej, przestała obowiązywać w maju ubiegłego roku czyli w 2021 !!!
    Ostatni wieloletni kontrakt z Gazpromem na zakup gazu z Rosji wygasa z końcem 2022 !!!.
    Tym samym Polska chce się uniezależnić od dostaw ze wschodu, a gaz kupować po cenie rynkowej na giełdach.
    W styczniu pisma branżowe pisały „Rosja skrupulatnie wypełnia swoje zobowiązania wynikające z umów z partnerami ale nie zwiększa dostaw ponad to” i dalej „Gazprom
    podkreśla, że rezerwuje zdolności przesyłowe w oparciu o składane oferty. A tych, jak podkreśla, nie otrzymał.” – przypominam pisano to w styczniu tego roku.
    Rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow na koniec grudnia 2021 powiedział zaś – „Gazprom może zwiększyć dostawy gazu w ramach obowiązujących kontraktów terminowych i dzięki temu gaz byłby tańszy niż w sytuacji, gdy dodatkowe dostawy państwa Zachodu zamawiają na bieżąco” i dalej „Wszystkie problemy w Europie Zachodniej rodzą się same, nie ma potrzeby obwiniać za to Gazpromu”
    I trudno nie przyznać mu racji – Europa w tym Polska sam sobie wykopała dołek w który wpadła po uszy, albo inaczej, chciała założyć sidła by coś upolować a sama w nie wpadła.
    Tak, że Rosja żadnych umów nie zrywa, po prostu zmienia warunki nowych do czego każdy handlowiec ma prawo. Oczywiście, kupujący ma zawsze możliwość negocjowania warunków, ale sami sobie odpowiedzcie na proste pytanie ?
    Będąc handlowcem i sprzedając dany towar, z kim bylibyście skłoni negocjować i pójść na ustępstwa, z tym kto was szanuje i odnosi się do was kulturalnie czy z tym kto na was pluje i was wyzywa?
    Właśnie na tym polega DYPLOMACJA i tego dyplomacja wymaga, rozsądku, wyważenia i powściągliwego języka, a my, albo obecny rząd jak go nie miał przez kilka ostatnich lat w kontaktach z Unia tak nie mamy go teraz, jako kraj nie mamy obecnie żadnej pozycji negocjacyjnej ani nikogo kto mógłby cokolwiek negocjować i to nie tylko z Rosją niestety.

  6. „Ostatni wieloletni kontrakt z Gazpromem na zakup gazu z Rosji wygasa z końcem 2022”

    No właśnie. Czyli jeszcze nie wygasł. Katechon Putin zerwał go jednostronnie.

    „Będąc handlowcem i sprzedając dany towar, z kim bylibyście skłoni negocjować i pójść na ustępstwa, z tym kto was szanuje i odnosi się do was kulturalnie czy z tym kto na was pluje i was wyzywa?”

    Z tym, który daje najlepsze długoterminowe warunki zakupu. A czy zachowuje się kulturalnie, czy pluje i wyzywa, nie ma to w handlu najmniejszego znaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.