Zaborny: Czy można być umiarkowanym narodowym socjalistą?

Paradoksalnie w Polsce nie można było przyjmować takiej postawy politycznej także w okresie stalinizmu, a po roku 1956 r. można było być narodowym socjalistą w praktyce, ale należało określać taką postawę zwrotem patriotyzm socjalistyczny. Dzieje się tak i dzieje nadal, ponieważ określenia te należą do najbardziej zakłamanych w języku polityki, marketingu politycznego i nauk społecznych. W warunkach indoktrynacji marksistowskiej słowa „naród”, „nacjonalizm” i „socjalizm” definiowano w sposób odbiegający od ich sensu. Także obecnie kosmopolici uważają je za trefne, a przyznawanie się do nich za zbrodnicze lub idiotyczne, ponieważ w warunkach globalizacji gospodarki, techniki i finansów są anachroniczne.

            Pojęcie nacjonalizm ma najkrótszą historię, ponieważ jest pochodną powstania w połowie XIX wieku nowoczesnych narodów obywatelskich, o których poparcie musieli zabiegać władcy (politycy), jeśli chcieli osiągnąć zamierzone cele polityczne. Najdobitniej ujawniło się to w czasie I wojny światowej, kiedy z przeciwnych okopów strzelali do siebie robotnicy francuscy i niemieccy lub rosyjscy i austriaccy. Wbrew urojeniom Karola Marksa robotników bardziej łączyło poczucie wspólnoty narodowej niż interes klasowy. Robotnicy rozumieli, że ich zarobki są pochodną zbycia wyprodukowanych przez nich towarów, co utrudniali im robotnicy z innych państw, więc popierali stosowanie przez rząd kontyngentów w imporcie produktów i nie dopuszczanie do stosowania przez konkurencyjne państwa den dumpingowych.

Szczególnie widoczne było to na ziemiach polskich, gdzie mimo usilnej propagandy marksistowskiej prowadzonej przez SDKPiL większość polskich robotników nie uwierzyła Róży Luksemburg, że po rewolucji społecznej powstanie jeden europejski naród proletariacki. Polscy robotnicy, chłopi i rzemieślnicy zmuszani byli do walki w oddziałach wojsk zaborczych, ale kiedy odrodziło się państwo polskie zgodnie stanęli w jego obronie w Wielkopolsce, na Śląsku i na tych obszarach Kresów Wschodnich, gdzie przeważała ludność polska. Nie dała rezultatów propaganda bolszewicka, wzywająca do Polaków do zlikwidowania kapitalizmu, ponieważ chłopi i robotnicy chcieli urządzać swoje państwo bez podpowiedzi rosyjskich suflerów, a ideę suwerennego państwa polskiego popierały wszystkie polskie partie polityczne oprócz komunistycznej i żydowskiej.

Taka postawa Polaków wynikała z uznania nacjonalizmu wyzwoleńczego i obronnego za zgodny z zasadami sprawiedliwości dziejowej i humanizmu. Nie wiedzieli jedynie, że takim pojęciem ideologicznym należało określać ich jednostkowy patriotyzm.             

            Trwający do dziś ostracyzm wobec pojęć naród i nacjonalizm pogłębiło nadużycie popełnione wobec nich przez partię hitlerowską w Niemczech. Adolf Hitler z premedytacją nazwał swoją partię „narodową”, gdy jej program polityczny był skrajnie rasistowski i szowinistyczny (nacjonalizm zaborczy i ksenofobiczny), ponieważ zakładał wyniszczenie ludów niearyjskich z powodów rasowych i zagrabienie terytoriów sąsiednich państw, żeby poprawić warunki życia Niemców jako „nadludzi”.

            Klęska wojenna III Rzeszy Niemieckiej była podstawą do przeprowadzenia denazyfikacji społeczeństwa niemieckiego przez zwycięskich aliantów. Powołany przez nich Międzynarodowy Trybunał nie tylko osądził zbrodniczych przywódców Niemiec, ale także redefiniował pojęcie nacjonalizmu, który utożsamiono z rasistowskim szowinizmem narodowym i prawnie zakazano przyjmowanie takiej ideologii i wynikającej z niej postawy jednostkowej. Tak Trybunał Norymberski skazał na nieistnienie także nacjonalizm narodowowyzwoleńczy i obronny. Musiało minąć wiele dziesięcioleci zanim odrzucona została marksistowska definicja nacjonalizmu, a w encyklopediach pojawiło się rozróżnienie nacjonalizmu zaborczego od obronnego. Nadużyciem semantycznym było zastąpienie pojęcia nacjonalizm określeniem patriotyzm, ponieważ pierwsze oznacza ideologię społeczną, a drugie postawę jednostkową miłości swojej ojczyzny.  

            Elementem denazyfikacji Niemiec było także potępienie ustroju totalitarnego, jaki wprowadziła NSDAP. Szczytem obłudy sędziów Trybunału Norymberskiego była aprobata dla istniejącego w ZSRR totalitaryzmu sowieckiego, ponieważ Rosja dźwigała główny ciężar II wojny światowej.           

            Po rozpadzie ZSRR ideologia marksistowska znalazła się w odwrocie, toteż we współczesnych encyklopediach wprowadzono nową definicję nacjonalizmu. W encyklopedii z 1994 r. nacjonalizm polityczny to dążenie do posiadania niepodległego bytu państwowego i jego obrony. (Encyklopedia popularna PWN, Warszawa 1994, s. 544). Dziesięć lat wcześniej nacjonalizm definiowano jako dążenie burżuazji do podporządkowania innych narodów interesom własnego państwa oraz dyskryminacja mniejszości narodowych w państwie. (Encyklopedia Powszechna PWN, t. 3, Warszawa 1984, s. 203).

            Widać wyraźnie, że stalinizm wykorzystywał marksizm dla zdyskredytowania polityki zagranicznej państw kapitalistycznych oraz zakamuflowania szowinistycznego programu ZSRR zmierzającego do podporządkowania Rosji innych narodów europejskich. O instrumentalnym traktowaniu pojęcia nacjonalizm przez władze sowieckie świadczy oskarżenie w 1948 r. W. Gomułki o „odchylenie nacjonalistyczne”, które uznano za zbrodnię przeciwko internacjonalistycznego z nazwy ZSRR. Według J. Stalina nacjonalizm rosyjski był „słuszny”, a Gomułki – „niesłuszny”. Osobiście mam żal do Gomułki, że po swoich doświadczeniach z nacjonalizmem nie nakazał polskim uczonym oczyszczenie pojęcia nacjonalizm ze skojarzeń z nazizmem. Wynikało to zapewne z uznania swojego patriotyzmu za odpowiednik nacjonalizmu, ponieważ jego użyciem bronił się przed atakiem B. Bieruta i H. Minca. W książce o Gomułce dowiodłem, że był on narodowym komunistą, który dążył do powiększenia zakresu suwerenności PRL.

            Podtrzymywanie związku nacjonalizmu z K. Marksem i A. Hitlerem  prowadzi do tego, że pojęcie to ma wydźwięk pejoratywny, czego pochodną jest dyskredytowanie przez liberałów  partii odwołujących się do zasad polityki narodowej. Podobnie, jak w przeszłości R. Luksemburg, liberalizm głosi zanikanie więzi narodowych w warunkach globalizmu, co doprowadzić ma do anachroniczności zjawiska narodu. Jest oczywiste, że narasta unifikacja cywilizacyjna i kulturalna narodów, co ułatwia informatyzacja życia gospodarczego i społecznego. Nie sadzę jednak, żeby zglajszachtowanie kultury ludzkiej było wartością, dla której warto poświęcić bogactwo zróżnicowania kulturowego, a więc trwałości istnienia kultur partykularnych i lokalnych. Kwestę ewolucji stosunku polityki i nauki do zjawiska narodu i ideologii nacjonalizmu szerzej omówiłem w książce a to Polska właśnie (2008).     

 Piotr Zaborny

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Zaborny: Czy można być umiarkowanym narodowym socjalistą?”

  1. Można być kim sie chce ale ryzykuje się różną reakcję innych. Jak ktoś uważa, że umiarkowany nazizm jest dobry to jego sprawa, ale niech wie, że ja takiego bym wsadził do pierdla tak samo jak komuchów i ich popleczników, tak jak wojujacych pedałów niszczących cywilizację. Mówię wprost jak nasz cywilizacj ma zdechnąć dzięki działaczą pod hasłem świckości państwa to wolę państwo muzułmańskie tolerujace mnie jako chrześcijanina niz reżim świeckiego państwa uczącego moje dzieci, że pedalsto to coś normalnego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *