Robert Winnicki usprawiedliwia zadymiarzy

Prezes Młodzieży Wszechpolskiej Robert Winnicki z uporem i pieczołowitością w najlepsze konstruuje swoją wizję otaczającej go rzeczywistości.

W internetowym „niecodzienniku” z 13. 06. w opublikowanym oświadczeniu rysuje następujący scenariusz: władze Warszawy do spółki z czynnikami ros… przepraszam, sowieckimi przygotowały na trasie przemarszu „gości ze Wschodu”, jak sam o Rosjanach pisze, prowokację. Była to prowokacja rodem „jak z komuny”. Polegać miała na oskarżeniu niewinnych jak baranki polskich kibiców (w rzeczywistości kiboli-zadymiarzy) o napady na owych „gości ze Wschodu”. Plan się powiódł, a przez usłużne władzy media „przelewa się fala ataku i potępienia polskich kibiców, których czyni się winnymi wczorajszych zajść”, co Winnicki określa jako „rażącą niesprawiedliwość i perfidną próbę zakłamania rzeczywistości”. A tymczasem, jak podkreśla „mamy mnóstwo relacji, również dziennikarskich, o grupach Rosjan, którzy prowokowali zajścia, napadali na Polaków. Jeden z polskich dziennikarzy został przez nich poturbowany, wielu musiało uciekać. Sam byłem świadkiem, gdy grupa około 40-50 nieoznakowanych w żaden sposób Rosjan (zorientować się co do narodowości można było tylko słysząc ich rozmowy) dokonywała bojówkarskich «wypadów»”.

Ja tymczasem jestem tuż po rozmowie z jednym z uczestników opisywanych przez Winnickiego zajść, który sam został dotkliwie poturbowany przez polskich kiboli, tylko dlatego, że próbował obronić przed nimi Rosjan zmierzających na stadion. Pan Sławomir Zakrzewski, bo o nim mowa, udał się w okolice Mostu Poniatowskiego, aby obserwować towarzyszące pochodowi Rosjan zajścia. Szybko zorientował się o wrogo nastawionej grupie polskich kiboli skandujących prowokacyjne wobec „gości ze Wschodu” hasła, dobrze znane, m.in. z tegorocznego Marszu Niepodległości, jak na przykład: „raz sierpem, raz młotem, w czerwoną hołotę”. Sam ubiór krzyczących (pojawiał się emblemat mieczyka Chrobrego) oraz treść wykrzykiwanych haseł jednoznacznie wskazywały na proweniencję zadymiarzy. Czy nie zauważyli oni, że pochód Rosjan związany był z obchodzoną przez Rosjan rocznicą upadku tak nienawistnego im komunizmu (12. 06. 1990 – koniec ZSRR)? Czy też może manifestowaliby przeciwko każdej Rosji, zarówno tej czerwonej, jak i białej, bo jeżeli tak, to po co powołują się przy tym na dziedzictwo obozu narodowego? Znam tradycje, w które wpisaliby się dużo lepiej i zgrabniej. Co zaś się tyczy rzekomej misternej ros… przepraszam, sowieckiej prowokacji, to jeżeli faktycznie mieliśmy z nią do czynienia, to opisywani polscy kibole wpisali się w nią w stu procentach. Rosjanie wiedzieli jakich środowisk należy użyć, aby wszystko rozegrało się po ich myśli…

Galopująca rusofobia liderów i kierownictwa współczesnej MW jest jedynym chyba rozpoznawalnym wyróżnikiem ideowym tego środowiska. Niepomni na nauki tego, na którego powołują się przy każdej okazji, realizują co do joty wskazania jego największego antagonisty. Do cytowanej powyżej wypowiedzi Winnickiego można odnieść słowa Jędrzeja Giertycha, który w reakcji na wykluczenie go z szeregów Stronnictwa za podpisanie głośnego listu do Nikity Chruszczowa, w liście z 1961 roku do kierownictwa SN pisał: „Grupa Panów nie ma nic wspólnego ani z ideologią, ani z programem, ani z polityką, ani z tradycjami Stronnictwa Narodowego. W praktyce są Panowie częścią składową obozu sanacyjnego. W podstawowych poglądach zeszli Panowie na grunt poglądów Piłsudskiego” (Jan Barański, Jędrzej Giertych, Stanisław Kozanecki, Witold Olszewski, Paweł Polański, „List do narodowców. Dokąd idziemy?”, Paryż – Londyn – Nowy Jork 1961). Panowie i koledzy, czas aby to wreszcie zostało powiedziane, jesteście dywersją we współczesnej neoendecji.

Nie idę tak daleko w dywagacjach co do przesłanek i intencji Waszych działań, wiem jednak, że z ruchem narodowym niewiele macie wspólnego (wierzę jednak, że wielu z szeregowych działaczy zawróci z drogi, którą obecnie kroczy). Być może w sferze deklarowanych wartości i haseł jeszcze coś Was z nim łączy, nie rozumiecie jednak ducha i filozofii tego ruchu. Robicie wszystko to, przed czym Dmowski przestrzegał swoich uczniów, ruch umysłowy zastępując młodocianą bojówką. Z całą pewnością też nie można nazwać Was uczniami Jędrzeja Giertycha, a pamiętam jak kiedyś w MW spuścizna tego ideologa była istotna. Nie sądzę jednak, aby Wam na tym zbytnio zależało, przecież dla Was był to tylko człowiek, który poparł stan wojenny…

Maciej Motas

myslpolska.pl

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.