Szlęzak: Kto będzie wisiał, ten nie utonie

Najpierw Grzegorz Braun krzyknął z trybuny sejmowej do ministra zdrowia, że będzie wisiał. Wywołało to oburzenie przede wszystkim wyrażane oficjalnie. Nieoficjalnie było już różnie. Potem przyłapano polityków z przeciwnych obozów na imprezie u dziennikarza mającego opinię niezależnego i zazwyczaj w swoich programach przeczołgującego mniej rozgarniętych polityków. To również wywołało oburzenie do tego stopnia, że Donald Tusk, jako przywódca Platformy Obywatelskiej, oficjalnie dał do zrozumienia, że co najmniej skarci polityków PO, którzy wzięli udział we wspomnianej imprezie.
.
Zastanawiam się co te wydarzenia mówią o poziomie kultury politycznej w Polsce. Poziom tej kultury uważam za niski, więc czy to, co się stało, jak i to, jak się to komentuje, wpływa na podniesienie czy też obniżenie poziomu tej kultury? Na pozór wydaje się, że wołanie polityka do polityka, że będzie wisiał w żaden sposób nie może podnieść poziomu kultury politycznej. Z kolei politycy, którzy na co dzień nie szczędzą sobie ostrych określeń, spotykając się na przyjęciu i przepijając do siebie, zdają się ten poziom podnosić. W kształtowanych u nas wyobrażeniach o tym, czym jest kultura polityczna, obraz polityków nawet ze skrajnie przeciwnych obozów, ale potrafiących przynajmniej po koleżeńsku rozmawiać w różnych sytuacjach, ma być dowodem, że kultura polityczna ma się dobrze. Można zatem wywnioskować, że jeśli obyczaje polityczne łagodzą partyjne animozje i osobiste niechęci, to kultura polityczna jest na wysokim poziomie.
.
Sądzę, że powyżej trafnie opisałem jeden z ważnych aspektów kultury politycznej, ukształtowanej ogólnie mówiąc w zachodnim kręgu kulturowym. Mam jednak jeden zasadniczy zarzut do tak rozumianej kultury politycznej w kontekście sytuacji w Polsce. Pewnie w zachodniej kulturze politycznej oficjalną politykę traktuje się trochę jak teatralne przedstawienie, w którym bohaterowie muszą na siebie pokrzyczeć, ale w gruncie rzeczy nie mają zamiaru robić sobie krzywdy. Dobrze wiedzą, że dziś rządzą, ale jutro mogą być w opozycji i odwrotnie. Zatem trzeba starannie odegrać swoją rolę, by nie stracić wiarygodności u wyborców, ale i politycy, i ich wyborcy wiedzą, że to w dużej mierze konwencja przedstawienia teatralnego.
.
Inaczej jest w Polsce, zwłaszcza w obecnym czasie. Niestety u nas nie ma żadnej umowności czy teatralnej konwencji w prowadzeniu walki politycznej. Obowiązuje zasada maksymalnego zohydzenia politycznego przeciwnika i trzeba przyznać, że to się znakomicie udaje, zwłaszcza wśród wyborców przeciwnych obozów politycznych. W takich sytuacjach najczęstszą i najszybszą ofiarą jest prawda. Co prawda sama prawda rzadko była celem dociekań w polityce, a już nigdy nie była celem działań politycznych, gdyż od wielu stuleci polityka kładzie się do łóżka z kompromisem. Tymczasem nie było i nie ma takiego łóżka, w którym kompromis pomieściłby się z prawdą. Zatem od dawna słyszymy, że po jednej i po drugiej stronie politycznej barykady działają sami ludzie nikczemni, a konkretniej kłamcy, złodzieje i co tam jeszcze najgorszego da się powiedzieć o osobach nieudolnie rządzących państwem. Co więcej, są na to dowody.
.
W tym świetle w naszej, polskiej sytuacji takie przepijanie do siebie na jakiejś imprezie trudno uznać za przejaw wysokiego poziomu kultury politycznej, ale zdecydowanie za relatywizowanie i nawet fałszowanie istoty dziejącego się sporu politycznego i jego konsekwencji moralnych.
Trochę się w różnych kręgach politycznych obracałem i wiem, że to pole grząskie, niejednoznaczne, pełne niuansów, dyplomatycznych wygibasów, ale nie zdarzyło mi się, żebym popijał z ludźmi uważanymi przeze mnie za nieuczciwych, a tym bardziej za nikczemnych. Jeśli byłem w stanie wcześniej dowiedzieć się, że tacy ludzie będą, to wolałem na takiej imprezie się nie pojawiać. Jeśli to się nie udało, to po prostu takich ludzi na takich imprezach unikałem.
.
Zapewne mój wniosek będzie dla wielu szokujący, ale w konsekwencji powyższych rozważań mniejsze straty dla poziomu kultury politycznej miała wypowiedź Grzegorza Brauna niż przepijanie do siebie polityków PO i PiS na imprezie u niezależnego (?) dziennikarza. Życzenie Brauna o powieszeniu ministra, mimo że bardzo brutalne ma według mnie poważne uzasadnienie, ale niemal żadnych szans na realizację. Z kolei zapowiedzi polityków PO o rozliczeniu polityków PiS-u za ewidentne łamanie prawa w świetle imprezowego przepijania do siebie wiarygodne nie są, a to ich realizacja pokazywałaby, że kultura polityczna ma się w Polsce dobrze. W końcu bardzo ważnym wskaźnikiem poziomu kultury politycznej jest dotrzymywanie przez polityków deklaracji o rozliczeniu łamania prawa przez rządzących i rozliczanie przez wyborców tych polityków, którzy takich deklaracji nie dotrzymują. Jak z tym jest w Polsce każdy widzi.
.
A Państwo wyobrażacie sobie, że za jakiś czas Grzegorz Braun na jakiejś imprezie przepija do owego ministra zdrowia?
Andrzej Szlęzak
za: FB

Komentarz
Udostępnij
Facebook

2 thoughts on “Szlęzak: Kto będzie wisiał, ten nie utonie”

  1. (…)Na pozór wydaje się, że wołanie polityka do polityka, że będzie wisiał w żaden sposób nie może podnieść poziomu kultury politycznej.(…)
    To wykroczyło po za granicę kultury politycznej… grożby śmiercią wobec ministra konstytucyjnego podpadają pod art. 224 KK.

    (…)Można zatem wywnioskować, że jeśli obyczaje polityczne łagodzą partyjne animozje i osobiste niechęci, to kultura polityczna jest na wysokim poziomie.(…)
    Można wywnioskować, że to co dzieje przy kamerach to wyreżyserowany cyrk dla gawiedzi…

    (…)Niestety u nas nie ma żadnej umowności czy teatralnej konwencji w prowadzeniu walki politycznej.(…)
    Miała być Cela+ i co? Nawet Nowaka szybciej wypuścili jak wsadzali…

    (…)Co prawda sama prawda rzadko była celem dociekań w polityce, a już nigdy nie była celem działań politycznych, gdyż od wielu stuleci polityka kładzie się do łóżka z kompromisem.(…)
    Bo celem dociekań polityki nie jest prawda tylko interes.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *