Wielomski: Monopol państwowy kontra monopol prywatny – co je różni? Czy daje prawo cenzury? Rzuciłem wyzwanie ortodoksji rothbardystyczno-korwinistycznej

Z cyklu “Wielomski Vblog w twoim domu”: Rzuciłem wyzwanie ortodoksji rothbardystyczno-korwinistycznej. Stoję na stanowisku, że państwo powinno walczyć z monopolistami prywatnymi w sieciach społecznościowych, szczególnie na fb i YT. W tym odcinku przy okazji doniesień o zamkniętych i zablokowanych kanałach oraz profilach w mediach społecznościowych spróbuję odpowiedzieć czym różni się monopol prywatny od państwowego, a także czy można coś na to zaradzić?

 

[Głosów:6    Średnia:5/5]
Facebook

1 thought on “Wielomski: Monopol państwowy kontra monopol prywatny – co je różni? Czy daje prawo cenzury? Rzuciłem wyzwanie ortodoksji rothbardystyczno-korwinistycznej”

  1. @Econ Omedes – nie mam fb, więc pozwolę się odnieść tutaj.

    1. Na rynku samochodowym nie dochodzi do żadnych wielkich zmian. Marki, które jeżdżą po drogach są markami ustabilizowanymi i starymi. Proszę wymienić te niby nowe marki japońskie czy koreańskie. Warto podkreślić, że pozornie świeże na rynku Daewoo, które podbiło swego czasu Polskę to własność General Motors a np. Ssang-Yong jest w części wykupiony przez Daimlera i korzystają ze starych technologii Mercedesa (silniki, płyty podłogowe, skrzynie biegów etc.). Może Lexus? Przecież to jest Toyota. Tesla natomiast współpracowała z firmami brytyjskimi (np. Lotus) i miała ogromny kapitał startowy, który póki co wcale nie spowodował stabilnej pozycji marki na rynku, a ta marka ma już dobre kilkanaście lat. Jest o niej głośno przez ekscentrycznego udziałowca – Elona Muska i przez to, że “wstrzelili się” na rynek aut elektrycznych. Zobaczymy jak wytrzymają ciężar konkurencji gigantów – Mercedesa, BMW czy Volvo, które wpuściło na rynek kilka modeli hybrydowych, które finalnie mają być elektryczne. Uczciwość każe powiedzieć wprost – projekty nowe mają małe szanse powodzenia i świadczyć może o tym chociażby model polskiego super-samochodu Hussarya Arinerra, który nie cieszy się spodziewanym odzewem.

    2. Założenie konkurencyjnego dla fb czy yt portalu jest horrendalnie kosztowne. Proszę zwrócić uwagę na stawki programistów a mówimy o portalu, który ma sprawnie funkcjonować dla milionów użytkowników. Zabezpieczenia, bazy danych, stabilny kod, design – to są ogromne pieniądze. Do tego dochodzi wspominany w filmie koszt utrzymania serwerów i ich obsługi oraz reklama. To są setki tysięcy euro rocznie i tylko laik może stwierdzić, że to są niewielkie koszty i niski stopień trudności.

    3. Pełna zgoda. Właśnie tym różni się myśl wolnorynkowa Hayeka, który sensownie postrzega rzeczywistość społeczno-ekonomiczną i Rothbarda, który jest kolejnym oświeceniowym utopistą, choć deklaruje się jako przesiąknięty tradycją scholastyczną.

    Co do samego filmu – zgadzam się z tezami. Ogólnie uważam, że prawo powinno regulować działania administracji witryn dotyczące komentarzy czy materiałów użytkowników. Komentarze i takowe materiały nie są własnością serwisu, dlatego powinny istnieć narzędzia, które będą zabezpieczały użytkowników. Wszystko sprowadza się do tego, że prywatne firmy powinny mieć maksymalny zakres wolności, stworzony przez warunki prawne przy uwzględnieniu konsumenta. Sklepikarz ma prawo odmówić obsługi klienta jeśli ma takie widzimisię, bo klient na tym nie traci, ale gdy klient niejako współtworzy firmę, jak to ma miejsce z serwisami internetowymi, to sprawa wygląda inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *