Połosak: Coco Jambo i do przodu! Oto niemieckie hasło. Dobre, nie?

Sierpień 2001 roku. Na parking przy słynnej dyskotece „Ekwador” w Manieczkach pod Poznaniem podjeżdża niebieskie BMW E30 Coupe. Światła latarni odbijają się w szerokich rantach aluminiowych felg, wprost z katalogu M-Technik. Typowa dla bawarskiego producenta, rzędowa sześciocylindrówka, delikatnie masuje bębenki słuchowe mrukliwym warkotem, wydobywającym się z wygiętej do góry końcówki układu wydechowego w stylu DTM (Deutsche Tourenwagen Meisterschaft). „Załogę” BMW stanowią młody, około 25-letni chłopak i niewiele młodsza od niego blondynka. Znają się z pracy. Dwie godziny temu wyszli z Lidla, gdzie oboje zarabiają „na chleb”: ona jest kasjerką, on kierownikiem zmiany. Chłopak w końcu postanowił się przemóc. Po kilku tygodniach rozmów z młodą, atrakcyjną kasjerką, w końcu zaprosił ją do „Ekwadoru”. Dziś jest wieczór w rytmach eurodance – muzyki, jaką oboje lubią. Na tę jakże ekscytującą randkę są wystrojeni niczym gwiazdy z „Vivy” czy „Bravo”. On – koszulka i buty niemieckiego Adidasa, krótko obcięte włosy, na których, niczym księżyc tej nocy, lśni gruba warstwa żelu. Ona – tleniona blondynka, w jej odsłoniętym pępku tkwi kolczyk z syntetycznym brylantem. Są piękni i „europejscy”. Inni niż ich rodzice, będący emanacją przywar polskiej wsi. W niebieskim BMW chłopaka gra ulubiona piosenka kasjerki – „Coco Jambo” zespołu Mr President. Blondynka bardzo lubi tę – jak uważa – amerykańską grupę. Nie wie, że tak naprawdę wszystkie atrybuty nowoczesności, jakimi się otacza – również zespół Mr President – pochodzą z Niemiec. Są niemieckim orężem potrzebnym do walki o nową Mitteleuropę.

Pokłosiem tzw. rewolucji obyczajowej 1968 roku było wyodrębnienie się muzyki popularnej jako pełnoprawnego gatunku muzycznego, uznawanego na całym świecie jako gatunek sztuki, jednocześnie służący masowej rozrywce. Co prawda, w powszechnej świadomości na pierwsze miejsce wysuwa się mający amerykańskie korzenie rock and roll, jednak z punktu widzenia Niemiec najbardziej znaczącym gatunkiem współczesnej muzyki popularnej, wpływającym na masowe, europejskie społeczeństwa, jest disco i jego odmiany pochodne.

Elektronika, tańce i swawole

 

Klasyczna muzyka disco powstała na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, kiedy to latynoscy i czarnoskórzy wykonawcy rythm and bluesa przejęli szereg cech charakterystycznych dla środowiska hipisowskiego i psychodelicznego, łącząc je z modą na stosowanie instrumentów elektronicznych w utworach muzycznych, przeznaczonych do tańca. W miastach takich jak Filadelfia zaczęły powstawać lokale, w których królowała głośna muzyka elektroniczna, niejednokrotnie wykonywana przy rozbłyskach krzykliwego oświetlenia. Zgromadzona publiczność, ubrana w kolorowe, wyzywające stroje, oddawała się dowolnej, transowej wręcz formie ekspresji tanecznej, nierzadko po zażyciu substancji psychoaktywnych. Jeśli chodzi zaś o warstwę muzyczną, najistotniejszy wpływ na powstanie muzyki disco miały gatunki popularne wśród amerykańskich społeczności murzyńskich i latynoskich, takie jak funk, soul czy nawet salsa.

W drugiej połowie lat 70. XX wieku moda na disco rozlała się na cały świat, nie zważając na blokowe podziały. Powstawać zaczęły słynne dyskoteki, a jednocześnie disco zagościło w radiu, telewizji, a przede wszystkim na koncertach i w lokalach tanecznych. W Stanach Zjednoczonych powstały nawet „dyskotekowe filmy”, z „Gorączką sobotniej nocy” na czele.

Przeprowadzka do Europy

Od początku lat 80. XX wieku popularność muzyki disco w USA zaczęła maleć. Zainteresowanie publiczności przenosiło się powoli na inne gatunki, takie jak glam metal czy też elektroniczna nowa fala. 12 lipca 1979 roku na stadionie miejskim w Chicago odbyło się impreza znana jako Disco Demolition Night. Wtedy to wielbiciele rocka zniszczyli dziesiątki tysięcy płyt z muzyką dyskotekową, a samo wydarzenie uznawane jest za początek końca popularności muzyki disco w Stanach Zjednoczonych.

Popularność disco w Europie jednak nie słabła. Na przełomie lat 70. i 80. XX wieku największe rzesze zwolenników zdobyła w germańskich krajach Europy Zachodniej, takich jak Niemcy i Holandia. To właśnie stamtąd pochodzą najważniejsze europejskie zespoły dyskotekowe, jak choćby A La Carte, Arabesque, Boney M, Goombay Dance Band, Eruption czy też Saragossa Band. Popularności gatunku w samych Niemczech, towarzyszyła planowa wręcz jego ekspansja na pozostałe kraje Europy (zarówno Zachodniej, jak i Wschodniej). Niemieckie zespoły disco miały anglosaskie nazwy, angielskie teksty piosenek, nierzadko też ich członkami byli imigranci z dawnych kolonii, dlatego tak skrzętnie ukrywano ich niemieckie pochodzenie, co sprzyjało ogólnoświatowej inwazji.

Typowo niemieckie

Niesłabnąca w Europie moda na muzykę dyskotekową wpłynęła na powstanie wielu jej podgatunków, charakterystycznych dla Starego Kontynentu. Jednym z nich było euro disco. Wpływ na jego brzmienie miała działalność włoskiego kompozytora muzyki elektronicznej Giorgio Morodera, który użył syntezatorów do akcentowania wszystkich ćwierćnut w swych utworach, w efekcie czego wyparły one całkowicie perkusję. Najważniejszymi, niemieckimi wykonawcami gatunku euro disco byli: Modern Talking, Bad Boys Blue, Sandra Lauer-Cretu, a także słynna grupa Boney M w późniejszym okresie swej działalności.

Innym podgatunkiem muzyki elektronicznej, pochodzącym – wbrew nazwie – z Niemiec, jest italo disco. Sam termin „italo disco” wymyślony został w 1983 roku przez Bernharda Mikulskiego, założyciela wytwórni płytowej ZYX Records, która działa do dziś i specjalizuje się w wydawaniu albumów z muzyką elektroniczną. Nazwa nawiązywała do włoskiego pochodzenia wykonawców muzyki tworzonej w Niemczech. Wywodziła się z europejskiej odmiany disco klasycznego, a typowy utwór w stylu italo zawierał kontrastujące ze sobą zwrotki i refren, a także typowo syntezatorowe brzmienie. Najważniejszymi instrumentami, za pomocą których je uzyskiwano, były syntezatory klawiszowe Yamaha DX-7 i Korg RK100s, automat perkusyjny Roland TR-808 oraz różnego rodzaju samplery i elektroniczne zestawy perkusyjne.

Euro disco i italo disco legły u podstaw innego, niezwykle popularnego w Polsce gatunku muzyki elektronicznej: disco polo. W przeciwieństwie do nich, to ostatnie jest mieszanką muzyki elektronicznej oraz biesiadnej, różnego rodzaju zespoły reprezentujące ten gatunek nagrywały bowiem utwory w stylu italo disco (najlepszym przykładem będą tu dwie pierwsze płyty zespołu Top One), jednak zarabiały na swoje utrzymanie głównie na weselach i zabawach wiejskich, stąd pierwotnie była to muzyka biesiadna, wykonywana przy akompaniamencie instrumentów elektronicznych.

Na początku lat 90. XX wieku, kiedy moda na euro disco zdawała się przemijać, w Niemczech powstał kolejny gatunek muzyki elektronicznej – eurodance. Odmiana ta charakteryzowała się szybkim i rytmicznym, a jednocześnie melodyjnym brzmieniem. Cechą charakterystyczną utworów w stylu eurodance były refreny, śpiewane przez kobietę, oraz rapowane zwrotki, wykonywane przez mężczyznę. Teksty były banalne, jednak niosły za sobą optymistyczne przesłanie oraz sprzyjały dobrej zabawie. Na porządku dziennym występował tzw. millivanillizm – piosenki wykonywano i nagrywano przez profesjonalnych wokalistów sesyjnych, a oficjalni „członkowie” zespołów byli najczęściej tancerzami, mającymi jedynie dobrze prezentować się na scenie. Przez niektórych, eurodance uważane jest dzisiaj za łagodniejszą odmianę muzyki techno, której europejskie korzenie również znajdują się w Niemczech.

Co ciekawe, także w Polsce muzyka eurodance była niezwykle popularna. Istniały u nas zespoły wykonujące tego rodzaju muzykę, chociaż w Polsce eurodance znane jest pod nazwą power dance. Muzyka ta charakteryzowała się mocniejszym brzmieniem, niż disco polo, a zamiast elementów muzyki biesiadnej obecnie były w niej cechy charakterystyczne dla muzyki techno. Dodatkowym wyróżnikiem power dance była jej popularność na zachodzie kraju – Śląsku i Ziemiach Odzyskanych.

Szybkie fury

Z Niemiec pochodzi również moda na „tuning” samochodów. Samo słowo „tuning”w odniesieniu do motoryzacji oznaczało przerabianie pojazdów w celu uprawiania sportów motorowych. W Niemczech nabrało ono jednak nowego znaczenia, niemiecki tuning koncentrował się bowiem na przeróbkach wizualnych, dając początek dwóm stylom tuningu, charakterystycznym dla Niemiec: Stance i German Style.

Nie trzeba chyba dodawać, że w niedługim czasie tuningowane samochody i muzyka elektroniczna stanowiły nierozerwalny duet, „godny” postmodernistycznego społeczeństwa, nastawionego na konsumpcjonizm.

Elektronika i polityka

Temat niemieckiej Mitteleuropy i tworzenia gospodarek komplementarnych w Europie Środkowej i Wschodniej został przedstawiony niezliczoną ilość razy. Należy jednak pamiętać, iż by plany Niemiec mogły się ziścić, potrzeba było „urobić” społeczeństwo w duchu konsumpcjonizmu, by było rzeszą bezwolnych klientów, konsumujących niemiecką produkcję przemysłową. Doskonałym narzędziem owego „urabiania” była niemiecka muzyka elektroniczna, która prowadzi słuchaczy do swoistego „wydrenowania” mózgu, a jednocześnie jest apolityczna, toteż może być rozpowszechniana w każdym państwie i systemie politycznym.

Amerykańska popkultura jest nihilistyczna. Łączy się jednak z określonymi poglądami politycznymi (liberalizm) i amerykańskim poczuciem mesjanizmu wobec całej Ziemi. Popkultura niemiecka jest apolityczna, nadaje się zatem do stosowania w każdym państwie, niosąc zarazem za sobą blichtr „Zachodu” i porcję „europejskiego dowartościowania” przy obcowaniu z nią. Poza tym – podobnie jak amerykańska – jest nihilistyczna, prowadząc do ogłupiania całych społeczeństw, jednak w niezauważalny, zawoalowany sposób. Ponadto Niemcy, stosując w swej „eksportowej” popkulturze słownictwo i styl amerykański, doprowadzają do oskarżania Amerykanów za niski stan intelektualny narodów Europy Środkowej i Wschodniej.

Po jakimś czasie – bez stosowania nachalnej, nihilistycznej ideologii – całe społeczeństwa przejmą ten sposób myślenia. Państwa i narody zaś nie będą w stanie bronić się przed tymi ideami, ze względu na ich apolityczność. Któż zakaże dobrej zabawy?

Niemcy-Rosja-umcy-bumcy

Wielokrotnie – nie tylko na łamach „Nowoczesnej Myśli Narodowej” – pisano o politycznych, gospodarczych i kulturalnych związkach pomiędzy Federacją Rosyjską i Republiką Federalną Niemiec. Wśród wielu mieszkańców Europy Zachodniej Rosja jawi się też jako państwo konserwatywne, starające się bronić tradycyjnych wartości.

Prawdą jest, iż w Rosji nieobecny jest szerzej liberalny przekaz w duchu amerykańskim. Mentalnego wyjałowienia rosyjskiego społeczeństwa dowodzi jednak fakt niesamowitej popularności ogłupiającej, niemieckiej muzyki elektronicznej u naszych (obecnie północnych) sąsiadów. W Rosji regularnie, rokrocznie, organizowane są wielkie koncerty muzyki elektronicznej (np. AvtoRadio 80s), na które przyjeżdżają „podstarzałe” gwiazdy euro disco, italo disco czy eurodance. Uważni obserwatorzy dostrzegają, że koncerty w Rosji są zapewne podstawą zarobków gwiazd tamtej dekady. Ponadto większość forów i kanałów, poświęconych omawianej muzyce, obserwowana jest przez ludzi z rosyjskiego kręgu kulturowego. Świadczą o tym choćby pisane grażdanką komentarze.

Na koniec należy wspomnieć o przykrej dla Polaków cesze obecnych mediów. Jak dowiedziono wcześniej, disco polo pochodzi od niemieckiej muzyki elektronicznej, wzbogaconej elementami tradycyjnych utworów biesiadnych. Obecna popularność disco polo nad Wisłą usypia Polaków intelektualnie. Lepiej byłoby chyba – jak Rosjanie – słuchać niemieckich oryginałów. Popularność muzyki elektronicznej – zarówno w Polsce, jak i na Wschodzie – dowodzi sprytności i przewrotności niemieckich planów. Projekt Berlina – niestety – się udał…

 

Andrzej S. Połosak

za: Nowoczesna Myśl Narodowa


Dziękujemy za zainteresowanie naszym czasopismem. Liczymy na wsparcie informacyjne: Państwa komentarze i polemikę z naszymi tekstami oraz nadsyłanie własnych artykułów. Można nas również wpierać materialnie.

Dane do przelewów:
Instytut Badawczy Pro Vita Bona
BGŻ BNP PARIBAS, Warszawa
Nr konta: 79160014621841495000000001

Dane do przelewów zagranicznych:
PL79160014621841495000000001
SWIFT: PPABPLPK

Click to rate this post!
[Total: 12 Average: 4]
Facebook

2 thoughts on “Połosak: Coco Jambo i do przodu! Oto niemieckie hasło. Dobre, nie?”

  1. Co do Rosjan, oni „euro disco” zaadaptowali przecież zaraz po jego zaistnieniu, a ilość rosyjskojęzycznej twórczości w tym stylu w pełni odpowiada skali wielkości tego „rynku muzycznego”. Najpopularniejszym odpryskiem tego u nas są „Biełyje rozy”, ale na wschodzie Polski za sprawą przyjeżdżających na handel Ludzi Radzieckich repertuar ten jest bardziej znany, a typowo słowiańskie melodycznie utwory masowo „zapożyczali” pochodzący stamtąd discopolowcy. Cóż, śmiem twierdzić że popularność opisanej w tekście powyżej muzyki to nie tyle zasługa jakichś świadomych planów niemieckich, a „wypadek przy pracy” wynikający z naturalnych „gustów” odbiorcy masowego, który to „gust” idealnie udało się RFNowskim biznesmanom wyzyskać, produktem idealnie wpasowanym w ludzkie oczekiwania…

  2. Nowoczesna Myśl Narodowa piórem p. Połosaka spenetrowała najtajniejsze zakamarki niemieckich tajnych gabinetów, gdzie tamtejsi mistrzowie spisku, zapewne pod nadzorem samego kanclerza Kohla, utkali misterną sieć uzależnienia państw demoludów za pomocą muzyki. Poczynając od euro dance, poprzez italo disco, a na disco polo kończac…
    Niestety w ferworze przedstawiania nam tych niewątpliwych faktów, Autorowi uciekł zasadniczy wątek, od którego rozpoczął w Manieczkach pod Poznaniem niniejszą opowiastkę, mianowicie dalsza część historii romansu młodego, około 25-letniego chłopaka i niewiele młodszej od niego blondynki. A także, a nawet przede wszystkim, niebieskiego BMW E30 Coupe, nabytego za pensję w Lidlu… Miejmy nadzieję, że w następnym tekście, p. Andrzej, nam ja dokończy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.