Wielomski: Czy prof. Aleksander Stępkowski przestanie być wiceministrem z powodu ochrony życia?

Rzadko kiedy zdarza się na nam cytować “Gazetę Wyborczą”. Tym razem uczynimy wyjątek, ponieważ w dniu wczorajszym pismo to ogłosiło ciekawy tekst dotyczący prawdopodobnej utraty stanowiska wiceministra spraw zagranicznych przez konserwatywnego katolika prof. Aleksandra Stępkowskiego.

“GW” donosi, że są ku temu dwie przyczyny. Po pierwsze, to prof. Stępkowski miałby być inicjatorem zaproszenia do Polski Komisji Weneckiej, co dało Unii Europejskiej prawomocny pretekst do wsuwania euro-unijnego nosa w wewnętrzne sprawy prawno-polityczne Polski. Po drugie, miałaby nią być kwestia polityczno-moralna, a mianowicie katolicko-konserwatywne poglądy prof. Stępkowskiego:

Drugi powód dymisji to – według ważnego polityka PiS – zaangażowanie Stępkowskiego w działania organizacji pro-life. Konserwatywny Instytut na rzecz Kultury Prawnej “Ordo Iuris”, którego prezesem jest Stępkowski, pomagał w napisaniu obywatelskiego projektu ustawy całkowicie zakazującej aborcji, którą organizacje pro-life złożyły w Sejmie. Podpisało się pod nią pół miliona osób. Posłowie mają się nią zająć we wrześniu. Dla PiS ustawa ta jest niewygodna, bo wywołuje wielkie protesty kobiet, a PiS nie chce otwierać kolejnego frontu. Według naszych rozmówców politycy PiS próbowali wpłynąć na Stępkowskiego, by proliferzy nie składali w Sejmie projektu, ale ten się nie zgodził, co zirytowało Jarosława Kaczyńskiego.

Powód pierwszy wydaje się nam błahy. Jeśli ktoś bowiem miałby stracić swoje stanowisko za zaproszenie do Polski Komisji Weneckiej, to powinien to być minister Waszczykowski, który zadecydował o wystosowaniu tegoż zaproszenia. Niestety, nie jest to możliwe, gdyż w tej sprawie zapewne mogłaby interweniować ambasada amerykańska – minister Waszczykowski znakomicie bowiem realizuje amerykańskie interesy w Europie – a jej nacisk byłby zapewne skuteczniejszy niż 50 posłów-katolików z PiS. Taka interwencja to, jak mawia klasyk, “oczywista oczywistość” i wszyscy znamy jej powody.

Nie mamy wątpliwości, że kierownictwu PiS wszelkie katolickie i prawno-naturalne inicjatywy legislacyjne są nie na rękę. Kierownictwo tej partii wychowane jest w duchu jakobińsko-pepeesowskim, laickim, pozostając pod znaczącymi wpływami znanego polskiego wolnomularza Jana J. Lipskiego. Umie ono sprytnie posługiwać się frazeologią katolicką, aby gromadzić na swoją korzyść katolickich wyborców, ale realizacja postulatów katolickich jest dla niego mocno kłopotliwa. Zresztą znaczna część aktywu PiS, szczególnie ludzi bliskich środowisku “GP”, reprezentuje patriotyzm typu jakobińskiego: antykomunistyczny, rusofobiczny, zradykalizowany, ale całkowicie zsekularyzowany. Mając do wyboru między integralnymi katolikami, a post-jakobinami Jarosław Kaczyński z pewnością zawsze wybierze tych drugich. Zapłaci za to prof. Stępkowski. Katolicy są elektoratem PiS-u, ale nie mają na tę partię realnego wpływu.

Adam Wielomski

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *