Rozmowy małżeńskie Wielomskich  21: Niemcy a masońska Europa

Magdalena Ziętek-Wielomska: W środowiskach konserwatywnych pruskie Niemcy uchodzą za państwo konserwatywne, tradycyjne, które przeciwstawiane są modernistycznej Francji czy też Anglosasom. Jeśli jednak poznamy je z bliska – okazuje się, że sprawy mają się zupełnie inaczej. Jeśli poczytamy prace Herdera, Fichtego czy Heinego, wyłania się z nich obraz narodu, który jest forpocztą w niszczeniu dziedzictwa chrześcijańskiej – nie mówiąc już o łacińskiej – Europy. Nieporozumienie wynika przede wszystkim z tego, że niemieccy intelektualiści czy też politycy nie propagowali otwartego ateizmu albo modernizmu, jak to czynili ich francuscy czy też anglosascy koledzy, lecz radykalną sekularyzację ubierali w szaty „pozytywnego chrześcijaństwa” bądź różnych etyczno-społecznych organicystycznych ideałów. Przede wszystkim, jeśli prześledzimy najważniejszych niemieckich intelektualistów, którzy stworzyli podwaliny nowoczesnej kultury Niemiec, okazuje się, że większość z nich była aktywnymi wolnomularzami, i to związanymi z takimi radykalnymi odłamami masonerii, jak choćby iluminaci Adama Weishaupta. Jerzy Drewnowski, we wprowadzeniu do przetłumaczonego przez siebie dziełka Fichtego Filozofia wolnomularza pisał, że do filozofii wolnomularskiej zaliczają się – obok Fichtego – koncepcje Lessinga, Herdera, Goethego, Seydela, Caspariego i Krausego. Ich myślą przewodnią jest przekonanie o postępie ludzkości w kierunku jej moralnej sublimacji, ale bez żadnego odniesienia do Transcendencji. Ludzkość o własnych siłach, mocą jakiegoś ukrytego prawa kierującego historią, ma się moralnie udoskonalać. Przede wszystkim ma dążyć do coraz większej jedności i znoszenia podziałów na tle religijnym i światopoglądowym. Na drodze do tego stał przede wszystkim Kościół katolicki, dlatego też Prusy, a potem zjednoczone przez Hohenzollernów Niemcy, stały się koniem, na którego stawiali masoni – to właśnie sprusaczałe Niemcy miały zniszczyć dziedzictwo Kościoła katolickiego, aby na jego gruzach budować nową Europę.

Adam Wielomski: W sensie ideowym antyreligijna myśl wszystkich wolnomularzy była, jest i zapewne będzie podobna. Niemiecka masoneria wyrażała swoją teofobię w mniej spektakularnej formie niż francuska, gdyż nie atakowała chrześcijaństwa wprost, lecz defermowała je w jakąś hybrydę zeświecczonego humanizmu, gdzie Chrystus przestawał być zmartwychwstałym Synem Bożym, przekształcając się w postępowego rabbiego, który mógłby pisywać felietony we współczesnej liberalnej prasie. Trzeba jednakże zauważyć, że wolnomularstwo niemieckie miało inne zabarwienie polityczne niż loże francuskie, rosyjskie, hiszpańskie lub włoskie. Ostatnią rzeczą o którą troszczyła się masoneria nad Sekwaną była racja stanu Francji, gdyż Wielki Wschód budował Republikę Ludzkości, dla której Republika Francuska była tylko przystankiem na tej drodze. Dlatego bracia francuscy bez wahania poświęcali Francję dla interesów Człowieka i człowieczeństwa. Podobny charakter miały loże hiszpańskie czy włoskie, a rosyjskie miały charakter wyłącznie rewolucyjny i destrukcyjny, dążąc nie tylko do zniszczenia prawosławia, caratu, ale także do rozpadu Rosji jako jednolitego państwa. Tę różnicę między masonerią francuską i niemiecką symbolizują dwie postacie, które w 1925 roku wynegocjowały Traktat z Locarno. Z jednej strony mamy wolnomularza francuskiego Aristide’a Brianda – Honorowego Prezydenta Ruchu Paneuropejskiego, który podpisując traktat oddał bez walki na pastwę Niemcom sojuszników Francji z Europy środkowo-wschodniej (w tym i Polskę). Z drugiej strony mamy wolnomularza niemieckiego Gustava Stresemanna, który roztoczywszy przed Briandem miraże pojednania francusko-niemieckiego otworzył Niemcom możliwość re-ekspansji na Wschód. Masoneria niemiecka była antychrześcijańska, jak francuska, ale rozumiała kategorię racji stanu.

Magdalena Ziętek-Wielomska

Adam Wielomski

[Głosów:17    Średnia:4/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *