Zrzuta na Sakiewicza. Jest już Raport Macierewicza – Gitisa – Wywczasa!!!

Autentycznie niepokoję się o Tomasza Sakiewicza. O jego samopoczucie. O jego zdrowie. Dlaczego?

Po pierwsze chodzi o nagłą zmianę tonu. Jeszcze w poniedziałek naczelny GaPola groził mi procesem: (tutaj). Już dzień później zmienił jednak front. Nic już o nim nie wspomina, przyjmując postawę tak zwanego „skrzywdzonego misia” (tutaj). Skąd to się wzięło? Skąd taka rozbieżność? Zaiste zastanawiające. Moim zdaniem możliwości jest kilka.

Wariant numer 1 jest taki, że żadnego z tych tekstów nie pisał Sakiewicz. Wariant 2, że pisał tylko jeden z nich (w takim razie warto by wiedzieć, który). Wariant 3, że po prostu wystraszył się ewentualnego procesu z moim udziałem (tego nie biorę pod uwagę, bo przecież, czego jak czego, ale odwagi zięciowi prezesa Gitisa odmówić nie można). Jest wreszcie wariant 4. Że oto Sakiewicz jest autorem obu tekstów i nie widzi w tym żadnej sprzeczności. To byłaby sytuacja najsmutniejsza. Bo gdyby tak było to mój, zawarty we wstępie, autentyczny niepokój o jego zdrowie, byłby uzasadniony.

Niestety, im bardziej zagłębiać się w tę sprawę, tym bardziej wariant ten wydaje się najbardziej prawdopodobny. Bo oto – po drugie – przedwczoraj w Onecie Sakiewicz zapewniał, że wydanej staraniem teścia książki nigdy nie widział (tutaj). Tymczasem nieoceniony Wywczas zdążył już ustalić, że dołączone do Gitisowego Raportu płyty dvd wydała Gazeta Polska, której naczelnym jest przecież właśnie Sakiewicz (tutaj). I znów, jeśli istotnie Wywczas ma rację oznacza to, że w poniedziałek zięć teścia mówił, że nie widział publikacji, której integralną częścią są płyty dvd, wydane przez firmę, której przecież szefuje.

Stanowczo odrzucam możliwość, że nasz dzielny Redaktor w tej sprawie kłamie. Nie, to niemożliwe. Tomasz Sakiewicz nie kłamie nigdy. W takim razie pozostaje nam wariant, że ktoś dołożył owe płyty do Raportu bez jego wiedzy. To zaś z kolei oznacza, że może on nie panować zupełnie nad firmą, której jest szefem. Nie panować nad tym, co się wokół niego dzieje. Skoro zaś tak jest, to znowu zaczyna dręczyć mnie ten sam, wyrażony na początku tego tekstu niepokój. Autentyczny niepokój o zdrowie zięcia Ryszarda Gitisa.

I wreszcie na koniec kwestia trzecia. Zestawione ze sobą wszystkie te fakty, wskazują jednak najbardziej na zły stan zdrowia Tomasza Sakiewicza. Może jest w depresji? Może w melancholii? Naprawdę nie wiem. Wiem jednak, że wydarzenia ostatnich dni wykazały, że nie panuje nad tym co mówi. Nad tym, co pisze. I nad tym, czym zarządza. Jest rzeczywiście w kiepskiej sytuacji. Chyba powinien zadbać o zdrowie. A tu – na domiar złego – pojawia się kolejny problem: z czego Sakiewicz żyje? Bo z jego ostatnich wypowiedzi wynika, że jest wprost w tragicznej sytuacji finansowej. A przecież ewentualne leczenie wymaga wydatków. Jak by mu tu pomóc? Zrzute jakąś zorganizować czy co?

PS: Muszę jednak dodać kilka kwestii, bo „afera Raportowa” rozwija się niezwykle dynamicznie. Tak więc 4 sprawy:

Po pierwsze: przypadłość, na którą zapadł był redaktor Sakiewicz ma chyba w jego rodzinie rozmiary epidemii. Oto bowiem Ryszard Gitis – mogący już chyba pretendować do miana najbardziej znanego teścia IV RP – mówił wczoraj Gazecie Wyborczej tak:

„Jeżeli chodzi o „Białą Księgę Smoleńskiej Katastrofy” to był to raport ogólnodostępny i postanowiliśmy go wydać. Książkę „28 miesięcy po Smoleńsku” oferowaliśmy w sprzedaży razem z 2 płytami, na których znalazły się nagrania z posiedzeń zespołu badającego katastrofę w Smoleńsku. Te nagrania robiła Niezależna TV, tylko i wyłącznie z naszej inicjatywy. Wersję pisaną ustaleń zespołu oferowaliśmy, bo liczyliśmy, że ją będziemy mieli. Ale prace nad raportem trwają i jej nie dostaliśmy. Sam się tym zdenerwowałem, bo nie wiem nawet, kiedy w ogóle ją dostaniemy” (tutaj).

Tymczasem mój współpracownik w całej tej sprawie – nieoceniony Wywczas – ją posiada. W odróżnieniu od najsławniejszego teścia. Co więcej, posiada ją wraz z fakturą (data z poniedziałku) wystawioną przez… Księgarnie Gazety Polskiej. Jak to więc jest, że ma ją Wywczas – bo ją tam kupił – a nie ma jej prezes firmy, która ową księgarnię prowadzi, to jest najsławniejszy teść – Gitis? Jak to wytłumaczyć? Sam nie wiem… Chyba tylko „chorobą Sakiewicza”…

Po drugie: w całym tym zamieszaniu gdzieś umknął nam Antoni Macierewicz. Człowiek, który 10 sierpnia tego roku długo i starannie produkt teścia reklamował. Robił to społecznie? W ramach umowy o dzieło? Pracując u teścia na czarno? Warto by się wreszcie ujawnił i odpowiedział na te pytania…

Po trzecie: sprawa niezwykle ważna. Co w całej tej sprawie zamierzają zrobić szef Kancelarii Sejmu i Marszałek Kopacz? Przyznam, że niecierpliwie czekam na odpowiedź na moje zapytania. Czy jednak niejasną sprawę czerpania korzyści przez teścia – bo przynajmniej na Wywczasie zarobił on 65 zł – zamierzają jakoś wyjaśnić? Kiedy i co z tym zrobią?

I sprawa ostatnia, czwarta. Wczoraj, przed 22, na blogu Wywczasa pojawił się tekst słynnego raportu. Zainteresowani Smolenscjanami mogą go już przeczytać gratis, bez potrzeby dawania teściowi możliwości nienależnego zarobku. Dostępny jest on tutaj: (tutaj) Brawa dla Wywczasa. Jest szybszy od Sejmu. Od wczoraj więc Raport ten powinien mieć nową nazwę: 28 miesięcy po Smoleńsku. Raport Macierewicza – Gitisa – Wywczasa.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.