Bogucki: Nowy nacjonalizm

 

Żyjemy w epoce „Politycznego Romantyzmu”. W epoce, która naznaczona jest powszechną degrengoladą i dewaluacją wartości. Poruszamy się wśród „samotnego tłumu” przepełnionego goryczą życiowych porażek i zmęczenia. Tłumu, który jest coraz bardziej podzielony, i który coraz mniej potrafi się komunikować.

Romantycy

Warto zadać sobie pytanie, kim właściwie są „Polityczni Romantycy”? Jak pisze Carl Schmitt: „[…] Polityczny Romantyzm byłby muzyką do programu politycznego, to znaczy afektem towarzyszącym zaszłości politycznej, która kształtuje się za pomocą refleksji na intelektualistycznej materii”[1] i dalej „U każdego romantyka odnaleźć można przykłady anarchistycznego samopoczucia i ekscesywnej potrzeby towarzyskości, łatwo ogarniają go altruistyczne emocje, współczucie i sympatia, ale to wszystko nie ma nic wspólnego z autonomią czy heteronomią i porusza się całkowicie w sferze romantycznego subiektywizmu.”[2] Niesamowite jest to, że Schmitt pisał o niemieckich romantykach czasów kontrrewolucji, a z przedstawionych wyżej fragmentów otrzymujemy opis dzisiejszych przeciętnych młodych dorosłych i ludzi z pokolenia 89’. Jak doszło do tego, że opis sprzed prawie stu lat wpasowuje się w dzisiejsze realia? Oczywiście możemy stwierdzić, że Schmitt był wizjonerem. W rzeczy samej był, ale to nie przyczyna jego proroczych opisów. Otóż świat ukształtowany przez liberalną demokrację i pluralizm polityczny sprawił, że w dobie powszechnego dostępu do szerokiej publiki ludzie stali się jak chorągiewki. Niespotykany jak dotąd postęp techniczny oraz wciąż postępująca emancypacja od wartości sprawiły, że jednostki nie mają usystematyzowanego kręgosłupa, a także nie posiadają tożsamości grupowej. „Afekt, który nie wychodzi poza ramy subiektywnej świadomości, nie jest w stanie ustanowić wspólnoty, upojenie towarzyskością nie jest bazą trwałego związku, ironia i intryga nie stanowią punktów społecznej krystalizacji, a na potrzebie uniknięcia samotności i szybowania w stanie ożywionej rozmowy nie można ustanowić ładu społecznego”. Czyż nie jest to proza smartfonowo-internetowego świata? Rzecz jasna całe zło nie pochodzi od postępu technicznego, lecz wynika z antropologii człowieka. Po raz kolejny powtórzę na łamach portalu, że trzeba walczyć o każdą duszę, bo trwa wojna.

Rewolucja 1918-1933

Zdecydowanie potrzebujemy nowego poruszenia w sferze politycznej. Podobnie jak w Niemczech w 1918 roku potrzebna nam rewolucja konserwatywna. Choć może to brzmieć jak oksymoron, to chodzi tu o bardziej o „dynamikę” owej zmiany konserwatywnej. Nie możemy opierać się na starych zużytych dogmatach tradycjonalizmu czy też konserwatyzmu. Nasze działanie powinno być dostosowane do XXI wieku, ale z tą różnicą, że my nie chcemy stawać się kolejną partią, która wpisze się w element liberalnego systemu. Rewolucję konserwatywną w Niemczech w latach 1918-1933 możemy nazwać „nowym nacjonalizmem”. Dziś, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie potrzebujemy „nowego nacjonalizmu”, czyli ruchu, którego zaletą – oprócz dynamiki- byłaby szeroko ukształtowana klasa intelektualna. Czytelnik mógłby zadać pytanie, jak umiejscowić konserwatystę pośród nacjonalizmu. Wypada w tym miejscu, aby przypomnieć gdzie od nieudanej kontrrewolucji, znajduje się oś sporu. Spór toczy się między zwolennikami państwa narodowego, a wszelkiej maści kosmopolitami.  Trzeba sobie zatem uświadomić, w jakim miejscu dziejowym jesteśmy, aby móc podjąć tę walkę i ostatecznie podjąć decyzję czy opowiadamy się, za państwem narodowym czy za internacjonalistycznymi neo-międzynarodówkami. Konserwatysta znajduje się pośród tejże właśnie klasy intelektualnej, która musi się ukształtować. W końcu to za konserwatyzmem stoją wszystkie wartości i tradycje, które pozwalają pamiętać nam o naszej tożsamości, cywilizacyjnej i kulturowej. Stajemy dziś przed wyborem „(…) między bytem a niebytem”[3], wybierzmy dobrze, bo w przeciwnym razie „(…) Prawda się zemści”[4].

[1] Carl Schmitt, „Polityczny Romantyzm”, przeł. Wojciech Kunicki „Rewolucja konserwatywna w Niemczech 1918-1933”

[2] Ibidem,

[3] Carl Schmitt, „Teologia Polityczna i inne pisma”, przeł. Marek A. Cichocki

[4] Carl Schmitt, „Legalność i Prawomocność”, przeł. Bogdan Baran

[Głosów: 6   Average: 3.5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *