Szlęzak: Karanie za (głupie) poglądy?

Polska polityka w stosunku do Ukrainy przetacza się od zdrady do głupoty. Zdradą była i jest zgoda, a nawet akceptacja na “banderyzację” polityczną Ukrainy. Głupotą jest próba odwetu z polskiej strony metodami, którymi banderowscy politycy na Ukrainie posługują się w stosunku do Polaków. Tworzenie listy Ukraińców, którzy za propagowanie banderyzmu mają mieć zakaz wjazdu do Polski i próba penalizowania głoszenia ideologii OUN – UPA niczego nie zmienią, a przede wszystkim nie spowodują, że wpływy banderyzmu na Ukrainie osłabną. Zapewne stanie się wręcz przeciwnie. Zapewniam, że wiem, co piszę. Wspomniane posunięcia sprowadzają polską politykę do poziomu zwolenników banderyzmu na Ukrainie. Nie chodzi przy tym o pokazywanie intelektualnej i moralnej wyższości. Chodzi o to, żeby nasze jednoznaczne potępienie banderyzmu nie prowadziło do zaostrzania relacji polsko – ukraińskich, choć to coraz trudniejsze. Polska polityka powinna zmierzać do tego, by Ukraińcy zrozumieli i uznali nasze racje bez rzucania ich na kolana. Dlatego pan Włodzimierz Witrowycz powinien mieć prawo wjazdu do Polski, ale żadna uczelnia czy inna instytucja nie powinna go tu zapraszać jako historyka, czy szefa ukraińskiego IPN-u. Pan Wiatrowycz powinien mieć prawo wjazdu do Polski jako osoba prywatna po uprzednim sprawdzeniu czy jego obecność nie zagraża porządkowi prawnemu Rzeczpospolitej. Co więcej, pan Wiatrowycz powinien mieć prawo głosić na terenie Polski swoje kłamstwa na temat działalności OUN – UPA. Powinien mieć w Polsce prawo wydawania o tym książek. Dlaczego? Po prostu dlatego, że Polska to wolny kraj w którym działają instytucje i nie brak niezależnych osób, które albo mają ustawowy obowiązek, albo osobiście im na tym zależy, żeby żaden Wiatrowycz nie zakłamał prawdy o zbrodniach OUN – UPA na Polakach.

Zamiast odwetu, który poza mściwą satysfakcją nic nie daje, potrzeba wspomagania na Ukrainie środowisk, niezależnych mediów, wydawnictw i naukowców, którzy nie chcą budować ukraińskiej świadomości narodowej na micie założycielskim banderyzmu. Dla nich powinny być otwarte polskie uczelnie. Oni powinni być promowani przez polski rząd i parlament. Dla nich powinny być stypendia i w Polsce, i na Ukrainie. Jak dotąd nic takiego nie ma miejsca. Głupotą jest karanie za głoszenie nawet najbardziej obrzydliwych poglądów jeżeli nie są podżeganiem do łamania prawa. Państwo dowodzi swojej siły, a naród mądrości jeżeli swoboda głoszenia takich poglądów nie narusza porządku w państwie i nie deprawuje narodu, bo mają w sobie taki potencjał intelektualny i moralny, żeby bez przemocy w jakiejkolwiek postaci skutecznie się temu przeciwstawić. Owszem, można mieć wątpliwości czy obecne państwo polskie ma w sobie taki potencjał.

A Państwo uważacie, że taki potencjał w Polsce jest?

Andrzej Szlęzak

za: facebook

[Głosów:9    Średnia:2.6/5]

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *