Stalin zrealizował postulaty polityki narodowościowej Wilsona…

1.            Które z aspektów polskiego dziedzictwa narodowego zostały użyte w celu zjednoczenia polskiego społeczeństwa po 1945 roku i po 1989 roku?

Chyba żadne z tradycyjnych polskich aspektów. Wszystkie zostały importowane.

Po 1944/45 roku nową polskość zbudowano przy pomocy ideologii komunistycznej importowanej ze Wschodu. Nie miała ona nic wspólnego z polską tradycją. Dopiero po 1956 roku nastąpiła „polonizacja” kultury i ideologii, acz w ramach narracji komunistycznej. Dlatego w oficjalnej propagandzie czy kulturze (filmy) pojawiła się odwieczna walka z Niemcami, a hasła wyłącznie klasowe zastąpiono walką o „wyzwolenie narodowe i społeczne”. Późny PRL posługuje się rodzajem dyskursu nacjonalistycznego (antyniemieckiego) i słowianofilskiego.

Po 1989 roku nastąpił import zachodniej, demokratycznej i liberalnej tradycji do społeczeństwa, któremu te idee były obce. Jakkolwiek nie działo się to za pomocą przemocy – jak w l. 1944-56 – to mamy do czynienia z podobną inżynierią społeczną. Oficjalna doktryna państwowa stoi na stanowisku, że wyznacznikiem polskości są doktryny liberalne, demokratyczne i prawo-człowiecze. Przypomina to narrację jakobińską i nie czerpie z polskiej tradycji politycznej. W 1989 roku media i politycy podjęli próbę stworzenia nowego narodu.

2.            Czy Polska Zjednoczona Partia Robotnicza posiadała sprecyzowaną definicję polskiej narodowości?

Jakkolwiek może się to wydawać dziwne, to PRL po 1956 roku była bardziej „nacjonalistyczna” niż obecny establiszment. Wedle jej definicji, Polak to obywatel PRL, który nie jest kapitalistą (ani ich potomkiem), nie jest ani Niemcem, ani Żydem (marzec 1968!). To pewna homogeniczna wizja narodu: równych i skolektywizowanych obywateli, którym przewodzi partia. Nacjonalizm to mocno siermiężny, ale jednak rodzaj nacjonalizmu.

3.            W jaki sposób władze Polski Ludowej wiązały definicję narodowości z pierwszą i drugą RP?

Z I RP wiązać się nie da, ani w 1960, ani w 2012 roku. W I RP „Polakiem” był szlachcic, który cieszył się przywilejami i bez względu na to, czy mieszkał na Mazowszu, pod Wilnem czy pod Kijowem. Nie musiał nawet mówić po polsku. Polakiem nie był zaś mieszkaniec Mazowsza czy Wielkopolski, jeśli był chłopem. Trudno nawiązywać w XX i XXI wieku do tego rozumienia polskości.

Z II RP w PRL próbowano zaczerpnąć idee demokratyczne. Dlatego do małej konstytucji żywcem przepisano nawet sporą liczbę artykułów z konstytucji marcowej. Oczywiście, była to fikcja. Jednak późny PRL uznawał i szanował np. żołnierzy AK. Paradoksalnie, PRL zrealizował jeden z endeckich postulatów: państwo jednolite narodowościowo. 98% to Polacy. Stalin zrealizował postulaty polityki narodowościowej Wilsona…

4.            Jak zmieniła się definicja polskiej narodowości w ciągu ostatnich dwóch dekad?

Nie bardzo wiem czym jest „polska narodowość” po 1989 roku. Jak wspomniałem, to koncepcja „narodu obywatelskiego”, opartego o uniwersalistyczne hasła demokracji, liberalizmu, praw człowieka. Wedle tej formuły, jeżeli Hindus czy Murzyn dostanie polskie obywatelstwo, to jest Polakiem. Nie wiele ma to wspólnego z tradycyjnym definiowaniem narodowości. To wzorzec stworzony przez tradycję Rewolucji Francuskiej.

5.            Jak ważny był wpływ Kościoła Katolickiego na kształtowanie polskiej świadomości narodowej po 1980 roku oraz w dniu dzisiejszym?

Są jeszcze w Polsce ludzie – jest ich całkiem sporo – którzy kojarzą polskość z katolicyzmem. Jednak wpływy Kościoła w Polsce dramatycznie się kurczą. Kościół utracił dziś „rząd dusz” na korzyść liberalnych i lewicowych mediów, które w ciągu kilku lat są zdolne odwrócić poglądy opinii publicznej właściwie na każdy temat. Cotygodniowe kazanie przegrywa z telewizorem, który nadaje swoją narrację po 8 godzin dziennie w każdym polskim domu. Z kolei najpoważniejsze media katolickie stały się przybudówką do jednej partii politycznej, zresztą ku uciesze mediów liberalnych. Media i liberalne i katolickie próbują dziś stworzyć wizerunek, że katolik to sympatyk i wyborca PiS. Skoro zaś PiS ma 25% poparcia, to jest to prosta droga do marginalizacji katolicyzmu. Z wyznania większości przekształca się w wyznanie partyjne. To prosta droga do unicestwienia katolickich korzeni narodu.

6.            Jaką pozycję w stosunku do mniejszosci narodowych i etnicznych stosuje (powinien stosować) polski rząd? Czy oceniliby ją państwo jako politykę pozytywną?

W Polsce nie istnieją dziś „mniejszości antypaństwowe”, chcące oddzielić zamieszkałe przez siebie powiaty i przyłączyć je do krajów sąsiednich. W tej sytuacji przedstawiciele mniejszości winni być traktowani jak wszyscy pozostali obywatele. Sprzeciwiam się jednak polityce „dyskryminacji pozytywnej”, czyli ich uprzywilejowania, np. w ordynacji wyborczej do Sejmu.

7.            Jakie dziedzictwo w kwestii narodowości pozostawiła ‘Solidarność’, czy ogólne założenia porozumień z lat osiemdziesiątych utrudniły stworzenie spójnego społeczeństwa w Polsce?

Nie dostrzegam dziedzictwa „S” w tym względzie. Spór „S” z PZPR nie miał podłoża walki dwóch narodowości, lecz pomiędzy różnymi grupami społecznymi. Jeśli pyta Pan czy np. Okrągły Stół miał wpływ na stworzenie poczucia pewnej narodowej jedności, to zapewne tak właśnie było. Komuniści nie zostali rozliczeni i już rozliczeni nigdy nie będą. To było oczywiste już w połowie lat dziewięćdziesiątych. Hasła rewanżu na komunistach nie pasjonują dziś nikogo, poza garstką młodych i radykalnych zaczytujących się w biuletynach IPN. Co ciekawe, najbardziej antykomunistyczni są dziś członkowie pokolenia, które urodziło się po 1989 roku i PRL zna tylko z obrazków. Są dziś traktowani jako właśnie ci, którzy chcą rozerwać narodowe więzi i wprowadzić do społeczeństwa konflikt. Ja nie twierdzę przy tym, że brak rozliczenia komunistów był słuszny – konstatuje raczej fakt natury socjologicznej. Polacy dziś tego rozliczenia już nie chcą, gdyż nie mają ochoty na rozerwanie istniejących więzi społecznych przez nowy konflikt polityczny o naturze historycznej.

8.            Czy okres transformacji ustrojowej (1989-1990) przyniósł Polsce demokrację której oczekiwano i czy dzisiejsze państwo demokratyczne spełnia oczekiwania społeczeństwa?

W PRL oczekiwano nie tyle demokracji, co dobrobytu. Naiwnie wydawało się ludziom, że bieda PRL wynika z faktu, że „tamci kradną”. Demokratyczne wybory miały położyć temu kres, gdyż wybrane przez naród elity nie będą kradły i zapanuje dobrobyt. To był bujda, mit polityczny. Demokracja jaką mamy jest porównywalna z zachodnią, czyli istnieje oligarchia polityczna, która legitymizuje swoje panowanie za pomocą demokratyczno-wyborczego spektaklu. Państwo jest słabe, bezradne, ostatnio wręcz bankrutuje. Tak wygląda każdy system polityczny, gdzie brak jest jasno zdefiniowanego i autentycznego suwerena. Jak mawia klasyk, „nie ma czegoś takiego jak polityka liberalna, istnieje tylko liberalna krytyka polityki”.

9.          Jak można zdefinjować polski naród w 21 wieku?

To luźna asocjacja obywateli, której zrabowano tradycyjną narodową tożsamość i poddano operacji prania mózgu w celu wychowania „narodu obywatelskiego” na wzór zachodni. Jeszcze 20-30 lat takiej operacji i trudno będzie w ogóle mówić o narodzie polskim. Będą tylko egoistyczne jednostki mówiące po polsku, z dodatkiem angielskich słówek.

10.          Czy można stworzyć podział polskiego społeczeństwa na ‘prawdziwych’ Polaków i osoby mniej zaangażowane w życie państwa, bądz te, które nie mają w zamyśle dobra narodu?

Próbuje się w Polsce takie podziały robić, przy czym ich skutkiem jest konstatacja, że 75% Polaków jest tylko „polskojęzyczna”. Ja mam tylko wątpliwości czy obnoszenie się z flagami, czczenie narodowych klęsk, martyrologia, wizja Polski-ofiary, zachwyt nad przegranymi bitwami, machanie szabelką jest pozytywnym wzorem polskości? To próba ożywienia tradycji romantycznej, która była przyczyną samych klęsk. Tzw. prawdziwi patrioci mają na sumieniu hekatombę polskich ofiar, zwykle tysięcy ludzi puszczonych na bezsensowną rzeź. Ten patriotyzm zawsze był szkodliwy i odpowiada za same katastrofy: Powstanie Listopadowe, Styczniowe, Wiosnę Ludów, 1905 rok, Powstanie Warszawskie. Klęska za klęską. Ja na przykład szanuję Żołnierzy Wyklętych, ale nie stawiam ich jako wzorzec patriotyzmu. Patriotyzm bowiem nie polega na tym, aby zginąć za Ojczyznę – gdy sprawa jest ewidentnie przegrana – ale aby przeżyć i żyć dla niej!

Polsce potrzebny jest dziś patriotyzm wiążący się z szacunkiem dla pracy i kultury organizacji pracy; patriotyzm wiążący się z budową politycznej i ekonomicznej siły narodu, a nie ze śpiewaniem patriotycznych pieśni i deklamacją wierszy. Mity romantyczne zawsze pogardzały pracą, a to ona jest dziś wyrazem nowoczesnego patriotyzmu.

Co ciekawe, romantyczny patriotyzm jest dziś dodatkowo wyraźnie służebny wobec polityki amerykańskiej, ponieważ jako wrogów patrzy na Niemcy i Rosję. Historia dowodzi, że Polska – leżąc pomiędzy Niemcami i Rosją – nie ma szans wyrwania się z tych „kleszczy”. Zamiast szukać „sojuszy egzotycznych” (jak określał jest Cat-Mackiewicz), należy szukać dobrych stosunków z tymi dwoma sąsiadami. Jeśli uznamy, że miarą patriotyzmu jest wyścig na bardziej antyrosyjskie wypowiedzi, to nie jest to patriotyzm, lecz rodzaj choroby psychicznej zrodzonej z narodowej kompleksów.

Rozmawiał Bartosz Łyszkiewicz

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Stalin zrealizował postulaty polityki narodowościowej Wilsona…”

  1. „Jeszcze 20-30 lat takiej operacji i trudno będzie w ogóle mówić o narodzie polskim. Będą tylko egoistyczne jednostki mówiące po polsku, z dodatkiem angielskich słówek” – Ale chyba nie ma się czym martwić, bo „Ten patriotyzm zawsze był szkodliwy i odpowiada za same katastrofy: Powstanie Listopadowe, Styczniowe, Wiosnę Ludów, 1905 rok, Powstanie Warszawskie. Klęska za klęską”. Nieco spłyciłem, ale tak odbieram ten wywiad. Nie sądzi Profesor, że gdyby wyciąć kilka „wstrętów” do zachodniej demokrecji i odwołanie do Cata-Mackiewicza, to Janusz Palikot mógłby sie pod tym podpisać?

  2. Nie dodałem, ze z diagnozą sytuacji raczej się zgadzam, tylko że ja na myśl o końcu Polskości mam łezki w oczach, a Profesor (jak sądze) nie.

  3. Trudno się nie zgodzić z wyrażonymi tu poglądami profesora Wielomskiego. Przyłączam się też do opinii, że większym problemem jest kryzys katolicyzmu niż polskości – kruszą się nam fundamenty gmachu narodowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.