Szantaż Solidarności. Euro 2012 czy wojna domowa?

W poniedziałek w TVP Info wystąpiłem z szefem Solidarności Piotrem Dudą (tutaj). Rozmawialiśmy o jego inicjatywie referendalnej dotyczącej rządowych planów podwyższenia wieku emerytalnego. Ponieważ wczoraj na portalu Stefczyk. info przewodniczący zasłużonego niegdyś Związku odnosił się do naszej poniedziałkowej rozmowy (tutaj), pozwolę sobie i ja poczynić dziś kilka uwag.

Po pierwsze: Jak słusznie zauważył redaktor Klarenbnach, prowadzący audycje z naszym wspólnym udziałem, deklaracje pana Dudy nie są niczym innym ja tylko zwyczajnym szantażem. Szantażem, który ma uderzyć w Polskę i polski rząd podczas Euro 2012. Pomysł aby podczas najważniejszego wydarzenia sportowego ostatnich lat urządzać demonstracje służące realizowaniu swoich małych, związkowych interesików nie jest niczym innym jak zwyczajnym brakiem patriotyzmu. Jest to tym bardziej smutne, gdy czyni to szef Związku, który w przeszłości był tego patriotyzmu symbolem. Aż ciśnie się na usta znane stwierdzenie Jarosława Kaczyńskiego którego dziś można by użyć w formie pytania. Pytam więc, gdzie w marcu 2012 roku ze swoimi postulatami stoi Piotr Duda? Jedno bowiem wydaje mi się oczywiste. Mianowicie to, że nie stoi tam, gdzie w stoczni Gdańskiej w 1980 roku stała Solidarność. Jego niedawny sojusz z SLD i OPZZ w sprawie referendum emerytalnego jest tego najlepszym dowodem.

Po drugie: Pan Duda z uporem godnym lepszej sprawy rozwodzi się szeroko nad parlamentarnymi poborami. Mówi też coś o poselskich i senatorskich trzynastkach. Trzeba więc przypomnieć, że trzynastki te zniknęły już wiele lat temu właśnie z inicjatywy Platformy Obywatelskiej. Skoro jednak przewodniczący Duda jest tak bardzo zainteresowany skalą poborów różnych grup społecznych, to może warto by zapytać o związkowe pobory przewodniczącego? O to ile zarabiają i jakimi przywilejami cieszą się szefowie poszczególnych związkowych regionów? W końcu wreszcie o to ile zarabiają działacze związkowi w najważniejszych spółkach skarbu państwa, na przykład w KGHM Polska Miedz S.A.? Jeśli szef Solidarności chce merytorycznej rozmowy, do której sam – jak wskazał program w TVP Info nie wydaje się zdolny – to może najpierw odpowiedziałby na te pytania? Odpowiedział – zamiast de facto wzywać Polaków do wojny domowej i to wyłącznie z partykularnych powodów ochrony przywilejów kilku związkowych bosów.

Po trzecie: Jakimś dopowiedzeniem do tej prowadzonej przez nas w poniedziałek dyskusji jest chyba także wczorajszy wywiad Leszka Balcerowicza dla RMF FM (tutaj). Twórca naszej wolnej gospodarki wyraźnie wskazuje tam, że w obecnej dyskusji przyzwoitość nakazywała by, aby niegdyś walczący kilofami o swe przywilej związkowcy dziś zwyczajnie milczeli. Ich obecne działania nazywa zaś wprost: warcholstwem! Fakt że w wystąpieniach publicznych na ten temat mogę mówić jednym głosem z Leszkiem Balcerowiczem poczytuję sobie za wyróżnienie.

Po czwarte Jestem gotów podjąć się pracy nad senackim projektem ustawy zakładającym radykalne ograniczenie praw związkowych. Oczywiście uczynię to tylko wtedy, kiedy będę miał na to pozwolenie swojego klubu parlamentarnego. Od czego zaczął bym taką pracę? Z pewnością od pomysłu likwidacji etatów związkowych w zakładach pracy. Jestem jednak pewien, że do projektu tego dało by się wpisać także inne postulaty. Spontaniczny odzew małych, średnich i dużych przedsiębiorców po naszym poniedziałkowym programie jest tu dla mnie dużym zaskoczeniem i pociechą. Przez ostatnie dni odebrałem kilkanaście telefonów i e-maili z opisem prawdziwej męki jaką przechodzą szefowie wymienionych powyżej podmiotów z różnej maści związkowymi działaczami. Jestem pewien, że te właśnie dzwoniące do mnie osoby będą mogły z własnego doświadczenia posłużyć mi społecznie radą przy pisaniu tejże ustawy. Gdyby wśród nich znalazł się także profesor Balcerowicz – byłbym zaszczycony. A uważam, że ustawę taką napisać po prostu trzeba.

Liczę więc tu na zgodę mojego klubu. Bo jeśli teraz ktoś nie powie stop to zamiast emocji związanych z Euro2012 będziemy mieli emocjonowanie się kryterium ulicznym. Kryterium, które może przypominać wojnę domową. Wojnę wywołaną – cóż za paradoks – przez szefa Związku, który kiedyś dał nam bilet do wolności. A więc także – w jakiejś mierze – do organizacji Euro 2012.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

0 thoughts on “Szantaż Solidarności. Euro 2012 czy wojna domowa?”

  1. “Jestem gotów podjąć się pracy nad senackim projektem ustawy zakładającym radykalne ograniczenie praw związkowych” – do dziela Panie Senatorze. Tym bardziej, ze posluje Pan juz kilka lat, a ponoc do tej pory nie napisal Pan jeszcze zadnej ustawy. Winszujac wyroznienia jakie spotkalo Pana od kontrewolucjonisty Leszka Balcerowicza, zywie nadzieje, ze obsypie Pana rowniez zaszczytem udzielajac spolecznej rady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *