Szlęzak: Czy Jarosław Kaczyński rozumie samorządność?

Jest taki pogląd, że dwa najbardziej udane przedsięwzięcia III RP to spółka Agora i samorząd gminny. Spółka Agora ponoć się sypie, a samorząd gminny jeszcze jakoś się trzyma, ale być może i jego dni są policzone. W ciągu już ponad 25 lat samorząd cały czas się rozwijał, choć bywały okresy, że były to dwa kroki do przodu i krok do tyłu. Ostatnim krokiem do przodu było wprowadzenie bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów. Ostatnim krokiem do tyłu było wprowadzenie powiatów. Poza tym cały czas rządy jeśli chodzi o rozwój samorządów robią kroczki do tyłu, a stałym z nich jest nakładanie nowych obowiązków bez przekazywania na to pieniędzy.

Teraz głośno o pisowskim zamiarze ograniczenia kadencji wójtów, burmistrzów i senatorów. w retoryce PiS-u ma to ukrócić powstawanie klik, koterii i układów. jak już wcześniej pisałem, jestem zwolennikiem ograniczenia liczby kadencji. Moim zdaniem powinny to być dwie kadencje po siedem lat. Chodzi o to, żeby rządzący gminą nie musiał myśleć kategoriami kampanii wyborczej, bo wtedy ogólnie mówiąc robi różne głupoty po to, by przypodobać się wyborcom. W Polsce proces inwestycyjny dwa około dwa lata. Zatem zanim wójt coś sensownego postanowi i zbuduje, to kadencji może nie starczyć. A już o inwestycjach niezbędnych, ale nie popularnych nie ma co mówić. Dwie kadencje po siedem lat to czas na zaplanowanie i realizację trudnych i długotrwałych inwestycji. Zresztą nie wymyślam tu prochu. Tak jest w Niemczech i się sprawdza. Tymczasem pomysł PiS-u na dwie kadencje, maksymalnie pięcioletnie, nie poprawia niczego i przed żadnymi wypaczeniami nie zabezpiecza.

To chyba efekt wyobrażeń o samorządzie Jarosława Kaczyńskiego, który nie raz pokazał, że samorządu nie rozumie i nie docenia. Kaczyński narzucił PiS-owi postrzeganie nie tylko samorządu, ale i całego państwa nie jako mechanizmu, którym powinni rządzić zasady uniemożliwiające lub chociaż ograniczające powstawanie korupcji, przerostów biurokracji i innych patologii. Mówiąc trochę złośliwie w PiS widzą to trochę po stalinowsku, czyli nie ważne mechanizmy i zasady, ważne kto obsadza stanowiska, czyli po stalinowsku “kadry decydują o wszystkim”. Po tym widać, że plany PIS-u ograniczenia liczby kadencji nie mają na celu wzmocnienia i rozwoju samorządu. Trzeba przyznać rację tym, którzy uważają, że chodzi o otwarcie drogi pisowskim kandydatom, którzy inaczej mieliby mniejsze szanse na wygranie wyborów. Gdyby PiS-owi rzeczywiście zależało na wzmocnieniu samorządności, to wziąłby się za likwidację powiatów, bo to jest wyjątkowo marnotrawna i niepotrzebna struktura. Jestem w stanie to udowodnić. Robię to od lat. Jednak Kaczyński i cały PiS o tym ani słowa. Plany poszerzenia granic Warszawy są dodatkowym i wyjątkowo karykaturalnym potwierdzeniem tego, co wcześniej napisałem. A Państwo uważacie, że PiS chce dobrze dla samorządów?

Andrzej Szlęzak

za: fb.

[Głosów: 0   Average: 0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *