Rękas: Niemcy czy hitlerowcy?

Nihilizm narodowy to nic dobrego, ale silenie się na patriotyzm w wersji dla matołków bywa jeszcze uciążliwsze. Weźmy np. zdewastowanie warszawskich tablic pamięci ofiar walk i męczeństwa poprzez podoczepianie do nich słowa „Niemcy” zamiast „hitlerowcy”. Już pal sześć sens historyczny takiej operacji, w mieście, w którym straszliwych zbrodni dopuszczali się bandyci w niemieckich wprawdzie mundurach – lecz wielu różnych narodowości, za to jednej ludobójczej ideologii. Poważniejszy problem, że ta polska – to trudny język jest. W związku z czym po „poprawkach” powychodziło w paru miejscach „Tu polegli w walce z NIEMCY…”. Zaiste, jakże to patriotyczna… gramatyka.

Pomińmy też jak zwykle czysto partyjno-użytkowy charakter całego tego żenującego happeningu, mającego pokryć przypomniany fakt, że na deklarowanym umiłowaniu wartości narodowych – po prostu w PiSie trzepie się niezłą kasę, a sprawca dewastacji, niejaki Adam Borowski to tylko jeden z wielu przyssanych do państwowego cycka. W końcu za takie bezinteresowne umiłowanie ojczyzny należy się chyba jakaś gratyfikacja!

A żydokomuna i banderowcy?

Ważniejsze są jednak inne jeszcze aspekty. Po pierwsze – skoro już ktoś, ku aplauzowi pro-rządowych mediów, jest taki kozak – to może niech podokleja narodowość sprawców większości zbrodni komunistycznych na narodzie polskim? No, raz, raz – może na początek na Koszykowej, na MBP i po nazwiskach? Co, nie ma chętnych? A ci paskudni endekomuniści jakoś się nie bali i nie krępowali, za głębokiej komuny, 8. marca 1981 r. przypomnieli o tym której to nacji przedstawiciele katowali i mordowali Polaków… No, ale to było paskudne Zjednoczenie Patriotyczne GRUNWALD, a nie te cudowne Kluby GaPy i PiS…

Dalej – nie zastanawia Państwa czemu akurat Warszawę tak skrupulatnie odziera się z informacji, mogących naprowadzić na ślad bestialstw, jakich dopuszczali się hitlerowcy nie niemieckiej bynajmniej narodowości? Jakoś bowiem dziwnym trafem to właśnie dzięki takim poprawiaczom historii mnożą się potem trolle siejące po internecie „Ukraiński nazizm?! Nigdy nie słyszeliśmy!”.  Przipadek? Czy kolejna wygodna sztuczka znanych banderofili…?

Kto jest prawdziwym wrogiem

I wreszcie rzecz kolejna. To nie Polakom należy przypominać jakiej narodowości byli okupanci – bo ta świadomość wciąż jeszcze w nas się nie zatarła i to pomimo fałszywego ściskania się elit RFN z namiestnictwem III RP. Ale paradoksalnie nie ma też potrzeby douczać współczesnych Niemców z poczucia winy – bo jest ono wpisane w samą istotę, w samą formę trwania Republiki Federalnej. I w jego powszechnym odczuwaniu i pokutniczym celebrowaniu w niczym nie przeszkadza stojące na kominku zdjęcie dziadka wcale niekoniecznie z Wehrmachtu, dzięki któremu rodzina danego bauera czy przedsiębiorcy tak się jakoś gwałtownie wzbogaciła w latach 40-tych. Bo powszechnie bije się w piersi za nazistów, nie ma wątpliwości, że ci naziści byli złymi Niemcami z przeszłości. Ale dziadek, to dziadek, wzbogacenie było wzbogaceniem i poczucie jakiejś szczególnej ciągłości winy ograniczone zostało już niemal wyłącznie do ograniczonej grupy hitlerowskich potomków, słabo zrównoważonych emocjonalnie lub/i zarabiających na ciągłych płaczach nad swoim pochodzeniem, skowycząco wydawanych przede wszystkim w stronę przemysłu holokaustu.

W istocie bowiem współcześnie to i Niemcy (zasłużenie, acz zbyt już długo i głęboko), i Polacy (za własną niestety dobroduszność i głupotę, bo widać nie trzeba ich było ratować, a w każdym razie na pewno nie tylu…) – są dziś jednako obiektem eksploatacji właśnie Holocaust Industry i ściśle z siecią tą powiązanego amerykańskiego imperializmu. To nie tabliczki w Warszawie trzeba więc zmieniać, tylko organizować wspólny opór przeciw współczesnym wyzwaniom, także i tym posługującym się fałszywą historią. Niemcy swojej przeszłości ani nie mogą, ani nawet nie mają dziś jak się wyprzeć. Polakom natomiast serwuje się jeszcze fałszywą nadzieję, że jedna mała demolka zasłoni nas przed roszczeniami, bo przecież nie byliśmy nigdy żadnymi hitlerowcami, a w ogóle to nie my, to Niemcy! Tymczasem nikogo to tak naprawdę nie obchodzi. I tak nam każą płacić.

I zapłacimy, i płacić będziemy tak długo, jak długo damy się nabierać takimi gestami, zamiast wziąć się za prawdziwą zmianę.

Konrad Rękas

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *