Matuszewski: Prezydent – ale czyj?

Wybory na urząd prezydenta Francji są zatem za nami. Mam wrażenie, że ich rezultat nie przyniósł zaskoczenia. W moim przypadku – proszę wybaczyć wtręt osobisty – pogłębił on natomiast poczucie beznadziei w odniesieniu do sytuacji panującej obecnie w kraju, który dawniej określano mianem najstarszej córy Kościoła. Co do samego wyniku: Marie Le Pen zdobyła w trakcie tych wyborów bardzo wysokie poparcie w turze pierwszej, ale potem różnica między nią a wybranym wczoraj prezydentem – elektem wyniosła 66.1% do 33.9%. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że […]