Wielomski: Prawica w XX wieku 2. Wobec apokalipsy nowoczesności (wstęp do książki)

 Wszystko to, co w XIX wieku nazywano konserwatyzmem, i co samo się tak określało, zostało dziś zmienione i zastąpione przez koncept tego, który powstrzymuje (der Aufhalter).

Carl Schmitt (1957)


Wprowadzenie

Książka, którą trzymacie Państwo w rękach, stanowi kontynuację zbioru tekstów i artykułów mojego autorstwa wydanego w 2013 roku przez wydawnictwo Von Borowiecky pod tytułem Prawica w XX wieku. Myśl o wydaniu kolejnego tomu pojawiła się z tego powodu, że z różnych stron mam liczne sygnały o pozytywnym przyjęciu tamtego wyboru tekstów, a wielu Czytelników pytało mnie czy mam zamiar przygotować kiedyś tom drugi? Przygotowując zbiór wydany w 2013 roku zamiaru takiego jeszcze nie miałem (dlatego też nie zawierał informacji, że jest to tom I), ale zostałem zachęcony do jego przygotowania, a skutek macie Państwo w rękach.

Tom pierwszy Prawicy w XX wieku miał na celu pokazanie głównych nurtów prawicy współczesnej. Miał pokazać, że w dzisiejszym świecie ciekawa refleksja o świecie ostała się jedynie na konserwatywnej prawicy, gdy pozostałe nurty – od skrajnej lewicy po liberalne centrum – specjalizują się w opowiadaniu banałów i powtarzaniu w kółko tych samych ideologicznych zaklęć. Dlatego też starałem się w nim pokazać najciekawszych myślicieli prawicowych XX stulecia: Kolumbijczyka Nicolása  Gómeza  Dávilę, Niemców Ernsta Jüngera i Carla Schmitta, Francuzów Charlesa Maurrasa i Alaina de Benoista, żydowskiego emigranta z Niemiec Leo Straussa, belgijskiego narodowego radykała Léona Degrelle’a, Włocha Juliusa Evolę, a także wielu innych myślicieli, jak i całe nurty prawicy: Nową Prawicę, neokonserwatyzm, frankistów hiszpańskich. Z naturalnych powodów nie przedstawiłem wszystkich postaci i wszystkich nurtów. Nie przedstawiłem zarówno z powodu ograniczenia wielkością książki, jak i dlatego, że praca stanowiła zbiór tekstów i artykułów wcześniej już publikowanych, a nie o wszystkich istotnych nurtach i osobach konieczne teksty napisałem, a które mógłbym ponownie opublikować, albo też stanowiły one całość wydanych przeze mnie wcześniej monografii. Prawdę mówiąc, to za największe braki uważałem nieobecność w tomie pierwszym Prawicy w XX wieku postaci Erica Voegelina, a także hiszpańskich karlistów. Ten pierwszy w tym tomie będzie omawiany aż w 2 tekstach, ci drudzy – w jednym.

Tom drugi Prawicy w XX wieku od pierwszego różni inna metoda doboru tekstów. Wstęp tomu pierwszego poświęcony był zdefiniowaniu czym jest prawica, a poszczególne teksty opisywały jej główne nurty i najważniejszych przedstawicieli. Ten tom zawiera teksty zupełnie innego rodzaju. Nie są to krótkie – 10 do 20 stron – eseje o poszczególnych osobach i nurtach intelektualnych, lecz znacznie dłuższe artykuły problemowe. To nie jest książka stanowiąca przysłowiowe abecadło, definiująca prawicę i ukazująca główne postacie. Będą nas tutaj interesowały przede wszystkim problemy, a konkretniej: wielkie problemy epoki nowożytnej.

W podtytule tego tomu znajdujemy pojęcie apokalipsy nowoczesności. Przyznam się, że nie ja ukułem ten termin. Pochodzi z książki hiszpańskiego badacza myśli kontrrewolucyjnej Juana Donoso Cortésa, a mianowicie rozprawy José M. Beneyto zatytułowanej właśnie Apokalipsa nowoczesności[1]. Termin ten oddaje jednak najistotniejszy problem współczesnej prawicy: jak zatrzymać apokalipsę nowoczesności? Stąd też i motto tej książki, pochodzące z jednego z późnych tekstów Carla Schmitta:

Wszystko to, co w XIX wieku nazywano konserwatyzmem, i co samo się tak określało, zostało dziś zmienione i zastąpione przez koncept tego, który powstrzymuje (der Aufhalter)[2].

Konserwatyści i kontrrewolucjoniści jeszcze z przełomu XVIII i XIX wieku prorokowali, że Rewolucja Francuska nie doprowadzi ludzi ani do Wolności, ani do Równości, ani do Braterstwa. Przypomnijmy w tym miejscu, że dewiza ta brzmiała oryginalnie ciut inaczej niż zapamiętała ją potomność: Wolność, Równość, Braterstwo albo Śmierć (Liberté, Egalité, Fraternité ou la Mort). Przeciwnicy Rewolucji Francuskiej i późniejszych rewolucji liberalnych i komunistycznych w XIX i na początku XX wieku przepowiadali, że ostatecznie zatriumfuje Śmierć. Nie wierzyli w trwałość społeczeństwa liberalnego, wieszcząc mu szybkie przeistoczenie się w coś, co sami nazywali despotyzmem, nie umiejąc nazwać zjawiska, które dopiero w latach dwudziestych XX wieku określono mianem totalitaryzmu. Tak, konserwatyści od początku byli pewni, że Wolność antyszambruje Anarchii, Równość prowadzi do Despotyzmu masy nad elitą, a Braterstwo do Nijakości i tylko Śmierć stanie się faktem – zginą, zostaną wymordowani wszyscy, którzy sprzeciwią się Anarchii, Despotyzmowi i Nijakości, czyli wizji społeczeństwa ludzi jednakowych, równie gnębionych i pozbawionych własnej indywidualności. Totalitaryzmy XX wieku – szczególnie zaś narodowy socjalizm (faszyzm włoski w mniejszym stopniu) i komunizm sowiecki – budowały wielki anty-porządek na grobach milionów ludzi, którzy odmówili ochoczego poparcia przejścia rewolucji z fazy liberalnej do fazy totalitarnej. Rządy Robespierre’a i Komuna Paryska dawno zapowiadały, że jest historyczną prawidłowością, że po rewolucjonistach liberalnych przychodzą do władzy terroryści, którzy radykalizują idee rewolucyjne, pierwotnie emancypacyjne.

Prawica nie prorokowała epoki totalitaryzmów w profetycznym uniesieniu charakteryzującym romantyków. Prawica wiedziała jak skończy się liberalny i egalitarny eksperyment, gdy tylko liberalne rewolucje zaczęły triumfować. Prawica bardzo szybko zrozumiała, że uwieńczeniem rewolucji emancypacyjnej będzie totalitaryzm, nawet jeśli brakowało jej jeszcze odpowiedniego terminu do nazwania tego nowego zjawiska.

Skąd kontrrewolucjoniści mieli tę pewność? Złożyli w jedno 2 idee: 1/ rewolucyjne i porewolucyjne społeczeństwo liberalne cechuje programowy brak stabilnego porządku ufundowanego na trwałych i stabilnych zasadach oraz cnotach (jak to się dziś często mówi: na wartościach) lub dzięki pacyfikującej ręce suwerena; 2/ społeczeństwo wolnych ludzi po emancypacji nie może mieć charakteru trwałego z powodu pesymistycznej antropologii, opisanej w nauce Kościoła katolickiego, szczególnie w zradykalizowanej wersji św. Augustyna.

Te 2 wyżej opisane idee kontrrewolucjoniści łączą w logiczną całość: dano ludziom nieograniczoną wolność, gdy człowiek z natury jest tak silnie skażony grzechem, że z reguły wybiera zło nad dobro. A więc ci, którzy dojdą do władzy wykorzystają ją dla egoistycznych celów. W sprzyjających okolicznościach ludzie raz opanowawszy władzę, nie oddadzą jej dobrowolnie. Konserwatyści dostrzegali także, że system liberalny jest wewnętrznie słaby i opiera się na porządku ustawowym, wierze w jakieś dziwne przyrodzone uprawnienia (fr. les droits), z których wyrastają współczesne prawa człowieka, a które nie posiadają żadnego ugruntowania ani metafizycznego, ani w sile zbrojnej stojącego na ich straży suwerena. Społeczeństwo liberalne jest metafizyczną i siłową fikcją, gdyż nie ma ani racjonalnego ugruntowania w naturze ludzkiej, ani w zorganizowanej przemocy. Liberalizm to zabawa dżentelmenów, którą zakończy pojawienie się zdeterminowanych hultajów, nie gardzących przemocą polityczną.

Przeciwnicy rewolucji od początku wiedzieli, że liberalizm antyszambruje totalitaryzmowi, ponieważ wyrywa ze stabilnych i autorytarnych struktur społecznych miliony jednostek, które od urodzenia skażone były grzechem pierworodnym, a więc preferowały zła nad dobro. Te wyrwane ze społecznych struktur jednostki utworzyły gigantyczny tłum, który chciał nowego uporządkowania rzeczywistości. Tłum żądał chleba i igrzysk, ale także poczucia stabilności i ideologii czy mitologii politycznej dającej mu zbiorowe poczucie bezpieczeństwa. I liberalne społeczeństwo nie mogło masom dać ani takiej stabilności – skoro liberalizm z natury zakłada, że nic nie jest stabilne, będąc w ciągłym ruchu – ani żadnej ideologii lub mitu dających poczucie bezpieczeństwa i przynależności, ponieważ nie uznawał niczego, co ponad-jednostkowe. Masy chciały w coś wierzyć, przynależeć do jakiejś wspólnoty i zapełnić brzuchy. Na potrzeby te odpowiadali nie liberalni dżentelmeni w melonikach i z laseczkami, lecz demagogiczni ideolodzy i brutalni przywódcy totalitarni, którzy zaproponowali nowe ideologie, nowy porządek i nowe rozwiązania społeczno-gospodarcze. Nadeszła epoka Lenina, Stalina i Hitlera. Społeczeństwo masowe typu liberalnego przekształciło się w społeczeństwo masowe typu totalitarnego. Po liberalnym chaosie jakiś porządek został wreszcie restaurowany, ale kosztem jednej wojny światowej i śmierci ok. 100 milionów ludzi w samej Europie. Proroctwo konserwatystów spełniło się.

Mam nadzieję, że te krótkie uwagi objaśnią wszystkim Czytelnikom układ niniejszej książki.

W pierwszym rozdziale zebrałem teksty bardziej teoretyczne i abstrakcyjne, które ukazują konserwatywny stosunek do zjawisk rewolucyjnych: zarówno do rewolucji zaczynającej się, dziejącej się, jak i tej, która zatriumfowała i stała się empiryczną rzeczywistością, roszczącą sobie prawa do posiadania statusu obiektywnej rzeczywistości.

W rozdziale drugim zebrałem teksty odnoszące się do postaw konserwatystów wobec triumfującej rewolucji liberalnej: najpierw w stosunku do Reformacji poprzedzającej liberalizm, a następnie do triumfującego świata liberalnego i republikańskiego, na przykładzie takich myślicieli i polityków jak Charles Maurras, Carl Schmitt, niemieccy rewolucyjni konserwatyści oraz Antonio de Oliveira Salazar.

W trzecim rozdziale przedstawiłem stosunek niemieckich konserwatystów, a mianowicie Carla Schmitta i Erica Voegelina, do narodowego socjalizmu, czyli do nieliberalnej wersji społeczeństwa masowego.

Wreszcie w rozdziale czwartym pokazałem problem komunizmu i Rosji po komunizmie epoki Władimira Putina z perspektywy konserwatywnej. Najpierw naszkicowałem drogę ideową Plinia Corrêi de Oliveiry, pokazując jak konserwatyzm może ulec intelektualnemu wypaczeniu ze strachu przed socjalizmem, przemieniając się w sztywny dogmatyzm i zakazującą myślenia ideologię. Następnie, na sam koniec – i w charakterze podsumowania – zamieściłem tekst o polskiej prawicy wobec Rosji, a Rosji Władimira Putina w szczególności.

Książka ta zaczyna się od motta z Carla Schmitta, że istotą współczesnego konserwatyzmu musi być poszukiwanie tego, który powstrzymuje, a którego Schmitt nazywa mianem der Aufhalter. W swoich pracach słowa tego niemiecki konserwatysta używa dla oddania w swoim ojczystym języku greckiego terminu Katechon. Tak, niemiecki prawnik ma rację: poszukiwanie Katechona jest istotą współczesnej prawicowej filozofii politycznej. Dlatego Prawica w XX wieku II zaczyna się i kończy Katechonem.

Adam Wielomski

Zachęcamy gorąco do zakupu książki w naszym sklepie – tutaj.

[1] J.M. Beneyto: Apocalipsis de la modernidad. El Decisionismo Politico de Donoso Cortés. Barcelona 1993.

[2] C. Schmitt: L’autre ligne-Hegel [Die andere Hegel-Linie. Hans Freyer zum 70. Geburtstag, 1957]. [w:] C. Schmitt: Ex Captivitate Salus. Expériences des années 1945-1947. Paris 2003, s. 331.

[Głosów: 1   Average: 5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *