Wierzejski: „Nie ma dziś w Polsce prawicy narodowej…”

Ireneusz Fryszkowski: Wojciech Wierzejski – kiedyś prezes Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z najbardziej rozpoznawalnych posłów LPR i prawa ręka Romana Giertycha. Czym się Pan dziś zajmuje, gdy nie ma już wielkiej polityki? Rodzina, własny biznes czy może kariera akademicka?

Wojciech Wierzejski: Aktywne zaangażowanie w politykę, przynajmniej w takim szerokim zakresie, jaki ja podejmowałem przez szereg lat, nie pozostawia wiele miejsca ani na satysfakcjonujący osobisty rozwój intelektualny, ani na poświęcenie odpowiednio wiele czasu życiu rodzinnemu. Teraz to wszystko jakoś nadrabiam. Piszę doktorat z filozofii politycznej Alasdaira MacIntyre`go, współczesnego myśliciela przyznającego się do tomizmu i arystotelizmu, który sformułował wiele krytycznych tez pod adresem indywidualistycznego liberalizmu. A zawodowo dzielę czas między pracą na wsi, w rodzinnym majątku, a wspieraniem żony w prowadzonych przez nią interesach. Na brak zajęć nie narzekam. Zwłaszcza, że zajmuję się wychowaniem dwóch uroczych córeczek.

Jest Pan młodym człowiekiem, a mimo to reprezentuje pokolenie, które zdobyło już duże doświadczenie w polityce. Jak Pan wspomina czasy największych sukcesów, czyli okres 2005-2007, kiedy LPR współrządził w Polsce?

Czasy największych sukcesów to jednak lata 2002-2005. W 2002 osiągnęliśmy spory sukces w wyborach samorządowych, a w 2004 w wyborach do europarlamentu byliśmy po PO drugą siłą polityczną. Od 2005 byliśmy już tylko w cieniu PiS, które skuteczniej zaprezentowało się opinii publicznej, tzn. dokonało mistyfikacji, jako katolicka i narodowa prawica. W rzeczywistości ani jeden punkt tzw. programu narodowego nie był przez nich realizowany, chyba że pod naszą presją. Chodzi mi np. o sprzeciw wobec eurokonstytucji, obronę życia, politykę na rzecz rodzin, obronę złotego, przywrócenie dyscypliny w edukacji itp. Doskonale ilustruje dramat tamtej sytuacji słynne przemówienie Romana Giertycha demaskujące zakłamanie Kurskiego, tak popularne dziś na Youtubie. A z lat 2005-2007 zostało jedynie to, co wymusiła LPR, często wbrew PiS: świadczenia rodzinne, ulga podatkowa na dzieci, dłuższe urlopy macierzyńskie, zablokowanie wówczas wejścia do strefy euro, co po dziś dzień procentuje.

Co więc się stało, że LPR zrezygnowała ze startu w wyborach, bo jak sama przyznaje nie przekroczy progu 5 proc.? To sromotna klęska.

Klęska nastąpiła w 2007 r., kiedy Polacy podzielili się na dwa obozy: jeden chcący „normalności” w polityce, a nie ciągłych awantur, podsłuchów i pokazowych akcji policyjnych, za to chcący modernizacji i zajęcia się sprawami gospodarczymi, drugi żądający większej sprawiedliwości, uczciwości, poszanowania dla wartości tradycyjnych i religijnych itp. Tak przynajmniej zwolennicy obu pozytywnie się autoprezentowali. LPR nie pasowała do tak rozpisanego scenariusza. My jednocześnie chcieliśmy większej normalności i stabilności politycznej – wbrew PiSowi nie aranżowania fikcyjnych afer i niszczenia przeciwników – oraz uczciwości i poszanowania dla wartości. Rządy PiS posuwały się ku coraz większemu szaleństwu, czego jak widać, większość społeczeństwa nie toleruje po dziś dzień. LPR poległa wówczas jako sojuszniczka PiS, wykreowana przez media jako „skrajniejsza” od PiS, co było oczywiście nieprawdą. Znamienne, że dziś nawet Śpiewak mówi, że największym sukcesem Kaczyńskiego była likwidacja LPR.

Co w takim razie ma dziś zrobić tzw. narodowa prawica? Bo jej elektorat w dużej mierze skutecznie przejął PiS. Ciągłe wskazywanie, że PiS jest łże-prawicą ma skutek odwrotny od zamierzonego, a Roman Giertych traktowany jest w powszechnej opinii jako broń Platformy Obywatelskiej przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Co to jest „narodowa prawica”? Grupa działaczy, która ostała się po klęskach LPR, czy zbiór luźnych sympatyków idei, którzy – jak sami zauważamy – zostali „zagarnięci przez PiS”? Nie ma dziś w Polsce prawicy narodowej. A skoro jej nie ma, to pytanie „co ma robić” jest bez sensu. Co nie znaczy, że taka formacja nie jest potrzebna, albo, że w przyszłości się nie odrodzi. Jest ona Polsce bardzo potrzebna i dlatego wierzę, że się odrodzi. Niestety wymaga to czasu i pozbycia się przez „poczciwych patriotów” iluzji co do intencji i celów liderów PiS. I zdaje się, że koniecznym warunkiem jest także uprzedni rozpad PiS, a przynajmniej jego ostateczna marginalizacja. Monopol PiS na „prawicy” niszczy dziś wszystko, co autentyczne i wartościowe. Dlatego, moim zdaniem, każdy, kto przyczynia się do osłabienia PiS, działa na rzecz odrodzenia formacji narodowej. W tym kontekście działania Romana Giertycha, który niestrudzenie demaskuje zafałszowanie PiS jest jak najbardziej celowe.

Powtórzyłby Pan te słowa w tłumie pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu lub w namiocie Solidarnych 2010?

Ja nie mam problemu z wyrażaniem jednego konsekwentnego stanowiska wobec różnych audytoriów, w przeciwieństwie właśnie do polityków PiS, którzy jak to często bywało rano w TVN24 atakowali inicjatywę LPR o ochronie życia, a wieczorem w Radiu Maryja prezentowali się jako najwięksi obrońcy życia, jak np. Jacek Kurski w 2007r. Tyle że tłum z Krakowskiego i namiot Solidarnych to przykłady awanturnictwa nie tylko przeciwskutecznego, co wprost szkodliwego z wielu powodów: marginalizują poglądy patriotyczne i katolickie poprzez prezentowanie ich jako oszołomstwa i irracjonalizmu najwyższego kalibru, antagonizują naród w stopniu wykluczającym jakąkolwiek wspólnotę, ośmieszają wiarę poprzez powiązanie jej z pewną skrajną i mocno zideologizowaną formą niechrześcijańskich – w gruncie rzeczy – przekonań politycznych. „Prawica” jest dziś kreowana przez m.in. „Uważam Rze” jako ruch ostentacyjnego, ale prymitywnego katolicyzmu, daleki od standardów endecji, skupiony wyłącznie na walce z PO, z pominięciem jakiejkolwiek innej aktywności i zainteresowań.

Jednak dalej pozostał Pan w ocenach bezkompromisowy.

Dlaczego bezkompromisowy? Będąc w czynnej w polityce, a i teraz obserwując z dystansu, widzę wiele pozytywnych stron w pewnych inicjatywach PSL, a nawet w PO oraz w wielu środowiskach społecznych. To że w PiS widzę albo skrajną hipokryzję, albo zwykłe oszustwo, albo nieczyste interesy dalekie od realizacji Interesu narodowego, widocznie wiele widziałem i dość dobrze ich poznałem. Nie mam złudzeń, w przeciwieństwie do wielu ex-narodowców, a dziś neofitów smoleńskiego szaleństwa i fasadowej konfrontacji z PO opartej o trzecio- i czwartorzędne kwestie.

Partie ogłosiły listy wyborcze i trwa kampania. Nie słychać, żeby Pan wybierał się do Sejmu przyszłej kadencji?

Nie będę kandydować. Nie ma dziś, jak powiedziałem, żadnej nadziei na zmianę patologicznej sytuacji politycznej, w której realnie liczą się tylko dwa obozy: zawistnych i zakompleksionych oszustów otoczonych przez stado „krejzoli” oraz cynicznych cwaniaków popieranych przez większościową ciemnotę. I nieważne, ilu księży popiera jeden lub drugi obóz. Tylko rozbicie obu może w przyszłości stworzyć warunki do odbudowy formacji narodowej.

Rozmawiał już Pan w taki sposób męski sposób z dawnymi kolegami z LPR, którzy dziś zaangażowali się lub startują z PiS lub PJN? „Wiele pozytywnych stron w pewnych inicjatywach w PO” to chyba zbyt ryzykowne słowa w dzisiejszej silnie spolaryzowanej opinii publicznej?

PJN to z tego co pamiętam konkurencja dla PiS? A zatem to inicjatywa, która w pełni wpisuje się w moje stanowisko. Przynajmniej jest to pewna próba rozsadzenia PiS, choć może nieudolna i skromna, ale zawsze warta wsparcia. Podobnie inicjatywa Marka Jurka, Nowa Prawica Korwina, itp. Wszystkie te inicjatywy są jak najbardziej pozytywne i godne wsparcia. Najlepiej gdyby doszło do jakiejś konsolidacji, wówczas szanse byłyby bez wątpienia większe. A co do zaangażowania niektórych kolegów w PiS, to o ile jest ono motywowane czysto pragmatycznie w stylu: „wybiję się tam, bo łatwiej, a potem jak będzie okazja, to też łatwiej z wewnątrz będzie demontować”, albo: „jestem tam, bo trzeba jakoś przeczekać ciężkie czasy, ale jak już PiS się zacznie sypać, to ja w tym dopomogę” – to oczywiście nie widzę nic przeciw. Narodowcy muszą przetrwać ten niekorzystny okres albo angażując się na rzecz jednej z inicjatyw konsolidacyjnych, albo wewnątrz PiS szykować kolejną rewoltę. Każda z tych dróg prowadzi do celu.

Był Pan prezesem Młodzieży Wszechpolskiej, ideologiem i jednym z współtwórców jej sukcesu organizacyjnego w pewnym okresie. Jak dziś układa się Pana współpraca z prezesem MW Robertem Winnickim, bo chyba nie najlepiej? Zdaje się, że MW przestała Pana słuchać.

Prezesa MW bardzo słabo znam. A ekscesy pro-PiSowskie, jakich się publicznie dopuszcza nie świadczą najlepiej o jego rozeznaniu ideowym i politycznym. Cenię natomiast w obecnym kierownictwie MW ich zdecydowaną rezerwę wobec doktryny liberalnej, co jest raczej aktem odwagi na prawicy, która zdaje się w większości uległa tej fałszywej, obcej ideologii. Cenię też ich umiłowanie klasyków idei narodowej. Doceniam wszelkie formy ich publicznego manifestowania narodowych i katolickich przekonań. W sumie plusy przeważają w mojej ocenie nad ich młodzieńczymi wybrykami i naiwnymi fascynacjami. Kaczyński to pierwszy i najgłówniejszy wróg endecji. Jeśli młodzi tego nie widzą, cóż, z czasem się przekonają.

„Młodzieńcze wybryki i naiwne fascynacje” są przyczyną, że dziś Robert Winnicki stwierdza w wywiadzie dla prawy.pl, iż „Roman Giertych nie krytykuje Kaczyńskiego i PiS z pozycji endeckich”?

Nie rozumiem, o co prezesowi MW chodzi. Może powinien więcej myśleć, a mniej się publicznie wypowiadać o kwestiach, których chyba nie do końca pojmuje. Z pozycji endeckich wiele krytykowaliśmy Kaczyńskiego, gdy byliśmy w koalicji. Ale okazało się, że społeczeństwo jest obojętne na takie dobra jak suwerenność, narodowa waluta, konstytucyjna ochrona życia, patriotyczny kanon lektur, obrona rodziny przed homo-propagandą itd. PiS ma jednak na sumieniu nie tylko blokowanie narodowych rozwiązań, ale także kilka (nieskutecznych na szczęście) zamachów na demokrację, brutalne i haniebne niszczenie konkurencji politycznej, uczynienie z kłamstwa głównego narzędzia walki itp. To także musimy pokazywać, bo jak widać, ludzie mają krótką pamięć. A czy to nie jest krytyka „z pozycji endeckich”? Lech Kaczyński powiedział nam wprost, że PiS stoi w sprawie aborcji na stanowisku sanacyjnym z lat 30. XX wieku, czyli dopuszczającym szereg wyjątków, i że od tego nigdy nie odejdą. Ale na zewnątrz prezentują się jako partia katolicka. To jest po prostu faryzeizm. Nie wolno uczyć młodzieży cynizmu, hipokryzji i faryzeizmu.

Jak wynika z wywiadu prezesowi MW nie chodziło o czas koalicji PiS-LPR, tylko o obecny konflikt Kaczyński-Giertych. Ile ziarna prawdy jest w plotce, że w tych wyborach Roman Giertych miał startować na senatora z Platformy lub z jej poparciem?

Nic mi o tym nie wiadomo. Zapewne są to plotki fabrykowane w sztabie PiS. Im zależy, żeby świat był dychotomiczny: kto nie z nami, ten z PO, komuch, agent Moskwy, uczestnik spisku smoleńskiego itp. Roman Giertych mówi im w oczy prawdę, że nie interesowała ich naprawa państwa, tylko aranżowanie afer na konkurencję, oraz że chcieli bezwzględnej, czyli absolutnej władzy dla samej władzy, dlatego urządzali igrzyska dla gawiedzi. Polityka nie tylko ma służyć celom narodowym, ale nadto być prowadzona etycznymi metodami, z poszanowaniem pewnych zasad i reguł współpracy. Kto zachowuje się w niej jakby był z jakiejś obcej, półdzikiej cywilizacji, nigdy nie uzyska zaufania Polaków. Paradoksalnie nasze środowisko jest w lepszej sytuacji pod tym względem: Roman Giertych powoli odbudowuje swój autorytet, zyskuje coraz większą sympatię, tymczasem PiS skazane jest na wegetowanie i z roku na rok słabnięcie, aż po ostateczną marginalizację.

Ciekawa teza. PiS dla Pana jest większym wrogiem niż PO?

Ja osobiście nie mam wrogów. Partie polityczne natomiast oceniam ze względu na stopień realizacji narodowego interesu. Trudno mi dziś orzec, czy PO czy PiS jest bardziej patriotyczne, czy może obie partie równie szkodliwe. Tyle że metody rządzenia PO są zdecydowanie bardziej akceptowalne, niż to szaleństwo, które wyprawiał PiS. Różnic programowych dostrzegam niewiele, może tylko w retoryce i akcentowaniu niektórych kwestii, ale to wszystko sprawy drugorzędne. Chciałbym natomiast powiedzieć coś ważniejszego. Wielu zastanawia się, czy dla formacji narodowej lepiej jest trwać z boku, w uporze, w afirmacji własnych pryncypiów, a więc w kontestowaniu całej sceny politycznej, czy raczej wejść w większą strukturę PO, PiS czy PSL i tam skuteczniej wywalczać choć niewiele. Zresztą to także pytanie o metodę dla innych środowisk ideowych, np. obrońców życia, eurosceptyków, tradycyjnych katolików itp.: wejść w większą partię, czy budować coś małego na zewnątrz systemu, ale bezkompromisowo. Nie ma na to prostej odpowiedzi. Zależy jaka jest ogólna sytuacja społeczna itd. Tyle że dziś, zdaje się, opcja wchodzenia w coś szerszego bankrutuje. Prowadzi do marginalizacji grup ideowych i stopniowego wycofywania się wielkich partii z promocji ich wartości, np. Gowin w PO, tygodnik „Myśl Polska” w PiS. Jeśli wielkie partie nie czują zagrożenia w postaci odbudowywania się środowisk ideowych kontestujących establishment, nie zależy im na realizacji jakichkolwiek kontrowersyjnych wartości. I z czasem upodabniają się do siebie tak, że nie sposób odróżnić jednej partii od drugiej, a ich obu od poglądów dominujących w mediach, głównie w TVN i Wyborczej.

Na kogo będzie Pan głosował w tych wyborach? Na PSL jak wskazuje Liga Polskich Rodzin w swym oświadczeniu?

Muszę to dokładnie przemyśleć. Waham się miedzy PJN, PSL i nie pójściem. Na pewno w swoim czasie zabiorę głos przedstawiając wszystkie racje. Na pewno nie PiS, PO i SLD.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Ireneusz Fryszkowski

www.prawy.pl

[za zgodą WW zamieścił AW]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Wierzejski: „Nie ma dziś w Polsce prawicy narodowej…””

  1. Warto by przybliżył Pan kiedyś publicystycznie osobę, o której pisze Pan doktorat. PS. Pisząc, że rozważa Pan niepójście na wybory traci Pan jednak autorytet. Opcje leżące na stole nie są równoważne. Niegłosowanie obecnie w praktyce jest jak „głos” w 37 % na PO, w 32 % na PiS, w 15 % na SLD, w 8% na PSL, w 3% na Palikota, w 1 % na PJN, w 1 na % PPP i 3 % na resztę „niedorejestrowanego planktonu”. To jak uznanie tego układu za optimum, którego nie chce się naruszać, by nie zaburzyć idealnych proporcji…

  2. @ Alek, ma Pan rację. Sam lepiej chyba bym tego nie ujął. Zobaczymy, jaki zapadnie wyrok dla Nowej Prawicy. Jeśli negatywny, to swój głos oddam na PSL.

  3. LPR nie była neo-ND, ale zwyczajną partią klerykalną na modłę ZCHN. Miałem styczność z działaczami LPR w terenie i im bliżej do Sekty Smoleńskiej niż do Dmowskiego. Szukanie spisków, tropienie drzew genealogicznych polityków + betonowy SOCJALIZM. Zamiast mówić, że UE jest wbrew interesowi Polski, oni głosili że w Brukseli „Belzebub straszy”.

  4. pan wierzejski jest narodowym socjalistą, a nazywa sam siebie narodową prawicą tak dla picu tylko… w wywiadzie jasno widać jego kolektywizm.

  5. PiS ma grzechy na sumieniu. Największe to wykorzystywanie służb specjalnych do zwalczania konkurentów politycznych. Takie grzechy na sumieniu mają jednak wszystkie partie, które kontrolowały służby specjalne. W kluczowej sprawie – traktatu lizbońskiego – tylko w PiS znaleźli się posłowie, którzy głosowali przeciw niemu, a za suwerennością Polski. Jarosław Kaczyński pozwolił na to. Lech Kaczyński długo opierał się przed podpisaniem traktatu lizbońskiego. Zdradził Polskę, gdy uznał, że nie ma innego wyjścia, że nacisk z zagranicy jest za duży, że wstrzymanie się z podpisaniem traktatu może być dla nas bardzo bolesne. W sprawach obyczajowych PiS zawsze broniło chrześcijańskiego punktu widzenia. Tylko PiS było przeciw ustawie zabraniającej dawania klapsów własnym dzieciom, tworzącej samorządowe inspekcje, wchodzące z buciorami do najintymniejszego środowiska – do naszych rodzin. W sprawach gospodarczych PiS obniżyło akcyzę na pracę (składki rentowe), podatek PIT i podatek od spadków i darowizn. PiS nie chce euro w naszym kraju. Nie wieszałbym więc psów na PiS. Nie liczyłbym na marginalizację PiS i rozbicie tej partii od środka. Ona jest teraz prawicą w naszym kraju. I tylko ona może powstrzymać dalsze ograniczanie suwerenności naszego kraju – Vistula Landu. Lubię PSL. To mógłby być niezły koalicjant dla PiS. Choć akurat PSL nie może mocno opierać się integracji, bo jego elektorat korzysta z unijnych dopłat. UE kupiła i zniewoliła polskich chłopów. Oni teraz kochają UE. Bez dopłat nie potrafią utrzymać się na rynku. Celem Niemców jest więc teraz zniszczenie PiS, bo tylko tam ostała się licząca się siła polityczna broniąca suwerenności naszego kraju. Endecja zawsze była antyniemiecka. Endecy powinni więc wspierać PiS. Jarosław Kaczyński ograł Romana Giertych i Wojciecha Wierzejskiego, dlatego go nienawidzą. Endecy zawsze jednak kalkulowali, co jest najkorzystniejsze dla Polski. Dostrzegam w PiS pewien irracjonalizm, wspieranie bohaterszczyzny, wyjątkową antyrosyjskość i wyjątkowy proamerykanizm. Jasną dla mnie sprawą jest, że obecnie jesteśmy w niemieckiej strefie wpływów, nasza gospodarka jest uzależniona od kondycji niemieckiej gospodarki, Niemcy są liderem UE. Podoba mi się w tym kontekście twarda postawa Jarosława Kaczyńskiego wobec Niemiec, targowanie się z nimi w naszym interesie. Przypomina mi to targowanie się Władysława Gomułki z centralą w Moskwie. Większość przywódców politycznych PRL bała się radzieckich komunistów, a szczególnie Stalina. A Gomułka się ich nie bał. Siedział nawet za to w komunistycznym więzieniu. Bo Gomułka nie był komunistą. Był antykomunistą. Wspaniałym polskim przywódcą, który dbał o nasz kraj i miał wiele dobrych pomysłów. Jemu jedynemu w całym bloku radzieckim udało się uchronić wolne chłopstwo, wstrzymać kolektywizację rolnictwa. Władysława Gomułka był odważnym politykiem. Ryzykował życie, walcząc z komunistami w naszym interesie. I Jarosław Kaczyński jest odważnym politykiem. Mógł już nie żyć, gdyby wsiadł do samolotu 10 kwietnia 2010 r. Władysława Gomułkę komuniści odsunęli od władzy organizując zamach stanu w grudniu 1970 r. Impuls do polskich organizatorów zamachu stanu w 1970 r. wyszedł z Moskwy. Moskiewscy przywódcy wkurzyli się, że Gomułka bez ich zgody wynegocjował i podpisał układ pokojowy z RFN. W przypadku Lecha Kaczyńskiego moskiewskich przywódców rozdrażniło jego wsparcie dla Gruzji (m.in. sprzedaż do Gruzji rakiet ziemia – powietrze). Jarosław Kaczyński przeżył jednak. Od kilkunastu miesięcy radzę mu, by uważał na siebie. Mam nadzieję, że ma dobrą ochronę. Mam do niego pretensję, że nie upierał się, by w kwietniu 2010 r. prezydent jechał do Katynia pociągiem. Inni polscy przywódcy są ulegli wobec Niemców i Rosjan. Za bardzo ulegli. Prawdziwy endek powinien więc obecnie głosować na PiS. PiS daje bowiem szansę, że wynegocjuje więcej dla naszego kraju w relacjach z Niemcami i Rosją, bo Jarosław Kaczyński ma w sobie odwagę. Odwagę wielkiego przywódcy. Od czasów Władysława Gomułki nie mieliśmy tak niezależnego i odważnego przywódcy. W tym kontekście usunięcie LPR i Samoobrony ze sceny politycznej za pomocą mało etycznych działań jawi się jako drobnostka. Wprowadzenie polskich wojsk do Czechosłowacji w 1968 r. też nie było etyczne, ale było działaniem w imię polskiej racji stanu. Jerzy Krajewski

  6. @ marcinjanowski, pisze Pan bzdury. LPR zawsze jasno i wyraźnie podkreślała swój eurosceptycyzm. Ich stanowisko w tej kwestii było najbardziej klarowne spośród wszystkich partii, które kiedykolwiek znalazły się w polskim parlamencie. Gdyby miała większość w Sejmie, Polska nigdy nie weszłaby do Wspólnoty. Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że LPR bliżej do Sekty Smoleńskiej niż do Dmowskiego?

  7. @Jago – Proszę przeczytać mój wpis ze zrozumieniem. Chodziło mi o to, że LPR używała wariacko-patriotycznej retoryki, zamiast uczyć ludzi realizmu.

  8. @ Jerzy Krajewski „Bo Gomułka nie był komunistą. Był antykomunistą. Wspaniałym polskim przywódcą, który dbał o nasz kraj i miał wiele dobrych pomysłów.” Jak np. przekonywanie Stalina wbrew wysiłkom Zygmunta Berlinga do włączenia Lwowa do ZSRR… Panie, puknij się Pan w głowę z tym Gomułką, bo czyta się Pana jak piosenkę z czasów komuny: „był Gomułka człowiek prawy, co za polskie cierpiał sprawy”. Co do LPR i jej „socjalizmu”, to w ostatniej swej kadencji Ci „socjaliści” mieli najwięcej pro-przedsiębiorczych głosowań z wszystkich partii.

  9. @Alek „Panie, puknij się Pan w głowę” to rada godna intelektualisty. W mojej aktualnej ocenie, a doszedłem do tego wniosku kilka tygodni temu, komunizmu w Polsce nigdy nie było. A zawdzięczamy to osobistej odwadze Władysława Gomułki, który ryzykując własne życie, sprzeciwił się komunistom i wstrzymał kolektywizację rolnictwa. Zniewolone chłopstwo to jedna z podstawowych cech komunizmu. Nowego, pańszczyźnianego zniewolenia chłopów nie było w Polsce dzięki staraniom naszego wybitnego przywódcy Władysława Gomułki. Reszta przywódców PRL to byli albo moskiewscy agenci, albo trzęsący portkami przed Moskwą karierowicze. Podobnie jest teraz. Większość przywódców Vistula Landu to albo niemieccy agenci, albo trzęsący portkami przed Berlinem karierowicze. Nic nie wiem o tym, by Władysław Gomułka przekonywał Stalina, by ten odebrał Polsce Lwów. Jakie ma Pan na to dowody? To może być element kampanii oczerniania Gomułki po zamachu stanu w grudniu 1970 r. Pozdrawiam Jerzy Krajewski

  10. Odpowiem Panu w stylu, który Pan doceni: „Dowody są absolutnie i oczywiste! Zostaną pokazane w odpowiedniej chwili!” ;). Tymczasem polecam: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wysiedlenie_Polaków_ze_Lwowa W decydowaniu o tym, kto był komunistą, prezentuje Pan absolutny odlot. Stawia Pan arbitralne kryterium i z braku jego wypełnienia, czyni Pan antytezę. Wszak Gomułka w Pana oczach nie tylko, nie był komunistą, ale wręcz był antykomunistą! Skoro brak całkowitej kolektywizacji rolnictwa decyduje o byciu antykomunistą, to antykomunistami byli wszyscy przywódcy PRL. Powiem więcej Bierut był gorliwym katolikiem, bo nie kazał zamordować prymasa, a przecież mógł. Falanga czci Bieruta, Pan Gomułkę, Kaczyński całuje w tyłek Gierka, a Wielomski Jaruzelskiego. Jak się na to patrzy, to człowieka nachodzi ochota by wstąpić do SLD, bo tylko kwestią czasu jest ogłoszenie ich prawdziwą prawicą!

  11. @ Alek Zapoznałem się z artykułem w Wikipedii. O stanowisku Gomułki w sprawie Lwowa nic konkretnego nie znalazłem. Co do wolnych chłopów. Edward Gierek po obaleniu Władysława Gomułki w zamachu stanu w grudniu 1970 r. dążył do odebrania ziemi chłopom w zamian za emerytury. Po to utworzył KRUS. Gierek był sługą Moskwy, to za jego panowania wpisano do naszej konstytucji przyjaźń z ZSRR. Sługą Moskwy był też Wojciech Jaruzelski. On też chciał odebrać chłopom ziemię, bo tego życzyła sobie Moskwa. Na życzenie Moskwy w 1989 . Jaruzelski zdemontował dyktaturę PZPR w Polsce. Bo komunizmu ze zniewolonym chłopami ani Gierkowi, ani Jaruzelskiemu nie udało się już zbudować. Gomułka dał chłopom wolność i własność ziemi i tak już zostało. Uchronił chłopów przed nową pańszczyzną. Jeżeli własność środków produkcji daje wolność, to za Gomułki było najwięcej wolnych ludzi w całej historii naszego kraju. O człowieku, który pracuje na etacie w urzędzie czy prywatnej firmie trudno powiedzieć, że jest w tym kontekście wolnym człowiekiem. Za Gomułki była więc wolność ekonomiczna. Powstawały też nowe prywatne firmy, które działają do dziś, np. firma Tadusza Gołębiewskiego koło Radzymina w 1966 r. (Tago, Hotele Gołebiewski), czy firma Krat—Met z Kobylnicy koło Słupska, która rozpoczęła działalność gospodarczą w 1967 roku. W Polsce z Gomułki było więcej wolności i wolnych ludzi niż obecnie. Obecnie jest pięć razy więcej urzędników niż za Gomułki. Nie było bezrobocia. Państwo nie miało żadnych długów. Mieszkańcy nie mieli wielu długów, nie byli zniewoleni przez banki za pomocą kredytów hipotecznych na czy 30 czy 40 lat. Dziś dług publiczny wynosi 3,2-3,5 biliona złotych, czyli 90-100 tysięcy na każdego z 36 milionów mieszkańców naszego kraju. Do tego dochodzi z bilion długów bankowych i nieuregulowanych osobistych zobowiązań mieszkańców. I większość środków produkcji i rynku usług w rękach zagranicznego kapitału. Za Gomułki wszystko należało do polskich obywateli. Duży był wzrost gospodarczy i demograficzny. Za Gomułki liczba polskich obywateli wzrosła o kilkanaście milionów, w ostatnich zaś latach spada, za granicę na stałe wyjechało 2 miliony mieszkańców naszego kraju, bo to nie ma dla nich pracy ani perspektyw. Dlaczego tak się stało? Bo za Gomułki było więcej wolności i więcej wolnych ludzi niż dziś, a mniej było urzędników i biurokracji – przepisów pętających ludzi. Obecnie podatek na ZUS jest trzy razy wyższy niż za Gomułki. Teraz to jest dopiero totalitarny reżim, który zakazuje dawać własnym klapsy dzieciom, zakazuje pić piwo w miejscu publicznym, zakazuje palić papierosy w miejscu publicznym. Gdy pezetpeerowcy spróbowali tak niewolić ludzi, to ludzie roznieśliby ich. A teraz ludzie zsocjalizowani w niewoli akceptują każdy głupi pomysł rządzących. Według liberalnych zasad głoszonych m.in. przez Janusza Korwina Mikke i przeze mnie, Polska za czasów Gomułki była bardziej normalnym krajem niż obecnie. Nie wiem, co na ten temat myśli JKM, ale jestem przekonany, że również on uznał był reżim gomułkowski za bardziej liberalny niż reżim tuskowy. Jerzy Krajewski

  12. Ocho, pan Alek zapoznaje sie z tworczoscia pana Jerzego Krajewskiego; pasjonujaca przygoda. Dodam tylko, ze p. Krajewski byl kiedys – zanim nie oburzyl sie na tresc przekazywana przez Portal i nie oglosil, urbi et orbi, ze odchodzi (to wtedy liczba odslon drastycznie spadla: zawiedzeni internauci przestali zagladac na Portal) – krolem komentarzy na Konserwatyzm.pl. Jego pobudzajace posty objetoscia znacznie przewyzszaly zawartosc artykulow, ktore stanowily jak gdyby wstep do Jego pozniejszych rozwazan.

  13. Wiem, ze p. Wierzejski nie cieszy sie u czlonkow KZM – piszac delikatnie – specjalnym powazaniem (nie jest to tez polityk z mojej bajki), ale uczciwie trzeba przyznac, iz w porownaniu z muminkami wyroslymi, ze tak powiem, ze stajni Klubu, czyli Arturem Gorskim, a zwlaszcza Filipem Libickim, to jest Ktos.

  14. @ Student, pomijając to jak LPR skończył – a Pan Wierzejski jako członek władz LPRu miał w tym udział – treści które wypowiada w wywiadzie są generalnie sensowne.

  15. @ Student Dziękuję za ocenę moich tańców z ideami, że poznanie ich to „pasjonująca przygoda”. Sam często jestem zaskoczony wnioskami, do których dochodzę. Wróciłem na Konserwatyzm.pl, bo w maju 2011 r. wybaczyłem gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu, zrozumiałem, że postępował całkiem racjonalnie, współpracując z ZSRR. Dziś racjonalna jest współpraca z Niemcami. Ale to nie znaczy, że trzeba zgadzać się na wszystko, co one chcą. Dużo piszę, bo mam swoje strony, które odwiedzają internauci, by przeczytać moje przemyślenia. Poniżej komentarz z jednej z nich. I PO, i PiS mają jeden sposób na prowadzenie polityki – rozdawanie pożyczonych pieniędzy, by zyskać poparcie wyborców. Podobnie myślą politycy SLD i PSL. I większość demokratycznie wybranych polityków na Zachodzie. Kto obieca, że rozda więcej pieniędzy, ten zyskuje poparcie w wyborach. Do poziomu zadłużenia Grecji jeszcze naszemu krajowi sporo brakuje. Ale festiwal życia na kredyt trwa i u nas. Pierwszym beztroskim Czerwonym Kapturkiem w XXI wieku była Zyta Gilowska, która obniżyła podatki i składki rentowe, ale po drugiej stronie nie postarała się o oszczędności w wydatkach. Politycy z PO i PSL też nie znaleźli wielu oszczędności. Choć chwała im za to, że obniżyli wpłaty do OFE. PSL chciał dodatkowo dać wybór ubezpieczonym: ZUS i OFE czy sam ZUS, dać ludziom wybór i wolności. Ale PO nie zgodziło się dać ludziom wybór i wolność. A OFE straciły w tym roku na akcjach kilkanaście miliardów złotych. Nie znoszę więc PO za to, że nie chciała dać ludziom wolności, dać wyboru ZUS i OFE czy sam ZUS. Politycy głównych partii traktują nas jak dzieci, jak niewolników, którzy nie potrafią samodzielnie podjąć właściwej decyzji. Prowadzą nas do bankructwa, niewypłacalności naszego kraju. Nie mają pomysłu, jak wyjść z pętli zadłużenia. Rozwiązania ma Janusz Korwin Mikke, ale nie może z nimi przebić się do wyborców. Wyborcom odpowiada bowiem życie na kredyt na koszt przyszłych pokoleń. Ponad 3,2 biliony długu publicznego, czyli 89 tys. zł na każdego mieszkańca naszego kraju (zostało nas w kraju tylko 36 milionów, 2 miliony wyjechało bowiem do innych krajów), niewielu przestrasza. A politycy głównych partii cały czas mówią: damy Wam więcej, zasługujecie na więcej, tylko zagłosujcie na nas. Politycy PO zapomnieli o liberalizmie i odpowiedzialności. Uczynili ze swojej partii organizację lobbingową wielkiego biznesu, głównie zagranicznego. PiS szybko uczy się. Też wie, gdzie konfitury, jakie są interesy instytucji finansowych, dlatego w sprawie OFE wybór chciała dać tylko młodym osobom wchodzącym do obowiązkowego systemu emerytalnego. Spójny system ideologiczny ma tylko jedna partia: Nowa Pawica Janusza Korwina Mikke. Ale ona w skali kraju dostanie mniej niż 3 proc. Władzę mogą więc w demokracji zdobyć tylko konglomeraty lewicowo-prawicowe, jak PO czy PiS. To już nie są ideowe partie, które chcą ratować kraj przed bankructwem. To są tylko organizacje biznesowe, których celem jest zdobycie jak największej liczby stanowisk dla swoich członków i umożliwienie im zarabiania pieniędzy. Czyli łupienie tubylczej ludności na spółkę z zagranicznymi koncernami. Aż wydoją wszystko, jak w Grecji. A wtedy Niemcy wyślą błękitne chełmy, przejmą resztkę majątku państwowego i kontrolę nad Vistula Landem. Bo niemieccy politycy jeszcze mają ambicję, by budować mocarstwo. Nasi już tylko myślą o swoich portfelach. Najchętniej oddaliby już Vistula Land w niemiecki zarząd, bo sami nie mają pomysłu, jak wyjść z pętli zadłużenia. Jerzy Krajewski

  16. @ Jerzy Krajewski – „Gomułka dał chłopom wolność” Dał? Wcześniej jej nie mieli, a on im dał. To cool facet był. W tym sensie np. morderca z pańskiej okolicy daje Panu życie, bo akurat postanowił Pana nie zabijać. Super! „Gomułka dał chłopom własność ziemi” Dużo tej ziemi miał, skoro im ją dał. Jeszcze raz cool facet był. „Uchronił chłopów przed nową pańszczyzną.” Czy Pan wie, że nienazywając Pana skończonym idiotą chronię Pańską cześć i zabezpieczam dobre imię? „Jeżeli własność środków produkcji daje wolność” Nie proszę Pana, nie własność środków produkcji daje wolność wolność, bo przecież wolność daje Gomułka. Dawni filozofowie wywodzili wolność od Boga, ale jak widać, byli w błędzie. „za Gomułki było najwięcej wolnych ludzi w całej historii naszego kraju” Gomułka ostatni polski libertarianin! „Za Gomułki była więc wolność ekonomiczna. Powstawały też nowe prywatne firmy”. No super, każdy, kto chciał zakładał prywatny biznes, rejestrowali mu go, a potem prowadził handel z Ameryką w rublach transferowych ;). Centrum Adama Smitha musiało wówczas chwalić ten system. „W Polsce z Gomułki było więcej wolności i wolnych ludzi niż obecnie.” No bo teraz nie ma Gomułki, to kto ma dawać wolność? Jest jeszcze wolność w Chinach ludowych. Proszę jechać. „Nie było bezrobocia.” Oczywiście. Była polityka pełnego zatrudnienia. Czy pracownik był potrzebny czy też nie, to był zatrudniany. Wszyscy pracowali, ale brakowało towarów w sklepach, bo stonka je zjadała po drodze. Ah ta stonka. Aha – w KRLD podobno też nie ma bezrobocia. Koledzy Pana Danka organizują regularne spotkania z ambasadorami KRLD w Polsce. Proszę iść. Tam dowie się Pan, że ich system jest jeszcze lepszy i też nie ma bezrobocia. „Państwo nie miało żadnych długów. Mieszkańcy nie mieli wielu długów.” Proszę się przejść na Dworzec Centralny w Warszawie. Zamieszkuje go najmniej zadłużona klasa społeczna w Polsce. A propos – KRLD ma długi? „Mieszkańcy, nie byli zniewoleni przez banki za pomocą kredytów hipotecznych”. No tu ma Pan rację. Te grasujące bandy gangsterów bankowych, przykładających nóż do szyi i zmuszających do zaciągania kredytu, to jednak poważna plaga. „Dziś (…) większość środków produkcji i rynku usług w rękach zagranicznego kapitału. Za Gomułki wszystko należało do polskich obywateli. Duży był wzrost gospodarczy” Oczywiście. Za Gomułki była popularna niezwykle wydajna forma należących do obywateli środków produkcji o nazwie 'przedsiębiorstwo państwowe’.”Duży był wzrost gospodarczy i demograficzny. Za Gomułki liczba polskich obywateli wzrosła o kilkanaście milionów”. Oczywiście sprzyjała temu skuteczna polityka pro-rodzina realizowana w formie aborcji. Odkąd zniesiono w Polsce aborcję, przyrost naturalny już się nie odrodził. Bycie społeczeństwem tradycyjnym, nowoczesnym lub ponowoczesnym, nie ma tu oczywiście nic do rzeczy. „Według liberalnych zasad głoszonych m.in. przez Janusza Korwina Mikke i przeze mnie, Polska za czasów Gomułki była bardziej normalnym krajem niż obecnie.” Czego chcieć więcej? Mam nadzieję, że popiera Pan gospodarkę planową i 90% udział w niej przedsiębiorstw państwowych, jako pro-rozwojowy postęp wobec tego, co jest. A teraz poważniej. Pan argumentuje w stylu: „palenie wydłuża życie, bo Władek pali i żyje, a Zdzisiek nie palił i umarł”. Myśli Pan, że to jest zabawne? Proszę mi podać dowolną teorię, a ja ją uzasadnię w podobny sposób. Nie wiem czy Pan wierzy w bzdury, które Pan wypisuje, ale proszę zauważyć, że mamy już pokolenie ludzi, którzy PRL nie znają. Mnie Pan nie nabierze, ale proszę pomyśleć o ludziach, którzy będą pierwszy raz głosowali i czytają, że Gomułka był prawie libertarianinem, że była wolność, prywatne środki produkcji, że tylko obecna propaganda mówi, że tak nie było. W zderzeniu z tym, że młody człowiek widzi, że obecne mainstreamowe media są rzeczywiście kłamliwe, może Panu uwierzyć. Psuje Pan młodzież. Potem ludzie się dziwią, że zaraz po braku rejestracji dla KNP podwaja się poparcie Palikota. To efekt skołowania. Ideologia legitymistów PRL jest korzystna dla UBeków, SBeków, morderców księży i innych postkomuchów. Dla nich, to jest miód na serce, gdy prawica pisze, że za komuny była wolność większa niż teraz, a gospodarka kwitła. Lewica dodaje, że tylko Kościół wszystko psuł, a młodzież to łyka, bo sama nie pamięta.

  17. @Alek Tak, Gomułka dał chłopom wolność, którą już im komuniści odebrali albo odbierali, zmuszając do kolektywizacji. Gdyby nie odwaga i upór Gomułki byłyby u nas PGR i kołchozy tak jak w innych krajach Układu Warszawskiego, czyli w radzieckiej strefie wpływów. Jednym z dogmatów chrześcijaństwa jest, że Bóg czyni nas wolnymi ludźmi. To piękna idea. Zgadzam się z nią. Ale jest jeszcze wolność realna, wolność ekonomiczna, obyczajowa i polityczna. Dla mnie ważniejsza jest wolność ekonomiczna, bo jest postawą innych wolności. Tylko właściciel środków produkcji może czuć się wolnym człowiekiem. Najlepiej, gdy nie ma długów, a jego środki produkcji zapewniają mu realny dochód na globalnym rynku. Obecnie większość chłopów jest zniewolonych przez dopłaty, bo bez nich nie jest w stanie utrzymać się na rynku. Za Gomułki chłopi osiągali realne dochody. Żyli biednie, ale za swoje pieniądze. Byli w stanie samodzielnie utrzymać siebie i swoje rodziny. Zapłacili podatki, oddali obowiązkowe dostawy i nikt nie wtrącał się do ich życia. Nikt nie sprawdzał, czy nie dają klapsów dzieciom, czy trzymają całą dobę psa na łańcuchu. Nikt im nie zakazywał pic piwo z kolegami na ławeczce przy sklepie czy palić papierosa w gospodzie. Nikt im nie kazał kolczykować krów. Mogli żyć, jak chcieli. Mogli publicznie wyznawać swoją wiarę i nikt na nich nie pluł, nikt nie sikał na znicze. Media publicznie nie twierdziły, że ludzie religijni to ciemnota. Żaden polityk publicznie nie kpił ze starszych kobiet w moherowych beretach. Za mało wiem o prowadzeniu firm za Gomułki, ale dowiem się więcej. Napiszę o tym artykuł. Bzdurą jest, że za Gomułki państwowe firmy wytwarzały 90 proc. PKB. Prywatne rolnictwo w latach 50. XX wieku miało duży udział w tworzeniu PKB. Był też prywatny handel, przemysł i banki. Wszystkie spółdzielnie, w tym banki spółdzielcze, należy bowiem zaliczyć do kapitału prywatnego. Jerzy Krajewski

  18. @ Alek Od kilku tygodni piszę, że Władysław Gomułka nie był komunistą. To był mądry, rozsądny przywódca. Moim zdaniem najlepszy w historii Polski, bo stworzył dla tubylców najlepsze warunki rozwoju, jakie kiedykolwiek były. Uczynił z chłopów obywateli, bo dał im ziemię za pomocą reformy rolnej i uchronił przed niebezpieczeństwem kolektywizacji, a ich córkom i synom stworzył możliwości awansu społecznego. Pokazuję, że jego państwo było bardzo liberalne, władza nie starała się być wszędobylska, jak obecnie demokracja. Ktoś, kto płacił podatki i nie chciał pozbawić władzy PZPR, mógł spokojnie i szczęśliwie żyć. Janusz Korwin Mikke krytykuje demokracja. Rozumiem jego argumenty. Widzę bankructwa państw, wynikające z dysfunkcji demokracji. Dyktatura PZPR pozwalała za Gomułki niwelować dysfunkcje demokracji. PZPR nie musiała podlizywać się wyborcom, by rządzić. Nie zadłużała więc państwa za Gomułki. Gomułka ostrzegał ekipę Gierka przed życiem na kredyt. Ta jednak nie posłuchała go i nasz kraj nie może do tej pory podnieść się po dekadzie życia na kredyt za Gierka do tej pory. Życie na kredyt przyczyniło się też do wybuchu masowego niezadowolenia społecznego w 1980 r. Bunt społeczny pogrążył zadłużoną gospodarkę. W rezultacie teraz mam 3,2 biliona złotych długu publicznego. Na tle polityków SLD, PiS i PO, którzy zadłużają nasz kraj w zastraszającym tempie, Władysław Gomułka jawi się jako wielki mąż stanu. Jarosław Kaczyński to odważny, ale w sprawach finansowych zupełnie nieodpowiedzialny polityk. Umie tylko wydawać pieniądze zrabowane podatnikom. Nie ma pojęcia, jak się je zarabia. Przez takich polityków jak on, Jerzy Buzek, Leszek Miller, Donald Tusk nasz kraj szybkim krokiem zmierza do bankructwa. Cała polityczna zabawa polega teraz na tym, kto obieca więcej. Firmy są teraz obarczone tyloma rodzajami podatków, danin publicznych i obowiązkami sprawozdawczymi, jak nigdy wcześniej. Reżim Gomułki to nie jest marzenie liberałów, ale było on znacznie bliższy normalności niż to, co teraz mamy. To porównanie ma podkreśli, jak bardzo upadliśmy, jak daliśmy się zniewolić pod władzą SLD i Post-Solidarności. Jak bardzo obecni politycy skompromitowali się, skoro jest gorzej niż za Gomułki. Jerzy Krajewski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.