Szlęzak: Czy Jarosław Kaczyński wybaczy veto?

Po tygodniu od weta prezydenta Dudy do ustaw dotyczących ustroju sądownictwa można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że nie było to żadne wydarzenie o historycznej randze. Potwierdza się część mojej diagnozy z wcześniejszego wpisu. Ani PiS-owi na czele z Jarosławem Kaczyńskim, ani prezydentowi Dudzie nie chodziło i nie chodzi o naprawę funkcjonowania sądownictwa. Tu chodzi o władzę, władzę nagą i bezwstydną, a nawet wulgarną. Miejscami wkrada się tu obawa przed ewentualną odpowiedzialnością. Tej można się dopatrzyć w zachowaniu prezydenta Dudy. Już kilka razy pisałem, że Kaczyński przez prawidłowe funkcjonowanie organów państwa rozumie obsadzenie ich posłusznymi sobie ludźmi. Z kolei Andrzej Duda albo bardziej jego otoczenie, zrozumieli, że podpisanie wszystkich ustaw, to definitywny koniec nawet tylko marzeń o odegraniu jakiejkolwiek samodzielnej roli. Dlatego zachował się w myśl zasady i rubla zarobić, i cnoty nie stracić, czyli postawić się Kaczyńskiemu, ale nie spalić wszystkich mostów i dlatego jedna ustawa została podpisana.

W powstałej sytuacji widać, że obie strony są na siebie skazane. PiS bez podpisywania ustaw przez prezydenta Dudę nie przerobi państwa na swoją modłę, a prezydent Duda bez poparcia PiS-u nie wygra wyborów na następną kadencję. W tym momencie pojawia się bardzo silny wątek osobistych ambicji. Widać, że będą one mieć zasadniczy wpływ na dalszy rozwój wydarzeń. Wygląda na to, że Jarosław Kaczyński został boleśnie zraniony w swoim przekonaniu o niepodważalnym przywództwie. Po jego ostatnich wystąpieniach widać również, że jest nie tylko pamiętliwy, ale wręcz mściwy. Wątpliwe więc, że podaruje Dudzie wstrzymanie najważniejszych dla niego zmian w państwie. Prezydent Duda, ze strzaskaną ambicją samodzielnego polityka i strachem przed odpowiedzialnością, rozpaczliwie walczy o zdobycie choć trochę niezależnej pozycji. Wetując dwie ustawy w jakimś stopniu ją zdobył, przynajmniej do końca kadencji. Jeżeli jednak chce myśleć o drugiej kadencji, to szybko musi pokazać, że nadal jest gotów akceptować nawet najbardziej karkołomne pomysły PiS-u. Szykuje się więc bezwzględna i podstępna rozgrywka o władzę, podszyta wybujałymi ambicjami i tylko przez przypadek może wyniknąć z tego coś pożytecznego dla tych, którzy zapamiętale kibicują jednej albo drugiej stronie.
A Państwo sądzą, że tu na prawdę chodzi o lepsze funkcjonowanie państwa?

Andrzej Szlęzak

za: fb

[Głosów:3    Średnia:4.3/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *