Sanicki: Fakt bycia człowiekiem. Człowiek instrumentem rewolucji

 

Dużo zamętu ostatnio powstało odnośnie zagadnienia aborcji i ogłoszenia przez Trybunał Konstytucyjny, a w zasadzie potwierdzenia obowiązującego w Polsce prawa, że państwo chroni życie na każdym etapie jego istnienia. Wrzask z lewej strony nie tylko sceny politycznej, ale również społeczny tumult domaga się w zasadzie obalenia legalnie wybranej władzy i w dalszej perspektywie realnym staje się scenariusz rozbicia państwa. Widzimy wyraźnie głęboki podział społeczeństwa polskiego na dwa obozy: obóz za życiem i de facto obrońcy cywilizacji europejskiej i cywilizacji życia, a po drugiej obóz akolitów cywilizacji śmierci, których gniew i sprzeciw jest podsycany przez zachodnich mocodawców. Nie ulega wątpliwości, że na poziomie fizykalnym dochodzi do starcia między wyznawcami tych dwóch porządków natomiast na poziomie metafizycznym walka toczy się o władzę nad duszami. Jesteśmy świadkami naporu lucyferycznej siły na boski porządek, który w doczesności czy w świecie profanum wyrażony jest przede wszystkim w budynkach sakralnych. Kwestią tutaj zasadniczą staje się zagadnienie człowieka i to w dodatku człowieka najsłabszego bo tego niewinnego, którego bytowanie jest ograniczone do łona matki.

Chciałbym tutaj skupić się na ujęciu człowieka na modłę filozoficzną i przedstawić szereg stanowisk od najwcześniejszych po czasy współczesne, które w zasadniczy sposób ujmują istotę człowieka i człowieczeństwa. Podkreślę jeszcze, że w obecnej sytuacji problem jest dużo bardziej złożony i wymagana jest interwencja prawo-medyczna przy czym istotny jest też punkt widzenia ogólny oraz etyczno-aksjologiczny.

Punktem wyjścia należy uczynić fakt, że człowiek jest metafizyką. Wypływa to z faktu, że metafizyka bada najogólniejszy aspekt rzeczywistości    i jest nim byt jako taki. Pierwszym i podstawowym pytaniem metafizyki jest pytanie o byt, a jego zrozumienie i wypracowanie jego koncepcji jest jej najważniejszym zadaniem. Metafizyka nierozerwalnie związana jest z filozofią realistyczną, której zadanie polega na poznaniu realnie istniejących osób i rzeczy. Jest to tradycyjny, klasyczny przedmiot filozoficznego poznania, przeciwstawiony różnym formom subiektywizmu, redukującego filozofię do analizy znaków poznawczych: pojęć, języka czy danych świadomości. Wychodzi w ten sposób z abstrakcyjnego myślenia, przestajemy rzeczywistość idealizować i badać tylko w sposób czysto pojęciowy ale obiektem naszego zainteresowania czyni się coś realnego. Takie ujęcie pozwala nam twierdzić, że emanacją ogólnie pojętej metafizyki staje się antropologia- filozofia człowieka. Porzucamy pewien poziom ogólności jakim wcześniej uczyniliśmy byt jako byt a teraz koncentrujemy się na konkrecie- człowieku.

Historia filozofii nie od razu dokonała zwrotu w kierunku zainteresowania się człowiekiem. W starożytności głównym przedmiotem zainteresowania filozoficznego był przede wszystkim kosmos, a człowiek traktowany był dopiero jako jeden z jego elementów. Teza Protagorasa o człowieku jako mierze wszystkich rzeczy nie została filozoficznie rozwinięta. Sofiści zajmowali się człowiekiem od strony praktycznej. Jeśli nawet w dociekaniach teoretycznych zwracano się ku sprawom ludzkim, to najczęściej wyłącznie ze względu na aspekty poznawcze lub moralne. Podobnie ustalenie miejsca człowieka we wszechświecie podejmowano nie wprost, lecz w ramach filozofii przyrody. Stąd problem duszy jako formy odróżniającej ludzi od innych bytów zmiennych stał się właściwie częścią kosmologii.

U myślicieli chrześcijańskich uformowała się raczej teologiczna koncepcja człowieka, według której stanowił on element porządku spraw Bożych. Nie istota człowieka, lecz jego zbawienie lub sposób dojścia do prawdy zaprzątało uwagę osób parających się filozofią we wczesnym średniowieczu. Istotnym punktem rozważań za antropologię w średniowieczu stał się system Tomasza z Akwinu. Teologiczne i filozoficzne rozumienie człowieka stało się centrum doktryny Tomaszowej, gdyż akt realnego istnienia wyakcentował jako czynnik konstytuujący człowieka. Bytowość człowieka, jego tożsamość i jedność konstytuuje nie arystotelesowska forma, lecz właśnie akt istnienia, które jest aktem dla formy. Człowiek jako byt realnie istniejący jest ukonstytuowany przez akt istnienia swej duszy, rozumianej jako forma ludzkiego ciała. Dusza swe istnienie otrzymuje bezpośrednio od Boga w akcie jej stworzenia. Dusza otrzymuje w akcie stworzenia istnienie od Boga i następnie udziela tego istnienia swemu ciału, które organizuje i formuje, przez które działa i wchodzi w kontakt ze światem. Tomasz zwracał uwagę, że dusza ludzka, istniejąca jako byt sama w sobie, może działać jedynie przez swe ciało, które organizuje sobie. Istnieją duchy jako niematerialne inteligencje – zw. w teologii aniołami – które działają jako czyste duchy niematerialne. Człowiek istnieje przez akt istnienia swej duszy, która w dziedzinie duchów jest bytem najsłabszym, mogącym działać tylko przez swe ciało, które ożywia.

Humanizm renesansowy stał się raczej hasłem niż tematycznie i metodycznie określoną propozycją filozoficzną. Gwałtownie szukano odpowiedzi na pytania, jaki jest człowiek, ale nie robiono tego w płaszczyźnie ontologicznej. Mówiło się bardzo dużo o sztuce życia ludzkiego, wiele moralizowano. Pascal żywo interesował się wielkością i nicością człowieka oraz innymi sprzecznościami, które targały jego wnętrze. Próbowano nawet wyeksponować jednostkę ludzką jako przezwyciężającą swoje wytwory, aby kształtować nowe dzieła lepiej odpowiadające rzeczywistości.

Uwyraźnienie się antropocentryzmu teoriopoznawczego nastąpił w XVII w. Dokonał się wówczas zwrot nie do człowieka w jego całościowej i konkretnej strukturze, lecz do czystego podmiotu poznającego. Według Kartezjusza i Locke’a świadomość ludzka jako wyłączny podmiot i przedmiot analiz filozoficznych stała się źródłem wiedzy ludzkiej oraz sprawdzianem jej wartości. Filozofia poznania stała się główną dyscypliną filozoficzną, a metafizyka jeśli nie została zastąpiona to w dużej mierze została wchłonięta.

Duży wkład w rozwój antropologii filozoficznej wniósł Immanuel Kant. Kant oddzielił od antropologii fizjologicznej tzw. antropologię pragmatyczną, która miała rozpatrywać człowieka jako wolnego i twórczego, a zwłaszcza samokształcącego się. Pisał on, że człowiek dąży do kultury i obywatelskości. Wydzielona dyscyplina nie posiada charakteru filozoficznego. Jest ona po prostu kulturowo-historyczną teorią człowieka.

Wiek XIX prezentuje ogromną rozmaitość podejść do zagadnienia istoty ludzkiej. Idealiści niemieccy na ogół potraktowali człowieka jako absolutny rozum. Podkreślenie aktywności myśli ludzkiej doprowadziło u Hegla do idealizmu obiektywnego. Przedmiot myśli jest wszystkim; bytuje dialektycznie i ewolucyjnie. Hegel uczynił przy tym teorię kultury, pojętej rozwojowo, najważniejszą dziedziną filozofii. Dzięki temu zaczęła się rodzić reakcja przeciw racjonalizmowi i idealizmowi, która utorowała drogę antropocentryzmowi ontologicznemu, czyli kierunkowi głoszącemu podejście w teorii rzeczywistości od strony człowieka, a przy tym ujmującemu go konkretnie. Ludwig Feuerbach postawił człowieka na pierwszym miejscu w filozofii. Człowiek jest jedynym, uniwersalnym i najwyższym przedmiotem filozofii i oznacza to, że filozofia równa się antropologii ale pojął go jak najdoskonalszy twór przyrody. Taki człowiek naturalny, wyobcowany nie potrzebuje już Boga i religii i te dwie rzeczywistości musza być przezwyciężone. Feuerbach pisał: „Religia jest samorozdwojeniem człowieka: człowiek tworzy sobie Boga jako istotę sobie przeciwstawną. Bóg nie jest tym, czym jest człowiek-człowiek nie jest tym, czym jest Bóg. Bóg jest istotą nieskończoną, człowiek skończoną. Bóg jest doskonały, człowiek-niedoskonały. Bóg jest wieczny, człowiek-przemijający. Bóg jest wszechmocny, człowiek bezsilny. Bóg jest święty, człowiek-grzeszny. Bóg i człowiek to krańcowe przeciwieństwa.” Po linii Feuerbacha poszedł Karol Marks i sformułował przesłanki materialistycznej filozofii człowieka: teorię alienacji i humanizmu socjalistycznego. Szerzej mówiąc w ujęciu marksistowskim człowiek jest bezpośrednio istotą przyrodniczą. Jako istota przyrodnicza, żywa istota przyrodnicza, jest on z jednej strony, wyposażony w siły przyrodnicze, siły życiowe, jest aktywną istotą przyrodniczą.

Z filozofii podmiotu wyrosła Kierkegaarda egzystencjalizacja antropologii. Analiza filozoficzna świadomości prowadzi, według niego, wprost i najlepiej do autentycznego bytu, którym jest konkretne istnienie ludzkie. Jego wyjątkowość tkwi w samorefleksji, relacji siebie do siebie samego oraz tragizmie wybierania między przeciwnymi alternatywami. Zadaniem człowieka jest samodoskonalenie się. Powiązanie idealizmu z naturalizmem i ewolucjonizmem leży u podstaw antropologii Fryderyka Nietzschego. Fundamentalną kategorią antropologiczną staje się tu życie ludzkie. W takiej atmosferze myślowej powstała około 1900 r. próba traktowania całej filozofii jako teorii człowieka, utożsamiającej się z filozofią jego życia. Pociągający tego przykład dał m.in. Henri Bergson i starał się on w swoich dociekaniach na pierwszy plan wysunąć życie ludzkie, podkreślając w nim na ogół momenty irracjonalne.

W oparciu o przedstawioną panoramę poglądów na naturę człowieka można wyróżnić dwa ogólne rodzaje ujęć: pierwsze nazwałbym ujęciem teistycznym, które było reprezentowane głównie przez takich myślicieli jak Ś. Augustyn i Św. Tomasz z Akwinu. Oznacza to, że człowiek jest bytem w jakiś sposób uzależnionym od Boga i żyjącym w perspektywie boskiej i Jego porządku. Natomiast drugie stanowisko renesansowo-oświeceniowe, które przeważa w zestawieniu traktuje człowieka w sposób bardziej wyemancypowany. Człowiek nie jawi się już jako mały wobec stwórcy ale jest po części mikrokosmosem wyposażonym w skuteczne narzędzie do przezwyciężania świata, jakim jest umysł racjonalny.

W dzisiejszej perspektywie, która jak grom z nieba spadła na nas w ostatnim czasie można powiedzieć, że pragnienie wolności i równości stało się naczelnym hasłem wznieconej rewolucji. Sztandarowym hasłem stała się kwestia wyboru, a nie prawo do życia, które jest fundamentalnym prawem każdego człowieka. Dziećmi duchowymi obecnego parcia na osiągnięcie haseł rewolucyjnych stają się kobiety oraz nienarodzone jeszcze dzieci. Wykorzystywane są one jako taran do walenia w już i tak bardzo słaby fundament cywilizacji europejskiej zbudowany ogromnym wysiłkiem i trudem wielu pokoleń. Nie zawaham się użyć stwierdzenia, że bakteria Jana Jakuba Rousseau toczy obecnie nasze i nie tylko nasze społeczeństwo. Atak na autorytety, podważanie zastanego porządku i krytyka cywilizacji- to hasła obecne u francuskiego myśliciela i obecnie znalazły swoich wyznawców. Tumult jaki przetacza się przez Polskę nie zna europejskości jest to dla nich rzeczywistość obca. W świecie zdegenerowanym króluje nihilizm, egoizm i hedonizm. Bunt jaki obserwujemy jest nowym rodzajem buntu człowieka masowego, o którym znakomicie pisał Ortega y Gasset w dziele Bunt mas. Cechą charakterystyczną masy jest to, że śmiertelnie nienawidzi wszystkiego, co nią nie jest. Operacja została bardzo sprytnie przygotowana. Fala nienawiści i antywartości szeroko rozpowszechniona w mass mediach trafiła na podatny grunt i ujawniła się w zachowaniu wulgarnym i nagannym. Z całą pewnością przyznać trzeba że obecnie ścierają się dwa typy ludzkiego życia. Pierwsze to życie szlachetne zdolne do poświeceń, wynurzeń i obrony tego, co tradycyjne i święte. Drugi typ to życie pospolite, które nie zna innej metody wejścia na wyżyny kultury oraz osiągnięcia postępu i w celu narzucenia innym swojego światopoglądu posługuje się nikczemnościami, a  nawet zbrodnią. Jeden świat, dwa porządki. Jeden chwiejny, a drugi napastliwy. W tym wszystkim jest człowiek, który niestety nawet  dla wyznawców ubóstwienia człowieka stał się instrumentem w walce między katechonem a antychrystem.

Mateusz Sanicki

Facebook

1 thought on “Sanicki: Fakt bycia człowiekiem. Człowiek instrumentem rewolucji”

  1. i co poza tym misiaczku (tzn. autorze)!!
    Ortega y Gasset napisał>zdziwienie, zaskoczenie to początek zrozumienia
    a niejaki Hegel> w co motłoch bez dowodów uwierzył, jak można dowodami obalić
    Mnie najbardziej śmieszy 'odkrywanie ameryki’ w wykonywaniu młodych, starannie niewyedukowanych na uniwersytetach wszelkiej maści i nikt nie raczy przywołać prawa Kopernika>zły pieniądz wypiera dobry
    Sugeruję autorowi>zdobądź Pan se jakiś inną 'profesję’ zamiast pisania felietonów>
    poza tym, na tyle dużo się dzieje 'na świecie’ a co nas DOTYCZYĆ będzie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *