„Wolność” nie jest czymś absolutnym

W swoich wypowiedziach Piotr Gontarczyk prezentował typową dla historyków związanych z IPN narrację wydarzeń. Dzieciństwo i młodość (do którego historyk zaliczył także wojenny okres służby wojskowej W. Jaruzelskiego) miały stanowić jedyny jasny i nie kontrowersyjny okres w biografii późniejszego przewodniczącego Rady Państwa. W okresie powojennym Jaruzelski, wychowany w patriotycznej i religijnej atmosferze szlacheckiego dworu, stał się „janczarem” komunizmu, walczącym bezwzględnie z niepodległościowym podziemiem zbrojnym, Kościołem i wolnościowymi aspiracjami Polaków.

Zdaniem Gontarczyka, Jaruzelski mógł po zakończeniu wojny odejść z wojska i nie angażować się czynnie w działalność polityczną rządzącej partii. Wedle Gontarczyka, Jaruzelski, pnąc się po kolejnych stopniach kariery wojskowo-politycznej, prezentował pełny serwilizm w stosunkach z czynnikami decyzyjnymi w ZSRR. Historyk IPN-u stosunkowo dużo miejsca poświęcił w swojej wypowiedzi tzw. czystce antysemickiej, którą w wojsku pod koniec lat 60. przeprowadził Jaruzelski jako ówczesny Minister Obrony Narodowej. Gontarczyk prezentował w tym opinie nieodległe od wykładni przyjętej w latach 70. i 80. przez ówczesną opozycję demokratyczną, na czele z KOR. Zdaniem Gontarczyka, wydarzenia te stanowią najbardziej haniebny epizod w biografii Generała. Nie dostrzegając żadnych różnic pomiędzy kadrą w Wojsku Polskim przed i po marcu 1968 r., całej strukturze odmawiał w ogóle miana polskości. Gontarczyk, opisując ówczesne przemiany w wojsku, określił je jako kompromitujące ówczesne władze oraz wysoce nieetyczne. Kompromitujące miały też być późniejsze dokonania Jaruzelskiego, gdy stał on już na czele państwa. Państwo było zarządzane nieudolnie i bezmyślnie, Jaruzelski zaś miał być pozbawiony jakichkolwiek umiejętności, także tych w dziedzinie wojskowości („propagandysta, politruk”). Gen. Jaruzelski wielokrotnie określony został też przez Gontarczyka jako „notoryczny kłamca i mitoman”.

Stan wojenny 1981 roku stanowił, zdaniem Gontarczyka, kolejny etap na drodze dławienia polskich aspiracji niepodległościowych przez „towarzysza generała”. Wedle Gontarczyka, zestawienie gen. Jaruzelskiego z gen. Augusto Pinochetem czy gen. Francisco Franco, mimo nieporównywalnej skali stosowanych represji, byłoby krzywdzące dla tych ostatnich. Stwierdzając wprawdzie, że W. Jaruzelski mógł nie znać ówczesnych zamiarów i ewentualnych reakcji władz ZSRR na groźbę strajku generalnego ogłoszonego przez „Solidarność”, Gontarczyk niejednokrotnie wyrażał sądy i opinie dość kuriozalne.

Omawiając plany wojny nuklearnej pomiędzy dwoma blokami, Gontarczyk ni mniej, ni więcej tylko uzasadniał i tłumaczył amerykańskie plany zniszczenia Polski jako obszaru, na którym operować miały wojska radzieckie. O podobnych postawach Roman Dmowski pisał w następujący sposób w pracy „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”: „Dzieje porozbiorowe wychowały w naszym patriotyzmie inną niebezpieczną stronę (…) Wyrósł gatunek ludzi, uważających się za najgorętszych patriotów, którzy żyją jedynie myślą zrobienia czegoś złego wrogom ojczyzny, chociażby ojczyzna własna miała wielkimi stratami za to zapłacić. Otóż taki patriotyzm, który myśli przede wszystkim o zemście na wrogu, nie zaś o pożytku własnego narodu, jest niesłychanie groźnym niebezpieczeństwem, bo stanowi prostą drogę do narodowego samobójstwa”. Gontarczyk starał się też kreować na jedynego niemal znawcę poruszanej problematyki, postponując przy tym nierzadko dokonania i ustalenia innych badaczy (na czele z prof. L. Mażewskim, który miał być w jego ocenie „nie tknięty czarem wiedzy”). W trakcie swoich wystąpień Gontarczyk wyrażał też niejednokrotnie sprzeciw wobec określania reprezentowanej przez niego placówki (IPN) jako propagandowej.

Na początku swego wystąpienia redaktor Jan Engelgard podkreślił, że „przejście” postaci wywodzących się z tradycji patriotyczno-niepodległościowej, nierzadko współtworzących elity II RP, na stronę nowej władzy po II wojnie światowej nie było czymś odosobnionym. Świadczyć o tym mogą nazwiska generałów Gustawa Paszkiewicza i Stefana Mossora oraz postać Stanisława Grabskiego. Podobnie jak przytłaczająca większość Polaków dostrzegali w nowym państwie ułomną, bo uzależnioną od potężnego protektora, formę państwowości polskiej. Odróżniali przy tym państwo jako takie od ustroju w nim panującego. Polska Ludowa była podmiotem uznawanym powszechnie przez społeczność międzynarodową, z trudem przywracającą warunki egzystencji dla milionów Polaków w kraju. Dla PRL nie było żadnej realnej alternatywy. Takiej Polsce, jedynej możliwej w ówczesnych realiach geopolitycznych, służył także gen. Jaruzelski.

Redaktor „Myśli Polskiej” podkreślał przy tym, że trzeba też pamiętać, że Jaruzelski, gdy został postawiony w obliczu dramatycznych wyborów, był bardzo młodym człowiekiem. Nie był jednak oportunistą, wierzył w ideały Polski Ludowej. To jednak dzięki ludziom takim jak on system ewoluował i nabierał w coraz większym stopniu cech rodzimych, narodowych. Tak m.in. należy postrzegać zmiany zachodzące w wojsku po 1968, które, zdaniem J. Engelgarda, były drugim etapem dekomunizacji dokonywanej w wojsku (pierwsza miała miejsce po roku 1956). W latach 70. i 80. ub. wieku armia miała już w pełni polski charakter. Redaktor „Myśli Polskiej” wyraził przy tym zdziwienie, że historycy o tzw. proweniencji prawicowej czynią z tego faktu jeden z naczelnych zarzutów stawianych Jaruzelskiemu („czystka antysemicka w wojsku”).

W odniesieniu do decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego w roku 1981, Engelgard powołał się m.in. na ówczesną ocenę analityków CIA, którzy uznali stan wojenny za jedyną metodę zapobieżenia ewentualnej interwencji ze strony ZSRR. Przytoczył opinię Alexandra Haiga, sekretarza stanu w 1981 roku: „Uznaliśmy, że przynajmniej przez jakiś czas będzie lepiej, żeby w Polsce był stan wojenny niż coś gorszego”. Podkreślił przy tym także, że decyzję o stanie wojennym władze konsultowały także z czynnikami kościelnymi, które wówczas nie protestowały, zapoznając się z dekretem o stanie wojennym przed jego ogłoszeniem.

Redaktor Engelgard stwierdził, że w historii Polski mieliśmy powstania, które wybuchały i kończyły się najczęściej klęską i znaczącym pogorszeniem pozycji Polski oraz powstania, którym udało się zapobiec dzięki skutecznej kontrakcji. Pierwszym tego typu przykładem w najnowszej historii Polski była rewolucja 1905 roku, którą udało się stłumić m.in. poprzez czynną akcję obozu narodowego. Drugim przypadkiem były próby wywołania powstania na tyłach frontu rosyjskiego przez J. Piłsudskiego w roku 1914. Tym udało się zapobiec pośrednio poprzez wpływ, jaki na nastroje społeczne wywierała w ówczesnym czasie Narodowa Demokracja. Ostatnim zaś w naszej historii przykładem czynnego zapobieżenia planom rewolucyjno-powstańczym, tym razem o charakterze trockistowsko-lewackim, było wprowadzenie przez Jaruzelskiego stanu wojennego. „To paradoks, że „czerwony generał” zapobiegł lewackiej rewolucji, którą gotowali nam Kuroń i Modzelewski” – dodał. W tym też narodowy publicysta dostrzegał największą zasługę ówczesnego premiera. Na zakończenie J. Engelgard stwierdził także, że historia Polski jednoznacznie pokazuje, że to idea państwa posiada dla narodu nadrzędne znaczenie, nie zaś idea wolności, która nierzadko doprowadzała państwo do upadku. Stwierdził, że jest zwolennikiem sentencji Henryka Sienkiewicza, który na początku XX wieku napisał w „Wirach”: „Biada narodom, które kochają więcej wolność niż ojczyznę!”.

Po wystąpieniach prelegentów zadawane były pytania, wśród których dominowały te dotyczące sposobu postrzegania gen. Jaruzelskiego przez współcześnie żyjących (red. Engelgard stwierdził m.in. w odpowiedzi, że ci, którzy opisywanych czasów nie pamiętają, myślą inaczej niż ta część społeczeństwa, która wówczas żyła). Spotkanie podsumował uczestniczący w nim prof. Adam Wielomski, który stwierdził, że wobec odwoływania się przez obu rozmówców do dwóch diametralnie odmiennych systemów wartości, w których idea wolności narodu (Gontarczyk) przeciwstawiona została idei państwa i narodu (Engelgard), porozumienie, także w odniesieniu do innych zagadnień, wydaje się być niemożliwe.

Maciej Motas

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “„Wolność” nie jest czymś absolutnym”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *