“Konserwatyści mają mnie za libertarianina a libertarianie za zamordystę” – mówi Sławomir Mentzen (Konfederacja) w rozmowie z Adamem Wielomskim

Panie Doktorze, w opinii dość powszechnej wyrasta Pan na jednego z kluczowych liderów Konfederacji. Wynika to tak z pańskiej aktywności organizacyjnej i medialnej, jak i – co u polskich polityków rzadkie – wiedzy eksperckiej. W ostatnim czasie przedstawił Pan program stu ustaw gospodarczych. Oczywiście, mało kto zada sobie trud lektury całości, a i mało kto z czytających jest dostatecznie kompetentny, aby zanalizować ten program w szczegółach. Dlatego, w tej rozmowie, prosiłbym o krótkie przedstawienie tego projektu. Zacznijmy może od problemów ogólnych. Pijarowcy nauczają, że nie należy skupiać się na „jak?”, lecz na tym, „co” ma być osiągnięte. Więc jakie są ogólne cele?

Najogólniej rzecz ujmując, celem jest wzmocnienie w Polsce wolności, własności i sprawiedliwości. Dlatego ustawy nie są tylko gospodarcze. Niektóre ustawy zwiększają autonomię i bezpieczeństwo rodziny, ograniczają władzę urzędników, inne zmniejszają podatki.

W gospodarce proponuję obniżenie podatków, polepszenie pozycji podatników w sporach z urzędnikami, powiązanie płacy minimalnej z kwotą wolną od podatku, ograniczenie maksymalnego długu publicznego.

W innych projektach ograniczamy możliwość odbierania dzieci rodzicom, znacząco ułatwiamy edukację domową, zakazujemy aborcji, poszerzamy prawo do broni i obrony koniecznej, ale też wprowadzamy karę śmierci, poprawiamy bezpieczeństwo i dyscyplinę w aresztach, zwiększamy kary na niektóre rodzaje przestępstw.

Dzięki pracy ludzi o różnym spojrzeniu na rzeczywistość udało się skonstruować ciekawą mieszankę postulatów wolnościowych i konserwatywnych.

Konfederacja skupia środowiska tak liberalne, nawet libertariańskie, jak i narodowe. Czy Pański program jest autorski i przedstawia tylko Pańskie poglądy, czy jest akceptowalny dla całej Konfederacji? Jest Pan liberałem, ale czy – będąc w sojuszu z narodowcami – akceptuje Pan ideę liberalizmu narodowego? Liberalizmu w państwie narodowym?

Unikam określania siebie jako liberał. Byłoby to zdecydowanie mylące. Jestem konserwatystą widzącym potrzebę swobody gospodarczej i niskiego udziału państwa w gospodarce. Jednak i tak konserwatyści mają mnie za libertarianina a libertarianie za zamordystę.

Moje propozycje są oczywiście moim autorskim programem, nie konsultowałem go z żadną partią. Gdy teraz myślę o tych ustawach sądzę, że pod największą ich liczbą podpisałby się Grzegorz Braun, pod trochę mniejszą Janusz Korwin-Mikke, a pod najmniejszą narodowcy, ale i im zdecydowana większość projektów powinna się podobać.

Ani libertarianizm ani narodowy etatyzm nie jest dobrą odpowiedzią na pytanie o rolę państwa w gospodarce. Świat zmienia się coraz szybciej. Globalizacja postępuje. Coraz więcej firm działa na rynku światowym, coraz więcej zjawisk nabiera charakteru masowego – np. imigracja. Musimy dostrzec to, że rzeczywistość wygląda trochę inaczej niż w XIX wiecznych podręcznikach do ekonomii. Zbyt wiele cichych założeń wielu teorii ekonomicznych przestaje być aktualnych. Z drugiej strony nie można wpaść w pokusę regulowania wszystkiego. W XXI wieku wolny rynek jest właściwą odpowiedzią rzadziej niżbym chciał, ale i tak znacznie częściej niż chcieliby etatyści. To jest temat na bardzo długi artykuł, jeżeli po wyborach będę miał trochę więcej czasu niż teraz, to na pewno go napiszę.

Co ze świadczeniami socjalnymi? Szczególnie interesuje mnie Pański stosunek do pisowskiego socjalizmu, zwanego programem 500 plus.

Od samego początku krytykowałem program 500 plus. Mówiłem, że jest to program polityczny, w najlepszym wypadku socjalny, ale z pewnością nie demograficzny. Mówiłem, że nie spowoduje on wzrostu dzietności i nie pomoże powstrzymać lub ograniczyć katastrofy systemu emerytalnego. Wtedy rząd próbował jeszcze bronić poglądu, że 500 plus miał zwiększyć dzietność. Dziś nawet PiS skupia się tylko na socjalnym aspekcie 500 plus. Zresztą do teraz nie usłyszałem odpowiedzi, jakim cudem płacenie rodzicom posiadającym nastoletnie dzieci miało zwiększyć dzietność? Rozumiałbym jeszcze, gdyby pieniądze miano wypłacać tylko na dzieci urodzone po wejściu programu, ale objęcie programem wszystkich dzieci jest nieporozumieniem.

To jest niesamowite. Wprowadzono program kosztujący nas ponad 20 mld zł rocznie. Gdy po dwóch latach okazało się, że program nie działa, nie spełnia swojego podstawowego celu, to jest wzrostu dzietności, dwukrotnie zwiększono kwotę wydatków poprzez przyznanie 500 zł również na pierwsze dziecko!  W przyszłym roku świętować będziemy okrągłe 100 miliardów złotych wydane na 500 plus. To jest absolutnie spektakularny przykład bezmyślnego wydawania pieniędzy przez rząd.

Podatki? Progresywane, liniowe, pogłówny? Co z VAT-em?

VAT musi zostać. Po pierwsze dlatego, że wymaga tego od nas Unia Europejska, a po drugie nie widzę innego podatku, który wniósłby tyle pieniędzy do naszego budżetu. VAT obciąża konsumpcję. Ten podatek jak każdy inny ma wiele wad, jest jednak w obecnej sytuacji niezbędny. Reformy domaga się jedynie unijny system rozliczania podatku VAT, ponieważ jest on przyczyną pojawienia się mafii vatowskich. Jeżeli ktoś szuka prawdziwych twórców mechanizmu karuzeli vatowskich, powinien przyjrzeć się autorom dyrektywy która weszła w życie 1 stycznia 1993 roku. To oni a nie Donald Tusk są ojcami założycielami mafii vatowskich.

W idealnym świecie podatki dla biznesu byłyby branżowe a dla ludzi pogłówne. Przy czym podatek pogłówny trzeba by nazwać jakoś inaczej, na przykład podatkiem obywatelskim, bo pogłówny się bardzo źle kojarzy.

Obecnie niestety nie ma co liczyć na nic więcej niż niski podatek liniowy, niestety idziemy w kierunku wysokich podatków progresywnych.

Prawdę mówiąc zawsze uważałem, że środowiska liberalne w Polsce nie rozumieją problemu tzw. monopoli prywatnych, czyli faktycznie uprzywilejowanej sytuacji międzynarodowych banków i korporacji w stosunku do małych i średnich polskich firm. Czy ma Pan jakieś recepty w tej kwestii?

To międzynarodowe koncerny powinny dostosowywać się do polskiego lokalnego prawa, a nie polskie prawo do międzynarodowych koncernów. Mitem jest rzekoma wielka efektywność międzynarodowych korporacji. Zarządzanie wielką firmą jest trudniejsze niż małą. Giganci są bardzo krusi, często stoją na glinianych nogach. Przypominam, że poprzedniego kryzysu finansowego nie przetrwał w niezmienionej formie żaden z pięciu wielkich amerykańskich banków inwestycyjnych. Obecnie obserwujemy staczanie się na dno Deutsche Bank, którego kapitalizacja jest już mniejsza od kapitalizacji PKO BP. Gdyby nie pomoc państw i organizacji międzynarodowych, gigantom wiodłoby się znacznie gorzej. Z drugiej strony nadmierna biurokracja i przepisy utrudniają działalność małym przedsiębiorcom.

Dowolna korporacja taksówkarska, dowolny taksówkarz jest bytem trwalszym, mającym większe szanse przetrwać niż przynoszący wciąż wielkie straty Uber. Za jakiś czas Ubera już dawno nie będzie, a taksówkarze dalej będą jeździć. Co najwyżej unowocześnią swoje usługi.

Kiedyś gigantami byli Yahoo i Nokia. Gdzie są dzisiaj? Rynek nowoczesnych technologii cechuje się olbrzymią zmiennością. Nikt, nawet Facebook, Microsoft, Apple i Samsung nie mogą być pewni, że odpowiednio wcześnie zauważą nowe trendy i nie wypadną z rynku.

Branża farmaceutyczna i chemiczna opiera się na regulacjach państwowych, tworzących bardzo wysokie bariery wejścia. Gdy ostatnio rozmawiałem z pewnym polskim producentem chemii, nie mogłem uwierzyć jak bardzo Unia Europejska pilnuje tego, by nikt nie mógł konkurować z niemieckimi gigantami chemicznymi. To są utrudnienia czysto administracyjne, wprost nakierowane na uniemożliwienie powstania liczącej się konkurencji.

Lista największych firm cały czas się zmienia, wygląda obecnie zupełnie inaczej niż 30 lat temu. Wielkie firmy zapadają się pod własnym ciężarem i upadają. Świat jednak cały czas się zmienia. Możliwe jest, że w wyniku rosnącej globalizacji i nasilenia się efektu „zwycięzca bierze wszystko” problem stanie się poważny. Możliwe jest, że to już się dzieje. Nawet liberałowie muszą uznać, że pomiędzy Facebookiem a lokalnym portalem informacyjnym różnica jest nie tylko ilościowa, ale też jakościowa. To są zupełnie różne byty, wrzucanie ich do jednego worka pod nazwą „prywatne przedsiębiorstwo” jest błędem. Dopuszczam to, że oba te przedsiębiorstwa powinny mieć różne prawa, ale też różne obowiązki.

Podsumowując, najlepszym lekarstwem na wielkie firmy jest pozwolenie im upaść zanim będą wielkie. Wystarczy poczekać aż zrobią błąd. W żaden sposób nie można ich wspierać. Interwencja jest konieczna tylko w pojedynczych, bardzo szczególnych wypadkach, dopuszczam sytuację, że takim przypadkiem już jest Facebook.

Czy program wolnorynkowy nie będzie dla Polaków nazbyt gwałtowną terapią szokową? Socjalizm budowano w Polsce od sanacji do 2019 roku. Czy można go rozmontować w 1-2 lata?

Tu się z Panem nie zgodzę. Socjalizm zaczęto budować już pod koniec 1918 roku. Wszyscy pamiętamy czerwony rząd Moraczewskiego, a mało kto wie, że rząd Ignacego Paderewskiego realizował prawie wszystkie postulaty Moraczewskiego.

Wracając do Pana pytania.

To jest bardzo ciekawa kwestia. Spójrzmy na emerytury.  W Chile wprowadzono kilka dekad temu system prywatnych funduszy emerytalnych. Fundusze działały bardzo efektywnie, niestety Chilijczycy unikali jak mogli płacenia składek emerytalnych a zaoszczędzonych składek nie przeznaczali na przyszłość, tylko zwiększali swoją konsumpcję. Teraz pomimo bardzo porządnych stóp zwrotu oferowanych przez fundusze, emerytury są bardzo niskie. Chilijczycy wychodzą więc na ulicę i głośno domagają się powstania ZUS-u.

W Polsce jest podobnie. Wiele osób pracuje na umowach o dzieło, korzysta z ryczałtowego ZUS jako przedsiębiorcy i w rezultacie płaci niskie składki emerytalne. Niestety zaoszczędzone na składkach pieniądze, podobnie jak w Chile, nie są przeznaczane na prywatne oszczędności emerytalne. Każdy mniej lub bardziej świadomie liczy na to, że jakoś to będzie, że państwo w razie czego mu pomoże.

Niestety mogą mieć rację, bo z każdym rokiem średni wiek wyborcy rośnie, a emeryci stanowią coraz większą część elektoratu. Już teraz widzimy tego efekty, na przykład trzynasta i czternasta emerytura. Z każdymi kolejnymi wyborami politycy będą czuli coraz większą potrzebę walki o głosy emerytów. Nawet gdyby jakimś cudem zlikwidować teraz przymusowe ubezpieczenia społeczne, najprawdopodobniej za jakiś czas ludzie którzy nic nie odłożyli, wywalczyliby sobie prawo do jakiejś emerytury obywatelskiej.

Dlatego uważam, że przy zachowaniu systemu demokratycznego demontaż systemu socjalnego jest mało prawdopodobny.

Co innego biurokratyczne utrudnienia prowadzenia działalności gospodarczej. Tu wystarczy pokonać jedynie opór urzędników i różnych grup interesu. Przy dużej determinacji można szybko uwolnić przedsiębiorczość w warunkach demokratycznych.

Ci, którzy wczytali się w Pański program twierdzą, że jest zasadniczą różnicą jakościową w stosunku do tradycyjnych programów środowiska „korwinowego”. Panuje pogląd, że brak w nim liberalnego doktrynerstwa. Czy zgadza się Pan z tą opinią? Taki był cel?

Bardzo mnie ta opinia cieszy. Staram się nie być doktrynerem i widzieć rzeczywistość taką jaką ona jest. Podam przykład. Można oczywiście argumentować, że państwo nie potrzebuje swojego przemysłu zbrojeniowego, bo zawsze może kupić broń zza granicy, ale historia pokazuje, że w trakcie wojny taki zakup jest niezwykle trudny. Takich przypadków, gdzie wolny rynek i własność prywatna nie są właściwą odpowiedzią jest niestety więcej.

To jaka jest prawowita rola państwa w procesach ekonomicznych?

Zgodnie z wyrażoną przez Piusa XI w Quadragesimo Anno zasadą pomocniczości: „Jak nie wolno jednostkom wydzierać i na społeczeństwo przenosić tego, co mogą wykonać z własnej inicjatywy i własnymi siłami, podobnie niesprawiedliwością, szkodą społeczną i zakłóceniem porządku jest zabierać mniejszym i niższym społecznościom te zadania, które mogą spełnić, i przekazywać je społecznościom większym i wyższym. Wszelka bowiem działalność społeczna winna wspomagać człony społecznego organizmu, nigdy zaś ich nie niszczyć, ani nie wchłaniać”.

Innymi słowy: „Tyle państwa, ile koniecznie potrzeba, tyle wolności, ile można”.

Zastosowanie się do zaleceń Piusa XI praktycznie rozmontowuje współczesne państwa socjalne, które próbują zastąpić rodzinę, lokalne społeczności i oddolne organizacje.

Państwo w ogóle nie powinno interesować się jak swój biznes prowadzi szewc, sklepikarz czy właściciel agencji reklamowej. Powinno jednak przyglądać się temu, co robi Facebook, wielki międzynarodowy bank czy gigant farmaceutyczny. Posłużę się analogią. Nie jest żadnym problemem to, żeby Niemiec czy Francuz przyjechał do Polski na wycieczkę ze swoim rewolwerem. Nie powinniśmy jednak równie ufnie podchodzić do przekraczającej naszą granicę dywizji pancernej. Wolność gospodarcza jest bardzo ważna, nie jest jednak najważniejsza. Musimy sobie zapewnić bezpieczeństwo pod względem militarnym, żywieniowym i energetycznym.

I pytanie na koniec: czy czytuje Pan nasz portal konserwatyzm.pl i nasze pismo „Pro Fide Rege et Lege”?

Czytam portal konserwatyzm.pl. Obecnie niestety nie mam czasu na regularną lekturę „Pro Fide Rege et Lege”, jest to jednak jedna z tych pozycji, która regularnie pojawiała się w moim domu rodzinnym.

Proszę jeszcze podać naszym Czytelnikom listę, okręg i miejsce z którego Pan kandyduje.

Kandyduję z pierwszego miejsca na toruńskiej liście Konfederacji.

[Głosów:56    Średnia:4.9/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *