Ukraiński rewizjonizm – MSZ uspokaja, ale umywa ręce

Nie inaczej jest z problemem ukraińskim. Uwagę środowisk kresowych zwróciło ostatnio organizowanie się rewizjonistów i zapowiedź wystąpienia przez nich z ewentualnymi roszczeniami wobec Polski za majątki pozostawione przez osoby podlegające wymianie ludności po drugiej wojnie światowej. W odpowiedzi na oświadczenie wystosowane w tej sprawie do ministrów spraw zagranicznych i Skarbu Państwa (http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=4199) przez senatora PiS, Lucjana Cichosza, odpisał Jan Borkowski, sekretarz stanu w MSZ, prezentując stanowisko tyleż czujne, co bezradne:

„Ministerstwo Spraw Zagranicznych stale monitoruje sytuację na Ukrainie, w tym położenie mniejszości polskim i z dużym zaniepokojeniem przyjmuje wszelkie przejawy odradzania się ukraińskiego nacjonalizmu i rewanżyzmu, zwłaszcza gloryfikację OUN/UPA. Ministerstwo odnotowuje, iż Zachodnia Ukraina jest rejonem, w którym żywe są tendencje narodowe, a nawet nacjonalistyczne. Sygnalizujemy władzom ukraińskim nasze zaniepokojenie tymi tendencjami, które mogłyby niekorzystnie wpłynąć na stosunki polsko–ukraińskie. Podejmowane są również interwencje i sprostowania w wypadku publikacji w mediach materiałów nieprawdziwych bądź tendencyjnie nieprzychylnych. Pragnę podkreślić, iż w każdym przypadku utrudniania przez Polaków z należnych im praw, jako osób należących do mniejszości narodowej, MSZ podejmuje odpowiednie interwencje. Trudniejsze problemy poruszane są w rozmowach polsko–ukraińskich na różnych, w tym najwyższych szczeblach władzy państwowej.

Niezależnie od stałego reagowania na nieprzychylne nam akty niektórych środowisk ukraińskich, MSZ prowadzi działania skierowane na przedstawieniu ukraińskiej społeczności polskiego punktu widzenia naprawdę historyczną. W tym celu minister R. Sikorski wspólnie z Ministrem SZ Ukrainy powołał 25 lutego Polsko–Ukraińskie Forum Partnerstwa, zadaniem którego jest szerzenie dialogu między obu społeczeństwami dotyczącego trudnych tematów ze wspólnej historii, ale także tożsamości i roli Polski i Ukrainy we współczesnej Europie i świecie (…) Należy jednak podkreślić, że na Ukrainie nadal trwają wewnętrzne dyskusje i spory wokół znaczenia UPA dla niepodległości Ukrainy i jej terroru wobec ludności polskiej na Wołyniu Jedne środowiska gloryfikują żołnierzy UPA, inne uznają tę wojskowo–polityczną organizację za zbrodniczą i odpowiedzialną za przestępstwa popełnione na ludności cywilnej. W tym kontekście pragnę zauważyć, że zmiana nastawienia części ukraińskiego społeczeństwa do tematów związanych z przeszłością obu narodów nie jest sferą, w której pożądany skutek przynoszą działania klasycznej dyplomacji. Poprawa może nastąpić jedynie w wyniku jak najszerszego upowszechnienia wiedzy historycznej i informowania o stanowisku Polski. (…)

Odnosząc się do problematyki przesiedleń z lat 1944–46 (…) należy stwierdzić, że w świetle prawa międzynarodowego brak podstaw do skutecznego występowania z roszczeniami przeciwko Polsce przez osoby, które na podstawie układu z 1944r. zostały przesiedlone na terytorium Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej”.

Minister Skarb, Aleksander Grad wskazał natomiast, że nie czuje się właściwy do rozpatrywania kwestii ewentualnych roszczeń ukraińskich, nie wykluczył jednak, że postępowania restytucyjne w takich przypadkach mogą toczyć się przed sądami powszechnymi. W tym punkcie warto podkreślić, że problem ten (z prawnego punktu widzenia) został w sposób wyczerpujący rozstrzygnięty w uznawanych tak przez stronę polską, jak i ukraińską układach międzynarodowych. Chodzi m.in. o umowę między RP, a ZSSR o polsko–sowieckiej granicy państwowej z 16 sierpnia 1945r. oraz układ z 9 września 1944r. pomiędzy PKWN, a rządem Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej odnośnie transferu ludności dokonywanego (co ważne) za rekompensatą za utracone mienie. Art. 1 tego układu przewidywał wypłatę odszkodowania przez państwo przyjmujące danego obywatela.

Jak było z wykonaniem tych zapisów w Polsce – wiedzą przede wszystkim Zabużanie i ich potomkowie. Na początku tego roku w Urzędach Wojewódzkich na rozpatrzenie czekało jeszcze 70.730 wniosków o potwierdzenie prawa do rekompensaty określonego ustawą z 8 lipca 2005r., a wydano jedynie 20.246 decyzji w takich sprawach, opiewających łącznie na kwotę 1.678.100.000 zł. Po stronie ukraińskiej regulacja układowa o treści „Rząd Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad oświadcza, że ewakuowanych na terytorium Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad rozmieszcza się zgodnie z ich życzeniem, albo w gospodarstwie kołchozowym, albo wydziela im się ziemię dla prowadzenia indywidualnego gospodarstwa w rozmiarach nie mniejszych od tych, których korzystali oni do czasu ewakuacji, lecz nie wyżej 15 ha na jedno gospodarstwo. Włościanie, którzy przesiedlają się na terytorium Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad, jeżeli nawet nie mieli ziemi w chwili ewakuacji, to na ich życzenie otrzymają przydział ziemi na zasadach ogólnych” – była już zupełnie martwa, zwłaszcza jeśli chodzi o prawo do wyboru formy gospodarowania i poszanowania własności prywatnej. Nie zmienia to jednak faktu, że ewentualne poszukiwanie zadośćuczynienia za niedotrzymanie zobowiązań wobec ukraińskich repatriantów – winno być skierowane przeciw władzom w Kijowie, a nie w Warszawie.

Ba, cóż z tego jednak, jeśli z powodów czysto politycznych ukraińskie ziomkostwa wolą przekonywać swych rodaków, że to Polska jest im coś winna, zaś w obecnych realiach ekonomicznych na Ukrainie to „coś” może oznaczać nawet zwrot pozostawionych przed 66 laty majątków. Uspokajające stanowisko polskich MSZ i MSP nie może więc być w pełni satysfakcjonujące, oznacza bowiem w istocie, że rząd RP biernie czeka, aż ktoś mu konkretne żądania majątkowe postawi. I choć wówczas (miejmy nadzieję) je odrzuci – to może już być za późno na jakiekolwiek zdecydowane działanie, czy nacisk dyplomatyczny. Jest zresztą coś rozczulającego w stanowisku szefa dyplomacji, który przekonuje, że dyplomacja tym razem nie zadziała… Skoro tak uważa, to może z takim poczuciem bezradności nie powinien pełnić swojej funkcji?

Tym bardziej, że cel polityki polskiej w odniesieniu do Kijowa wydaje się jasny. Strona ukraińska powinna jasno wypowiedzieć się na temat propagandy rewanżystów, potwierdzając wyrzeczenie się (w imieniu swoim i swoich obywateli) jakichkolwiek roszczeń majątkowych wobec Polski. Można zauważyć, że jeśli przy tej okazji postanowi dodatkowo wynagrodzić dawnym repatriantom poniesione przez nich straty i niewygody – tym szybciej rozbroi propagandę szowinistyczną. Będzie to jednak działanie z zakresu polityki wewnętrznej naszego wschodniego sąsiada. Polityki, która powinna być monitowana na poważnie, a nie tylko w pacyfikacyjnych komunikatach ekipy Radka Sikorskiego.

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Ukraiński rewizjonizm – MSZ uspokaja, ale umywa ręce”

  1. Swego czasu w Warszawie mozna bylo kupic koszulki z mapa Polski z okresu 1921-1939. Biorac pod uwage ze moi przodkowie mieszkali na Warmii jeszcze przed 1772, co by wyrazalo ewentualne kuno takiej koszulki przeze mnie? Chcialbym tez poinformowac ze Olsztyn stal sie miastem w wiekszosci niemieckim od lat ’80 XIX wieku, po parusetletniej dominacji polskojezycznych.

  2. W „Kronice” wypedzen, umieszczonej na stronie Centrum Przeciwko Wypedzeniom umieszczono informacje o 160 tys. Ukraincach „wypedzonych” przez Polakow (http://www.z-g-v.de/aktuelles/?id=58). O Polakach wypedzonych przez Ukraincow, jak i Ukraincach wypedzonych przez Niemcow, tworcy kroniki jakos zapomnieli… Akcja propagandowa wiec juz trwa. Polska nie jest panstwem suwerennym, powiedzmy wreszcie to glosno. Panstwo suwerenne potrafi dbac o swoje interesy.

  3. też mi wniosek… nieumiejętność dbania o własny interes nie jest wynikiem braku suwerenności, tylko wrodzonej, nieusuwalnej skłonności do niezorganizowania. nie szukamy winnych na zewnątrz, szukamy ich w środku, HELOŁ!

  4. W tekście brakuje mięsa, czyli tego, czego konkretnie oczekuje Pan od polskich władz. Proszę napisać: „moim zdaniem należałoby zastosować instrumenty XYZ, co prawdopodobnie wywołałoby reakcję ABC”.

  5. apropos Polskiego Lwowa. Co jeśli zwrot jest niemożliwy ponieważ Polskiego Lwowa już niema? Co jeżeli Polskie Lwów został zamordowany przez Stalina? Pomyślcie-Nasza inteligencja została usunięta(wyjechała na Śląsk), polska ludność usunięta (omijając chlubne wyjątki). Co jeśli niema już Lwowa a jest Lviv? POzatym wyobraźmy sobie ,że jednak przesuwamy Granice. mamy dokonać rekolonizacji? Kto tam pojedzie? Co z obecnie tam mieszkającymi? Jeśli miałby nastąpić zwrot to Lviv najpierw musiałby stać się znów Lwowem a taką transformację widzę w czarnych barwach

  6. Panie Alku: „cel polityki polskiej w odniesieniu do Kijowa wydaje się jasny. Strona ukraińska powinna jasno wypowiedzieć się na temat propagandy rewanżystów, potwierdzając wyrzeczenie się (w imieniu swoim i swoich obywateli) jakichkolwiek roszczeń majątkowych wobec Polski”. To nie jest konkret?

  7. @ Konrad Rękas – Czy Pan przeczytał mój komentarz? Cel jest jasny i jasne jest to, co powinna zrobić strona ukraińska, ale Pan narzeka głównie na działalność rządu polskiego. Dlatego pytałem o to: czego oczekuje Pan od rządu polskiego? jakich instrumentów/narzędzi powinien użyć rząd polski? i jaki efekt Pan przewiduje? Przecież może się zdarzyć, że na telefon z polskiego MSZ Kijów odpowie, że Ci od pozwu to wariaci, a oni się wariatami nie będą zajmować, bo wszystko regulują umowy. Mogą też oznajmić, że każdy głupi ma prawo do złożenia głupiego pozwu, którego odrzucenie leży jednak w kompetencji sądu, a nie innych władz. Pan myśli, że Janukowicz na telefon z polskiego MSZ wypłaci im odszkodowania? Dlatego pytam jakich środków nacisku chce Pan użyć z pozycji MSZ.

  8. Przeczytałem, Panie Alku, dlatego jestem zdziwiony Pańskim pytaniem. Wachlarz możliwości dyplomatycznych jest spory: od nieoficjalnych, opartych na wspólnocie interesów między obecnymi władzami ukraińskimi a Polską w zakresie ograniczania wpływów i zwalczania szowinistów (stąd sugestia, aby to władze w Kijowie odcięły ich od wpływów społecznych choćby poprzez zajęcie się problemem prawdziwych czy urojonych krzywd związanych z odszkodowaniami za przesiedlenie), po oficjalne – czyli jasne wyartykułowanie polskiego oczekiwania na ukraińskie stanowisko w sprawie żądań rewizjonistów. Popularną ostatnio formą dyplomatyczną jest w tym zakresie zdaje się nota dyplomatyczna 😉 Co powinien zrobić polski rząd wydawało mi się czytelnie wyrażone w tekście.

  9. Nota akurat wiele im zaszkodzi ;). Reklamę by zrobiła. Ukraina blokuje import warzyw z PL, więc nie wiem z kim oni czują wspólnotę interesów. Owszem tu sprawa jest inna, ale może Janukowicz ich potrzebuje, żeby nimi straszyć? PS. Przeprowadził Pan może rozumowanie „qui prodest”? Nie byłbym zdziwiony, gdy kiedyś się okazało, że Ci nacjonaliści nie byli tacy do końca samodzielni w działaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.