Wielomski: Porażka

Wczorajszy wieczór spędziłem na imprezie powyborczej z Konfederacją. Po ogłoszeniu sondażu z wynikami o 21.00 nastroje były dwuznaczne. Wszyscy cieszyliśmy, że Konfederacja przeszła próg 5%, zdobywając 6,1%, ale też i wszyscy mieliśmy nadzieję na więcej, na 7-8, może nawet i na 10%. Dziś z rana okazało się, że rzeczywistość jest bardziej brutalna. Mniej niż 5% i polskiego Front National nie będzie, przynajmniej w tych wyborach. Wybory do PE z 2019 roku nie będą tym, czym były wybory w Dreux w 1983 roku dla Francuzów.

Wyniki wyborów są dla Polski fatalne. Nie wyślemy do Strasbourga ani jednego eurosceptycznego deputowanego, ani jednego. Nikt z Polaków nie wesprze idei Europy Narodów Marine Le Pen i Matteo Salviniego. Koalicja Europejska i Wiosna zasilą frakcje eurozentuzjastyczne, a PiS będzie udawał nadal eurosceptycyzm na użytek wyborcy krajowego. W boju o przyszłą Europę Polska nie weźmie najmniejszego nawet udziału, stając się pomagierem wszystkich inicjatyw dezintegrujących państwo narodowe. Nie będzie w PE polskich obrońców Etat-Nation, Nation-State.

Dla przyszłości sceny politycznej w Polsce nie ma też dobrej perspektywy. PO-PiS zdobył 80% głosów i pogłębił zabetonowanie sceny politycznej. Media pisowskie i liberalne wygrały tę kampanię dla powiązanych z nimi polityków. Nie udało się przebić przez tę ścianę za pomocą pracy tysięcy osób upowszechniających nasz przekaz przez media społecznościowe – jedyne nam dostępne. Mamy bez wątpienia wyborców najlepiej zorientowanych politycznie, ale brak nam tej masy wyborców infantylnych, którzy powtarzają za wielkimi mediami i niczego nie rozumieją, poza hasłami, a w demokracji to oni rozstrzygają o zwycięstwie. Jedyną alternatywą, który „suwerenny naród” był zdolny wystawić przeciwko establiszmentu PO-PiSu, okazał się być… Biedroń. A i on przecież jest produktem koncesjonowanym przez świat liberalny, ideologicznie stanowiąc jego gejowską szpicę. Jedyny mały plusik jest taki, że zatonął ostatecznie projekt Kukiz’15, czyli kandydat na koncesjonowaną przystawkę PiSu po wyborach do Sejmu na jesieni 2019.

I ostatnia refleksja, tym razem pozytywna. Mam nadzieję, że liderzy Konfederacji nie stracą głów i nie rozwalą tego projektu politycznego. 4,5% nie daje progu wyborczego, ale jeśli Wolność i Ruch Narodowy rozejdą się, to w wyborach na jesieni nie będzie żadnego sensu iść na głosowanie, gdyż rozdrobniona antyestabliszmentowa prawica będzie bez najmniejszych szans. Wiem, że po entuzjazmie i nagłej porażce wielu para opadnie i stracą entuzjazm. Ale musimy podnieść się, i utrzymać pozycję pionową. To my jesteśmy katechonem polskiego państwa narodowego.

Pamiętajcie, Jarosław Kaczyński i Donald Tusk liczą, że się załamiemy!

Adam Wielomski

[Głosów:35    Średnia:4.7/5]
Facebook

7 thoughts on “Wielomski: Porażka”

  1. W komentarzu nie odniósł się Pan wcale do tego jak jest zorganizowane środowisko Konfederacji. Niestety jest tu olbrzymi problem przywództwa. Panowie rezerwują dla siebie zachowania stricte wodzowskie (sama nazwa tej koalicji o tym świadczy). Również w Ruchu Narodowym Panowie Winnicki i Bosak mając do wyboru partię narodowo-demokratyczną (czyli szerokie otwarcie na różnorodne, często znacznie wyżej od nich stojące intelektualnie środowiska narodowe+przyciąganie każdego ideowca rozumiejącego narodową myśl polityczną i chętnego do aktywnego działania) wybierają rozwiązanie w którym chcą mieć monopol. Można powiedzieć, że jako 5 garnitur w dawnym LPR, przejęli od swojego ówczesnego wodza (dzisiaj znanego prawnika-celebryty) ręczne sterowanie i monopol w dostępie do kasy. Działacze RN, którzy efektywnie działają w tej partii często nawet nie mają możliwości uczestniczenia w wyborach władz okręgowych, gdyż nie zatwierdza się ich jako członków partii. Powyżsi poprzez odpowiednio skonstruowany statut mianują w regionach na szefów swoich pomagierów, często młodych chłoptasiów, całkowicie od nich zależnych i niemających żadnego pojęcia o tym czym jest (powinien być) ruch narodowy. (Stąd rotacji działaczy iście kopernikańska). W regionach nie mają własnych kont i cały cash płynie do W-wy. Co do Korwina i jego umiejętności ręcznego sterowania i ciągnięcia kasy z dotacji to szkoda mówić o oczywistej oczywistości. A przecież rozwiązanie jest proste. Założyć partię Konfederacja, wybrać statutowo władze ogólnopolskie i regionalne (po przyjęciu do partii wszystkich chętnych akceptujących program i statut). Następnie utworzyć regionalne profesjonalne biura, wykonujące codziennie robotę polityczną i przestrzegać statutu, aby była to partia z prawdziwego zdarzenia, a nie pralnia dla narodowo-konserwatywnych wodzów in spe. Przecież sama dotacja i utworzenie takiej partii jest o wiele ważniejsze niż posiadanie nawet kilkudziesięciu posłów robiących kilometrówki i prowadzących biura poselskie w wynajętych od swoich kochanek mieszkaniach. Myśli Pan, że ich na to stać???. Może warto zapytać???. Albo robimy sektę, albo ruch narodowo-demokratyczno-konserwatywny (co wcale nie jest sprzeczne).
    Pozostaję do dyspozycji
    Marcin Makowski
    członek Zarządu Instytutu Narodowego

  2. Porażką jest narracja typu “na jesieni nie bedzie po zo iść na wybory”. Czyli proponuje Pan “zgniłą bierność” czy rewolucję !? Demokracja jaka jest widzimy, ale jej solą są wybory. Jako Państwowiec absolutnie sprzeciwiam się takiej narracji i zniechęcaniu narodowego elektoratu do udziału w wyborach. Proszę napisać: widzicie jak mało zabrakło !!! Wasza postawa, to, że nie poszliście mogła zadecydować o przekroczeniu progu bądź nie. Konieczna jest jeszcze bardziej wytężona praca i pełna mobilizacja.

  3. Konfederacja będzie tłuc się z Kukizem. Trzeba zobaczyć, którzy kandydaci Konfederacji otrzymali jakie wyniki. Czy najmocniejsi byli korwiniści, narodowcy a może FdP? Jeśli korwniści, to może jednak powinni zerwać współpracę, bo narodowcy odstraszają im elektorat, który ucieka do Gwiazdowskiego, PO, albo nie głosuje. W ogóle, próba łączenia leseferyzmu z uniosceptycyzmem, to w polskich warunkach zajęcie karkołomne. Polska zbyt długo była zależna od ZSRR, żeby wolnorynkowcy mogli sobie pozwolić na oddalanie się od Zachodu. Jeśli zaś najmocniejsi byli narodowcy, to powinni oderwać się od Korwina, który blokuje możliwość podnoszenia haseł socjalnych. Wejdą wtedy na ścieżkę wojenną z PiS-em, który będzie próbował ich wykończyć.

  4. Witam,
    zgadzam się z komentarzami powyżej.
    Problemem jest brak dobrego wizerunku Konfederacji (bo agresywni łysole, bo agresywne przyśpiewki, bo zlepek różnych niekoniecznie spójnych narracji, bo dziwak Korwin, bo wywiady dla “Sputnika”,bo to i tamto). Wynik 4,55% w tak zabetonowanym murze medialnym i w takim duopolu partyjniackim jest mimo wszystko godnym odnotowania osiągnięciem, które trzeba zdyskontować. O Konfederacji zaczęło się mówić, miała swoje spoty wyborcze w tv publiczne, jej istnienie dotarło do milionów wyborców, to już jest jakiś zaczyn. Ale…
    Ale brakuje klarownej linii ideowej, programowej i wizerunkowej. Konfederacja może liczyć na znaczące poparcie u młodych (18-30), ale im starsze grupy wiekowe, tym bardziej sa narracją Konfederacji wystraszone, bo jej język jest tym grupom obcy.
    To trzeba zmienić, Konfederacja, jeśli chce zaistnieć, musi zmienić wizerunek i narrację. Z “narwanych pieniaczy, kiboli i ekstremistów” musi zmienić swoje postrzeganie na poważny, dojrzały ruch propolski, narodowo-demokratyczny, dbający o interesy Polaków, o rozwój i bezpieczeństwo. Pokolenia 45+ są czułe na punkcie stabilizacji, bezpieczeństwa, spokoju.
    Do nich trzeba przemawiać w kategoriach “zadbamy o dobre perspektywy i bezpieczeństwo Twoich dzieci i wnuków”. W ogóle trzeba zmienić język z negatywnego na pozytywny, z agresywnego na przyjazny.
    Konfederacja musi przestawić, co oferuje Polakom na TAK, co dla nich zrobi.
    Konfederacja musi się odciąć od wszelkich podejrzeń o “ruską agenturę”, być transparentna: kadrowo, programowo, finansowo, wyborczo.
    Oczywiście, tematy jak “447” tak, ale nie jako jedyne. Gdzie jest propozycja dla nauczycieli, dla górników, dla przedsiębiorców polskich, dla rolników? To musi wybrzmieć dobitnie, przyjaźnie, choć stanowczo.
    Gdzie te kadry narodowców, wolnościowców, proliferów itd.? Wszystko ma się sprowadzać do kilku osób na świeczniku, takich jak Winnicki, Bosak, Braun, Jakubiak, Korwin? To ma krótkie nogi. Konfederacja powinna się jeszcze bardzo dużo nauczyć. To nie może być hurra-pospolite ruszenie tylko na wybory, gdzie rzesze wolontariuszy i sympatyków używane są tylko jako siła robocza do zbierania podpisów, a potem nic.
    To nie może być krzyczenie (żeby nie wiem jak słuszne) raz na kilka miesięcy na demonstracjach, bez pracy organicznej w terenie, przy budowaniu struktur.
    Tym bardziej, że programy i pomysły programowe są, rozeznanie polityczne jest, ale brak “wykończenia akcji” – mówiąc językiem piłkarskim. No i gola nie ma.
    Kilku ludzi mówiło o tym wszystkim narodowcom, ale jakoś nie dociera chyba, albo jest to robione intencjonalnie, a wtedy rodzą się brzydkie myśli.
    Potrzeba zewrzeć szyki, przemyśleć strategię na wybory jesienne i zmienić wizerunek, docierając do nowych grup wyborców. Czemu Konfederacja powtarza wciąż te same błędy?

  5. Problem polega na tym, że dziś Dmowski wybrałby Unię, jak współcześni Polacy, związaną z Zachodem (Francja, Anglia), z uregulowanymi związkami z Niemcami nie kwestionującymi naszych granic. Dlaczego ze względów wyłącznie ideologicznych grupka polityków domaga się powrotu do rzeczywistości 1936 r. (czy wystarczająco neutralna data ?), która wiadomo jak się zakończyła. I ci politycy nie rozumieją dlaczego dlaczego są kanapowi… Refleksja przychodzi dopiero po czasie. To tak jak różnica między Kucharzewskim a Dmowskim. Pierwszy, frondysta z ND w 1906 r., skończył na “premierowaniu” marionetkowym proniemieckim “rządem polskim” w 1917 r. i potem słuch o nim zaginął, drugi podpisał traktat wersalski sankcjonujący przez Ententę polskie granice zachodnie, a poprzez forsowanie koncepcji inkorporacyjnej tworzący polską granicę wschodnią. Wniosek: Konfederacja nie może mając na ustach Dmowskiego myśleć jak Kucharzewski !!! Jako wyborczą pokutę prosi się o złożenie w czerwcu kwiatów pod pomnikiem na Rozdrożu w 100. rocznicę podpisania traktatu wersalskiego.

  6. Czy Konfederacja zastanawiała się nad ewentualnym znoszeniem się elektoratu partii ją tworzących. Korwin-Mikke nie ma atrakcyjnej propozycji dla zubożałych Polaków. Dajmy na to, że ograniczymy składki ZUS i podatki w celu rozruszania gospodarki. Wtedy miliony Polaków znajdą się poniżej progu ubóstwa, itd. Spuścizna po nieudanych reformach gospodarczych lat 90 XX w. bije w nas i nie pozwala wkroczyć na trwałą ścieżkę wzrostu o charakterze wolnorynkowym. wywłaszczeni przez zachodni kapitał 50-60-latkowie nie zagłosują za wolnym rynkiem.

  7. POPiS zmonopolizował media.
    W tych warunkach przekroczenie progu zawsze trzeba będzie uznać za duży sukces. Kaczyński realizuje swój plan , który już w 2005 roku przedstawił w Fundacji Batorego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *