Szlęzak: Lewica zaszła PiS od tyłu

Kilka dni temu przeczytałem wykład Chantal Delsol o cywilizacyjnej zmianie w Europie, czyli o upadku Europy fundowanej na chrześcijańskim systemie wartości. Wykład wywarł na mnie duże wrażenie. Myśli o tym jakoś tak pomieszały mi się z moim ostatnim tekstem, że z tego melanżu dziejowego fatalizmu, roztoczonego przez francuską filozofkę i moich dywagacji o sojuszu PiS-u z Lewicą w sprawie przyjęcia finansowego projektu Unii Europejskiej, zwanego planem odbudowy po epidemii koronawirusa, wyłania się obraz zupełnie przeciwny do tego, co się o tym powszechnie sądzi w Polsce. To powszechne mniemanie jest takie, że Lewica wpadła w sidła PiS-u, który miliardy z planu odbudowy zamieni w wyborcze zwycięstwo, a Lewicę oszuka. Jeszcze bardziej powszechne mniemanie, to to, że ów plan odbudowy to ogromna szansa dla Polski na różne impulsy rozwojowe. Dodatkowo oprócz tego planu ma nie być żadnej innej możliwości podniesienia się z zapaści wywołanej koronawirusem i przygotować na kolejne – ponoć nieuchronne – fale różnych epidemii.
Od opublikowania ostatniego tekstu trochę się dowiedziałem i o unijnym planie odbudowy i o porozumieniu między PiS-em i Lewicą. Wszystko to lokuje mi się w kontekście wykładu Chantal Delsol, którego konkluzję można zawrzeć w zdaniu, że upadek Europy opartej na chrześcijańskim systemie wartości jest tak daleko posunięty, iż już nieuchronny. Wychodzi z tego dość logiczna całość, w której porozumienie PiS-u z Lewicą, to nadal głównie partyjny geszefet, ale jego ostatecznym zwycięzcą nie będzie PiS, a Lewica. Prawdopodobnie liderzy obu ugrupowań nie widzą tego w tych kategoriach. To zwycięstwo będzie ideologiczne, potem polityczne i na końcu finansowe i ta kolejność nie jest przypadkowa. Być może PiS dzięki tym pieniądzom jakoś utrzyma się u władzy, ale przyjmując warunki narzucone przez Unię Europejską, zakuje się w tyle łańcuchów, że nie będzie miał niemal żadnej swobody ruchów. Już teraz w polityce unijnych instytucji, wspartej polityką poszczególnych państw, stanowiących większość, zaczyna dominować zasada, że pieniądze dostaje się za akceptację “unijnego systemu wspólnych wartości”, co oznacza szereg światopoglądowych zmian, które tak się składa, że promuje światopoglądowa lewica i w Europie, i w Polsce. Uważam, że ten plan odbudowy radykalnie przyspieszy te procesy. Pewnie za dwa lata Lewica w Polsce jeszcze w tym ideologicznym wymiarze nie będzie tryumfować, ale za cztery lata już tak. Narzucenie pisowskiemu rządowi zgody na przykład na homoseksualne małżeństwa i tym podobne warunki będzie skutkować politycznym sukcesem Lewicy, a ten przerodzi się w opanowanie finansów państwa, o ile jeszcze takie będą. Wcale nie jest wykluczone, że po rozwinięciu całego systemu unijnego planu odbudowy, okaże się, iż o całości albo prawie o całości finansów państwa polskiego będzie się decydować w Brukseli. Wygląda na to, że siłom politycznym opowiadającym się w Polsce za przyjęciem planu odbudowy, to nie przeszkadza, o ile Bruksela pozostawi im tyle środków, by sowicie opłacać partyjne aparaty wraz z rodzinami na państwowych i może samorządowych stanowiskach. Dolewając jeszcze trochę żółci można dodać, że takie rozwiązanie ma dla czołowych sił politycznych w Polsce same zalety. Od 1989 roku źle lub bardzo źle radzą sobie z finansami państwa. To niech w takim razie zajmą się tym urzędnicy w Brukseli, ale niech zostawią do dyspozycji tyle, żeby dobrze i wygodnie się żyło w imię wspólnej Europy. I Bruksela zostawi im tyle pieniędzy, oczywiście nie bezwarunkowo.
Nie znam na tyle czołowych polityków Lewicy, by posądzać ich o tak dalekosiężne myślenie, ale wygląda na to, że likwidacja resztek niezależności obecnej formy polskiej państwowości za cenę wprowadzenia w jej porządek prawny forsowanych przez nią postulatów światopoglądowych, jest dla nich jak najbardziej do przyjęcia. Czy jest to świadome dążenie polityków Lewicy czy nie, to porozumienie z PiS-em będzie skutkować ostatecznym sukcesem. Zatem staje się całkowicie zrozumiałym, że w strategicznym interesie Lewicy nie było branie udziału w obalaniu rządu PiS-u. Po obaleniu rządu Mateusza Morawieckiego polityczną inicjatywę dzierżyłaby Platforma Obywatelska z którą trzeba by się wykłócać o każdy skrawek władzy . Tymczasem PiS, spętany finansową zależnością od Unii i przerażony widmem utraty władzy, chciał nie chciał zrobi wprost lub nie wprost wszystko czego w sferze światopoglądowej zażądają siły polityczne sterujące Unią Europejską. To w końcu i tak nie uchroni go przed tej władzy utratą. W ten sposób realna władza, jak dojrzały owoc, sama wpadnie do fartuszka Lewicy. I tak to łapał kozak tatarzyna, a tatarzyn za łeb trzyma.
Widzę tu historyczną analogię do niedawnej rocznicy uchwalenia Konstytucji Trzeciego Maja. Unijny plan odbudowy to konstytucja, czyli postęp, rozwój i europejskie wartości. Obóz popierający plan odbudowy, to stronnictwo polityczne wprowadzające Konstytucję w sojuszu z Prusami, czyli obecnie z Unią Europejską. Ówcześni przeciwnicy Konstytucji, to Targowica i stronnictwo moskiewskie, a dzisiaj “ruskie onuce” i “agenci Putina”. Czym się to skończyło wiadomo. Analogia staje się kompletna, ponieważ jak i wówczas nie było już ratunku dla Rzeczypospolitej, tak i teraz go nie widać. Trzeba jeszcze pamiętać, że pod zaborami duża część ziem polskich miała się gospodarczo zdecydowanie lepiej niż w niepodległej Polsce. Jednak tamtym Polakom niepodległość jakoś była bardziej potrzebna niż gospodarcza pomyślność zależna od zaborcy. Współczesnej większości Polaków niepodległość, a raczej jej nędzne resztki, zdecydowanie przeszkadzają w dążeniu do gospodarczej pomyślności a’la Unia Europejska. Trudno. Co robić?
A Państwo widzicie sukces Lewicy za sprawą PiS-u?
Andrzej Szlęzak
za: FB
Facebook

2 thoughts on “Szlęzak: Lewica zaszła PiS od tyłu”

  1. Tylko że większość oddaje za korzyści ekonomiczne również moją wolność, Co mam robić ?

  2. (…)Dodatkowo oprócz tego planu ma nie być żadnej innej możliwości podniesienia się z zapaści wywołanej koronawirusem i przygotować na kolejne – ponoć nieuchronne – fale różnych epidemii.(…)
    Gdyby ludzie odstawili MaBeNę* i zajrzeli do KPO* to szybko się zorientowali, że w Polska rzeczywiście jest w ruinie… chociaż za najlepsze źródło informacji o ojczyźnie uważam to co odczuwa się na swojej własnej skórze.

    * Oboma kanałami przekazu zarządza ta sama DobraZmiana. Ba! Nawet TVN cytując KPO zaznaczała (…)Nie, nie jest to atak opozycji na rząd(…). Chociaż biorąc pod uwagę, że KPO to jest dokument państwowy to jest bardziej wiarygodny.

    (…)Być może PiS dzięki tym pieniądzom jakoś utrzyma się u władzy, ale przyjmując warunki narzucone przez Unię Europejską, zakuje się w tyle łańcuchów, że nie będzie miał niemal żadnej swobody ruchów.(…)
    Jeszcze przed naciskami na czeski parlament w sprawie ichniej ustawy aborcyjnej byłem w stanie wierzyć, że DobrejZmianie faktycznie chodzi demokrację suwerenną. Swoją drogą można to traktować jako polexit z V4, a albo nawet i z Międzymorza.

    (…)Narzucenie pisowskiemu rządowi zgody na przykład na homoseksualne małżeństwa i tym podobne warunki będzie skutkować politycznym sukcesem Lewicy, a ten przerodzi się w opanowanie finansów państwa, o ile jeszcze takie będą.(…)
    (…)Tymczasem PiS, spętany finansową zależnością od Unii i przerażony widmem utraty władzy, chciał nie chciał zrobi wprost lub nie wprost wszystko czego w sferze światopoglądowej zażądają siły polityczne sterujące Unią Europejską.(…)
    Co w tym dziwnego, że rząd zafiksowany na genitaliach nie potrafi zadbać o gospodarkę narodową?

    (…)Po obaleniu rządu Mateusza Morawieckiego polityczną inicjatywę dzierżyłaby Platforma Obywatelska z którą trzeba by się wykłócać o każdy skrawek władzy .(…)
    Po co PO ma przejmować teraz władzę, jak może pozwolić PIS’owi powtórzyć to co swego czasu zrobił AWS, czyli samemu się wykończyć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *