Święcicki: Strażnik konstytucji broni sposobu życia danego narodu

W pozytywizmie prawnym zawarte jest przekonanie, że lepiej będzie jeśli prawo stanowione nie będzie niczym uwarunkowane, że będzie samo dla siebie miarą, czystym wyrazem woli prawodawcy. W parze z tym przekonaniem idzie odrzucenie filozofii politycznej, obiektywnej podstawy prawa jaką znaleźć możemy chociażby w prawie naturalnym. Jest to złudne przekonanie, ponieważ większość z ludzi ma intuicyjne poczucie sprawiedliwości i wcale nie jest ono tak relatywne, jak się mogłoby wydawać – mówi dr Łukasz Święcicki, politolog, autor książki „Carl Schmitt i Leo Strauss. Krytyka pozytywizmu prawniczego w niemieckiej myśli politycznej” w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

(…)

wPolityce.pl: Do czołowych krytyków pozytywizmu prawnego można zaliczyć m.in. Carla Schmitta i Leo Straussa. Jaki był ich stosunek do zagadnienia o którym mówimy?

Łukasz Święcicki: Schmitt jest zdecydowanym krytykiem czegoś, co nazwałbym liberalizmem prawnym. Jest to specyficzny konglomerat ideologii politycznej i doktryny prawnej, a więc liberalizmu i normatywizmu. Przeciwko niemu wytacza autor „Pojęcia polityczności” najcięższe działa. Jego główny zarzut jest następujący: liberalizm prawny przedstawia się jako apolityczny, bezstronny, ale taki w istocie nie jest. Zakłada bowiem pewną wizję rzeczywistości politycznej, a zwłaszcza człowieka jako istoty politycznej. Problem w tym, że ta wizja jest zdaniem Schmitta całkowicie nierealistyczna, utopijna. Jako że w liberalnej wizji to prawo ma rządzić, a nie ludzie, w momentach krytycznych, ustrój skazany jest na chaos, ponieważ norma prawna nie może stosować się do sytuacji wyjątkowej. Konstytucja czy ustawa nie może przewidzieć co należy czynić w momencie prawdziwego kryzysu. Według Schmitta konieczny jest zatem element osobowy w prawie.

wPolityce.pl: Na czym ten element według niego miał polegać?

Łukasz Święcicki: Musi pojawić się człowiek, który mocą swego autorytetu decyduje o stanie wyjątkowym po to, by przywrócić zagrożony ład. Warto pamiętać, że Schmitt jest również krytykiem współczesnego ustawodawstwa, które w swej istocie staje się produkcją prawa.

wPolityce.pl: Czyli tego z czym mamy do czynienia chociażby w polskim Sejmie i w Parlamencie Europejskim.

Łukasz Święcicki: Według Schmitta parlament jest taką maszynką do głosowania kolejnych ustaw, jest więc narzędziem, które z równym powodzeniem może służyć przyjaciołom, jak i wrogom istniejącego ustroju. To jest właśnie ta słabość liberalnej demokracji zatrutej normatywizmem, która uczyniła ją bezbronną wobec totalitarnego zagrożenia w latach 30. XX w.

Cała rozmowa na www.wpolityce.pl/polityka/

Książka dra Łukasza Święcickiego dostępna jest w całości TUTAJ

[Głosów:4    Średnia:3.3/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *