Zbieramy teksty do kolejnego numeru “Pro Fide, Rege et Lege”

Call for Papers

W początkach nowożytności rozpoczął się proces rozchodzenia się wiary i rozumu, religii i nauki. Filizofowie nowożytności tworzyli definicje rozumu i nauki, które coraz bardziej wykluczały obiekty niedostępne poznaniu zmysłowemu z przedmiotu dociekań naukowych. Celem poznania rozumowego i naukowego stało się zdobycie przez człowieka absolutnej władzy nad naturą i społeczeństwem. Jednocześnie Kościół, uwikłany w walkę przeciwko Reformacji, swoją uwagę skupił na kwestiach obrony doktryny przed herezjami religijnymi. Skutkiem obydwu tendencji było to, że Kościół nie uczestniczył w wystarczającej mierze w dyskusji na temat rozwoju nauki i techniki oraz związanych z nim zmian społecznych.  Wystarczy przypomnieć, że pierwszą encykliką papieską, która bezprośrednio dotyczyła tej tematyki, była Spe Salvi Benedykta XVI. Prawdopobnie nie był to przypadek, że wyszła ona spod pióra papieża pochodzącego z Niemiec, gdyż właśnie w Niemczech tradycyjnie kwestie powiązania techniki ze zmianami społecznymi są przedmiotem szczególnego zainteresowania.  W efekcie znajdujemy się w punkcie, gdzie nauka tkwi w mocnym uścisku różnych ideologii emancypacyjno-postępowych. Aby zmienić ten stan rzeczy należy pilnie przystąpić do opracowania teoretycznego wielu kwestii, do których przykładowo należą:

– W jakim stopniu realizowanie klasycznego ideału dobra wspólnego zakłada konieczność posiłkowania się po osiągnięciami nauk społecznych? Czy można być dobrym przywódcą i ignorować nowoczesną naukę? Gdzie leży granica między klasyczną cnotą roztropności a uleganiem ideologii scjentyzmu?

– Czy postęp naukowo-techniczny jest aktualizacją potencji tkwiącej w ludzkiej naturze, a więc jest zgodny z prawem natury, czy też jest jego deformacją? A może jedno i drugie, i gdzie wtedy przebiega granica między jednym a drugim?

– Jeśli postęp naukowo-techniczny uznamy za zgodny z ludzką naturą, to musimy także uznać, że zmiany społeczne z niego wynikające także są z nią zgodne. Gdzie leży granica między „zdrową emancypacją” a emancypacją ideologiczną?

– Czy konserwatyzm historyczny i współczesny przeprowadził dostateczną systematyczną analizę techniki i i społeczeństwa opartego na nauce i technice, czy też ograniczył się do anatemizacji tych problemów jako „apokalipsy nowoczesności”? W jaki sposób rozwój techniki i nauki musi wpłynąć na ten nurt filozofii politycznej, aktualizując jego tradycyjną zawartość?

Prosimy o nadsyłanie tekstów sformatowych według wytycznych Redakcji Pro Fide, Rege et Lege do końca września 2016 r. na adres redakcja@profide.info

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *