Wikileaks, Holocher i Ruch Narodowy

Wydaje się, że amerykańskie służby specjalne, szczególnie w obliczu planowanego ataku na Syrię, powinny mieć co innego na głowie niźli śledzenie wpisów na facebooku dokonywanych przez młodych narodowców w Polsce. Jednak, jak stwierdził Hermann Brunner w jednym z odcinków „Stawki większej niż życie”: „służba bezpieczeństwa Rzeszy ma rozległe zadania”.

Pomijając fakt oczywistej naganności podobnych praktyk, zatrzymać się należy, jeżeli już zaistniała podobna możliwość, nad zawartością owej korespondencji. Tematyka jest przebogata, począwszy od preferencji seksualnych Artura Zawiszy („Zawisza Brunatny”), poprzez kształt nosa Roberta Winnickiego („Winniczek”), plany akcji w mundurach służb specjalnych przeciwko „lewarom”, aż po informacje dotyczące sposobu pozyskiwania przez Janusza Korwin Mikkego („Miki”) środków na remont dachu oraz opinie Pawła („mam wielu przyjaciół Żydów”) Kukiza o Janie Kobylańskim. Na marginesie warto zaznaczyć też, że słabo skrywana niechęć do „starszych braci” zniechęca do całej imprezy nie tylko Kukiza, ale i… Dawida Wildsteina. Wszystko to przetkane jest solidną porcją soczystych określeń na „k”, „ch” i „p” oraz pozdrowień w rodzaju „Niech cię Adolf błogosławi (oczywiście Dymsza)”. Plotki i ploteczki, podane najczęściej w niewybrednym stylu, walczą tu o lepsze z coraz to nowymi koncepcjami na zdobycie władzy. Przez cały czas przewija się też trawiący Ruch Narodowy wewnętrzny front walki o pierwszeństwo i wpływy. Lider ONR-u snuje intrygi i zbiera informacje mające pogrążyć konkurentów wspomnianych Winniczka i Zawiszę Brunatnego.

Nawet w szeregach sympatyków RN pojawiły się głosy rozsądku. Norbert Wasik pisze na blogu: „Czasem wręcz aż przykro było czytać niektóre fragmenty. Człowiek zniechęcał się tylko – nie tyleż co do idei, której przecież hołduje od wielu, wielu lat, co do samych ludzi prosperujących w jej obrębie. Fałsz i obłuda sięgnęły tu chyba zenitu. Chce się rzec, życie… Po owej, na swój sposób brukowej, lekturze nasuwa się jednak zasadnicze pytanie. Czym tak naprawdę poza pięknymi słowami różnimy się od takich Tusków, Komorowskich, Giertychów i innych. Chociaż u nich piękne słowa również uświadczymy. Z „Rozmów Holochera” możemy dowiedzieć się o wielu przykrych realiach panujących nie tylko wokół stworzonego w bólach Ruchu Narodowego, ale także pośród ludzi tworzących szeroko pojęte środowisko narodowe (czy jak kto woli nacjonalistyczne)”.

Całość składa się na dość przygnębiający obraz narodowego narybku i sprawia dojmujące wrażenie, że mamy do czynienia co najwyżej z jakimś kibicowskim forum. Niestety, ale od lat ta sama choroba toczy młodych  uważających się za narodowców – naziolizm jawny lub ukryty. Ta antynarodowa w sumie symbolika, jakieś pisane szwabachą „Blood and Honour”, poglądy rodem z propagandowej machiny Josepha Goebbelsa, te ciągłe biadania nad tym, że Wojsko Polskie w 1945 zajęło Ziemie Zachodnie i użalanie się nad losem III Rzeszy dobijanej przez Armię Czerwoną. To nie przypadek, to jest norma – ci ludzie nasiąknęli za młodu naziolstwem, subkulturą, a nie narodową myślą polityczną. Czytelnik nie znajdzie w ich „dyskusjach” głębi myślowej, niepokoju intelektualnego towarzyszącego wykuwaniu się nowych koncepcji i haseł. Trudno nawet dostrzec ślad fascynacji jakąś lekturą, historią, tradycją. Z dyskusjami toczonymi między liderami przedwojennych środowisk narodowo-radykalnych – Mosdorfami, Reuttami, Doboszyńskimi, Rossmanami i Wasiutyńskim ma to tyle wspólnego, co koń z koniakiem, czyli dokładnie nic. Nieodparcie przychodzi też na myśl obraz wykreowany jeszcze w latach 90. ub. wieku przez „Gazetę Wyborczą” w odniesieniu do narodowców. Ci z Ruchu Narodowego, jak to wynika z ujawnionej korespondencji, zdają się robić niemal wszystko, aby do wykreowanego przez wspomniane medium wizerunku pasować.

Magda Braun

www.myslpolska.pl

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Wikileaks, Holocher i Ruch Narodowy”

  1. Inwigilacja działaczy marginalnych organizacji o proweniencji nacjonalistycznej działających w krajach sojuszniczych przez amerykańskie służby i upublicznianie treści ich osobistych rozmów przez portal wikileaks jest oczywiście działaniem nagannym i niemoralnym. Czy nie uważa Pani jednak, że także ci, którzy czytają z zaciekawieniem prywatną korespondencję Pana Holochera również postępują nieetycznie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *