Zenderowski: Kultura dyskusji politycznej wczoraj i dziś

Przypominam sobie moje czasy studenckie, gdy jesienią 1994 roku zaczynałem w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie studia na kierunku Chrześcijańskie Nauki Społeczne. Było to coś w rodzaju „przedsionka” do „rasowej” politologii, która objawiła się nam kilka lat później. Na roku jakieś 40-50 osób. Niemal każdy z innej bajki. Ideowo i ideologicznie od marksistów i trockistów, przez socjaldemokratów, chadeków, po liberalnych-konserwatystów i monarchistów. Ja na pierwszym roku byłem w skrzydle monarchistycznym, porzuciwszy wcześniej swoje sympatie do UPR.

Przez lata toczyliśmy ze sobą zażarte spory ideowe, nierzadko w okolicach MarcPola, w którym nabywaliśmy piwo Królewskie i piliśmy je pod murkiem, który stał dokładnie w tym miejscu, w którym obecnie na kampusie stoi kaplica. Żarliśmy się przeokrutnie, ale nigdy, przenigdy nikt nikogo nie obraził personalnie, nie zmieszał z błotem, nie odsądził od czci i wiary. Nigdy między nami nie było nienawiści i złości. Po prostu, zgodnie uznaliśmy, że mamy odmienne poglądy i mamy do nich prawo. I dyskutowaliśmy, często do białego rana… Jarosław Hebel pamiętasz?

Z czasem to wszystko powoli dziadziało. Widziałem to, bo ze studenta stałem się akademikiem prowadzącym zajęcia ze studentami. Mniej więcej do połowy pierwszej dekady XXI wieku było jeszcze normalnie, tzn. istniała kultura dyskusji. Ludzie sprzeczali się, ale wiedzieli, że polityka to nie wszystko.

Potem zaczęło się lawinowo psuć. Podziały się pogłębiały, ludzie się do siebie nie odzywali, zaczęły tworzyć się paralelne światy – obozy prawdziwych tych, tamtych i owamtych. Komunikacja powoli ustawała i zaczęła ograniczać się do wymiany ciosów. Nie było już picia Królewskiego z lewakiem/prawakiem pod MarcPolem. Każdy obóz spotykał się w innym miejscu.

Tak oto przez lata przygotowywano grunt pod dzisiejsze walki plemienne. Pod polskie Hutu i Tutsi. Ale ja się na to nie zgadzam. Nie zgadzam się na plucie na kolegów, bo mają inne poglądy. Nie zgadzam się na język pogardy, nienawiści i lekceważenia, który stał się standardem w polskiej polityce. Nie zgadzam się wreszcie na to, że źródłem tego zwyrodnienia jest język, odmienne interesy polityczne czy ekonomiczne. Uważam bowiem, że źródłem tego zła jest zwyczajny brak dobrego wychowania i totalna niekompetencja w sferze tzw. umiejętności komunikacyjnych. Gdyby ludzie przynajmniej tyle słuchali innych niż sami mówią, nie byłoby takich problemów.

Ludzi trzeba na nowo uczyć ze sobą rozmawiać. Czem prędzej, bo już jest chyba trochę za późno.

Radosław Zenderowski

Click to rate this post!
[Total: 10 Average: 4.9]
Facebook

1 thoughts on “Zenderowski: Kultura dyskusji politycznej wczoraj i dziś”

  1. Podziały pojawiły się ponieważ wyszliśmy z epoki teoretyzowania w epokę praktycznej weryfikacji naszych poglądów. Okazało się, źe to co do tej pory było ciekawostką intelektualną nagle stało się tragiczną w skutkach praktyką. Mnie, w moim dorosłym życiu, zawsze się wydawało, źe przejście z zapyziałego systemu komunistycznego do raju jakim wydawała się liberalna-demokracja, zresztą zgodnie z teorią „końca historii” Fukujamy, jest jedynym sensownym rozwiązaniem. Nadal zresztą tak uważam. Zmieniło się jednak to, że w wielu polskich umysłach nastąpił regres do, wydawało by się zapomnianych i dawno wyrzuconych na śmietnik historii, idei systemów politycznych. Idei, które dla wielu wydają się niezwykle niebezpieczne.
    Do takich ideologii należą choćby royalizm, który, w swoim absolutyzmie kojarzy mi się z feudalizmem, czy leseferyzm, który przypomina o mrocznych czasach brutalnego kapitalizmu xix w. Demokrację, rozumianą na sposób Platoński, czyli wolę ludu, który przekazuje absolutną władzę tyranom zaliczyć można również do tego typu ideologii.
    Wszystkie one skażone są jedną immanentną cechą. Obrazują egocentryczne podejście różnych grup interesu do przestrzeni społecznej. Oczywiście trudno się zrzynać na konieczność dziejową. Egoizm jest cechą przyrodzoną człowieka, tak jak każdego innego stworzenia realizującego swój cel replikacji genu. Jednak to dopiera epoka agrarna, poprzez kumulacje ziemi, a dzięki niej władzy, uczyniła z egoizmu oś wszelkich pocq1zynań. Te, wspomniane wyżej ideologie są dziełem tamtej właśnie epoki, w której kumulacja władzy była celem nadrzędnym.
    Ponieważ jesteśmy społeczeństwem, poprzez tragedie narodowe, zapóźnionym dziejowo, procesy odejścia mentalnego od tego egoistycznego okresu są, w porównaniu z krajami zachodu, zapóźnione o kilkaset lat. Przypominam, że pierwsze idee egalitaryzmu pojawiły w epoce Oświecenia, a pierwsza realizacja władzy rozproszonej pojawiła się w 1581 roku w Niderlandach w formie Stanów Generalnych.
    Dlatego w Polsce pojawiły się ideologie odpowiednie dla tych zapóźnionych zakresów mentalności, które obowiązywały dawniej i, jak niestety się okazuje, obowiązują, w części społeczeństwa, nadal.
    Dowodem na to jest psychologiczna kondycja naszego społeczeństwa. Agraryzm to patriarchalizm na poziomie rodziny i wychowania następnych pokoleń. Jego psychologicznym odpowiednikiem jest osobowość autorytarna. Badania przeprowadzane w Polsce ujawniły ok 70 % populacji dotkniętych tym typem osobowości (http://rcin.org.pl/Content/62063/WA004_81819_P91203_Koralewicz-Autoryt.pdf). To on odpowiedzialny jest za egoizm poglądów politycznych.
    Ta druga cześć społeczeństwa wyrosła na nowych wzorcach kulturowych zaimplementowanych u nas przez demokracje zachodnią. Jest ona skorelowana z nowym typem mentalności wytworzonej w nowych warunkach bytu człowieka, w mieście. To industrializm spowodował przeniesienie dużych grup społecznych ze wsi do miast. Miasto natomiast generuje inne stosunki społeczne i inny typ mentalności.
    Aby się nie rozwodzić konflikt, o którym pisze autor artykułu jest koniecznym elementem procesów dziejowych, a brutalność jest ich immanentnym elementem. Proszę sobie przypomnieć rewolucje społeczne, które były spektakularnym momentem przezchodzenia z agraryzmu do industrializmu. Wszystkie one były brutalne. Rewolucja chwalebna, francuska, październikowa, faszyzm w różnych krajach. U nas ten etap rozwoju społecznego odbywa się teraz. Przecież brutalność partii obecnie rządzącej, prymitywizm jej przedstawicieli w zawłaszczaniu przestrzeni, w zasadzie, każdej, które można skojarzyć z totalilitaryzmem, czy kompulsywny nacjonalizm, to wszystko przywołuje na myśl, może w formie bardziej ucywilizowanej przez przemiany społeczne, które się dokonały, dawne rewolucje.
    Pytanie tylko czy to będzie powtórka rewolucji francuskiej, w której po krótkotrwałym terrorze powrócono do bardziej cywilizowanych form przemian, czy rewolucji bolszewickiej, która przez lata praktykowała swą brutalność.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *