Ryszard Czarnecki Pytią Marka Jurka

Na trwający długi weekend, znany wywiadowca portalu Onet.pl, redaktor Jacek Nizinkiewicz, postanowił przeprowadzić kolejną rozmowę. Tym razem z moim sympatycznym cyber – adwersarzem, europosłem PiS, Ryszardem Czarneckim. Cały wywiad można przeczytać tutaj. Mnie jednak szczególnie zainteresował ten jego fragment:

„Czy zgadza się pan z Janem Filipem Libickim, który uważa że homoseksualizm to wynaturzenie, a temat leczenia homoseksualizmu powinien móc funkcjonować w debacie społecznej?

– Nie chcę komentować wypowiedzi polityków Platformy Obywatelskiej. Oni, zdaje się, wolą zajmować się homoseksualistami, niż autostradami. Większość społeczeństwa ma jednak inne priorytety i zainteresowania: autostrady i drogi szybkiego ruchu są ważniejsze od mniejszości seksualnych.” –

odpowiada eurodeputowany.

Do tej pory, poza odmiennym od prezesowskiego zdaniem na temat bojkotu ukraińskiej części Euro 2012, Ryszard Czarnecki uchodził za jednego z najpewniejszych, wirtualnych wyrazicieli myśli Jarosława Kaczyńskiego. Co więcej, należy domniemywać, że po swojej ostatniej wpadce dołożył wszelkich starań by – gdy idzie o „wrażliwą” tematykę – zsynchronizować własne zdanie z opinią Prezesa. Jak więc należy interpretować ową opinię Czarneckiego? Otóż ja interpretuję ją tak:

Po pierwsze: Jako wysoce nieudolną próbę podjęcia walki z Platformą o elektorat centrowy. Wysoce nieudolną, bo wystarczy przecież doczekać tylko kolejnych obchodów którejś tam smoleńskiej miesięcznicy na Krakowskim Przedmieściu, by chwilowo zagniewany na swą partię wyborca PO, natychmiast do niej powrócił. Wystarczy kolejna prowincjonalna prelekcja Antoniego Macierewicza o polsko – rosyjskiej wojnie, by nawet najgłębiej wątpiący ujrzał w Donaldzie Tusku premiera zesłanego nam przez Opatrzność.

Jest jednak i wypowiedzi Czarneckiego interpretacja druga. Dużo ciekawsza i dużo bardziej nieprzyjemna. Nieprzyjemna przede wszystkim dla formacji Marka Jurka i tych kręgów kościelnych, które bezwarunkowo zidentyfikowały się z PiSem. Otóż odpowiedź Ryszarda Czarneckiego na pytanie redaktora Nizinkiewicza jest dokładnie tą samą odpowiedzią, jaką w latach 2005 – 2007 otrzymywał Marek Jurek, gdy domagał się od władz tej partii poważnego potraktowania najważniejszych dla siebie postulatów światopoglądowych. A to oznacza, że podpisane między Prawicą RP, a PiSem porozumienie tak naprawdę nie jest – i w zamyśle Jarosława Kaczyńskiego nigdy nie było – jakąkolwiek formułą partnerskiego współdziałania. Jest zwyczajnym, najoczywistszym, tyle, że rozłożonym w czasie, rozbiciem i pożarciem mniejszego partnera. Dokładnie wedle tego samego scenariusza, jaki u narodzin PiS Jarosław Kaczyński przygotował dla środowisk konserwatywnych skupionych w Przymierzu Prawicy.

Wczorajsza wypowiedź Ryszarda Czarneckiego, która padła w wywiadzie dla Onetu jest więc dla Marka Jurka, albo zimnym prysznicem, albo oznaką, że musi w swych relacjach z PiSem kierować się twardym realizmem i de facto wyzbyć się marzeń o jakiejkolwiek samodzielności. Być może nieświadomie, tą wypowiedzią, były współpracownik Samoobrony odegrał w przyszłych losach Marka Jurka rolę przysłowiowej delfickiej Pytii.

Wypowiedź ta jest jednak ważna także dla innych ugrupowań. Choćby takich jak Solidarna Polska. Kierowane bowiem pod ich adresem gromkie wezwania do zapomnienia i powrotu są de facto wezwaniami lisa by zając, który chwilowo czmychnął mu z nory, sam – w imię zapomnienia i przebaczenia – do niej powrócił. Ja bym naprawdę uważał….

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Ryszard Czarnecki Pytią Marka Jurka”

  1. Dla poprawności rozważań warto jednak rozważyć jeszcze jedną wersję, nieco dla Jurka korzystniejszą. PiS deklaruje „pragmatyczny sceptycyzm” wobec postulatów ideologicznych w imię podziału ról z Prawicą Rzeczypospolitej. Zgodnie z nim partia Kaczyńskiego byłaby „od autostrad”, a PR od „homoseksualizmu i in vitro”. Oczywiście i takie rozwiązanie mogłoby być dla Jurka potencjalnie niebezpieczne – bo nie zobowiązywałoby Kaczyńskiego do poparcia żadnego z istotnych postulatów ideowych, ale też i nie zmuszało Jurka do jakiejś taktycznej wstrzemięźliwości w ich głoszeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.