Wieczór cudów w TVN

Oglądając wieczorny blok programów emitowanych 19.03. br. w telewizji TVN doznałem dojmującego wrażenia, iż jestem świadkiem medialnego cudu. Oto w głównym wydaniu „Faktów”, w których od kilku przeszło tygodni panuje bezwarunkowe poparcie dla ukraińskiego przewrotu, dowiedzieć się mogliśmy, że w składzie nowego „proeuropejskiego” rządu znajdują się wcale licznie reprezentowani działacze banderowskiej Swobody, że są to niebezpieczni antysemici i faszyści, wrogo nastawieni do Polski. 

O wypowiedź w tej sprawie poproszono nawet ks. Isakowicza-Zaleskiego. Czyżby rodzimi „przyjaciele” Ukrainy doszli do przekonania, że po obaleniu legalnych władz i dokonaniu przewrotu politycznego, w dużej mierze rękami owych antysemitów i faszystów ukraińskich, można im podziękować? Banderowski mużyk zrobił swoje i może odejść? Wydaje się raczej, że jest dokładnie na odwrót, to ukraińscy chwalcy i spadkobiercy UPA wykorzystali naiwny liberalny i europejski salon, który gwarantował im bezwzględne poparcie, dla dokonania pierwszego etapu „nacjonalnej rewolucji”.

Kolejną cudowną przemianą była rozmowa Moniki Olejnik z Włodzimierzem Cimoszewiczem w „Kropce nad i”. Miła wymiana inwektyw pod adresem Władimira Putina, w których porównanie do Hitlera należało do najłagodniejszych, przerwana została w pewnym momencie przez prowadzącą pytaniem, czy w świetle tego co się dzieje na Krymie rozmówca nie uważa, że na wydarzenia z 10 kwietnia 2010 r. nie należy spojrzeć inaczej? Czy nie jest możliwe, że to Putin zamordował polskiego Prezydenta i 95 osób należących do polskiej elity? Absurdalność ale i niebezpieczeństwo podobnej sytuacji, w której czołowe medium zwalczające w Polsce teorie smoleńskie może stać się na nie podatne, polega na tym, że połowa narodu już w nie wierzy (PiS z przyległościami), co natomiast będzie, gdy uwierzy w nie także i druga połowa Polaków (PO z przyległościami)?

Wreszcie na koniec, sytuacja może najmniej spektakularna, ale również godna odnotowania. W rozmowie prowadzonej w ramach „Faktów po faktach” Roman Giertych włączył się do medialnego chóru krytyków Putina, stwierdzając m.in. duże osłabienie pozycji Rosji po aneksji Krymu, co wobec faktu przyłączenia dwóch milionów obywateli oraz przejęcia ważnego pod względem strategicznym terytorium brzmi dosyć kuriozalnie. Giertych podkreślił także, że Rosja posiada „jedynie” drugą armię świata i w potencjalnym starciu ze Stanami Zjednoczonymi nie ma szans. Giertych nie omieszkał obrzucić przy tym błotem rosyjskich mediów, stwierdzając, że często je ogląda i prezentują one „obrzydliwą propagandę” (w odróżnieniu od mediów w Polsce oczywiście). Przez szacunek dla ważnego dla narodowców nazwiska nie będę przytaczał w tym miejscu licznych wypowiedzi byłego lidera LPR-u z czasów, gdy był jeszcze zwolennikiem tego, aby Polska współpracowała ściśle z Rosją miast bycia podnóżkiem USA.

Niejako na marginesie też trudno nie odnieść wrażenia, że wszyscy komentatorzy bieżących wydarzeń na Ukrainie deklarują się jako przyjaciele Rosji, na czele z Adamem Michnikiem, odżegnując się od łatki rusofobów. Ich ideałem jest jednak Rosja mała, podzielona, w pełni uzależniona od Zachodu, rządzona przez ludzi pokroju Chodorkowskich i Bierezowskich. Z całą pewnością z ich punktu widzenia byłby to prawdziwy cud.
Maciej Motas
Nr 13-14 (30.03.-16.04.2014)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Wieczór cudów w TVN”

  1. Teraz dopiero widać, jak naiwni byli zwolennicy LPRu … To samo z PiSem i innymi partiami. Po-okragostołowa sitwa przestała wreszcie udawać. Pytanie: dlaczego? Już nie muszą? Ale właśnie: dlaczego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *